Mieszczański charakter Holendrów

Kategoria: Obyczaje

Holendrzy przesiąknięci są mieszczańską kulturą. Już od wieków zdecydowana większość Holendrów mieszka w miastach. Ten mieszczański charakter jest dla jednych cechą pozytywną a dla innych nie. 

Klasy społeczne

W roku 1850 Holandia liczyła 3 mln mieszkańców z czego jeszcze tylko 24% zajmowało się rolnictwem [źródło]. Społeczeństwo dzieliło się na:

3% burżuazji,
23% drobnego mieszczaństwa,
24% chłopów,
50% robotników (proletariat).

Dla porównania w tym czasie w Polsce istniała pańszczyzna a jeszcze sto lat później 70% polskiego społeczeństwa mieszkało na wsi [źródło].

Współcześnie Holendrzy używają następującego podziału społecznego, choć nasze tłumaczenie na polski nie jest doskonałe:

1. Ustatkowane elity (gevestigde bovenlaag) 15%
2. Młodzi wykształceni (jongere kansrijken) 13%
3. Klasa średnia pracująca (werkende middengroep) 27%
4. Zamożni emeryci (comfortabel gepensioneerden) 17%
5. Klasa niższa pracująca (onzekere werkenden) 14%
6. Doły społeczne (precariaat) 15% [źródło]

W rolnictwie pracuje już tylko 2% społeczeństwa i to łacznie z dużą liczbą polskich robotników sezonowych w szklarniach i na polach.

Gdzie się kończy miasto a zaczyna wieś?

Mierząc polską miarą nie sposób zdefiniować holenderskiego miasta i wsi. Choć potocznie Holender większość miejscowości nazywa "wsią" (dorp) to jednak w naszych oczach jest to miasteczko z jego typowymi atrybutami jak rynek, ratusz i kościół. Średniowieczne podziały na "prawa miejskie" nie mają już żadnej funkcji. Rolnicy mieszkają na swoich fermach rozsianych po całym kraju, nie skupieni w zwartej zabudowie znanej nam z polskich wsi.

Mieszczański charakter

Mimo, że tradycyjne klasy społeczne w Holandii już nie funkcjonują to charakter narodu zmienia się znacznie wolniej. Poniżej ranking typowych przykładów mieszczańskich obyczajów (hol. burgerlijkheid). Spis czasami satyryczny, nieco z przymrożeniem oka ale jakże prawdziwy.

Staroświecki styl:

1. Regularność i systematyczność; tryb życia według zegara.

2. Powierzchowność w kontaktach i ochrona prywatności.

3. Godz. 10.30 - czas na kawę!

4. Spacer z partnerem ubranym w taką samą kurtkę lub sweterek.

5. Domowa prezentacja i sprzedaż artykułów marki Tupperware (tzw. Tupperware party) lub inne tego typu "party" sprzedaży kosmetyków, bielizny itp.

6. Wycieczka z całą rodziną na "bulwar meblowy" (meblowe centrum handlowe)

Tupperware party

Aktualnie w modny styl:

1. Odwożenie dzieci ze szkoły w "bakfiets" (rower ze skrzynką bagażową z przodu)

2. Noszenie butów marki Uggs lub majtek Björn Borg.

3. Picie z koleżankami prosecco (włoskie wino musujące)

ryksza

Powyższy ranking tyczy się w zasadzie tylko kobiet. Kobiet o których niejeden mężczyzna powie małomiasteczkowa, drobnomieszczańska dama z zamożnego świata.

[aktualizacja z 2011 r.]

21 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Kilka rzeczy nasunelo mi sie po przeczytaniu tego topiku, pierwsze smiech mnie ogarnal odnosnie burzuazyjnej kultury zamoznego swiata i takich lichych przykladow, po drugie to staroswieckie zachowanie wrecz przypomina futurystyczna wizje zjednoczonego swiata, ala Orwel - chodzimy w takich samych uniformach i jedynym naszym pragnieniem i radoscia zycia jest spacer po bulwarze meblowym, coz za wspaniala przygoda wrecz wysmienita lekcja zycia... to straszne... a na koniec odnosnie butow, zawsze myslalem widzac chodzace w nich dziewki, ze to jakis szmelc z np scapino za 20 euro, a teraz sie dowiedzialem sprawdzajac link, ze to jakisc modne, markowe kozaki za 150 przesada!
podsumowujac - jak tak wyglada mieszczanstow to nie chce miec z nim nic wspolnego, zal mi tych ludzi zamknietych w klatkach, ktorych jedyna przyjemnosci jest snack bar i ikea

