Holenderskie zaduszki 2008

Kategoria: Obyczaje

Minęły Zaduszki. W Holandii i w innych krajach zachodniej tradycji
chrześcijańskiej 1 listopada obchodzone jest (a raczej już nie jest
obchodzone) "Wszystkich Świętych" (Allerheiligen) a 2 listopada "Wszystkich Zmarłych" (Allerzielen).

Tradycje chodzenia na groby pomału zamierają, tak jak wiele innych chrześcijańskich obyczajów. Za to coraz częściej i powszechniej zaczyna obchodzić się amerykańskie święto Halloween.

Nie każdy z Polaków ma potrzebę ani możliwość spaceru po holenderskim cmentarzu. Zrobiłem ostatnio nieco zdjęć na katolickim cmentarzu na południu Holandii fotografując szczególnie te mi wpadające w oko nagrobki. Nowe obyczaje i laicyzacja życia wkroczyła także na cmentarze.

Holenderski cmentarz

Zachęcam do obejrzenia na flickr.com napawającej zdumieniem serii 30 zdjęć nagrobków -> tutaj  (najlepiej wcisnąć "Slideshow" w górnym prawym rogu a następnie włączyć "Info On" w centrum u góry prezentacji).

Etykietowanie: cmentarz zaduszki
55 komentarzy

Michelle:)Tyle lat tu juz jestem, i nie wiedzialam, zetrzeba uprzedzac gosci slubnych o stroju:)Nie wprowadzaj prosze tutaj tego, co Holendrom jest nie znane!Czy sadzisz, ze atmosfera weselna zalezy od kreacji?Powiem Ci jedno.Bywalam na roznych imprezach,ale uwierz mi, tam gdzie byly imprezy na luzie,bez zadnych wymagan kreacji, tam bylo NAJFAJNIEJ!!!!!!!!!!Czy sadzisz ze stroj jest wazny do milej atmosfery????????Liczy sie towarzystwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

tak zeby uscislic, to ja w sumie przeciwko rozowym koszulom tez nic nie mam. nawet sam mam jedna. ale to tez zalezy od wariantu - te zrace "paars" w stylu polki z lalkami Barbie to jednak za duzo dla mnie ;) taki kolor to moge dla beki na wycieczke do Polski zalozyc :)

a co do ubioru, to ja tez jestem zdania, ze kazdemu wedle wyboru. byle delikwent nie smierdzial...

Na te wszystkie komentarze i krytyke odpowiem tylko SZEROKIM USMIECHEM:)!Pozdrawiam zza GERANIUM:)))))))))))

trzeba uprzedzic - albo holendrow zeby sie uroczysto ubrali (no przeciez to taki otwarty narod ze sie nie obraza!) albo wszystkich pozostalych gosci ze przyjda holendrzy (musimy im wtedy wytlumaczyc ze to swiatowi ludzie z europy zachodniej i chodz madrzejsi od nas, bogatsi od nas no i piekniejsi od nas - to porzadnie ubrac sie na wesele nie moga tylko dlatego zebysmy ich nie posadzili o to ze powodzi im sie lepiej niz nam).

Im normalniej -tym ladniej. zalezy! co dla kogo jest tu normalne! NO i oczywiscie oczekuje odpowiedzi pani iron lady typu polska jest nienormalna! a ja jako polka to oczywiscie nic nie rozumiem z holenderskiej normalnosci! Nie, nie. rozumiem wiele, widze wiele i wiele podziwiam, ale niestety zasmuce cie iron lady- nie wszystko w tej twojej holandii i holandii twoich holendrow jest normalne. Bo poza toba i twoimi holendrami mieszka tu jeszcze z ponad 15 milionow ludzi i ci ludzie tez maja wlasne zdanie! i tematu tabu! tak tak i tu w holandii znajdziesz takie!

@Michelle
Podawanie "dresscode" na zaproszeniu na wieksze imprezy w Holandii jest czyms najnormalniejszym w swiecie. Tak jak drukowanie malej kopertki jako "cadeau tips" lub robienie ogromnej listy oczekiwanych prezentow. Nie sugeruj sie wiec wypowiedziami Iron Lady, bo dla niej cos czego sama nie doswiadczyla nie istnieje i nie moze istniec. A rzeczywistosc widziana zza przyslowiowego geranium moze byc bardzo okrojona...
Zycze milego dnia!

Ich tradycja (bądź nie), nie nam oceniać kto kogo i w jaki sposób chce zachować w swej pamięci. Myśle, że wcale nie źle o nich świadczy że nagrobki nawiązują do pasji tych którzy odeszli. My mamy wpojone inne tradycje i niektórych np.słonik na nagrobku może szokować. (na marginesie to znawcą jezyka nie jestem ale raczej używa się słowa lubił a nie lubiał)

Pochwalam też zwyczaj, że na nagrobku można podkreślić, czym zmarły się pasjonował. Powinniśmy zachowywać własne tradycje.
Najbardziej denerwują mnie te nachalne amerykańskie dynie i całe Helloween, które nie ma w sobie żadnej finezji.
Może dlatego, że prawie całe życie byłam w Polsce, nigdy nie zapomnę atmosfery dnia 1 listopada. Zapach chryzantem, spotkanie z rodziną, blask światełek.

