Według badań Packard Bell z wiosny 2008 wynika, że niemal połowa holenderskich gospodarstw domowych posiada i używa co najmniej trzy komputery.
Wynika z tego, że zmierzamy do sytuacji aby każdy członek rodziny miał swój własny komputer.
Tatusiowie i synowie preferują desktopy a mamusie i córki laptopy. Wygląda więc na to, że panie lubią mieć komputer „pod ręką” a panowie wybierają szybkie pecety do gier.
Jedna trzecia Holendrów wzięła laptopa ze sobą na wakacje 2008.
My mamy w domu dwa laptopy - ja swój i Holender swój, i bezprzewodowy Internet. Jak jade do Polski, to zabieram laptop i u rodzicow mam dostep do Internetu z kazdego miejsca w ich domu. Przyszlosc to rzeczywiscie chyba osobisty przenosny komputerek dla kazdego. Dzieci moga juz kupic jakies namiastki notebookow za jakies 60 euro, o ile sie orientuje, bo nie jestem mocna “w temacie zabawek”. Jak bylam bardzo mala, to do zabawy wystarczyl kawalek kijka i kartka papieru. To se ne vrati. Moze i szkoda?
to ja sie przyznam, ze wyroslem z tego. jako informatyk z zamilowania i wykonywanego zawodu, gdzie w domu i w robocie spedzam moze i po 12-15 godzin dziennie przed kompem, seksapil wielu maszynek mnie przestal krecic. mam w domu jeden swoj komputer, zona ma swoj i starczy. i tak juz prad zra. nawet monitor starszy oddalem, zamiast podpinac dwa pod kompa - bo choc do obrobki zdjec by sie przydaly, to dokladanie gniazdku kolejnych 100W… po co? ![]()
ale akustyku, podobno laptop - jak tu w Holandii się mówi z angielska “Leptop” żre prądu mniej, to może lepiej mieć takie dwa?
Popieram jednak, żeby ograniczać kontakty z monitorem laptopem jakimkolwiek komputerem do niezbędnego minimum
Dla mnie ten pioruński leptop to kontakt ze światem, rodziną, polskim podwórkiem i kilkoma przyjaciółmi daleko stąd.
Jakbym tego nie miała na początku pobytu tutaj, to może bym i przeżyła, ale byłoby mniej przyjemnie.
Anulla, nie zaprzeczam, ale po prostu mnie wystarczy jeden komp. zona ma drugi, bo do swojego jej nie puszczam
moj to moj i na siadanie przy nim reaguje jak pies na zagladanie do jego miski z zarciem. rodzina wie, ze to grozi minimum kalectwem wiec nie probuje
a do kontaktu biezacego z siecia poza domem (tez jestem uzalezniony) kupilem sobie komorke z Wifi ![]()
no tak i znów chyba się wyłamię ![]()
-bo po 1 nie cierpię laptopów, ( choc sa praktyczne, i potrzebne zwłąsza w sytuacjach ciagłego przemieszczania)
Jak dla mnie tradycyjny komp, musi być nie uznaję bezprzewodowego internetu( choć moój małzonek stara się mnie przekonać, zachwalając tego całego bałaganu praktyczność)
Pamiętam nasza zwadę po tym jak zaproponował mi własnie walizkę, bo ja uwielbiam moje głosniczki, i parametry.
Tak wieć komp zakablowany na max, auto musi być to diesel od 1.9 w górę z turbiną w manualu :-). Choć i na automat probował mnie mój małozonek przekabacić, to i tak nie dałam się bo nie rozumię potrzeby zrezygnowania z machania drazkiem zmiany biegów. :-).