Holenderski mieszczanin to po prostu wieśniak z większa ilością pieniędzy. Trzeba się pokazać przecież. Ostatnio dowiedziałem się, ze te znaczki na kieszeni koszuli albo z przodu swetra np. Gant mają duże znaczenie i są sprawdzane przez Holendrów. Według tego znaczka jesteś lepszą lub gorszą osobą.
Podpisuje się pod balkonende. Holenderki noszą szmelc, ubierają się jak wieśniaki albo po prostu na Shreka (bluza ciążowa, kamizelka, getry) + kozaki na płaskiej (większość brązowa) podeszwie, altem srebrne japonki. $ te same kolory w koło: szary, brązowy, czarny, niebieski i ew. biały latem. A ceny tego szmelcu powalają. Z resztą rozmiary też. Zaczynamy od 40, a 36 to rzadkość.
Dane mi było siedzieć w przebieralni jak dwie krowy przymierzały szarobure ciążówki i przytrzymując wielkie okulary przeciwsłoneczne a.l.a. mucha tze-tze wykrzykiwały mooi!, mooooi!. Ble. :P

Taki model bycie Holendrem odstrasza mnie od uczenia się języka, żeby przypadkiem nie nabrać niektórych cech.

Wiatrak

balkonende: możemy się naśmiewać z tej drobnomieszczańskiej kultury, która widać tu na każdym kroku (przynajmniej jak się chce widzieć i pozna dobrze ludzi) ale jakie są alternatywy? Nie wszyscy mogą należeć do upper class ani mało kto chce być "wieśniakiem". Być intelektualista też nie każdemu się udaje.

Krystian, jesteś wyraźnie "in ontkenning fase" :-) http://nl.wikipedia.org/wiki/Ontkenning_... (jak już jesteśmy przy języku holenderskim). Jeśli za wieśniaka określasz mieszkańca wsi (człowieka związanego z rolnictwem) to się mylisz bo dzisiaj w miastach mieszka ponad 90% ludności tego kraju a rolnictwem para się zaledwie 5%. To nie wynik ostatnich lat, bo sto lat temu mieszczan było 60%.w tym kraju. Holandia to kraj klasy średniej; mieszczan, kupców i kaznodziei. Reszta to margines.
Gdybyś spojrzał nieco uważniej (nieco z boku, obiektywniej) na Polskę to zobaczyłbyś tam nie mniej przykładów "onanizowania" się markowymi (czyt. drogimi) logo.
Jeszcze nie tak dawno (30 lat temu) szanowany mieszczanin wstydził się tutaj zrobić zakupy w sklepie HEMA jako, że był to sklep dla plebsu. W Polsce znam ludzi którzy wstydzą się wejść do Biedronki. I to nie są nawet klasyczni mieszczanie.

Ewka

BurgeRlijkheid, a nie burgelijkheid, Andrzeju, serce mi peka jak Naczelny Redaktor Wiatraka wali znowu byki :-)
http://nl.wikipedia.org/wiki/Burger
Czyli drobnomieszczanstwo, a nie mieszczanstwo; ma podobnie, jak w jezyku polskim, zdecydowanie pejoratywne znaczenie: zasciankowosc, koltuneria oraz nieuzasadnione pretensje do wielkiego swiata. Podobnie jak wiesniak (w poscie Krystiana), w przeciwienstwie do rolnika, czy farmera.
Zgadzam sie z Krystianem, ze Holenderki generalnie nie potrafia sie ubrac. Jezeli spotkasz gdziekolwiek na swiecie ubrana w rozciagniete spodnie lub za male legginsy i w obowiazkowe srebrne kapki (na grubej podeszwie), przesadnie wymalowana, ozdobiona swiecidelkami kobiete mozesz byc pewien, ze jest to Holenderka.
„Holandia to kraj klasy średniej; mieszczan, kupców i kaznodziei. Reszta to margines.” Mieszczanin to mieszkaniec miasta. W Holandii mamy tzw. duze miasta, gdzie 50% to obcokrajowcy, czyli polowa „mieszczan” holenderskich w duzych miastach chodzi w pizamach lub zamotana w chustki czy burki.

Czepiacie się. Takie buty to oznaka dbałości o wygląd - są po to, żeby słoma z butów nie wystawała ]:> Pełno ich również na chodnikach w Polsce. Obciachowych zachowań i pseudo-lansu wszędzie pełno. Ludzie którzy nie mają wyobraźni ekhm... jeszcze wyrobionego własnego stylu i wciąż szukają, podążają ślepo za modą lub zamiast przegrzewać dendryty w mózgu idą na łatwiznę i biorą to, co podsuwają reklamy. Tak było, jest i będzie. Wszędzie. Zaadaptowane do czasu, miejsca i możliwości.

