Wstyd nam pracować we własnym kraju?

Tak było zawsze: profesorowie uniwersytetów pomywali w restauracjach Chicago. Inżynierowie politechnik dorabiali u bauera.
OK. Kiedyś przelicznik był tak korzystny, że trudno się było oprzeć. Po dwóch latach harówy w Chicago można było wybudować dom w Polsce i kupić Fiata. Ale teraz?

pieniądze

W Holandii pracują bardzo ciężko tysiące Polaków (z wyższym wykształceniem lub bez) za ok. 1160 euro miesięcznie na rękę, czyli netto, przy maksymalnie 40-godzinnym tygodniu pracy. I to nie jest 40 godzin pracy za biurkiem, popijając herbatkę, oglądając kawały na sieci i plotkując z koleżanką ale to jest 40 godzin na kolanach przy zbiorze szparagów lub truskawek, lub 40 godzin na drabinie malując sufity albo 40 godzin na taśmie sortując warzywa.

Te 1160 euro miesięcznie to około 4000 zł (3,40 zł - kurs 2 październiku 2008).
Większość zarabia te 4000 zł - czasami więcej jak robi dużo godzin. Ale są i tacy co oszukani zarabiają dużo mniej.

Tak sobie liczę, że koszty utrzymania w Holandii wynoszą co najmniej 1500 zł na miesiąc. Zostaje 2500 zł do odłożenia.
(niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę).

Teraz słyszę o dużym braku rąk do pracy w Polsce.

Kto wie ile płaci dniówki sadownik w grójeckim? Ile płacą na budowach w Warszawie? Ile płacą w kopalniach na Śląsku?

Czyż za takie pieniądze nie opłacałoby się pracować we WŁASNYM kraju?

Czyżby wyjazd do Holandii był łatwiejszym krokiem niż wyjazd do Warszawy, Grójca czy Katowic?
Czy trudniej jest wynająć pokój w Warszawie niż w Hadze?
Czy może w Polsce nie ma tak ciężkiej roboty jak w Holandii a my kochamy ciężką robotę?
Czy może po prostu pani księgowa z Kłodzka lub Gorzowa wstydziłaby się w Polsce zrywać paprykę w szklarni, pakować sałatę na taśmie lub rwać truskawki i woli robić to 1000 km od domu?

Dajcie mi odpowiedź!

Etykietowanie: praca pracować wstyd
80 komentarzy

Nie moi drodzy, nie mam osobistych urazów. Czy aż tak trudno to zrozumieć. Pisałam jedynie o tych którzy nie są w stanie wypowiedzieć się w tej kwestii, powód czasami to wstyd czasami bezradność, czasami powód prozaiczny brak dostępu do neta.
Nie czytajcie mych słów aż tak indywidualnie, poczytajcie wiatrak. ( kiedyś była na nim sonda, a propos zarobków, w dyskusji na necie też padały wielkie liczby, natomiast wynik sondy i ile pamiętam był inny. )
Osobiście znam takie przypadki w których Polacy pracują na czarno mają tylko za 3,5 euro.
Znam takie przypadki w których nie mają opłacanego emerytalnego, i innych spraw, przypadki w których ludzie ci mają potrącaną kasę, bez powodu.
Poczytajcie wiatrak a znajdziecie i tutaj zagubionych i bezbronnych.
Znajdziecie wypowiedzi osób dla których Holandia nie jest eldorado.
Wy piszecie o tym że ja kogoś chcę zamknąć tylko w Holandii, przecież to bzdura.
Zwiedzanie świata jest czymś pięknym, jednak nie dla każdego jest ta kromka chleba.
Wy piszecie o zwiedzaniu, na jakie zwiedzanie ma sobie pozwolić ktoś kto zarabia tutaj najniższą krajową, i do tego nie wie jak funkcjonuje ten kraj.
Wiecie co jedyną droga jaką zna, to droga do pracy i z powrotem po kilkunastu godzinach ( do tego za nadgodziny ma wypłacane ochłapy, i ile ma)
Wiecie co opowiem wam coś – od jakiegoś czasu, braliśmy na wakacje syna siostry, do pracy do nl. By chłopak sobie zarobił na wakacje, ( w związku z tym, że wszystko było różowe chłopak przyjmował nl, jako cudowny kraj. No tak ale był pod naszym kloszem) W tym roku nie mieliśmy czasu na niańczenie, postanowił więc wypuścić się sam do nl. Praca miała być pewna, w końcu najlepszy kolega tak zapewniał bo tam pracuje. Chłopak więc pojechał, niestety mieszkania nie było, praca też w stylu niewolniczej, brak zapłaty. Generalnie Policja robiła naloty itp. Co tam się działo, nie chce zdradzić, bynajmniej otrzymaliśmy na wakacjach telefon, jestem głodny nie mam co jeść. Wysłaliśmy kumpla z nl, by dał mu kasę, matka zaś w tym czasie załatwiała busa, by jechać po chłopaka. Tak zakończyła się jego samodzielna wyprawa, czy myślicie że był tylko jedynym. Długo nie chciał wracać, wstyd.

Aż wreszcie czepiacie się do moich opisów dot Polaków. Czy naprawdę nie spotkaliście ich tutaj w nl. Nie wierzę. :-).
Ja nikogo nie namawiam do powrotów, ja tylko ostrzegam przed pochopnymi decyzjami. Czasem lepiej wybrać Polskę, bo przynajmniej niektóre osoby będą umiały się obronić.

Znam tez taki przypadek, chłopak pracował w/w warunkach, lubił sobie popić, generalnie 2 razy miał zabierane prawko za jazdę po pijaku, raz w be drugi raz w nl, i do tego 2 sprawy i mandaty dość kosztowne. Kiedyś jak zwinęła go Policja ( pracował na czarno, niby miał firmę, ale brak pozwolenia) jechał autem firmowym. To się porobił, a ze językowo tylko Pl. to mój małżonek musiał mu ratować dupę. Teraz od jakiegoś czasu ten chłopak pracuje w Pl, przynajmniej nie przepija wszystkiego, z tego co wiem jest bardziej szczęśliwszy, choć mniej wolny kobitka trzyma za pysk. Z tego co wiem więcej udało im się zakupić rzeczy niż przez tych kilka lat jego pobytu w nl.

Wy sobie chwalicie, ja tam też nie narzekam, ale przecież życie za najniższą w nl, gdzie nia ma taty i mamy nie jest takie lukrowe. Nie musicie słuchać tego co pisze i tak zycie to zweryfikuje, i tak za jakiś czas ludzie wrócą do Polski. Bo przestanie się to opłacać.

Nie rozumie dlaczego tak krytykujecie, kogoś kto chwali sobie Polskę.
Szwagier i siostra też sa bardzo szczęśliwi w Pl, i nie maja zamiaru wyjeżdżać zagranice no chyba ze na wypoczynek ( w tym roku, narty Alpy narty, Egipt nurkowanie, Chorwacja lato, aktualnie Tybet. ) a wszystko to osiągnęli bez znajomość. Jak widać w obu krajach nic nie lezy na ulicy.

Zimka, no tak jezeli jest aż tak zle, to moze warto poszukać gdzieś dalej, jednak nie we wszystkich wypadkach trzeba az szukać 1000 km dalej.

Pół żartem, pół serio – czyli, czy warto mieszkać i pracować w Holandii?

Poniżej, potraktowane z przymrużeniem oka, dwie kompletnie skrajne wersje odpowiedzi na zadawane często pytanie:„Czy wyjazd do Holandii wciąż się opłaca?”

WERSJA PESY mistyczna

Nie próbuj, bo już nie warto, to żadne Eldorado.
Pełno tu teraz hołoty, pijaków i ciemnoty.
Wciąż nowe przyjeżdżają, busiki pełne Polaków,
nie znają nawet języka, sikają po trawnikach!
Czeka cię taśma, bądź szklarnia – to straszna jest męczarnia,
choć będziesz się dwoił i troił, pośrednik i tak cię wydoi.
Mieszkania są strasznie drogie, nie licz na zapomogę.
Tu wszędzie leżą psie kupy, w ogóle jest do dupy!
Wiatry i deszcze co doba, wnet cię dopadnie choroba,
i choćbyś rył ziemię jęzorem, wciąż leczą Paracetamolem.
Więc zostań w Polsce – swym domu, gdzie każdy ma średnią krajową,
to prawie to samo, co tu wyniesie twój minimumloon.
Posłuchaj mądrzejszego- człowieka światowego,
Ja lepiej wiem co i jak, w końcu tu mieszkam pięć lat!

WERSJA OPTY mistyczna

Stary, tu przecież jest bajka! Ty leżysz i leżą twe jajka!
Nic tu nie musisz robić, a szybko się dorobisz.
Praca tu to marzenie, tu żyją same lenie,
masz biurko i kawusię, a w kieszeń lecą EUR-usie.
Języka nie musisz znać, wystarczy k…. mać!
Auta są tanie jak barszcz, ze cztery fury już mam.
Codziennie jest jaranie, na obiad i na śniadanie.
Holandia, bracie - to cud, tu płynie mleko i mód!
Pieniądze są na ulicy, nikt tutaj ich nie liczy.
Tutaj po prostu jest bosko, po co się męczyć z tą Polską?
Zrób prędko tak jak ja: fura, komóra i szpan!
A jakby się nie udało, zasiłek bierzesz śmiało!
I tak się nikt w Polsce nie dowie, że wciskasz ludziom kit,
choć prawda jest całkiem inna, udajesz, że jest git!