To odpowiedz dla Agnieszki1979.
Sklepy De Beurs sa w mojej okolicy, jest ich kilka w okolicznych miejscowosciach. Ja mieszkam w Oldenzaal i tutaj jest jeden z nich. Nie jest to siec w calej Holandii.
Oldenzaal lezy na wschodzie, niedaleko Enschede i Hengelo. Sklepy sa bardzo ciekawe, a najlepiej zagladac do nich od czasu do czasu, wtedy jest szansa, ze dostaniesz cos ciekawego.

Kochana Iron Lady, w Twojej wypowiedzi - mówię teraz o moim subiektywnym odczuciu - wyczuwam takie nastawienie że w Holandii jest jakoś lepiej. O ile nie wszystko jest lepsze to większość spraw automatycznie się konotuje jako lepsze.
Ja zaś widzę plusy i minusy i w PL, i tutaj.

Podobnie jak pan Andrzej uważam, że styl ubioru Holendrów ma korzenie w historii, przeszłości. Nie wynika z jakichś lepszych może wg Ciebie holenderskich cech charakteru, a jest raczej wpojonym zwyczajem. Nie wiem też, czym tu się szczycić, że się wiecznie chodzi byle jak ubranym. Nieważne czy mnie sąsiad widzi, czy nie. Dla samej siebie lubię być ładnie ubrana.
Ja wyniosłam z domu zasadę, że dobrze jest podkreślić wyjątkowość dnia eleganckim ubiorem. Ale nie po to, żeby na tle innych się wyróżniać jak kretyn, tylko żeby zaakcentować tę jedną osobną chwilę.
Koleżanka mieszkająca też w Holandii od roku opowiadała mi, jak kiedyś poszła na hol. wesele - była ubrana "po naszemu", a tutaj stwierdziła, że się za bardzo wyróżnia i zdjęła żakiet, żeby nie odstawać od innych gości, to było za eleganckie.
Jak ja tu przyjechałam, to na początku nosiłam na jakieś tam święta też żakiet, spódnicę, sukienkę i czółenka. Ale teraz wkładam zwykle dżinsy i jakąś elegantszą bluzkę, bo nie czuję się dobrze jak inni są ubrani po domowemu, a ja wyjeżdżam z jakąś tam kreacją wg ich kryteriów. Byłam dwa razy na Komunii tutaj. Pierwszy raz - w czarnym kostiumie, nikt tak się nie "wysztafirował" i było mi niezręcznie. (Pomijam kwestię pokazu mody wśród komunijnych dziewczynek, bo mnie to też rozwala na łopatki - przesada.)Ludzie w kościele mieli sportowe byle jakie koszule z numerami, pani przede mną wymiętoloną suknię ze sklepu indyjskiego, której jakość była widoczna i nie najlepsza.
Brakuje mi tu chwil kiedy się można ładniej ubrać, ale nie z powodu jak wy to nazywacie pokazania się, a chyba najzwyczajniejszego poczucia estetyki. Chciałabym się jakoś móc fajniej ubrać na choćby rodzinne imprezy, i żeby siostra i matka mojego faceta też były ubrane odświętnie,a nie spodnie i codzienny sweter.
Marki i metki - ludzie, chyba nie tędy droga. Jeśli nawet ludziska tu mają lepsze jakościowo ciuchy, to tłumaczyłabym to też ekonomią. Ile dobrych butów można kupić za średnią polską pensję?

Iron Lady tłumaczy rozmamłanie w ubiorze niektórych Holendrów tym, ze nie podkreślają konkretnego dnia, bo każdy jest ważny. W sumie więc powinni co dzień paradować w garniturze, jak tak. Albo we fraku. Voila.

Generalnie ubiorowe zwyczaje są tu inne, mniej ciekawe wg mnie. Kobiety w za krótkich spodniach, wieczne kozaki, dziwne szerokie swetry i spódnice, masywne sylwetki to tu nie rzadkość.

Co nie znaczy, że nie ma bardzo stylowych i eleganckich Holendrów i Holenderek. Może mieszkam w za małym mieście, ale tutaj tacy to wyjątek.

Uwielbiam kobiety w kozakach!!!!

Rzeczywiscie tutaj jest wieksza swoboda,tez tak to odbieram.Podoba mi sie to.W Polsce jest chyba cos takiego,ze ludzie mysla "czy to wypada czy nie".A tutaj jak stwierdzila Iron Lady ludzie bardziej ubieraja sie w to w czym sie dobrze czuja i co im sie podoba.

