Bogactwo naszego języka

Kategoria: Język

Każdy język ma swoje cechy i osobliwości, słowa które chętnie używamy lub właśnie nie.

wiersz TuwimaKażdy naród swój język chwali i uważa go za najpiękniejszy i zarazem najbogatszy. We własnym, ojczystym języku możemy się najlepiej wysłowić, najlepiej wyrazić co czujemy. Im lepiej poznamy obcy język tym wyraźniej zauważymy uroki języków, ich cechy i ich nieprzetłumaczalność.

Język odzwierciedla charakter narodu i według mnie język niderlandzki jest w porównaniu do polskiego bogatszy w słowa społeczne; opisujące ludzi, ich zachowania i relacje z otoczeniem.


Dla przykładu polskie słowo urwis tłumaczone jako vlegel może mieć aż 77 synonimów:

aap, apenkop, bandiet, belhamel, bengel, blaag, boef, boer, boerenkinkel, boerenpummel, botterik, buffel, deugniet, doerak, belhamel, bengel, bliksemstraal, boefje, doerak, dondersteen, donderstraal, ellendeling, etter, fielt, flikker, guil, guit, hannekemaaier, hark, hufter, kaffer, jong, kapoen, kataas, kinkel, klootzak, knul, knuppel, knurft, kreng, kwajongen, kwapoets, loebas, loeder, loeris, lomperd, lomperik, lorejas, lummel, nietsnut, ondeugd, ongelikte beer, pagadder, patser, plomperd, ploert, proleet, pummel, rakker, rekel, rotjong, rotvent, schavuit, schelm, schobbejak, schoelje, schoft, schurk, smeerlap, snotaap, snotneus, stoffel, sukkel, straatvlegel, vlerk, wittekop.

W języku polskim doliczyłem się 16 synonimów słowa urwis:

ananas, ancymon, bezecnik, diabelskie nasienie, gagatek, hultaj, huncwot, łobuz, łobuziak, nicpoń, obwieś, psotnik, rozrabiaka, urwipołeć, wisus, ziółko.

  • Polski wielki słownik ortograficzny zawiera 140 tys. haseł.
  • Holenderski duży słownik Van Dale liczy 280.126 haseł.

To, że słownik holenderski liczy dwa racy więcej haseł niż polski - coś mówi ale nie wszystko; ważne ile słów w praktyce używamy - ale na pewno zaprzecza to tak powszechnemu wśród Polaków przekonaniu, że język polski jest najbogatszy i jednocześnie najtrudniejszy. Zresztą to samo myślą o swoim języku Holendrzy.


Nikt z nas nie włada wszystkimi słowami swojego języka. Z holenderskiego badania wynika, że dorosły wykształcony człowiek zna 150 tys. słów z czego używa maksymalnie 30 tys. Wybitni pisarze i poeci potrafią użyć 60 tys. słów. 

Etykietowanie: język nauka języka
40 komentarzy

broerkonijn

Przepraszam ze w sumie nie na temat, ale zauwazylem fragment wiersza Tuwima, ktory bardzo lubie. Poprostu musialem dodac ten wiersz w calosci :)

Absztyfikanci grubej Berty
i katowickie węglokopy,
i borysławskie naftowierty,
i lodzermensche, bycze chłopy,
warszawskie bubki, żygolaki
z bandą wytwornych pind na kupę,
rębajły, franty, zabijaki,
całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
pedeki, neokatoliki,
podskakiwacze pod kulturę,
czciciele radia i fizyki,
uczone małpy, ścisłowiedzy,
co oglądacie świat przez lupę
i wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty, fortuny skurwysynu,
gówniarzu uperfumowany,
co splendor oraz spleen Londynu
nosisz na mordzie zakazanej,
i ty co mieszkasz dziś w pałacu,
a srać chodziłeś za chałupę,
ty wypasiony na Ikacu,
całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
co dużo chciałby, a nie może,
item profesor Cy... wileński
(Pan wie już za co, profesorze!)
I ty za młodu niedorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
że szczujesz na mnie swe szczenięta;
całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Hulace, co lejecie tkliwe
starozakonne łzy kretyńskie,
że „szumią jodły w Tel - Avivie”,
i wszechsłowiańscy marzyciele,
zebrani w malowniczą trupę
z byle mistycznym kpem na czele,
całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
wypierdy germańskiego ducha
(gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
zuchy z Makabi czy Owupe,
i rekordziści i sportowcy,
całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraeliccy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
co w Bochni, Stryju i Krakowie
szerzycie kulturalną francę!
Którzy chlipiecie z „ Naje Fraje”
swą intelektualną zupę,
mądrale, oczytane faje,
całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
ciągnący z nieba grubą rentę,
o, łapiduchy z Jasnej Góry,
z Góry Kalwarii parchy święte,
i ty księżuniu, co kutasa
zawiązanego masz na supeł,
żeby ci czasem nie pohasał,
całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
lub pominąłem was przez litość,
albo dlatego, że się bałem,
albo, że taka was obfitość,
i ty cenzorze, co za wiersz ten
zapewne skażesz mnie na ciupę,
I żem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę !...