A prawda jak zwykle jest gdzieś pośrodku, bo ilu Polaków - tyle odmiennych spojrzeń na to zagadnienie, co najlepiej odzwierciedlają komentarze zamieszczane na portalach takich jak ten.

no to tym razem bede krytyczny, panie Andrzeju... bo to powyzej to akurat jest bardzo duze upraszczanie i strzal w dosc hipotetyczna grupe ludzi. mozna to zrobic, ale to sie robi pisanie na poziomie Gazety Wyborczej...

opisywana grupa emigracji, czyli osoby wykonujace fizyczne zawody o niskich zarobkach, to wlasnie ci, ktorzy na skutek spadku Euro wracaja lub beda wracac do Polski. bo to sa ludzie, ktorzy przyjechali zarobic, nie przyjaznic sie z Holandia. i wybierajac wyjazd kierowali sie rachunkiem ekonomicznym. tu nie ma wznioslych idealow czy pragnien "polizania Zachodu", tylko prosty rachunek zyskow i strat ;)

uogolnianie tego na pragnienie ludzi do pracy zagranica per se to niezbyt wysokich lotow strzal i wrzucanie roznych ludzi do wspolnego mianownika i ich ocenianie. takie troche kopanie po jajcach.

Wiatrak

Tak, piszę to z myślą o tej największej grupie Polaków w Holandii i mam nadzieje, że od nich dostanę odpowiedź. Słysze często bardzo sprzeczne opinie na temat wyjazdów do Holandii lub powrotów do Polski. Nie rozumiem Akustyk dlaczego miałbyś czuc się wrzuconym do jednego worka.

ja sie nie czuje. ja tylko mam zastrzezenie, ze jest uproszczenie i wrzucenie do jednego worka tak naprawde wielu grup ludzi: tych, co przyjechali tylko po to zeby zarobic, tych, co przyjechali wierzac, ze ich zycie diametralnie sie odmieni i szeregu innych osob o roznych oczekiwaniach wzgledem emigracji.

nie wykluczam zupelnie, ze to ja nie doceniam skali zjawiska zwanego "za wszelka cene znalezc robote za granica", ale mimo to, nie sprowadzalbym roznych ludzi do jednego mianownika.

a juz ja osobiscie w tym worku sie nie widze. siedze te swoje 40 godzin za biurkiem, w ciepelku, z dostepem do serwera z kawa, gdzie fakt, ze jestem jedynym allochton pojawia sie raz na miesiac na "maandborrel", gdzie autochtoni dzielnei cwicza poprawna wymowe "na zdrowie" ;)

Może troche nie na temat.
Jednak nie mogę już czytac tych ochów i achów na temat Holandii.
W tym kraju są tylko autostrady i dosłownie nic więcej, drugiego tak nudnego kraju chyba nie ma na całym świecie.
Po co tam w ogóle jechac ? W Polsce można też zarobic i jest się u siebie, żaden przemądrzały holender nie patrzy się z góry...
Poza tym Polska jest nieskończenie ładniejsza i ciekawsza od tego wyasfaltowanego i odpicowanego na tip top kraiku....

Podał dwa przykłady - chciałbyś pracować za 3,5 zł za godzinę (bibliotekarka)? albo za 5,5 zł za godzinę (ochroniarz) ?

Bynajmniej, nie wypowiadam tych słów ofensywnie, takie proste pytanie :).

Śmieszy mnie, jak ktoś mi zarzuci statystyką, że średnia w Polsce to przykładowo 2500 zł miesięcznie.

Kiedy tak naprawdę znakomita większość pracuje za kwotę w granicach 1000zł (a nawet i mniej).

No, ale potem znajdzie się kilku takich na wysokich stanowiskach, którzy zarabiają DOSŁOWNIE krocie i do tego nie pracując prawie wcale, i stąd bierze się wysoka średnia krajowa.

Znakomita większość Polaków dałaby się pociąć za tą statystyczną średnią krajowa. Bo jest różnica między 2500zł, a 800zł.

---

Moja praca to web & print design oraz webdeveloping - pracowałem w Polsce, Grecji, Anglii, wkrótce zamierzam spróbować także w Holandii.

W Anglii zarabiałem nawet i 20/25 funtów za godzinę pracy. Kto w Polsce byłby w stanie zapłacić mi taką stawkę za moją pracę? Chyba jakieś duże firmy jedynie. A Grecja? Anglia (szczególnie)? Płaci się bez zmrużenia oka, bo takie usługi są poszukiwane. I takie usługi się ceni, mają brak projektantów, grafików, developerów.

Dlatego bez zastanowienia opuszczałem kraj i bez zastanowienia zrobię to ponownie. Jeśli Holandia przypadnie mi do gustu, zostanę na stałe.

W Polsce nie ma przyszłości, przykre :)

@maruda
piszesz bzdury, ktore jednoznacznie swiadcza o tym, ze nigdy tu dluzej nie byles ale z gory masz negatywne nastawienie. nie widze specjalnie sensu odpowiadania na Twoje uwagi, bo szczerze watpie, ze chcesz uslyszec jakas kontrargumentacje.

na szczescie, nie ma przymusu wyjazdu i nie musisz tu przyjezdzac. mozesz za to smialo pisac dalej jak to tutaj jest zle... ;) mnie to akurat dynda

A ile kosztuje wynajecie mieszkania w Holandii? Nie mam na mysli tutaj dzielenia sie z kimkolwiek tym mieszkaniem, po to tylko zeby bylo taniej.. Ile wydasz na jedzenie?

@dorota

koszt wynajecie mieszkania zalezy od prowincji i lokalizacji. ja mieszkam w samej Hadze, ktora jest droga, i tutaj koszty zaczynaja sie od jakichs 500€, a za lepsza dzielnice trzeba dolozyc. chociaz niewykluczone, ze w przypadku mniejszego mieszkanka (50-60 m.kw.) da sie taniej.
mam znajomych w Zoetermeer (15 km od Hagi), ktorzy za swoje 80 m.kw. placa okolo 600€ juz wliczywszy rate kredytu. a mieszkaja w bardzo fajnym miejscu

koszty jedzenia zaleza od rodziny. jak pracujesz i jadasz lunch w pracy, to tego tak duzo nie wydajesz. na moja rodzine (dwie pracujace osoby + mala Bulka 2,5 lat) bedzie moze ze 300-400€ miesiecznie, w czym jest wliczony raz tygodniowo Wloch, raz w tygodniu Chinczyk i wszelkie "koffie met appelgebak" na miescie. mozna oczywiscie taniej jak sie chce oszczedzac.

reasumujac, mozna bez zaciskania pasa utrzymac sie w kwocie nie przekraczajacej 1000€, a pewnie nawet znacznie nizszej. biorac pod uwage, ze przyzwoita pensja pracujacej umyslowo osoby to okolo 1500~2000€ to da sie z tego spokojnie zyc. jak dwie osoby pracuja, to juz w ogole duzo latwiej

Akustyk, wiesz może jak to się ma do Dordrechtu?

Wybieram się prawdopodobnie tam. Wprawdzie mam gdzie się podziać, mam tam bardzo bliskich przyjaciół, z którymi będę mieszkać.

Jednak po czasie chciałbym wynająć coś dla siebie. Nie mam na myśli oczywiście pokoju u kogoś.

Jakieś małe mieszkanko.
Kuchnia, łazienka, pokój (lub dwa). Oczywiście nie wymagam nie wiadomo jak luksusowych warunków. Standard, jak ja to mówię, 'ludzkie mieszkanie', schludne.

Nie pieniadze stanowia tu problem, lecz swoboda obyczajowa i kulturowa oraz mentalnosc.

Michał - zerknij na ta strone: appartementhuren.com/Dordrecht
na ile to jest reprezentacyjne to nie wiem, ale moze bedzie jakas pomoca.

spodziewalbym sie cen raczej wyzszych, bo to nadal Randstad, wieksze miasteczko a przy tym przedmiescia Rotterdamu, wiec nie ma zmiluj :(

@ Akustyk

Dzieki za informacje! Troche mi sie rozjaśniło:).

@akustyk Dziękuję.

@Serg Co masz dokladnie na mysli? Wprawdzie nie mieszkam w Holandii, ale za to znam naprawdę wielu, wielu holendrów. I z wieloma także pracowalem.

Byc moze i jestem szczesliwcem - ale dotychczas dane mi bylo spotkac i poznac (glebiej niz powierzchownie i krotkoterminowo) jedynie swietnych holendrow. Milych, przesympatycznych, kulturalnych, ale i zwariowanych, z wartosciami, zasadami, na poziomie. A jak wspomnialem, dane mi bylo poznac wielu.

Nawet moja dziewczyna jest holenderka.

Dla porownania, dane mi bylo poznac taka sama ilosc niemcow, francuzow, szwedow i dunczykow - i wciaz holendrzy plasuja sie u mnie najwyzej w rankingu. I zdecydowanie maja zdrowsze podejscie do zycia od Polakow, ktorzy to raczej wegetuja w tej swojej zngnusnialej szarosci :).

maruda, przeciez nikt Cie nie przymusza do przyjazdu tutaj:)Masz racje, tutaj NIC NIE MA:))))Siedz sobie tam, gdzie siedzisz.Nie rozumie tylko tak do konca Twojego komentarza!

agnieszka1979

Witam!

Michale, masz w 100% rację - ta średnia krajowa jest zwyczajnie przekłamana.

Panie Andrzeju, pisze Pan, że po odliczeniu kosztów utrzymania w Holandii, można odłożyć 2,5 tys. zł (domyślam się, że wg Pana - "jedynie" 2,5 tys. zł). Gwarantuję Panu, że osoby, które zdecydowały się tyrać za granicą za minimalną nawet stawkę, w Polsce nie miały szans na odłożenie z pensji choćby 500 zł...