Ogolnie wydaje mi sie ze poczucie wlasnej wartosci Holenerek jest w znacznym stopniu niezalezne od strojow jakie nosza.
Reszta to sprawa gustu.
A moja mama stwierdzila podczas pobytu u mnie ze ubior Holendrow tych starszych jest czysty i zadbany .

Najpierw Iron Lady nie chce się komentować tematu, a potem pisze ze sześć postów po kolei. :)
Ja kozaki lubię, ale nie rozumiem, czemu je noszą tak wcześnie tu.. nawet latem. Nie zgadzam się, że noszą je głównie młode dziewczyny, bo ma je większość już we wrześniu.
Dodatkowo nosi się tu buty w domu, nie wiem, czy wszyscy, ale niektórzy tu nie mają domowych kapci.
Nikomu nie odmawiam prawa do noszenia nawet walonek w 40 stopniach upału, niech sobie noszą. Wyrażam tylko jakąś tam opinię.
M, mój Holender uważa też, że starsze pokolenie ubiera się b. tradycyjnie i schludnie, klasycznie.

agnieszka1979

Hej, Anula!
Przepraszam, że nie na temat, ale może tutaj zauważysz moje pytanie z innego wątku, a nawiązujące do Twojej wypowiedzi o sklepie “De Beurs” - czy to sieć sklepów, czy też jest tylko ten jeden, o którym piszesz? Możesz podać namiary na niego? Może nie jest daleko, a chętnie bym skorzystała ;-)
Pozdrawiam

Piekna jest nasza tradycja Wsz.Sw.Uwazam jednak, ze nie tylko w ten dzien trzeba pamietac o zmarlych.Smiesza mnie jednak te olbrzymie chryzantemy i jeszcze wieksze znicze.Czy tu chodzi o pamiec, czy o pokazanie sie?W tym roku mialy tez pecha kobiety, ktore kupily sobie na ta okazje nowe plaszcze i kapelusze aby poparadowc w nich, bo bylo za cieplo na nie:)ABSURD!

Na poczatku szokowal mnie tutaj cmentarz, zwlaszcza te malutkie tabliczki,nagrobki z urnami,troche jakby "sciany placzu",choc wcale przystrojeniem nie wzbudzaja smutku.Teraz mysle ,ze taka organizacja cmentarzy jest i praktyczna i sympatyczna ,bo pierwsze bo cmentarz nie ciagnie sie kilometrami .Po drugie nagrobki raczej przyciagaja wzrokiem a nie odstraszaja tekstami typu: umarl smiercia tragiczna czy zdjeciami niekiedy posmiertnymi.Owszem polskie stare cmentarze,grobowce sa niezwykle piekne zwlaszcza w pierwszych dniach listopada.Zawsze to niezapomniane przezycie wedrowac miedzy alejkami i podziwiac upiekszone nagrobki .Lecz prawda jest taka,ze o zmarlych pamieta sie czesto raz do roku.
Znam holendrow,ktorzy urny swoich zmarlych bliskich trzymaja u siebie w domu czy nawet przy lozku w domu opieki i uwazaja ,ze to najlepsze miejsce i zmarli nagrobkow nie posiadaja.Nie mnie tu oceniac,co dobre i prawidlowe.Dla mnie polki to nadal jednak cos dziwnego i niespotykanego .

agnieszka1979

Dziękuję, Anula :-)
Szkoda, że to tak daleko - ja mieszkam w Wessem (blisko Weert i Roermond), skąd do Twojej miejscowości jest ponad 200 km. Więc raczej nie pozaglądam ;-) Ale dziękuję jeszcze raz i serdecznie pozdrawiam.

Mam pytanie do Iron Lady, czy była w tym roku na polskim cmentarzu w Polsce?
Owszem, kiedyś było tak, że jakieś paniusie paradowały w futrach obojętnie, jaka była 1. listopada pogoda, byłam wtedy b. mała. Ale każdy miał przecież prawo wyboru - paradować lub nie nawet w czasach komuny. :)Teraz już nie ma takiego pokazu.
Wielkie chryzantemy i wielkie znicze nie mają dla mnie znaczenia, a od wielkich zniczy przynajmniej więcej światła.
Podoba mi się - jeśli tak można powiedzieć - Święto Zmarłych, podoba mi się, że w Polsce ludzie grupowo idą na groby.
Nie wiem, czy w Holandii więcej jest świąt czy mniej, ale wolę polskie Zaduszki i polskie Boże Narodzenie.

Agnieszka1979 - pozdrawiam Cię też. Trzymaj się i kupuj same super rzeczy!