Nie reagowalam juz dluzszy czas tutaj, ale widze, ze nadal ta Holandie krytykujecie.Holenderki nie chodza ladnie ubrane?Podobnie jak Polki roznie sie ubieraja i nie mowcie ze wszystkie Polki maja smak i chodza pieknie ubrane.Bardzo duzo Polek ubiera sie w to co ma pod reka.....spodniczka w paski, bluska w kwiaty itp a o dobieraniu kolorow nawet nie wspomne.Pokazac sie Krystian, to wlasnie typowo polskie,tutaj wiekszosci nie zalezy na tym.Markowe ciuchy?W Polsce dopiero to jest najwazniejsze, czy ma sie kase na to czy nie MARKOWY ciuch musi byc!

,,Nie szata zdobi czlowieka".

broerkonijn

Zosia, nie szkoda ci czasu i energii? Nie warto.....

Holenderki maja swoj styl,cos w nim jest.W odroznieniu od polskich blachar noszacych do wszystkiego szpile,nie wazne czy do dzinsow,dresow,pizamy szpile musza byc!Do tego kurewsko czerwona szmina i pol metrowe tipsy,to jest to.A tak dla rownowagi panowie noszacy do wszystkiego biale skarpetki(haha) a co,nie ma smieszniejszego widoku niz wielkie brazowe sandaly i do tego biala skarpeta,a przy boku blad blachara na lakierowanych szpilach z papierochem.Czlowiek ze wsi wyjdzie ale wies z czlowieka nie.

Holenderki ubieraja sie fajnie ,ogolnie ludzie wybieraja fajne marki i liczy sie jakosc.Polakow nawet nie stac na takie firmy w jakich tutaj chodzi przecietny zjadacz chleba bo w Polsce diesel czy g-star sa uwazane za luksus tutaj to norma .

Polacy za to chodza w butach do biegania , maja lyse glowy i ubrania z tandety a perfumy z lidla.Chodzi mi o takiego przecietnego robolka co tylko je i pracuje i pije.

AL

Ja chodzę na codzień do dżinsów w "butach do biegania",mam "skórzaną kurtkę ze skaju",Nie jestem łysy ale mam podgolony tył głowy.Żona się ze mnie śmieje że wyglądam "jak Polak".Na co ja odpowiadam "ja jestem AL-z Polski".Z dumą :)

Jezeli spotkasz gdziekolwiek na swiecie ubrana w neoprenowe gacie,z papierosem w buzi,psem przy boku kobiete to znaczy ze to Ewka...

Ludzie jak czytam te Wasze posty to sie zastanawiam czy my aby napewno w tym samym kraju mieszkamy i czy do tej samej Polski jezdzimy w odwiedziny, i w jakich to kregach tu i tam sie obracacie ...albo wszyscy wstaliscie dzisiaj lewa noga :)

Wiatrak

Nie mieszkamy w tej samej Holandii i nie jeździmy do tej samej Polski. Właśnie oglądam serię reportaży http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zdradzeni... z kraju którego zdawało mi się, że znam... i co? Noppes. Każdy ma swoja własną Holandię i własną Polskę.

Moze cos w tym jest Andrzej ...ja mam polska TV wiec sledze wszystko na biezaco

Nie, tak nie wyglada mieszczanstwo. Wyglada na to, ze respondentki nie bardzo zrozumialy co kryje sie pod pojeciem ''burgerlijkheid'' podobnie jak tworca ankiety.

Poza tym, ranking ten zostal przeprowadzony wsrod jedynie 1043 osob, dodatkowo tych, ktore odwiedzja blog Viva. Wyniki mozemy wiec pominac.

Natomiast sam temat jest duzo ciekawszy. Przeczytalam gdziesz ze ''Burgerlijkheid is de hoeksteen van de samenleving. Als groepsdier zijn wij een groot deel van de tijd bezig ons aan te passen. We zoeken het gezelschap van gelijkgestemden, schikken ons in uiterlijk en gedrag naar hun codes en zelfs als we heel erg ons best doen af te wijken is er altijd wel een hokje waarin we passen'' - huisje boompje beestje...

Z domu nauczono mnie bym nie starala sie byc jedna z miliona zas jedna na milion. Nie byc szarym bo przecietnosc zabija poczucie wartosci i wyjatkowosci. Nie mam tutaj na mysli wygladu zewnetrznego ale raczej wlasny swiatopoglad, pasje, zainteresowania, wiedze.

Holendrzy maja przecietnosc we krwi, byc moze dlatego tak latwo sie dopasowuja? Przecietnosc nie musi byc czyms negatywnym, nie jest jednak moim zdaniem rowniez czyms dobrym bo robi z nas jedna, wielka, szara mase. Byc moze dlatego ja dopasowuje i docieram sie duzo trudniej. Well, so be it.