Wydaje mi się też, że świadomie puszczona została w obieg plotka, że w Polsce płaci się lepiej na tyle, by nie trzeba było wyjeżdżać. Mój mąż niedawno przekonał się, że to totalne bzdury! Bo co z tego, że zwiększyły się trochę stawki, skoro prąd, paliwo i wiele innych rzeczy drożały już w tym czasie trzy razy?

Polskie ceny artykułów i usług zrównują się z cenami unijnymi, niekiedy nawet je przewyższają, natomiast polskie pensje jakoś do unijnych nie przystają.

Czysty absurd...

Cóż... "...tylko autostrady i dosłownie nic więcej...". Jeśli w ten sposób będziemy podchodzili do tematu to można by stwierdzić, iż w Polsce nie ma nic poza drogami i to miejscami naprawdę w krytycznym stanie :) Spójrzmy na to jednak z innej strony. To również lasy jak w Polsce, jeziora - nawet dostęp do "kałuży" jest :) Do tego wszystkiego jest tutaj kilka ciekawostek do zobaczenia. Powiedz mi Marudo czy my w naszym kraju nie spoglądamy na obcokrajowców z góry? :) Może warto przemyśleć czy faktycznie nie ma tutaj nic innego oprócz autostrad? :)

Co do zarodbkow to w Holandii sa 4,5 razy wieksze niz Polsce.Utrzymanie tez tansze i ogolnie wychodzi duzo taniej zycie.Ja mam wlasna dzialalnosc i wychodze srednio 4tys€ na miesiac odliczajac koszta zycia zostaje okolo 2500€.W Polsce malo komu cos zostaje wszystko idzie na zycie oplaty.Roznica jest kolosalna.

minibit,potwierdzam w 100% Twoja wypowiedz!Pod kazdym wzgledem tutaj jest wiecej plusow niz minusow.

Maruda,moze mi sie tylko wydawalo:) ale z kim rozmawiam w Polsce, kazdy narzeka ze za malo jest autostrad:)i zazdroszcza, ze w NL jest ich tak duzo:)Polakowi nigdy nie dogodzi?:)?????

"Czyż za takie pieniądze nie opłacałoby się pracować we WŁASNYM kraju?" - oczywiście, za 4000 tys NETTO jak najbardziej:)

"I to nie jest 40 godzin pracy za biurkiem, popijając herbatkę, oglądając kawały na sieci i plotkując z koleżanką" - gdzie tak się pracuje???:)

"Kto wie ile płaci dniówki sadownik w grójeckim? Ile płacą na budowach w Warszawie? Ile płacą w kopalniach na Śląsku?" - u sadownika napewno ok.4000tys :), a porównanie pracy w kopalni do stania na drabinie lub przy taśmie to chyba nieporozumienie...

"Czy może po prostu pani księgowa z Kłodzka lub Gorzowa wstydziłaby się w Polsce zrywać paprykę w szklarni, pakować sałatę na taśmie lub rwać truskawki i woli robić to 1000 km od domu?" - pewnie by się wstydziła, ale wstydziła sie również swoich zarobków na stanowisku księgowej :)

"Tak sobie liczę, że koszty utrzymania w Holandii wynoszą co najmniej 1500 zł na miesiąc. Zostaje 2500 zł do odłożenia." - jeżeli jest sie w dwójkę wychodzi 5000, nie najgorzej NA POCZĄTEK :)

...w Polsce: wyższe wykształcenie, 6 lat pracy w instytucjach finansowych....w Holandii poczucie wolności, odzyskanie radości z życia...:)
Pozdrawiam wszystkich Polaków w Holandii:)

Ja pracuję w Holandii od 6 lat a mieszkam tu od 3 czyli od 3lat mam tu mieszkanie,auto.Dziecko chodzi tu do szkoły,jest tak samo:mieszkamy tu jak byśmy mieszkali w Polsce.Jest tylko jedno nie porównywalne ALE pracujemy oboje i starcza mam na życie na normalnym poziomie.Gdzie w Polsce musiałam się martwić jak przeżyję po opłaceniu rachunków.A jak dziecko zachoruje to o tym już nie piszę:(Tak wyglądała tam nasza szara rzeczywistość.Pozdrawiam

agnieszka 1979, zgadzam się z Tobą w 100%! Odpowiedzmy sobie może na pytanie: Ile NORMALNIE pracujących małżeństw w Polsce może zarobić 7-10 tys zł NETTO???

akustyk, jakie to typowo Polskie....siedze za biurkiem, tak naprawdę nic nie robię, za bardzo mnie nie widać, uaktywniam się raz w miesiacu przy kielichu, siedzę w ciepełku a reszta niech zasuwa, byle tylko im sie nie powiodło, bo jeszcze sie wyda ze ubarwiłem i podkolorowałem swoją opowieść..........
Jeśli przy trzystu euro miesięcznie masz raz w tygodniu Chińczyka i Włocha to chyba mówisz o jedzeniu na wynos......
Wydaje mi się, że Haga uchodzi za stosunkowo tanią, chyba że uważasz, że szukający pierwszego lokalu w Holandii od razu wskoczy do luksusowej dzielnicy mieszkaniowej (przykład: znajoma wynajmuje od Holendra (nie Turka) domek szeregowy za 600 euro, z tego 200 "dorzuca" gemeente. To chyba nie drogo jak na Holenderskie realia?

Dokładnie.

Pamiętam moment, kiedy zakończyłem edukację i wyjechałem za granicę. Moi rodzice miesięcznie zarabiali RAZEM niecałe 2000 zł. Po opłaceniu rachunków i tego typu wydatków, odliczeniu wyżywienia - nie da się nic zaoszczędzić.

Ciągnie się od dnia do dnia, wiąże koniec z końcem.

Warto zaznaczyć, że nawet jeśli to się jakoś udaje - to nie jest to życie szczęśliwe. Jest to życie pełne stresu.

I nie ma tu miejsca na rozrywkę, wygodę, pofolgowanie sobie - bo zwyczajnie ludzi na to nie stać.

I tak jak stwierdziła agnieszka1979 - a co dopiero jak dziecko zachoruje...

Plus dochodzą takie wydatki stałe, jak podręczniki do szkoły - co jest u nas chore, podręczniki są drogie, zmieniają się z roku na rok, trudno potem odsprzedać.

Dziecko trzeba też ubrać, szczególnie kiedy dorasta i wyrasta szybko z ubrań.

---

Wyjechałem za granicę i odkryłem nowy świat. Świat, w którym chodzę z uśmiechem na twarzy, stać mnie na dostanie życie, nie martwię się o nic, mogę sobie pozwolić nawet na kaprysy i wszelaką rozrywkę ducha. A do tego jestem jeszcze w stanie wspomóc rodzinę w Polsce.

I co dla mnie najważniejsze - studiowałem filologię angielską, a jestem webdesignerem i webdeveloperem.

To, obok muzyki, było moje zainteresowanie odkąd skończyłem 14lat. to było moje hobby, moja pasja.

A dziś ją realizuję i moja praca obraca się w pieniądze, których nie mógłbym zarobić NIGDY w Polsce.

A punktem, do którego zmierzam jest nie tylko fakt, że nikt nie zapłaciłby mi stawki przykładowo 25 euro za godzinę pracy, ale - w Polsce każdy wymagał by papieru. Za granica to się nie liczy, liczą się umiejętności i chęć pracy, motywacja.

Tu nikt mnie pyta mnie, czy studiowałem design - tu pytają mnie o portfolio, projekty ukończone, doświadczenie itd.

--

Polsce daleeeeeeeeeeeeeko do krajów zagranicznych.

Tak sobie czytam te wszystkie wypowiedzi, i doszłam do wniosku że macie nieaktualne dane.
1. nasz chrześniak, gówniarz w trakcie szklonych wakacji na zrywaniu jabłek w polskim sadzie zarobił 2000 zł w jeden miesiąc.
2. szeregowy mechanik w firmie mojej siostry 2500 zł netto,
3. sprzątaczka w firmie naszych znajomych 500 zł miesięcznie - praca 2 godz dziennie.
4. pracownik tzw roboty drogowe 3000 zł netto.

Dla porównania

pracownik polskiego pochodzenia branża metalowa. 1200 euro netto i tak:
a. mieszkanie 200 euro ( pokój z dwoma kolegami)
b. ubezpieczenie minimalnie 100 euro
c. wyżywienie 200 euro( półprodukty brak czasu i ochoty na gotowanie- żona w Polsce heeeee)
d. telefon 100 euro
e. dojazd do Polski 150 euro
f. alkohol - dużo euro ( w zależności od potrzeb i towarzystwa)
g. ewentualne rozrywki pozamałżeńskie ( tych kosztów również nie można lekceważyć osobiście znam przypadki ludzi wracających do domu totalnie z niczym, lub pożyczających pieniądze od kolegów przed wyjazdem do Polski)
h. no i oczywiście do tego dochodzą koszty utrzymania domu czy mieszkania w Polsce, no i wyżywienie rodziny w Pl.

jak widać bez nadgodzin nie da rady. To jest typowy przykład jeżeli chodzi o największa grupę Polaków w Holandii. Jak widzę wasza sytuacja jest diametralnie inna. Tak trzymać !.

Zadaje sobie tylko jedno pytanie dlaczego tam mało ludzi w Polsce godzi się na prace po 16 godz. dziennie.