Anula bylam.Zawsze jestem 1go listopada w Polsce wiec wiem o czym mowie.Nie wazne zreszta,opisalam to co widzialam i co zawsze bylo.Dla mnie rowniez nie licza sie ogromne chryzantemy i olbrzymie znicze, bo od malych tez jest duzo swiatla.Pamiec jest najwazniejsza!!!Rodzaj swiat tu czy w Polsce, to kwestia przyzwyczajenia.Kazdy kraj ma swoj obyczaj!

hej,wam Iron Lady ma trochę rację, w PL, zwłaszcza w duzych miastach czy centrach handlowych oraz na wszelakich swiętach jest istna rewia mody, generalnie tak mocno napuszonego i sztucznego tłumu tutaj sie nie spotyka
To prawda, że my Polacy lubimy robić wiele rzeczy na pokaz, jak odwiedzam Polskę to mam okazje sobie poobserwować.
Wielokrotnie widze mamuśkę lub ojczulka ubranych nieciekawie, za to córeczka kroczaca przy jej boku, ma na dupie ciuchy z innej półki.
My do zakupów podchodzimy mocno za powaznie, i moze dlatego tak celebrujemy wypady do wielkich sklepów, na równi z wypadami na oficjalne gale.
Trochę to nie tak, ale cóż ma to swój koloryt.

Jeśli występuje napuszenie, to raczej rzeczywiście w Polsce. Tu jest inna mentalność wyrastająca częściowo może z protestantyzmu, częściowo z demokratyzacji społeczeństwa (?). Żyć skromnie. My mieliśmy sarmatyzm, którego w Holandii nie było, a sarmatyzm to zupełne przeciwieństwo pokory skromności i umiarkowania.

Holenderska swoboda ubioru też ma swoje wady. Są wg mnie sytuacje, kiedy odświętny ubiór podkreśla wyjątkowość chwili. Lubię się ładnie, elegancko, miło ubrać, żeby podkreślić jakiś ważny dzień. O tym to w ogóle mógłby być - o ile jeszcze nie było - osobny artykuł.

Anula, Holendrzy sa bardzo swobodni co do ubioru.Im poprostu nie zalezy na opini innych.Ubieraja sie w to co sami lubia i w czym dobrze sie czuja.Tutaj nie znaja POKAZOW dla innych.Nie znaja rowniez podkreslania WAZNEGO DNIA.Twierdza, ze kazdy dzien jest wazny:)Inaczej jest w Polsce.Tam jest wiele na pokaz i slysze czesto:...spodobam sie w tym????bede sie wyrozniala???itp.Smiechu warte:)

Wiatrak

Nonsens, Iron Lady. Holendrom zależy na opinii innych tak samo jak wszystkim ludziom na całym świecie. Że ubierają się mniej wystawnie to jest część kalwinistycznej kultury. Tak samo nie jeżdżą chętnie wyzywającymi samochodami i nie budują sobie pałaców jak choćby Francuzi czy Belgowie. Ale POKAZAĆ się też lubią, na zwój sposób; stiekem (czuli ukradkiem) ale przede wszystkim temu zaprzeczać

Moze i Holendrzy ubieraja sie mniej wystawnie i czasem rzucaja sie w w oczy nieraz zle dobranym strojem ale prosze Panstwa -cena i jakosc noszonej odziezy przewyzsza niejednokrotnie polska odswietna elegancje czesto jenokrotnego uzytku.W Holandii nie nauczylam sie elegancji ale zaczelam zwracac uwage na jakosc i praktycznosc ubioru.Wracajac do Polski zbieram podobne wrazenia jak Marzenka,taki sztuczny pokaz elegancji a metki no coz byle jakie.

Holendzrzy wiadomo chodzo w duzo lepszych jakosciowo ubraniach,butach itd.Stac ich to mmaja replaya,g-stara,diesla itd .W Polsce to gorna polka dla przecietnego zjadacza chleba nie do osiagniecia tutaj to norma.Kobiety maja styl i wedlug mnie fajnie sie ubieraja i wogole sa zadbane bardzo ito widac najbardzie po tych troszeczke starszych .Napewno tutaj czlowiek majacy swoj styl nie wyroznia sie tak jak w Polsce.Tam kazdy sie oblepia wzrokiem i bada w czym i jak ktos chodzi.Doslownie oblepiaja cie wzrokiem.Tutaj jest duzo wieksza swoboda i to jest fajne .

Też lubię podkreślać ważność pewnych dni swoim strojem (i nie myślę tu o przepychu, ale zwyczajnym eleganckim, dobrze dobranym stroju).
Co do jakości strojów, to moim zdaniem w Polsce za bardzo wygórowane są ceny ciuchów i marki, które tak na prawde są z średniej półki.chociażby replay czy zara są traktowane jak niemal towar luksusowy. Chyba lepiej ubierać się na przecenach w Londynie czy Leeds. Kraj, który wie czym jest prawdziwa przecena.