Karina D.

Wydaje mi sie ze trudnosc jezyka nie polega na ilosci slow. Andrzej zauwazyl - wazne ile slow uzywamy a praktyce. I tak przecietny, wyksztalcony czlowiek uzywa mniej niz 10% istniejacej ilosci slow.
Kanji ma (tylko!?) 50 tysiecy znakow a jezyk japonski jest uznawany za najtrudniejszy jezyk swiata - na podstawie porownywania czasu jego nauki do innych jezykow (srednio 3 razy dluzszy niz nauka francuskiego).

Trudnymi elementami naszego jezyka dla obcokrajowcow jest gramatyka, ortografia zas w jezyku holenderskim jest to wymowa. Jednak podczas nauki jezyka obcego kazdy doswiadcza problemow z czyms innym. Dla mnie nauka wymowy jezyka angielskiego byla koszmarem z powodu zroznicowanych zasad wymowy.

Kilka lat temu dosc czesto mialam stycznosc z jezykiem finskim. Przez 5 lat jedyne czego udalo mi sie nauczyc to dzien dobry/dobry wieczor i jaki jest dzisiaj dzien a generalnie ucze sie jezykow bardzo szybko.

Wiatrak

Być może jestem zbyt subiektywny, ale odnoszę na co dzień wrażenie, że spora część polskiego społeczeństwa zna tylko 10-15 słów z których większość to słowa których każdy się domyśla. Po tych słowach natychmiast wychwytuję polską mowę w każdym zakątku Europy z Polską na czele. Nawet polski prezydent ginie ze słowami "o kurwa!" na ustach. Zapewne z tymi słowami na ustach giną wszyscy wielcy Polacy.
Kilka dni temu, rozmawiałem z grupą Holendrów mających od lat polskie żony; oni także byli zgodni, jakie słowa charakteryzują polszczyznę.

Karina D.

Tak jestes zdecydowanie zbyt subiektywny. Choć Twoje uogolniania pochlebiaja mi często pozwalając zaliczyć się do marginesu o którym wybierasz nie wspominać.

Andrzej, gdzie ty tych Polaków spotykasz? Na wiatraku? :)

holenderski jezyk uzywany na codzien jest bardzo ubogi,
mozna odniesc wrazenie schematu komunikacyjno-myslowego,
pamietam jak na poczatku wydawalo mi sie, ze jezyk ten nie ma wiecej jak 50 slow, niezaleznie od tego czy widzialem debate polityczna w tv, sluchalem radia czy ludzi w pracy

Andrzej: jesteś jak zwykle zbyt subiektywny, nie wiem wsród jakich ludzi przebywasz i z jakimi kobietami związani są twoi holenderscy znajomi, jednak poza tym z lekka patologicznym kręgiem, bywają ludzie,których zasób słów jest znacznie bogatszy,niż 15 przekleństw.
Na co dzień mam wrażenie,że język holenderski jest bardzo uproszczony, maja pewien zasób słów (nie mówie o przkleństwach,żeby nie było) który używają najczęściej i może mają 2 razy więcej słów w słowniku, ale w większości 3/4z nich nie używają a połowy z pewnością nie znają.

tu jest cala prawda zawarta: http://www.youtube.com/watch?v=0-7hJ5LyOmE

a duza ilosc hasel w slowniku swiadczy o duzej ilosci slow? mieren, neuken i mierenneuken to sa trzy osobne hasla, ale nadal dwa slowa. w polskim sie tego nie skleja, wiec nie bedzie osobnych hasel. wiec z tym rachunkiem na pewno bym uwazal...