@dWuCeT - nie znasz mnie, nie wiesz czym sie zajmuje, nie wiesz gdzie pracuje i co w tej pracy robie... ale to wcale nie powstrzymalo Cie przed wypisywaniem pod moim adresem takich pierdol i doszukiwaniu sie w kazdym moim slowie zlych intencji.

wbrew temu co wypisujesz, srednio mnie obchodzi przekonywanie kogos, ze tu jest raj miodem i mlekiem plynacy. padlo pytanie o koszty utrzymania, odpowiedzialem tak jak potrafie, szacujac swoje wydatki. Ciebie jak widac sam temat nie wciagnal, ale za to z checia doszukales sie w mojej osobie nieroba, pijaka, oszusta i zakompleksionego podkolorowywacza... to moze w tym wszystkim to nie ja mam problem, co?

Masz rację Akustyk. Nikt nikogo nie namawia do zamieszkania w Holandii czy też zachwycania się nią. Jestem zdania, że Ci którym się tutaj nie podoba i tak im tu źle powinni niezwłocznie wybrać sobie inny kraj pobytu zamiast chodzić i narzekać, że im się to nie podoba czy tamto. "Bo w Polsce..." ekhm... halo?! Jesteśmy w Holandii.

Czytając takie zestawienia opadają mi ręce. Czego maja dowodzić te przykłady? Jaki z tego należy wyciągnąć wniosek?

Polacy do polskich sadów!!!
Uwaga! Sprzątaczki w Polsce na pełnym etacie mogą zarabić 2000 netto!!!
Mechanicy, wracajcie!!! (ktos musi naprawiać samochody sprowadzone z Holandii) :)
Ludzie nie podróżójcie po Europie, lecz budujcie drogi we własnym kraju!!!

Czego chcesz dowieść? Wracasz do Polski?? Niech sobie ludzie robią za 1200 Euro i bedą szczęśliwi....i daj Bóg, żeby każdy kto potrafi szedł do przodu a każdy kto chce wrócić, mógł to zrobić kiedy będzie miał na to ochotę.

Różnice w Europie będą się zacierać, bo takie były m.in. cele i założenia twórców UE, każde dzicko o tym wie. I każdy kto ma trochę oleju w głowie i decydował sie na wyjazd juz po wejsciu Polski do Unii, zdawał sobie z tego sprawę, że zarobki w Polsce raczej nie zmaleją a euro nie zacznie znów drożeć.

Pracujesz dla Polskiego Rządu, że uprawiasz taką propagandę, czy leczysz własne kompleksy ?????????? :) Może zmienisz zdanie po wprowadzeniu w Polsce Euro, wtedy przekonasz się jaka jest naprawdę różnica.

Pisałaś wcześniej, że ludzie na emigrzcji mogą mieć problem gdy dowiedzą się, że ich znajomi w Polsce zarabiają więcej. Widocznie Ciebie ten problem dotyczy skoro w firmie siostry zarobki mechanika wynoszą 2500 zł. Przepraszam ale tak to widzę. Jeżeli ktoś wyjechał tylko po to by zarabiać wiecej od znajomych, to faktycznie może mieć problem......

Pozdrawiam.

Akustyk, skoro padło pytanie o koszty utrzymania i zabrałeś głos to opowiedziałeś w tym momencie pierdoły. Nie obchodzi mnie co robisz i czym sie zajmujesz, poprostu pokolorowałeś i poubarwiałeś niepotrzebnie a wczesniej czytałem komentarze, że ludzie którzy to robią są be. Nigdzie nie sugerowałem też, że próbujesz kogoś przekonać, że Holandia to kraj miodem i mlekiem płynący? Z czego to wnioskujesz? Chyba, ze chcesz przekonać sam siebie, pisząc o siedzeniu w ciepełku i popijaniu kawki:)

Pani Marzeno, rzeczywiscie zarobki w Polsce troche sie zmienily. Chociazby w mojej obecnej firmie sprzataczka pracujaca ok 3 godz. na dzien zarabia 1900 netto. Asystentka bez wyzszego wyksztalcenia i bez doswiadczenia 3000 zl netto. To chyba nie jest zla suma na poczatek..

Pani Marzeno to ja chyba mieszkałam w innej Polsce,ponieważ moja najbliższa rodzina zarabia tak samo.Szwagier w ochronie 1000 zł,szwagierka 1100zł jak jest premia a jest księgową.Podajcie adresy gdzie sprzątaczka na miesiąc zarabia 1900 bo to jest dobra kasa jak na polskę i to 3godziny dziennie sama bym poszła!!!Oni są po 10godzin poza domem bo do pracy trzeba dojechać.Pochodzę z Rybnika żeby było jasne gdzie są takie zarobki:)

A porpos tego co podałam, to zarobi dotyczą warszawy, praca w farmacji.

Marzena, naprawdę nie wiem o czym jest Twój powyższy komentarz i czego mają dowodzić przytoczone przez Ciebie przykłady??? Zarzucasz innym, ze niedokładnie czytają Twoje wypowiedzi a sama chyba bardzo pobieżnie czytasz wypowiedzi innych. Czego dowodzi historia syna Twojej siostry i Polaka-pijaka??? Tego, że dbasz i martwisz się o Polaków w Holandii, którym się nie powodzi i pracuja za 3,5 na godzinę???? Tego, że w Holandii nie jest eldorado??? A kto tak twierdzi??? Tłumaczysz podanie wyssanych z palca zarobków w Polsce jakąś starą sondą, w której nic się nie pokrywało z prawdą??? Po co tworzysz takie zestawienia zarobków??? Każdy ma rodzine/znajomych w Polsce i wie ile zarabiają, ma własny rozum i analizuje fakty! Nikt tutaj nie krytykuje nikogo, kto chwali sobie Polskę. Niech KAŻDY żyje GDZIE CHCE. Także Twój szwagier z siostrą niech żyją dostatnio (przecież im wcale nie zazdrościsz, prawda???). Juz tak sie przestań uzalać nad tymi biedakami pracujacymi za najnizszą stawkę. Ważne że Tobie jest ok, i tym należy sie cieszyć:) A może spełni sie również Twoje życzenie, że "i tak za jakis czas ludzie wrócą do Polski, bo przestanie sie to opłacać", czego bardzo Ci życzę.
A pracy warto szukać i bliżej i dalej niż 1000 km od Polski, ale Ty najwyraźniej Zimki do Holandii nie zapraszasz hahahaha! Pozdrawiam :)

Wiesz co szkoda mi słów. Szkoda ze nie mogę dać ci wyników tej sondy. Szkoda. :-).
Przytoczone przezemnie fakty, i sumy są tylko po to by ktoś kto ma w planie wyjazd chwilkę się zastanowił i pomyslał.
Bowiem by podjąc decyzję o wyjezdzie człowiek powinien wiedzieć na co ma liczyć.
Nie zawsze bowiem wyjazd okazuje się najleszym wyjsciem.
To że podałam przykładay siostry ( to tylko po to py Pokazac ze W polsce też mozna o ile się chce.
jeszcze jedno w żadnym kraju nie zyje sie wsopaniale za najniższą. Jezeli więc ktoś nie ma aspiracji by to zmienić, polegnie.

To nie chodzi o to czy ja zapraszam czy nie, kazdy wie na co go stać. Za granica mozna wiele zdziłać, mozna być szczesliwym, jednak praca sezonowa za najniższą to nie jest metoda na zycie.
Tak nie mozna zyc w nieskonczoność, jezeli ma sie odrobinę odpowiedzialności za rodzinę, dzieci się same nie będą chować.
Zycie już zna takie przypadki.

Zgadzam się wieć z autorem notki, że niekiedy barwniej i milej jest nam mówić o pracy na zachodzie , nawet za minimum. Niż o pracy w Polsce. :-).

No ale wydaje mi się ze autor, znow trafił w czuły punkt Polaków, jak widze chyba ten temat jest za trudny.
Jednak i tak dziekuje autorowi, za poruszenie, tego tematu. Bo dzieki tej notce, otworza się oczy innym Polakom na tę konkretną sprawę.

a i jeszcze jedno To NIE JEST PUNKT WIDZENIA TO SĄ FAKTY !!!!!!!

Marzeno, nie bardzo rozumiem skad ten zaciekly ( wnioskuje po ilosci znakow zapytania przy kazdym pytaniu) atak na Twoje skadinad wywazone i neutralne wypowiedzi.
Mam wrazenie , ze dWuCeT ( a tak przy okazji,czy ten nick to jakis wieloznaczacy skrot ?( mnie niestety kojarzy tylko z jednym)) zatracil nieco zdrowy dystans do powyzszej polemiki i zamiast podwazac zasadnosc i wiarygodnosc kontrargumentow przeniosl to na ich autora ( -ki ).
Moze nalezaloby jeszcze raz sformulowac teze albo biezaca troche uscislic.
Ja sam mam trudnosci ze zrozumieniem realiow ekonomicznych w Polsce i wariantu polsko-holenderskiego ( tu zarabiac , tam wydawac). Co moge jedynie powiedziec to to, ze codziennie widze parkujace nowiutkie A6 na poznanskich blachach pod sasiednia firma. Wlasciciel,dwudziestoparoletni chlopak , myje tam karcherem kontenery miesne i napewno jego zarobki nie odbiegaja istotnie od tych minimalnych . Wiec co? Pozyczyl?Ukradl? Bogaci rodzice? Czy moze jednak zelazna dyscyplina w parze ze skromym zyciem ?

"Druga strona" - ten nick to taki sam skrót, jak skrót zastosowany w Twiom przypadku, bardzo dobrze że kojarzy Ci sie z tym z czym Ci się kojarzy......
Nie wiedziałem, ze wielokrotny znak zapytania świadczy o zaciekłości wypowiedzi, raczej o dużym zdziwieniu.
Wypowiedź kierowałem do Marzeny, bo odpowiadam na JEJ tekst, ale często używam pierwszej osoby liczby mnogiej: MY uogólniamy, MY kierujemy sie stereotypami, lub bezokolicznikiem i pytaniem retorycznym: dlaczego tak łatwo jest oceniać innych a tak trudno spojrzeć na siebie?