W dużych miastach na pewno tak jest, że ma się dużo swobody i anonimowości i myślę, że to dotyczy wielu państw. Ale jedź na wieś w Holandii, gdzieś w małe skupisko ludzkie. Tu też są miejsca, gdzie obserwują nie tylko to, jak się ubierasz, ale i jak żyjesz, co robisz.

Moja wypowiedź dotyczyła tego, że Holendrzy nie akcentują strojem specjalnych okazji.
A co do stylu i elegancji, to napisałam, że widuję zadbanych Holendrów i Holenderki, ale nie jest ich dużo.
Raczej mi się kojarzą kobiety ciągle w spodniach, często przykrótkich, w bodywarmerach na każdą okazję, no i kozakach od lata do zimy. Nie widzę też zbytniego urozmaicenia w strojach, bo tu wszyscy chodzą bardzo podobnie ubrani.
Mieszkam na wschodzie Holandii w miasteczku 30 tys. Amsterdam daleko.

No wlasnie? Jak to jest z tymi kozakami. Ja tez widze ze nosi sie je tutaj i latem i zima. (mowie tu o kozakach z futerkiem) tez widzialam latem bohaterow w kurtkach zimowych :)
Ok moda-moda ale chyba te nasze kochane wiatraki nie czuja temperatur na dworze! :)

Wlasciwie to juz nie chce mi sie komentowac tego tematu.Dolanczam sie do wypowiedzi Michala, bo mam o tym identyczne zdanie!

Michelle w kozakach chodza przewaznie mlode dziewczyny.W PL tez latem

Zreszta czy to jest wazne jak kto sie ubiera?Jak im nie goraco w lapki to niech sobie chodza w tych kozakach:)

Michelle ale to co ja widzialam pare tygodni temu w Polsce to pobija rekord.Na zewnatrz 21stopni + a matka wiezie w wozeczku dziecko (jakies poltora roczne) ubrane jak na Syberie.W taki bardzo grubym skafandrze,szal ,rekawiczki i czapka welniana.Meza zaszokowalo to i chcial jej zwrocic uwage bo szkoda dziecka.I potem sie dziwia ze dzieci w PL czesto choruja:)

Anula nie tylko tutaj nosza kozaki w lecie.To jest teraz moda noszenia letnich kozakow.W Polsce jest to samo.Jezeli chodzi o starsze pokolenie to M ma racje.Wiekszosc ubiera sie gustownie i kolorowo co jest w PL raczej nie stosowane.Tam przewaznie w starszym wieku to kolor czarny, szary i braz.

nie no... te kozaki, w komplecie z przykrotkimi dzinsami i kurteczka odkrywajaca pepek i plecy to standard od 1 stycznia do 31 grudnia. niezaleznie od slonca (wlasciwie to jego braku), temperatury, wiatru, ...

odmiana w postaci klapek japonek, krotkich podkoszulek i spodni pojawia sie na wiosne, to znaczy w okresie kiedy 5C i wiatru 20kmh zmienia sie na 8C i 10kmh, co rasowi autochtoni z entuzjazmej witaja pielgrzymka w wyciagnietych z garazy kabrioletach nad morze. obiektywnie rzecz biorac od zimy sie ta pogoda nie rozni ale masowosc tego zjawiska pozwala mi wierzyc w jakis siodmy zmysl tubylcow ;)

na moje oko, to inburgeringscursus powinien obejmowac dla plci pieknej chodzenie w kozakach. dla plci brzydkiej natomiast wdziewanie modnego i jakze stuprocentowo meskiego (ach ten testosteron) koloru "paars", mile widzianego w polaczeniu z "das" barwy "oranje" lub inna wsiurska pstrokacizne ;)

na koniec taki kurs powinien obejmowac przejazd na rowerze w warunkach normalnego holenderskiego wiatru (informacja dla osob z Polski: tu czytac "huraganu"). dwie osoby na raz, obie rozmawiajace w tym czasie przez komorke, kierowca moze jedna reka trzymac kierownice, pasazer(ka) zdana wylacznie na przyleganie posladkow do bagaznika ;) przez telefon (pardon: telefoon) nalezy ladnie charkotac i czesto dodawac "hoor", "gezelig" a na koniec uroczo zaciagnac w stylu "12-latki" cieniutkim glosem "doei doei, kusjes". zdane od reki!

Moda letnich kozakow juz daaawno minęla, tak jak stylizacja wlosow ogromna iloscia zelu

akustyk,nie sadzisz ze mozesz urazic swoim opisem "plec brzydka" inne osoby?Wiesz....nie opakowanie jest tak wazne, jak zawartosc!!!!!!

Anula!