Ewka

„Holandia to kraj klasy średniej; mieszczan, kupców i kaznodziei. Reszta to margines.”
Holenderscy mieszczanie ...? Chyba na obrazch Vermeera. We wszystkich duzych miastach holenderskich sa: centra kulturalno-handlowe, robotnicze dzielnice, getta obcokrajowcow i incydentalnie lepsze, zamkniete dzielnice. Jacy mieszczanie? Gdzie mieszkaja ci holenderscy mieszczanie? Pojecie mieszczanin jest tak samo aktualne, jak pojecie rycerz. Np. Rotterdam jest i byl miastem robotniczym, portem, czyli mieszkancy Rotterdamu to glownie robole.
Pojecie kupiec tez traci myszka. Aktualnie uzywa sie okreslenia handlarz. Np. sprzedajacy gruszki i pietruszki, „rolexy” i T-shirty „Made in China” na bazarach lub handlujacy uzywanymi samochodami.
W Rotterdamie imamow jest wiecej niz kaznodziei. W Holandii mieszka ponad 1 milion muzulmanow. Jest to sporo, Holandia liczy 16 milionow mieszkancow.

Z duma musze stwierdzic, ze wiatrakowa, anty-anty-obszczymurkowa frakcja jest wyjatkowo tolerancyjna i liberalna :-) Nikt sie nie obraza i nie protestuje po negatywnych postach na temat Polski i Polakow. W przeciwienstwie do czlonkow frakcji anty-obszczymurkowej.
O gaciach z neoprenu cd. :-) Sa markowe (zawsze warto wydac pieniadze na dobry sprzet sportowy), podobnie jak mlody, obiecujacy, rasowy, prawie-bojowy owczarek niemiecki. Pisze prawie-bojowy, bo na ostatnim trainingu dostalysmy niedostateczne. Potomek Szarika, zamiast wykonywac polecenia, zaczol lapac motylki, cmy, baczki i inne latajace insekty:-)
Nota bene pale tylko w domu. Nikotyna nalezy sie delektowac; nie wychodze rowniez na spacer z butelka Chablis.

Moim skromnym zdaniem Holenderki bardzo dobrze się ubierają i dobrze o siebie dbają. Podoba mi sie, ze wiele z nich ma naturalny lub zblizony do naturalnego kolor wlosow. Ich makijaż jest zawsze odpowiedni do chwili i imejsca. Podobają mi się ich niby niedbale rozchodzone uggsy, skórzane dodatki, białe i pastelowe koszule, oryginalne połączenia kolorów i wzorów. Nie podoba mi się tylko oblepianie się markami, ale to nie każdej Holenderki dotyczy. Uprzeciętnej Polki- emigrantki nie podobają mi się niemodne adidasy lub obowiązkowo! czarne lakierkowane kozaki na szpilce w połączeniu w czarnymi spodniami z dużą ilościa lycry, obcisłą bluzką w jaskrawym kolorze, czarnymi, mocno wycieniowanymi włosami z różowymi pasemkami . Są wyjątki, ale ogólnie uważam ,ze Polki mogłą się wiele nauczyć od Holenderek w kwestii mody, choc, trzeba oddać prawdzie sprawiedliwość, oprócz tych eleganckich Holenderek jest sporo zaniedbanych kobiet w tym kraju.

Nie wiem czy dziś w okresie mieszanki kulturowej miejsko-wiejskiej można mówić jednoznacznie o mentalności. Na pewno pozostaną stereotypowe wyobrażenia o ciężko pracującym w polu wieśniaku i o zagonionym biznesmenie- mieszczuchu.
Świat się globalizuje czego efektem będzie większe ujednolicenie standardów.
W Polsce wciąż szufladkuje się ludzi poprzez pryzmat ubrania. Dla mnie jest to trochę dziwne biorąc pod uwagę fakt ,że jest wielu ludzi ,którzy nie przywiązują aż tak dużej uwagi do marki i poziomu "wsiowości" ubrania. Inaczej mówiąc : są ludzie , którym samopoczucie się poprawia gdy założą markowe stroje i idą paradować przed konkretną publicznością. Są tacy , którym to zwisa(pomimo posiadania gotówki) i powiewa byle było czyste i schludne. Ludzie poprostu ewoluują mentalnie do pewnego poziomu. I to w sumie by było na tyle

Wiatrak

Na ile możemy mieć pogardy dla stroju i na ile ten strój nie mówi wiele o człowieku - to jednak i nadal we wszystkich kulturach "kleren maken de man" lub po naszemu "jak cie widzą - tak cie piszą". Myślę, że właśnie w mieszczańskiej kulturze bardziej niż w kulturze chłopskiej.

Z boku widać lepiej