Marzena, Ty w kółko to samo.........beznadziejny przypadek......poszukaj tej sondy skoro chcesz................ludzie naprawde zastanawiają sie i analizują przed podjeciem decyzji o emigracji.........Ty się nie zastanawiałas się? Myslisz, że Twoje zestawienia zarobków im w tym pomogą?.............skoro tak twierdzisz to pewnie tak.............chyba faktycznie to zmobilizuje ludzi do powrotu, pozostania, bądź zmiany zajęcia........

Zastanawia mnie, że ludzie, którzy urodzili się w komunistycznej częsci Europy, pomimo upadku systemu dalej tkwią w sztucznych podziałach, sa wrogo nastawieni wobec siebie i mimo, ze mieszkają na Zachodzie, w tolerancyjnej i otwartej Holandii, nadal maja ograniczone pole widzenia.....
(uzywam liczby mnogiej, nie kieruje tych słów wyłącznie do Marzeny) Pozdrawiam

Pani Marzeno, zgadzam się w 100% z Pani opiniami.
dWuCeT, proszę tylko o wyjaśnienie jednej kwestii, bo nie wiem czy dobrze zrozumialam. Czy uważasz, że w Polsce nie można normalnie zarobić?

Dzisiaj
Niestety nie zrozumiałaś dobrze.......
Poczytaj wypowiedzi w temacie: biedni w Holandii, bogaci w Polsce...........

Niestety nie zalapalem tego ,z kolei , skrotu myslowego. Nie moge wysledziowac jak to sie ma "do mojego przypadku"? Chodzi o moj nick czy o mnie samego ?
Kto tu jest skrotem ? Czyzbys tym zachecal do bardziej filozoficznych rozwazan? Zawsze to bezpieczniejsze. Nie mozna sobie zarzucic manipulowania faktami.
Ale tak konkretnie to jaka jest Twoja teza ( jakos zagubilem ja w tej polemice)
Jestes za praca i mieszkaniem w kraju (Polsce), zagranica ( Holandia ) czy opcja mieszana ?

p.s. a jesli chodzi o moje skojarzenia to musze przyznac , ze dalej intryguje mnie T na koncu Twojego nick'a. Dlaczego z duzej litery?

dwucet to nie są moje zestawienia, minimalna plące nie wyssałam z palca, przykładowe minimalne koszty też, podane przykłady pozwoliły mi jedynie precyzyjnie określić grupę którą to zjawisko dotknęło.
Sondy nie znajdę, bo to była anonimowa sonda na wiatraku, ( ostatni była taka sonda ile lat mieszkasz w NL. ) Może autor wiatraka, ją udostępni. Była bym wdzięczna. ( proszę o to nie po to by pastwić się na Polakami których ten problem dotyka, wręcz przeciwnie uważam ze warto podać jej wynik, by pokazać ze problem nie jest mały) Ludzie często łapią kazda robotę, byle by zahaczyć się w nl, bo myślą ze dalej to już z górki) Niestety propozycje nie pokrywają się z rzeczywistością) Kiedyś jeszcze zanim Polska weszła do Unii mój małżonek znalazł Polaka śpiącego w budce telefonicznej, z bratem wzięli go do domu, nakarmili i odziali, bo to była zima a on nie miał ciepłych rzeczy. Dali mu fajki, i trochę geldenów. I poradzili jak dojechać na stopa do PL, kiedyś poznał młoda parę mieszkali na szrocie, urodziło im się dziecko, nie mieli za co wrócić do PL, mieszkali w przyczepie. Pytał ich się dlaczego nie wrócą do polski, przecież w końcu rodzina im pomoże, a oni na to że wstyd i ze nie mają za co. Serce mi się kraja, dlatego niekiedy nie rozumie jak ludzie pakują wszystko i jadą z dziećmi w ciemno, czasem wyjeżdżają same dziewczyny młode i niekiedy kończą nienajlepiej. To smutne historie, ludzie którzy to przeżyli za nic w świecie nie odezwą się na forum wiatraka. Pisząc to mam świadomość ze ludzie niekiedy mogą pomyśleć ze osobiście taktuje temat. Za nic w świecie, tylko smutno mi jak czytam jej nazywam się Kasia przyjechałam wczoraj i szukam pracy. Nasz znajomy Holender spotkał właśnie taką Polkę która tułała się od jakiegoś czasu, bez mieszkania i pracy. Nie pytajcie co przeszła. Wróciła do Polski w ciąży

Pytasz cię czy się zastanawiałam no jasne, chyba tylko głupi by się nie zastanawiał. Ty mówisz że ja tworzę podziały, no a jak na litość boską mam opisać pewien problem, musze uściślić grupę.
Jeżeli tego nie uczynię to zarzucisz mi znów, że wszystkich wrzucam do jednego worka. Uściślać zle, nie uściślać też zle. Wychodzi z tego że pożądane jest pisanie tylko o jasnej stronie NL.
Tylko chyba lepiej przestrzec kogoś, by przynajmniej przygotował się na ała, lub przynajmniej zastanowił się nad alternatywą w razie czego.

Druga strona dziękuję, za miłe słowa, i mam nadzieję ze są jeszcze inni którzy nie odebrali mych słów osobiście.

a czemu maja sluzyc te wielokropki?

Dzisiaj
a czemu nie....? :)

Rozumiem iż pytanie było kierowane do dWuCeT-a. Z ciekawością obserwuję rozwijający się temat :) Czy w Polsce nie można normalnie zarobić? Ależ oczywiście, że można. Faktem jest to, że zachód z reguły płaci większe stawki za taką samą pracę wykonywaną w Polsce. Ale co z tego... Ceny w Holandii, jak i w Polsce tak i na całym świecie są "odpowiednio" dostosowane do portfeli konsumentów. Nie mam rodziny w Polsce, którą musiałbym utrzymywać więc pozostałem tutaj. Tak jak pisał dWuCeT nie ma tu eldorado jednak wierzcie mi, że na moje potrzeby wystarcza mi zupełnie i naprawdę w chwili obecnej nie widzę sensu wracać do kraju bo jest mi tutaj naprawdę wygodnie i dobrze :) Cała reszta nie ma dla mnie większego znaczenia. Pytanie zadane przez Drugą stronę... "Jesteś za praca i mieszkaniem w kraju (Polsce), zagranica ( Holandia ) czy opcja mieszana ?"... :))) Ale ja za nikim nie jestem. Szczerze Wam wszystkim powiem tutaj zebranym na tym forum, że mnie to ZUPEŁNIE ;) nie interesuje. Ja pracuję w Holandii i nie mam zamiaru ani szerzyć propagandy głosząc "Przyjeżdżajcie do Holandii, dobra kasa..." czy też innego typu bzdury. Ja tu pracuję i czy się to komuś podoba czy też nie to właśnie na obecną chwilę tutaj zostanę. Nikomu nie mówię np. ej stary po co będziesz do kraju wracał, co tam będziesz robił? Mogę takiej osobie zaproponować pomoc w formie porady (jeśli zechce jej wysłuchać) i to wszystko. "Wstyd nam pracować we własnym kraju"... a ja Wam mówię, że wstydzić pracy się nie należy, ponieważ mamy z niej pieniążki. Czy to Holandia, Hiszpania, czy Ukraina :) To nie ma znaczenia większego gdzie pracuję. Ważne, że wystarcza mi na życie, a przy tym można coś odłożyć i to właśnie jest najważniejsze, a nie to gdzie i w jakim kraju ktoś pracuje.

Marzena, w kółko to samo. Historie, historie, historie............Ja mówię dajmy ludziom spokój, wolną wolę - Ty: historia, Ja: Europa jest otwarta - Ty: historia, Ja KAŻDY przypadek jest INDYWIDUALNY, ilu Polaków tyle motywacji, nadziei, losów, sukcesów, porażek - TY: historia, Ja: każdy i tak zrobi co chce i nie powstrzymaja go zadne statystyki - Ty: historia, Ja: każdy ma rozum i zdolnosci analizy - Ty: historia Polaka w budce telefonicznej........

druga strona
"Jestes za praca i mieszkaniem w kraju (Polsce), zagranica ( Holandia ) czy opcja mieszana ?"
Nie chcę sie powtarzać, jestem za wolnym wyborem człowieka do decydowania o jego własnym życiu i podpisuje sie "obiema ręcyma" pod tekstem Minibita

Nick wzięty totalnie z sufitu na potrzeby forum, podobnie jak Twój - po drugiej stronie monitora :)

I właśnie tak wygląda rzeczywistość jak słusznie dWuCeT zauważyłeś. "KAŻDY przypadek jest INDYWIDUALNY, ilu Polaków tyle motywacji, nadziei, losów, sukcesów, porażek".

To chyba jest oczywiste, że każdy przypadek jest indywidualny. nikt nie użył określenia WSZYSCY...

d

Ja dalej czekam, aż wytkniesz mi bzdurę, którą rzekomo napisałem, chciałbym ją sprostować, ewentualnie Cię przeprosić. Z Twojej strony niestety duża bzdura o zarobkach sprzataczek i osób bez kwalifikacji się pojawiła.
Cytat: "Pani Marzeno, rzeczywiscie zarobki w Polsce troche sie zmienily. Chociazby w mojej obecnej firmie sprzataczka pracujaca ok 3 godz. na dzien zarabia 1900 netto. Asystentka bez wyzszego wyksztalcenia i bez doswiadczenia 3000 zl netto. To chyba nie jest zla suma na poczatek.."