Uwazam,ze masz w zupelnosci racje.Komentujac Twoje wczesniejsze wypowiedzi stwierdzam,ze faktycznie,dla mnie rowniez brakuje tu podkreslenia odswietnego,uroczystego dnia strojem.
Na nasze wesele szwagier przyszedl w dzinsach i koszuli...choc byl naszym swiadkiem.
Goscie weselni potwierdzam ubrani w stroje codzienne.Nikt nie mow i frakach.Ale chocby jakas lepsza sukienka dla kobiety,lub cos innego niz dzinsy dla mezczyzny wskazane.Ja wychodze z tego zalozenia,ze rowniez goscie powinni podkreslic odswietnosc tego dnia strojem.Chocby z szacunku do Pary Mlodej.I nikt nie mowi tu oczywiscie o rewii mody,czy kreacjach od bog wie jakich projektantow.
Nawiazujac do kozakow,to faktycznie nosza je wszystkie kobiety...nawet 3 letnie dziewczynki.Chyba taki trend.Nie mamy na to wplywu.
A jako ciekawostke powiem Wam,ze widzialam dzis w Enschede sliczna czarnoskora kobietke...w czarnych klapeczkach,japonkach,do tego skarpeteczki...Postawila mysle na wlasny styl...jakze inny od tego oklepanego...no i ja ja podziwiam:)))

Wiatrak

W środowisku proletariackim takie przychodzenie na ślub w podkoszulku i trampkach jest akceptowane. Ale to nie jest reguła, raczej wolność wyboru.

Podoba mi sie ze faceci masowo chodza w japonkach ja tez.To zdrowe i wygodne stopy moga odetchnac .W Polsce to jescze nie jest takie popularne tylko w pewnych kregach:pilkarze itd.Troche rozu tez nie zaszkodzi trzeb lamac stereeotypy .W Polsce jest zadduzo sztywnych konwencji jesli chodzi o wyglad .

No moze w japonkach nie chodza ale chodza za to w laczkach + biale skarpetki (tylko niech beda czyste!)naciagniete na ,,maxa" - osobiscie uwazam za zywy mord na modzie! ale ok. Tutaj sa fajne ciuchy i mysle ze wiekszosc stac zeby sobie cos fajnego kupic napewno nie podobajka mi sie jasne, noszone od bog wie kiedy jeansy, ktore zaczynaja juz smierdziec plus jakas wyciagnieta psu z gardla koszulka, ale czesto widze holendrow tak ubranych. tuz za nimi w grupach min. 5 osobowych (wycieczki szkolne z bloku wschodniego) paraduja nasi rodacy w swetrach a'la kokonowicz. tego obrazu tez nie moge zniesc, no ale trzeba sie przyzwyczaic...
wracajac do slubu. Holandia to dla mnie kraj tolerancji i chyba goscie weselni wiedza do kogo na slub ida! I powinni sie stosownie ubrac. ale ze niekiedy ,,narod" bywa tempy to tak sobie mysle (do kolezanki w powyzszym poscie) - czy ty wczesniej (jesli bralas slub w nl) uprzedzilas gosci o stroju? Bo ja uprzedzalam. I kazdy byl ladnie i stosownie ubrany.

aha jeszcze o tych japonkach. Ja mysle ze wiekszosc naszych rasowych mezczyzn uwaza ze japonki sa takie.....gejowskie.
A ja lubie facecikow w japonkach z czystymi paznokciami.

Michal, i tak bedzie jeszcze dluuuuuuuugooooooooo!!!!!!!!!

W Polsce, podobnie jak w USA( porabany narod)im "blyskotniej" tym ladniej.Tutaj im NORMALNIEJ tym LADNIEJ!!!!!!!!!!!!Pochwalam to!!!!!!!!

Michal, zastanawia mnie jedno:)Nadajemy na jednych falach:)tylko........ja ma ciagle krytyke co do moich kometarzy, a Ty nie:)Chyba przewaga plci:)))))))TO JEST NIE SPRAWIEDLIWE!!!!!!!!!!!!!!:)))))))))

Sam nie wiem co o tym sadzic?Ale wracajac do japonek jesli w Polsce ktos mysli ze to gejowskie to moim zdaniem ma troche nierowno po sufitem.To jest meskie i wygodne japonki gora.

Michal, w Polsce WSZYSTKO JEST TABU!!!!!!!:))))))))

juz tu mieszkam troche i poznalam kulture holendrow i nie zrazam sie tak super bo wiem ze ONI inaczej nie znaja. ale ze nie znaja to wcale nie jest powiedziane ze nie musza poznac. nie ma sie czego wstydzic- twoj dom twoje zasady, twoj slub - twoje zasady!
nie trzeba sie wstydzic prosic aby goscie sciagali buty jak wchodza i nie trzeba sie jakos czuc dziwnie jak poprosisz aby na twoj slub przyszli ladnie, odswietnie ubrani.