z innej beczki - moze i niektorzy Polacy sa rozpoznawani po rzesiscie scielacych sie paniach lekkich obyczajow, ale i niektorzy Holendrzy po "duur", "goedkoop", "aanbieding" i "voordeel". pomijam chwilowo fakt, ze ja jakos w swoim otoczeniu nie mam Polakow sypiacych taka lacina. a rozpoznaje rodakow chocby po tym, ze przepuszcza staruszke w tramwaju czy autobusie, co niejednemu wygodnemu obywatelowi cywilizacji zachodniej rzadko przyjdzie do glowy...

a zeby zakonczyc kolejna durna dyskusje o uogolnieniach, fragment wywiadu z pewna chorwacka pisarka, mieszkajaca od wielu lat w NL:
"Voelt u zich Kroatisch?
Ik defineer mezelf niet in in categorieen van ethniciteit of nationaliteit: bloed is gewoon maar water. Veel mensen staan erop mij als Kroaat te zien. Het toont dat het overgrote deel van mensen niet kan leven zonder zichzelf in een hokje te duwen. Ik vind dat vernederend en saai. Het is niet belangrijk wat ik schrijf of wie ik ben. Ik ben gewoon een ethnische minderheid die wat letters op papier zet. Mijn afkomst schijnt mijn grootste persoonlijke prestatie te zijn".

z dedykacja chyba dla wszystkich, ktorzy unikaja pokusy klasyfikowania siebie i innych. i dla tych, ktorzy nie potrafia bez uogolnien zyc. moze dotrze...

swoja droga, to jak to jest, ze gdyby nie wiatrak, to byc moze nigdy bym sie nie dowiedzial jakie sa ogolne opinie o Polakach w NL. bo jak ide do pracy, to jestem po prostu jeden z medewerker i dla mnie moi koledzy z pracy to sa fajni ludzie. nie ma Pool i Nederlanders, tylko jestesmy grupa dobrze dogadujacych sie ludzi, o czasem roznych spojrzeniach na swiat, ale w zadnym momencie nie odczuwajacych z tego powodu dyskomfortu.

rowniez nie mam problemu na ulicy, czy w szkole mojego dziecka. tam ewentualne godlo w paszporcie moze byc ciekawostka, ale nigdy punktem wyjscia w relacjach miedzyludzkich.

to gdzie jest ten problem, ze wedlug wiatraka swiat jest tak strasznie podzielony, a ja tego podzialu wokol siebie nie widze.... ?

Czytam wiatraka od przeszlo 3 lat, udzielajac sie rzadko, jednak jako obserwator zauwazylem duza zmiane w tonie artykulow w ostatnim roku. Kiedys Andrzeju Twoje pisanie wprawialo w zadume, pomagalo przezyc te pierwsze chwile w nowym otoczeniu, a i czesto sprawialo, ze poczulem sie dumny ze swoich rodakow. Dzis czytam Twoje artykuly i mysle sobie - czy ktos z nas Cie skrzywdzil, czy moze Holendrzy, z ktorymi sie zadajesz teraz sa z Groningen (zazwyczaj konserwatywne boery ;))
Ja rozumiem co mozna o Polakach uslyszec i ja tez czasami o tym slysze, ale pamietaj, ze wazne jest tez to od jakich Holendrow te opinie wychodza. Madrzy i wyksztalceni wiedza, ze imigranci dziela sie na tych co we wlasnym kraju pracy znalezc nie moga i na tych co moga prace znalezc wszedzie i dla nich mieszkanie w innym kraju to kwestia wyboru spoleczenstwa, miejsca czy po prostu rodzaju pracy.
Pozdrawiam i zycze wiecej optymizmu. Poglebianie zlych opinii o nas, kiedy nie sa one pelna prawda i to na glownym polskim portalu nie sluzy nikomu. Pokazuj dwie strony medalu i pozwol ludziom samym zdecydowac.

Karina D.

Drogi Anonimie (moze wybierz sobie jakis nick?)

Pozwole sobie dodac, ze mimo iz mieszkam w prowincji Groningen wsrod jak sie wyraziles ''boeren'' musze sie przyznac ze jeszcze nie odczulam konserwatywnego powiewu z ich strony. Dodam natomiast ze moim zdaniem w kontaktach miedzyludzkich sa bardziej uprzejmi, zainteresowani niz zachodnia czesc Holandii ktora czesto wydaje mi sie bardziej ''onpersoonlijk'' choc moze to tylko moje subiektywne odczucie.

Moi drodzy z ''boerenland'' slynie ''Brabancja'' a nie Groningen.