Mógłbyś podać namiary na "swoją obecną firmę" a nie odsyłać do forum GW

Minibit - Mnie też osobiście jest wszystko jedno, bo rodzinę mam tutaj, nie musze więc się zastanawiać nad tym aspektem.

Dwucet dokładnie kazdy ma wolna wolę, jednak fakty czy opowieści, naświetlą temat, który poruszył autor.

Zadał pytanie czy jest sens pracować 1000 km od domu za najniższą ?
Pytam się wiec czy tak naprawdę jest sens pracować za tak małe pieniądze, w kraju w którym tak naprawdę w razie czego nikt (prócz Polaka przypadkowo spotkanego) nam nie pomoże.
Czy jest sens pracować 1000 km od domu, po to tylko by przeżyć. ? Autor notki podał przybliżone zyski, ( nie uwzględnił utrzymania rodziny w PL, jeżeli to doliczy to za wiele nie zostanie) owego pracownika, a jak wiemy na wiatraku pojawiają się też liczne wypowiedzi które wskazują na mniejsze kwot)
Czy jest sens pracować za 120o euro, niekiedy mniej czy naprawdę warto. Zostawić rodzinę, i w samotności po omacku bez języka uczyć się tego kraju.
Wy patrzycie z na ten temat z perspektywy kogoś komu się powiodło, ja staram się po prostu spojrzeć na to z boku. Dlatego przytaczam historie Polaków.
Myslę ze niekiedy w takich przypadkach Holandia jest bardziej drapieżna aniżeli Polska. Pamiętajmy ze Polskę ci ludzie znają, wiedzą jakie maja prawa i gdzie się zwrócić by je wyegzekwować. Tutaj uniemożliwia im to brak języka. Nawet jeżeli pracują u wyzyskiwaczy, to nie bardzo wiedza jak się obrócić w Holandii. Dlatego trwają w tej patowej sytuacji, mając jednocześnie nadzieję ze ich los lada chwila się odmieni.

Ps. DWUCET nie wiem dlaczego tak trudno zrozumimieć ze w Pl też mozna zarobić, zresztą podobnie tyczy się Holandii.
Jednak tutaj z uwagi na brak zanajomosci jezyków, Polacy czesto nawet z wyzszym wykształceniem trafiają do prac za najniższą. ( i w tych przypadkach jest to mało rózowe)
Jezeli ktoś chce dobrze zarabiac to nie wystarczy jezyk angielski, czasem mozna znaleźć prace swietną tylko przy znajomosci anglika ( ale nie jest to łatwe)

Marzena, sama odpowiedz sobie na pytania o sens, bo sama kiedyś emigrowałaś.
Nie stoisz z boku, bo sama jestes emigrantką.
Nie przytaczaj historii Polaków, tylko opowiedz swoja historię.
Cofnij sie do czasów kiedy Ty przyjechałaś do Holandii, jak znałaś język, jak potrafiłaś się "obracać" w nowej rzeczywistości.
Zastanów się co tak naprawdę chcesz przekazać w swoich komentarzach, bo wydaje mi się, że nie to o czym próbujesz mnie przekonać. To wszystko co piszesz jest prawdą, tylko chyba za bardzo ugrzęzłaś w innych czasach, w historiach znajomych, napotkanych osób, w usłyszanych opowieściach, losach obcych ludzi. Cały czas przytaczasz historie INNYCH ludzi żeby przestrzec
INNYCH ludzi. A gdzie Ty w tym wszystkim jesteś, nie zagubiłaś sie czasem troszeczkę? Czytając twoje wypowiedzi nie wiadomo tak na dobra sprawę, czy mieszkasz w Holandii, czy w Polsce. Rodzine masz tutaj, a Ty chyba jesteś gdzie indziej........:)

Piszecie takie reczy , ja bardzo tesknie za Polska ktora zostawilam i jej systemem ,teraz i tu i tam szkoda zdrowia ................pomieszkacie tak dlugo jak ja -zmienicie zdanie - i zycze wam bardzo dbac oswoje zdrowie / zeby nie bylo czastych kontaktow na Paracetamol , i tego prachtig itd.........!!!!!!!!!.Zapamietajcie , ze pieniadze szczescia nie daja i rzeczy martwe - przyjdzie silny Orkan i po wszystkich marzeniach , najwazniejsze jest zdrowie , zycie i w swoich kraju - CUDZE CHWALICIE A SWEGO NIE ZNACIE !!!!!!!!, GDY BEDZIE 65 LATEK ZROZUMIECIE I ZAPAMIETAJCIE TE SLOWA NA ZAWSZE - JESTESMY W HOTELU A NIE W SWOIM DOMU , ZYCZE WAM TEJ SWIADOMOSCI , ...ALE ...!

Jest oczywiste ze jak wyjezdzasz do holandii to musisz znac lub poznac holenderski jezyk.Marzena podaje przyklady jakis desperatow ktorzy nie wiedza o co chodzi , nie znaja jezykow i wyjezdzaja na zachod za chlebem.Tacy ludzie poprsotu sa sami sobie winni ,ze tutaj pracuja za grosze.Holandia to czessciowo panstwo socjalne i panstwo bardzo bogate tu nikt normalnie myslacy nie narzeka ,ze mu czegos brakuje .Zasilki ,dofinansowania,itd.Wiec pomoc od panstwa jest ogromna.Jesli ktos jeszcze cos umie robic zna choc troche jezyk to zycie tu to bajka wporownaniu do naszego kraju gdzie znajac polski jezyk bez znajomsci i ukladow nic nie znaczysz i nikt ci nie pomoze a panstwo wszegolnosci.Wiec twoje MArzena tezy sa wyssane z palca,ze tym ludziom ,ktorzy nie radza sobie wholandii w Polsce ktos pomorze.KTO? Dostana zasilek na bulke z maslem i to na krotku ,prace za 800zl i co fajnie bedzie?

Dalej nie bardzo czaje jakiego dwucecie stanowiska bronisz. Bo chyba nie tego uniwersalnego postulatu o wolnym wyborze czlowieka. ( jezeli to pojecie ma jeszcze we wspolczesnym swiecie uzaleznien ekonomicznych "wszystkiego od wszystkich" jakies znaczenie ).
A jesli tak , to z ktorej wypowiedzi Marzeny wywnioskowales , ze mysli na ten temat inaczej.
I nie widze naprawde nic zdroznego dostarczac tym "wolnym" ludziom informacji umozliwiajach im z kolei dokonanie "wolnego" wyboru.
Bo przeciez , ze "tu" jest dobrze to juz dawno wiedza.
Chodzi o uswiadomienie jak moze byc rowniez zle.

To twoje sobiektywne odczucie :-).

nie odpowiedziałeś na pytanie czy jest sens pracować za minimum w nl - DZIŚ.
Dla mnie na dziś nie ma najmniejszego sensu.
Rzeczywiście opisywane historie mają już troche latek, ale jak czytam wiatrak to dochodze do wniosku że niewiele sie w tej kwestji zmieniło:-(

zas jezeli chodzi o moje doświadczenia, to było mi łatwiej bo nie wyjechałam w nieznane. Nie musiałam uczyć się tego kaju na sobie.

No tak tylko by załatwić sobie liczne dodatki, to trzeba wiedzieć że takie wogóle są, trzeba tez znać jezyk, i pracowac legalnie, wogóle wiedzieć co z czym.

Wy mówicie ze ci ludzie to desperaci, mozliwe jednak nie jest ich tak mało. Poczytajcie na necie czy wiatraku.

Ci ludzie wyjerzadzaj wzorują sie na portalach turystycznych, a wiemy ze praca i samodzielne życie ma się nijak do wakacji..

W Polsce mozna zarobic 4000 tysiace i wiecej. Tylko nie "siedzac za biurkiem i kawke popijajac". Tak bylo "za komuny", teraz w Polsce sie cieżko pracuje. Powiedzialabym ciezej niz tutaj (mowie teraz o pracy "niefizycznej".) Pracowalam w holenderskiej firmie w Polsce i zawsze zazdroscilam Holendrom ich luzu w pracy i wychodzenia o czasie -co mnie w Polsce zdarzalo sie z rzadka. Dla mnie w Holandii w firmach panuje przyjemny luz w porownaniu do polskiego "wyscigu szczurow".

Co do "profesorow" to z tego,co wiem oni od dawna juz nie pracuja fizycznie. Moj partner Holender z rozzewnieniem wspomina czasy, kiedy mial pracownikow z Polski z wyzszym wyksztalceniem w magazynach,ktorzy mowili kilkoma jezykami, byli ponad przecietnie inteligentni i pracowali bardzo dobrze. Niestety (jego slowa) to sie skonczylo. Polacy przyjezdzajacy TERAZ do pracy częso nie mowia w zadnym jezyku (jedynie po polsku), pija w pracy i delikatnie mowiac nie przemeczaja sie. Powiem jeszcze, ze z tego,co wiem pracuja za wyzsza stawke niz tutaj wymieniona (plus nadgodziny).

Co do pracy fizycznej to oddzielilabym prace wymagajacej konkretnej umiejetnosci (np. prace budowlane) i np. zbieranie owocow. Co do fachowcow od prac budowlanych to w Polsce jest dla nich teraz uwazam Eldorado. Zbieranie owocow itp to grosze, nikt nie chce tego robic.
Co do fachowcow od budowlanki mam swieze doswiadczenia. Otoz remontowalam w tamtym roku dom w Polsce i znalezienie tam fachowca graniczy z cudem. Czeka sie na ekipe nawet rok (jak dobra warto czekac). Stawki poszly bardzo w gore, przyklad, za polozenie m2 kafla w Poznaniu - z 30 zl w 2006r. do 70, 80, slyszalam nawet 90 zl. Przyczyna jasna, fachowcy wyjechali i robia za euro ;)

Trudno obliczyc wiec oplacalnosc wyjazdow dla tej grupy, stawki nominalnie sa nadal nizsze niz np. w Holandii ale jak wziac pod uwage koszty, nie tylko te materialne...
No ale "zbieracze" nadal nie maja czego w Polsce szukac.