Geranium to piekny kwiat!:)Nie kazdy ma reke do kwiatow....
Jesli chodzi o moj slub.Odpowiadam Ci Michelle.Otoz bylam tu juz na kilku slubach i na zadnym z zaproszen nie bylo informacji o ubiorze.
Ja nie nyguje tutejszych zwyczajow.Mieszkam w tym kraju,wiec je akceptuje.Jednak rowniez zachowuje swoje,polskie.Nie zamierzam utracic tego co uwazam za wazne,wartosciowe.W naszym domu kultywujemy polsko-holenderskie tradycje i tak bedzie zawsze.Moj maz popiera mnie,bo wiele naszych tradycji mu sie podoba.Oczywiscie i wice wersa.Ja uznaje tradycje Jego kraju.
Wracajac do pytania Michelle,nie zaznaczylam gosciom jakie maja ubrac stroje.Kazdy ma swoje kryteria.Ja mam swoje:)))
Iron Lady przyznaje Ci racje,ze zabawa nie zalezy od stroju,wygladu.Bo mimo strojow naszych gosci zabawa byla udana i dzien slubu przepiekny.
Jednak zdania nie zmienie,ze goscie tego dnia powinni byc odswietnie ubrani!
Pozdrawiam wszystkich tych w klapkach,kozakach i Pana Andrzeja:)

Panie Andrzeju! A co pan ma teraz nosi?

Zabawa nie zależy od stroju, ale jest wg mnie miło jak goście zaakcentują strojem dane święto itp. Może się Wam kojarzy eleganckie towarzystwo ze sztywniactwem, choć to nie reguła.

Krótko mówiąc brakuje mi tu trochę tej odświętności i elegancji. Mam wpojone, że ubiór zależy od okazji. I tak do lasu na grzyby pójdę w dresie, a do knajpy na urodziny teściów w sukience, żakiecie i pantoflach na przykład.

Sorry, że powracam do tych kozaków. Wiem, że w Polsce też je noszą... nie o to chodzi. Tu we wrześniu jak chciałam sobie kupić jakieś pantofle do spódnicy, to b. trudno było mi coś znaleźć, większość nowej serii to kozaki.

Do Sylwii - zdaje się, że mieszkasz blisko mnie, ja w Oldenzaal. :)

Mam jeszcze pytanie do Iron Lady: dlaczego używasz słów "w Polsce WSZYSTKO jest tabu"? Dlaczego wszyscy, każdy, wszystko? Przecież to przejaw kompletnie uproszczonego stereotypowego myślenia.
Z mojego punktu widzenia Polska ma też dobre strony ( bo Holandia ma ich na pewno dużo).
Mam do Ciebie pytanie: Czy potrafisz wymienić choć ze dwie czy jedną rzecz, która Ci się w PL podoba(ła)?

Może negowanie tego, co polskie, pomaga łatwiej żyć na obczyźnie? "Tam" jest do kitu a "tu" wszystko :) lepiej, łatwiej, bardziej na luzie, czyściej.... et caetera.

Tyle napisalam,komputer sie zawiesil i...przepadlo...:(
Powiem Wam,mi Polska zawsze bedzie kojarzyc sie pozytywnie.
Kocham ten kraj z jego wadami i doskonalosciami.
Bo przeciez jest tez wiele pozytywow:)
Wszelkie wartosci jakie mam wpojone wynioslam z Polski.
Polska dala mi wyksztalcenie,mieszkanie i prace.
Tam skonczylam studia.Nie bylo rozowo,nie bylo latwo.Wszystko co mialam zawdzieczalam ciezkiej pracy.
W Polsce zostala kochana rodzina i przyjaciele.
Moze to dla kogos smieszne,ale lubie nasz kraj.
Byc moze moje podejscie,tak nie typowe dla wiekszosci na tym forum, bierze sie z tego,ze przodkowie walczyli na frontach obu wojen i wiele zawdzieczam im.Moj Dziadzio,walczacy w AK wiele ze mna rozmawial,wiele wpoil.
Nie mowie,ze wasi przodkowie nie walczyli.Wiem,ze rowniez tak:)
Ja nie chce pozbywac sie swojej polskosci.
Moje dzieci beda znaly historie Polski i Holandii.
Nie kazdy z nas przyjechal tu z powodow finansowych.Kazdym kierowalo cos innego,to co jego dotyczy.
Ja jestem tutaj,bo tak zdecydowal los.
Kocham czlowieka ktory jest moim mezem,On rowiez bardzo mnie kocha.Nie bylo latwo podjac decyzje o zamieszkaniu tutaj,rozpoczynaniu wszystkiego od nowa.
Ale tutaj potrzebuja nas chorzy tesciowie,a ja uwazam,ze naszym obowiazkiem jest im pomoc.Wybor latwy nie byl.W czyim kraju zamieszkac.
Ja zostawilam wszystko,rodzine,dobra prace.Ale tutaj jestem bardziej potrzebna.Moze to dla kogos smieszne wartosci ale dla mnie wazne,priorytetowe.
Wiem,ze zawsze moge liczyc na meza.Udowadnia mi to od kilku lat.Rodzina meza to dobrzy,kochani ludzie.
Oczywiscie,nie zawsze jest slodko i rozowo.Zycie.
Ale mysle,ze w zyciu sa rozne wartosci wazne.Dla jednych to pieniadze,dla innych rodzina,najblizsi.Bo szczescie w zyciu osobistym bynajniej dla mnie jest motorem napedowym wszelkich dzialan.
Jestem Polka,zawsze nia bede.Wiedza to moi tutejsi znajomi.Cenia moje zdanie,choc przyznam byly zgrzyty.Ale nauczylismy sie siebie rozumiec.
Mam rowniez polskich znajomych tutaj,nie zerwalam kontaktow z Polakami.
Choc podobno to regula w malzenstwach mieszanych(To z art.Pana Andrzeja).

