Charakter narodowy w budownictwie
Holender jest praktyczny, pragmatyczny, zdyscyplinowany, miłujący wyraźne struktury i porządek. Ten styl z łatwością zobaczymy na holenderskiej osiedlu mieszkaniowym. Nie ma tu miejsca na ekscesy architektoniczne. Domy stoją w szeregu, pod sznurek, samen sterk, w jedności siła, bez wychylania się, solidnie, gruntownie, funkcjonalnie i praktycznie. Podziwiać tylko można, że w najgęściej zaludnionym kraju świata każda rodzina może mieć własny domek z ogródkiem. Ten styl ma wiele zalet ale ja się kompletnie zatracam w holenderskich osiedlach i bez nawigacji nie jestem w stanie z nich wyjechać. Ten wielki labirynty sznurków domów, które niby się różnią na każdej uliczce ale ja tego nie mogę zauważyć. Tak jak nie widzę różnicy między pingwinami, choć każdy pingwin jest inny.

Polak jest chaotyczny, spontaniczny, lud agrarny, a do tego historia rzuciła go na obce ziemie wyrywając z tradycji z korzeniami. W powojennym okresie socrealizmu istniał tylko jeden styl budowlany: betonowe bloki mieszkaniowe dające ludowi poczucie nowoczesności: beton, szkło i aluminium - czyli radykalne przekreślenie wiejskiej kultury drewnianych chałup pod strzechą. Ale i tak każdy dumny mieszkaniec miasta uciekał jak mógł na ogródki działkowe, budował daczę lub wyjeżdżał do rodzinej wsi na letnisko. Upadek komunizmu wyzwolił ogromny potencjał budowlany i Polak zaczął się masowo budować. Marzeniem każdej rodziny w Polsce (i na emigracji) jest "kupić ziemię i sie pobudować".
Tylko jaki ma być ten polski dom?
Wzorów narodowych praktycznie brak. Dzisiejsza Polska to zlepek trzech pozaborowych kultur i zabytki budownictwa zawdzięczamy głównie Prusakom, Ślązakom i... góralom.

Architektura budowanych dzisiaj w Polsce domów jest kopiowaniem wzorów bungalowów z amerykańskich biur architektów z domieszką szlacheckich dworków z naciskiem położonym na okazałość i bogactwo, mających promieniować zamożnością, wyrażane maksymalna ilością okien na poddaszu, dworki, zameczki z basztami i greckimi portykami, balkony, poddaszowe lukarny, tarasy, wykusze, ogrody zimowe, ganki, werandy, alkierze, portale z kolumnami (jońskimi, doryckimi, korynckimi) w kombinacji z rześkimi kolorami dachów i elewacji, w stylu góralskim, szwajcarskim, włoskim lub kombinacji takowych i obowiązkowo z obszernymi wjazdami do garaży dla co najmniej dwóch samochodów.

Jadąc przez Polskę co krok widzę podobny obrazek: czworobok ugoru - gdzieś przy drodze - ogrodzony parkanem z domem na środku. Dom niekoniecznie wykończony, nieotynkowany ale koniecznie z fioletową blacho-dachówką i betoniarką przed frontowymi drzwiami. Brak drogi dojazdowej i jakiejkolwiek roślinności. Brak życia. To dom polskiego emigranta. Jeszcze nie "zjechał". Dom-marzenie. Cel życia. Czy on w nim kiedyś zamieszka?
O dziwo w pewnym sensie styl polskiego budownictwa XXI wieku przypomina mi nieco budownictwo belgijskie. "Każdy Belg rodzi się z cegłą w brzuchu" jak mówią o sobie Belgowie i w przeciwieństwie do bratniej Holandii architektura Belgii jest chaotyczna a każdy Belg ma ambicje budowy swego domu na własny smak i podlega okresowym modom architektonicznym. Belgowie budują domy wzdłuż drogi - tak jak w Polsce, przez co powstają niekończące się wsie-tasiemce (ned.: lintdorpen). Były lata gdy w modzie były domy w stylu francuskich lub angielskich dworków, prowansalskich willi, lub ostatnio w stylu hiszpańskich hacienda's.





Dodaj nową odpowiedź