Tak wiec zwyczajnie - pracownik wykwalifikowany, z konkretnym zawodem, umiejetnosciami i dodajmy "operatywny" jest w stanie w Polsce zarobic nie gorzej albo i lepiej niz np. w Holandii. Dodac trzeba tez, ze roznice miedzy zarobkami w duzym miescie a wsia czy malym miasteczkiem nadal sa kolosalne.

Marzena,
napisałaś: "nie odpowiedziałeś na pytanie czy jest sens pracować za minimum w nl - DZIŚ.Dla mnie na dziś nie ma najmniejszego sensu."

Dla Ciebie może nie, dla niektórych ciągle tak i jeszcze długo tak. Nikt nie twierdzi, że to minimum masz zarabiać cały czas. Osobiście nie widzę wkoło ludzi, którzy "stoją w miejscu". Każdy ma marzenia, cele, stara się iść do przodu (każdy na własny sposób). Ludzie uczą sie jezyka, zmieniają pracę, wynajmują (kupują) mieszkania, zakładają firmy. Robią to samo, co robiliby w Polsce. Nie wierzę, by ktokoleiwe planował zatrzymanie się na minimum, a to że zycie róznie się toczy to już inna historia.

"zas jezeli chodzi o moje doświadczenia, to było mi łatwiej bo nie wyjechałam w nieznane. Nie musiałam uczyć się tego kaju na sobie."

To co piszesz troszkę Cię demaskuje, bo wynika z tego, że przyjechałaś "na gotowe" i ktoś "prowadził Cię za rączkę". Wiec ominęło Cię to wszystko z czym zmaga sie na co dzień przeciętny emigrant. Nie uważasz, że w tym momencie Twoje komentarze są delikatnie mówiąc nie na miejscu?

Anna
Dobry, konkretny komentarz.
Czytający od razu wyczuwa, że wiesz o czym piszesz. Bez zbytnich uogólnień, rzeczowo, po przeczytaniu każdy może wyciągnąć jakies wnioski dla siebie.

druga strona
Jestem za dostarczaniem ludziom dobrych a przede wszystkim potrzebnych informacji (tak jak robi to wiatrak.nl), złych mamy dość w innych mediach. Skąd przekonanie, ze wszyscy wiedzą wyłącznie o dobrych stronach a nie zdają sobie sprawy z czychających zagrożeń?

Wiatrak

Wynik sonda: Ile lat mieszkasz w Holandii?
(udział w sądzie wzięło 294 osób)
77% głosujących mieszka w NL do 4 lat
11% około 8 lat
11% od 15 lat i dłużej

Andrzej - Mam prośbę czy mozesz podac też wyniki sondy na temat zarobków.

z góry dziękuję.

Dwucet - daj mi troche czasu, a postaram ci odpowiedzieć.

Wiatrak

Wyniki sondy: Ile zarabiasz w Holandii na godzinę brutto?
Ogółem 356 głosujących.
do 7,5 euro = 24%
do 10 euro = 43%
do 15 euro = 20%
do 20 euro = 6%
więcej niż 20 euro = 7%

DwUcEt
Co rozumiesz pod pojeciem "dobra informacja" ? Mam nadzieje, ze "wiarygodna" a nie "pozytywna". I o jakich mediach wspominasz? Polskich ? Myslisz , ze zamieszcza n.p. informacje o realnym bankructwie(likwidacji) "Zuiderzee Ziekenhuis" ( Lelystad, Emmeloord ) w tym znanym w Europie jako opiekunczym i tryskajacym bogactwem kraju? Ze na mieszkanie spoldzielcze trzeba tu czekac kilka lat i to niekoniecznie jedynie w wiekszych miastach ? Ze wg nowego prawa o zasilkach bezrobotny jedynie przez pierwsze 6 miesiecy ma mozliwosc odrzucic proponowana prace gdy nie odpowiada ona jego umiejetnosciom i wyksztalceniu ?
Ze mlodzi Holendrzy bez wyksztalcenia zarabiaja dokladnie tyle samo co polscy gastarbajterzy bez potracen na prowizje posrednika ?
Do jakiej kategorii zaliczysz te informacje ? Zlych , dobrych , potrzebnych ?
p.s. ten nick to moje domowe alter ego

Andrzej dzieki, myslę ze te dane znów rozjaśnią trochę temat.
Chciałam posłuzyć się materiałami nl, ale doszłam do wniosku że nie mogę tego zrobić, bo choć nie dziwię się czasem Holendrom, to jakos nie mogą z racji ze jestem Polką sie pod tym podpisać.

Trzecia strona dzieki, co prawda trochę ogólnikowo, ale i tak dzieki.

tak sobie to wszystko pisze, i znów coś przykuło moją uwagę zobaczcie co napisał seba406. ( czy znów powiecie ze znów mi sie coś zdaje, lub że mam nieaktualne dane)

http://www.wiatrak.nl/525/minimalne-zaro...

zobaczcie wyniki tych 2 sond mówią wiele, do tego poczytjcie uwaznie wiatrak, nie chcę celowo podpierać się widomosciami jakie zamieszcza prasa nl.
Bo jak wiadomo moze być to czasem stronnicze.

No ale czy 10 euro, bruttona godz.czy to dużo czy mało by utzymać się w nl, i ewentualnie rodzine w PL.
Odpowiedzcie sobie sami?

aż wreście zastanówcie się czy dziś jest tak trudno zarobić te 10 euro, w Polsce?

Druga, trzecia strona
Dokładnie tak. Przede wszystkim sprawdzone i wiarygodne informacje.
Informacja o zasiłkach dla bezrobotnych kompletnie mnie nie interesują, nie po to tu przyjechałem. Chciałbym by informacje o mieszkaniach spółdzielczych też mnie nie interesowały, ale moze porozmawiamy za jakis czas na ten temat.
Starzy Holndrzy z wykształceniem tez zarabiają tyle co my (kolejna nieprecyzyjna informacja z Twojej strony, własnie takich wyselekcjonowanych informacji chciałbym unikać)Mają kogos zniechęcić?
Marzena, wróć do Polski
za którą tak tęsknisz. Ja mogę wrócić w każdej chwili. Nie spaliłem za soba mostów. A Ty? Spróbuj. To jest mój wybór, swiadomie podjęty. Aktualnie jestem w Holandii. I to mi pasuje.

Marzena, ilośc osób, które chciały wyjachały (sonda) niech będzie dla Ciebie odpowiedziz na pytanie czy warto, czy w Polsce nie mozna? Oczywiscie że mozna, ale ludzie korzystają z wolnego prawa do przemieszczania się. Byłas gdzieś poza Holandią! Jezeli tak to po co? zle ci tu? Po co wyjeżdzasz?

Cholera , nieco wbrew mojej woli i przeciwko moim pryncypiom zmuszasz mnie do przyjecia Twojej formy polemiki.Trudno.
Powolam sie wiec tu na twoj apel do "d" o wskazanie Ci "wytykanych bzdur".
Wymien wiec, prosze ( "kolejna"} ,moje nieprecyzyjme informacje.
To , ze jezdza po drogach rowniez niebieskie i czerwone samochody nie znaczy przeciez jeszcze , ze jak napisze , ze widzialem bialy, to wprowadzam ludzi w blad.
I jeszcze jedno . Fakt , ze niektore zagadnienia Cie nie interesuja ( albo jak sam jeszcze dobitniej to ujales "nie chcialbys zeby Cie interesowaly " ) swiadczy predzej o Twojej arog- i ignor- ancji niz zamilowaniu do intelektualnej percepcji rzeczywistosci.
Dlatego wole nawet ( jak musze) polemizowac z Marzena.
Ta przynajmniej oprocz blyskotliwego umyslu jeszcze cos czuje.
A tak "by the way" to po co "tu" przyjechales ? Jaka to wyzsza potrzeba sklonila Cie do opuszczenia ojczyzny?

Sorry Marzena.
To "Ta" tak jakos mi sie wymsknelo.
"Ona" bardziej byloby na miejscu.
Mam nadzieje , ze nie wzbudzilem wrogosci.

Człowieku z trzciej strony! Czytasz wybiórczo, albo pewne rzeczy do Ciebie nie docierają? Naprawdę nie widzisz róznicy miedzy tekstami Marzeny a np. Anny? Z jednej strony utyskiwania i historie z przeszłości (sama Marzena to przyznała) z drugiej konkrety, rzeczowe informacje, z których można wyciągnąć wnioski. Nie widzisz żadnej róznicy? Jaki na Boga mam wyciągnąć wniosek ze spotkania Polaka w budce telefonicznej? Mam nie próbować bo komus sie nie udało?