W Holandii aklimatyzuje sie stopniowo.Nic nie ma od razu.Ale ten kraj wybralam na miejsce zamieszkania,i chce nauczyc sie tutaj zyc.
Pozdrawiam wszystkich fanow Holandii i tych co rowniez kochaja Polske.

Anula,faktycznie mieszkamy blisko siebie.Tyle,ze Ty chyba sugerujesz sie tym artykulem o klapkach.A pisalam,ze widzialam je w Enschede.Bylam akurat w szpitalu.Mieszkam faktycznie w Losser.Wiec jakies 8-10km od Ciebie :)

Do Anuli:

Dziekuje za pozytywna opinie o tym co napisalam o Polsce,moich odczuciach.
Mozemy sie kiedys spotkac na herbatke,jesli masz ochote. Po sasiedzku:)

Moj emeil:skowal@op.pl

Do Sylwii :

Gratuluję Ci, że z Ciebie taka szczęściara i masz dookoła siebie tylu dobrych kochających ludzi.
Myślę podobnie i podpisuję się pod tym, co napisałaś. Mieszkam tutaj, ale chciałabym zachować - przynajmniej niektóre - polskie zwyczaje.

Losser to jest rzeczywiście niedaleko. Jesteśmy prawie sąsiadkami. :)

a ja tak sobie dumam ze prawdą jest iż zabawa nie zależy od stroju, jednak niekiedy etykieta i dobre wychowanie wymaga by założyć cos bardziej odświętnego, sztywnego czy klasycznego, by tym samym oddać szacunek komuś, lub by podkreślić okazję.
Jednak klasyczne podejście do pewnych spraw, zapewniam was ze i tutaj jest znane, niestety plebejusz bez względu na narodowość nie będzie wiedział o co idzie tak naprawdę w tych zasadach.

Brak manier np. ( obrazek zapewniam ze prawdziwy) Wesele w stylu holenderskim czyli wiecie jakie ślub w tygodniu ( darmowy w ratuszu) przyjęcie weselne w piątek. To jednak nie jest aż takim grzechem mnie najbrardziej zbiło to ze połączone było z urodzinami mamy panny młodej, o czym goście nie zostali poinformowani- pełne zaskoczenie. Inny przykłada tez wesele jeden z gości wręcza kopertę którą w tym momencie wyciąga z kieszeni tej kórtki i podaje z fajka w gębie ubrany we flyers ( taki rodzaj kurtki), do tego nie zadał sobie trudu by zakupić jeszcze kwiaty. :-) Dodam do tego ze na owym przyjęciu weselu można zaważyć sporadyczna tendencję na wręczani kwiatów. Generalnie zebrani goście ubrani mało odświętnie łagodnie powiedziane :-) Nie wiem jak wy, ale dla mnie aż taka swoboda czy niedbałość o drugą osobę jest oznaka braku wyczucia i smaku.
No cóż statystyczny obywatel tego kraju, nie ma wpajanych zasad dobrego wychowania. Nie będzie wiec widział ze w tym prostackim zachowaniu jest coś nietaktownego. Po prostu nikt nie uczulił takich delikwentów na to i owo. Często więc ci ludzie nie wiedzą ze coś jest nie tak. Uważam wiec ze przestrzeganie Savoir vivre to coś na co pozwalają sobie nieliczni obywatele tego kraju.

a tak wogóle na marginesie ja nie porzucam zasad wpojonych mi i na przyjecia i koncerty muzyki klasycznej itp. ubiorę sie inaczej niż na grila. :-). Nie jestem wobec tego ani orginalna, ani nie jestem elementem tłumu. Mona powiedzieć ze brak postepu w niektórych aspektach zycia wychodzić moze tylko na dobre.

WITAM I POZDRAWIAM

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Z boku widać wyraźniej

Wiatrak.nl choć jest holenderski to na kurzej nóżce stoi i nie służy - jak powinien - do mielenia tylko do wentylowania!
Meer over wiatrak.nl weten?