Wiatrak

Szanowny Anonimie; wszyscy się zmieniamy. Przez te 3 lata i ty się zmieniłeś i ja też. Masz rację, że mój obraz holendersko-polski nie jest optymistyczny. To cecha wieku. Będąc w twoim wieku pisałbym inaczej bo naiwność młodości dodaje optymizmu. To tak jak z kobietą: gdy ją poznałem mając 18 lat to był to sam miodzik, po 30 latach ślubu obraz się zmienił :-)
Przypuszczam, że należysz do tej skromniutkiej elity dobrze wykształconych Polaków obracających się w środowisku sobie podobnym. Twój punkt widzenia mało ma wspólnego z punktem widzenia 200 tys. Polaków w Holandii którzy się na Wiatraku nie wypowiadają.
Przemyślałem twoje słowa: "gdyby nie wiatrak, to być może nigdy bym się nie dowiedział jakie są ogólne opinie o Polakach w NL" , "według wiatraka świat jest tak strasznie podzielony, a ja tego podziału wokół siebie nie widzę.... ?"

Więc jaka jest konkluzja? Czy ty nie widzisz, że król jest nagi czy może jednak mnie ktoś skrzywdził?

Dla mnie różnice między (przeciętnym) Polakiem a OCZ nie są problemem. Są oczywistością. Faktem. Takim samym jak różnica między lwem a wielbłądem. Właśnie odkąd te różnice poznałem i zaakceptowałem nie ma żadnych problemów z Holendrami.

Portal ten czytany jest przez (powiedzmy średnio) lepiej wykształconych trzydziestolatków urządzających od kilku lat swoje życie w Niderlandach. Ludzie ci nie chcą słyszeć bad news o przyszłości. Przyszłość ma być GOOD!

Czy wobec tego ma sens to co robię? Nie za bardzo. Radzę wykreślić Wiatrak z ulubionych i po problemie.

Droga Karino,

Dlatego napisalem konserwatyni, a nie rasisci lub temu podobne. Wlasnie mieszkajac w Groningen slyszalem najwiecej pytan typu - "Czy suszysz ryby na oknie?", lub dowcipy w stylu "czy juz dzisiaj piles na sniadanie". To tak jak mowisz - oni sa bardziej zainteresowani nami niz zachodnia czesc Holandii i czesto ludzie odbieraja ich pytania lub dowcipy jako atak. Z tego powodu "spytalem" Andrzeja, czy moze ma na niego wplyw takie "Groningskie" gadanie :) Na mnie nie ma, bo wiem kim jestem i skad pochodze. Moze nie wyrazilem tego zbyt jasno wczesniej.

Pozdrawiam,
Bartek

Hej Andrzeju,

Moze masz racje, moze mam troche wyidealizowany obraz swiata, ale wole myslec, ze strona taka jak wiatrak powinna (chociazby dla przeciwwagi) promowac dobre strony Polakow i Holendrow, podczas gdy ostatnio wszystkie artykuly sa nacechowane pesymizmem. Zauwaz, ze wiekszosc problemow, o ktorych piszesz wynika z nieporozumien w postrzeganiu nas przez Holendrow i Holendrow przez nas. Tak silnie nacechowane stwierdzenia tylko to poglebiaja.
W zadnym wypadku nie wykresle Wiatraka z ulubionych, bo szanuje i lubie Twoje opinie (nawet jesli sie nie zgadzamy) i duzo odkrylem o Holandii dzieki Tobie. Wiatrak ma duzy potencjal i mam nadzieje, ze taki zostanie. Moze od czasu do czasu wlacze sie aktywniej do rozmowy (moze to przez moja i mnie podobnym biernosc zaczales widziec swiat w czarnych kolorach).
P.S. Przyszlosc dobra jesli ja taka zbudujemy.
http://www.youtube.com/watch?v=A3oIiH7BLmg - polecam, jestesmy jako Polacy definitywnie zbyt zanurzeni w przeszlosci.

Pozdrawiam,
Bartek

Karina D.

Bartek - byc moze. Twoja wypowiedz potwierdza to, co napisal rowniez Andrzej - nasze spostrzezenia dotyczace Holandii i Holandrow sa takie, na jakie pozwalaja nam wlasne doswiadczenia. Nie znam tutaj w Holandii zadnego Polaka z grupy 200 tys o ktorych napisal Andrzej i do ktorych kieruje wiekszosc artykulow - stad rowniez czesto nie zgadzam sie z Jego artykulami poniewaz Jego spostrzezenia sa mi obce.
Nikt w Groningen, Winschoten czy Veendam nie zadal mi pytan ktore zadano Tobie, stad moje doswiaczenia z ''Grunningers'' sa zupelnie inne. Jednoczesnie dostaje dreszczy gdy slysze ten dialekt...