Pisze "mam" ale chce mówić w imieniu tych, których tak usilnie ostrzega i przestrzega Marzena. Więc jeżeli pisze w liczbie poj. to nie traktuj tego dosłownie, ze mówię tylko i wyłacznie o sobie. Wiekszość tych, którzy chcą spróbować i tak to zrobią i nie odwiodą ich od tego Wasze(utyskujacych) komentarze, zestawiania, tabelki, sondy i inne duperele. Kiedy mówię o mozliwosci powrotu tez mam na mysli fakt, ze większość ludzi ma do czego wracać i część z nich pewnie wróci, część zostanie. Wbrew lamentom, pseudo ostrzeżeniom i historiom o pijanych Polakach na ulicach (których osobiscie nie widzę). Naprawdę tak ciężko zrozumieć sens tego co próbuję przekazać? Migracji ludzi nic nie zatrzyma, bo migracja to ciągły proces, w róznych kierunkach, w różnych okresach, z różnym nasileniem ale trwały. Nic tego nie zmieni, zaś z tekstów Marzeny wynika, że niektórzy nie są w stanie przyjąć tego do wiadomości. Nie wiem jakie ma intencję, ale tak to odczytuję. Skoro Ty tego nie dostrzegasz, to faktycznie jestes juz po drugiej albo nawet trzeciej stronie :)

Co do bzdur, właśnie takie komentarze jak Anny mi odpowiadją. Wyważone, trafiajace w sedno, konkretne. Twój komentarz był znowu tendencyjny. Zrobiłeś zbitkę informacji o upadłości placówek zdrowia i zasiłkach dla bezrobotnych i co??? Pytam się co z tego mam wywnioskować bo nie wiem? Jaka konkluzja dla wyjeżdżającego, z faktu ile zarabiają młodzi Holendrzy? Człowiek analizuje przede wszystkim zarobki w odniesieniu do mozliwości jakie ma w swoim kraju. Na początek większość (mowa o zwykłych zawodach, nie o wysokowykwalifikowanych specjalistach znających biegle język kraju docelowego) musi liczyć się z nieco niższym wynagrodzeniem i koniecznością dostosowania do nowych warunków. Człowieku popadasz w paranoję. Przecież człowiek który decyduje sie na wyjazd z reguły zbiera na początek podstawowe informacje dotyczace miejsca docelowego: jezyk, warunki pracy, mieszkanie, ubezpieczenie, podatki. Reszta przychodzi z czasem. Próbujesz mi wmówić, że wyjeżdżając do Holandii przeglądałeś informacje o upadłości placówek zdrowia,a główne co Cie interesowało to jakie są warunki uzyskania zasiłku dla bezrobotnych? Co ty bredzisz człowieku?

Własnie dlatego napisałem, ze informacja o zasiłku mnie nie interesowała, bo nie przyjeżdżałem tu z zamiarem ubiegania się o zasiłek. Nigdy w Polsce nie korzystałem z zasiłku i tu też nie mam zamiaru. To Twoim zdaniem swiadczy o mojej igno-arogancji? Ty przyjeżdżajac miałeś oczywiście zasady uzyskania zasiłku wykute na pamięć, perfekcyjnie po niderlandzku. Tak mam rozumieć Twój zarzut? Co próbujesz mi wmówić, ze miałeś pełną wiedzę o tym kraju kiedy przekroczyłeś po raz pierwszy granicę?

Dlatego polemizuj dalej z Marzeną, tylko że wy ze sobą nie polemizujecie, wy spiewacie tę samą pieśń....

Mnie w przeciwieństwie do Ciebie nie obchodzi PO CO tu przyjechałeś, tylko PO CO wypisujesz te farmazony? Kogo próbujesz pouczać? Co chcesz udowodnić?

Przepraszam, ale albo Ty nie jestes zbyt błyskotliwy, albo mój sposób pisania jest zbyt zawiły, przez co mało czytelny (mam nadzieje ze to drugie :)

Nie próbuję nikogo odwieżć od przyjazdu do Holandii tylko opisać tutejsze realia.
Wielu ludzi popełnia błąd goniąc swoje marzenia o lepszym życiu, a opowieści o nic nie robieniu i zarabianiu grubego szmalu mamią ich jak telewizyjne reklamówki.To co chcę przekazać to jedynie prośba o to by ta decyzja była jak najbardziej trzeźwa i przemyślana.
Doprawdy nie wiem co w tym złego?

Minibit i Michał m.in. również piszą obiektywne i konkretne komentarze, natomiast Marzena, do której nie mam żadnych pretensji bo w końcu przedstawia swój punkt widzenia z kilkoma osobami na forum śpiewają jakąś dziwnie monotonną pieśń. W zwrotkach tej pieśni wyczuwalne sa nuty strachu, pogardy, niechęci, poczucia wyższości, a jednocześnie zakompleksienia i wstydu przed tym co Polskie, oraz tony pouczajace przy akompaniamencie fałszywych nut ubarwiania i wyolbrzymiania pewnych zjawisk, zaś powracający refren pełen jest pijanych Polaków na ulicach, chołoty wrzuconej do jednego wora, zarobków na poziomie minimum i powracajacego pytania o rychły powrót ciemnych mas do Ojczyzny.....Czyzby tytuł tej pieśni brzmiał "Zawiść"?

Marzena, błagam Cię!

Opisz proszę o czasach Twojego przyjazdu do Holandii, kto Ciebie wówczas ostrzegał, jakie cenne informacje Ci przekazał i dlaczego mimo wszystko go nie posłuchałaś?

Kto był Twoja "Marzeną" z temtego okresu :)

Zastanawialem sie (niezadlugo) jak Ci na to odpowiedziec. Pierwsza mysl - dowalic , a wierz mi, potrafie. Potem refleksja - po co ? By podpompowac ( sorry) tanim kosztem swoje ego ?
Zeby kogos zmienic ? Otworzyc komus oczy ? Obudzic?
A spij dalej w swoim blogim przeswiadczeniu o monopolu na racje.
Ale szermuj swoja szabelka intelektu z innymi.
Ja wysiadam.
Bo jesli nie zalapales , ze w calym tym "sporze" nie chodzilo mi tylko przeforsowanie swojego zdania, to wybacz , ale nie mamy o czym wiecej rozmawiac.
Troche szkoda bo czasami nieglupio ciagnales.

trzecia strona
Szkoda, bo nie dowiemy sie jak bogatą miałes wiedzę o tym kraju na samym starcie i dlaczego teraz nie potrafisz albo nie chcesz się nią dzielić z innymi. Ale nie w sposób wybiórczy, taki jaki Tobie akurat w tej chwili odpowiada, tylko obiektywnie, majac na uwadze potrzeby innych a nie własne ego. Bo wszyscy poruszamy sie we wspólnej przestrzeni, bedąc od siebie chcąc nie chcąc zależnymi. Bo nic nie jest stałe. Ja sobie zdaję, że za jakiś czas mogę byś w kompletnie innej sytuacji (być może gorszej). Ty nie przyjmujesz takiego faktu do wiadomosci. Nie musisz nikogo zmieniać (podpompowujac cokolwiek). Pozwól innym być sobą.

Sytuacje , ktora wlasnie zaistniala zwyklem kwalifikowac do kategorii typu "tego nie ma".
Spij dobrze sniac o nowym temacie jaki Andrzej przygotuje nam jutro pod dyskusje.

Kompletnie nie rozumiem ludzi, ktorzy tutaj pracuja nie wiadomo po ile godzin dziennie i maja 1000 euro. Moim zdaniem robia to na wlasne zyczenie(to by sie zgadzalo biorac pod uwage polska mentalnosc..).
Przeprowadzilismy sie z mezem do Holandii poltora roku temu. Maz pracuje 36 godz tygodnio i zarabia 1900 netto. Ja pracuje 17 godz w tyg i mam 1000 euro na reke. Mamy mnostwo wolnego czasu, podrozujemy, zwiedzamy swiat.
Prowadzimy normalne zycie.Wynajmujemy domek,mamy 2 samochody.I to wszystko bez zadnego wysilku...
Dlatego nie rozumiem Polakow,ktorzy tu przyjezdzaja tylko i wylacznie pracowac,pracowac i jeszcze raz pracowac...i jak zwykle narzekac!

witam,

mam do was następujące pytanie - dostałem propozycje pracy w Holandii w firmie mającej sieć salonów meblowych jako kierowca (dostawca) za 1350netto miesięcznie i nie wiem czy się zdecydować bo znam tylko język angielski(to nie jest żadną przeszkodą dla tej firmy) - czy to duży problem w życiu codziennym?
We Francji byłby to OGROMNY problem a nie wiem jak Holendrzy się odnoszą do osób nie władających ich językiem?

agnieszka1979

Myślę, że to interesujące i na temat również: http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,9044... Pozdrawiam ;-)

angielski w holandii nie jest zadnym problemem :)

Artkuł jest aktualny na październik 2008. Lecz mamy teraz 2009 kryzys gospodarczy i cene euro wachającą sie 4,40-4,60. Niektórzy wrócili do polski w złym okresie, załamanie sie rynku spowodowało zwolnienia w polsce tysięcy pracowników i teraz nie mogą odzyskać poprzedniej pracy w holandii która była tak nie opłacalne a teraz tak zyskała na wartosci. Kurs walut trzeba obserwować w okresie długotrwałym nie w krótkim okresie 12 miesięcy.

wystarczy jeszcze kilka takich informacji jak na przyklad uruchomienie elastycznej lini kredytowej dla polski przez Miedzynarodowy fundusz walutowy a zlotowka nieublaganie moze poszybowac ponizej 4.0 pln
zreszta w prasie zachodniej ekonomisci zastanawiaja sie np krugman co sie takiego stalo ze Polska tak dobrze radzi sobie z spowolnieniem gospodarczym. mamy szanse stac sie jedynym krajem w europie ktory bedzie mial PKB na plusie tj. 0,5 - 1,7 w 2009

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Z boku widać wyraźniej

Wiatrak.nl choć jest holenderski to na kurzej nóżce stoi i nie służy - jak powinien - do mielenia tylko do wentylowania!
Meer over wiatrak.nl weten?