Wiatrak

Bart; świetna prezentacja, wstawiłem ją kiedyś do Świata Internetu. Może Polacy jak Sycylijczycy nie mają czasu przyszłego? ;-)
Ja nic nie promuje (zresztą promocja to dla mnie to samo co propaganda) tylko spisuje swoje obserwacje. Mój Świat. Więcej obserwacji Polski niż Holandii zresztą. Zawsze jestem zdania, że aby poznać i zrozumieć otaczający nas świat dobrze jest znać samego siebie. Sęk w tym, że moim zdaniem nasz wizerunek Polaka jest mitologizowany przez co Historia nas zawsze karze w momentach starcia z Rzeczywistością.
Drogą ważną sprawą jest różnica generacji. Dzieci Muszą się sprzeciwiać Rodzicom. Tak jesteśmy zaprogramowani. Gdyby Wiatrak dostawał same pochwały młodych czytelników to bym się mocno zaniepokoił.
Moje dzieci mają identyczną opinię o Wiatraku (o mnie) co ty Bart! :-)

Poznałam ostatnio pewnego interesującego człowieka, menagera w jednym z Gemeente w centrum kraju. Niezwykle inteligentny człowiek, rozmawialismy oczywiście o Polsce, która okazała się być mu bardzo dobrze znana. Miał tak ogromną i szczegółową wiedzę (choć twierdził, że wiele już zapomniał) na temat kultury, historii, geografi Polski, ze oniemiałam z wrażenie. Niejeden Polak takiej wiedzy nie ma.
Co mnie obchodzi co ma do powiedzenia na temat Polski ktoś komu nie starcza ilorazu inteligencji aby zapamiętać czy był kiedyś w Polsce czy Czechach jak mogę doświadczyć przyjemnosci rozmowy z kimś i niezywkłej kulturze osobistej, inteligencji, ciekawości świata, który wie co mówi.
Choć nigdy nie czułam sie źle jako Polka, to obraz przedstawiany przez Andrzeja troche zawsze nadwyrężał moje dobre samopoczucie, uswiadamiał mi, że świat nie kończy się na moich dobrych doświadczeniach, inni maja gorsze. Ta rozmowa sprawiła, że poczułam sie dumna jako Polka. Człowiek , który sam jest niezwykle wartościowy i inteligentny wyrazał sie z taka wiedza i szacunkiem o Polsce, że życze nam wszystkim takiego obrazu naszej ojczyzny i wiedzy o niej.

Zaznaczam, że nie mitologizował Polski, właściwie to nawet sie nad Polską nie zachwycał, po prostu miał solidna wiedze na temat naszego kraju.
A solidna wiedza połaczona z otwartym umysłem rodzi zrozumienie i szacunek dla tego co moze jeszcze niedawno było nam obce. Tak zapewne było w przypadku mojego rozmówcy.

"Przypuszczam, że należysz do tej skromniutkiej elity dobrze wykształconych Polaków obracających się w środowisku sobie podobnym. Twój punkt widzenia mało ma wspólnego z punktem widzenia 200 tys. Polaków w Holandii którzy się na Wiatraku nie wypowiadają.
Portal ten czytany jest przez (powiedzmy średnio) lepiej wykształconych trzydziestolatków urządzających od kilku lat swoje życie w Niderlandach. Ludzie ci nie chcą słyszeć bad news o przyszłości. Przyszłość ma być GOOD!
Czy wobec tego ma sens to co robię? Nie za bardzo. Radzę wykreślić Wiatrak z ulubionych i po problemie.
Gdyby Wiatrak dostawał same pochwały młodych czytelników to bym się mocno zaniepokoił.
Moje dzieci mają identyczną opinię o Wiatraku (o mnie) co ty Bart! :-)"

Lubię to!

Coz za przemiana Darina ??? Musial Ci to ''AZ'' Holender uswiadomic ??? Ale lepiej pozno niz wcale. Musze przyznac ze zaskoczylas mnie, ale milo ;)

Ewka

Ilu Polakow jest naprawde w Holandii, jest dla mnie zagadka. Andrzej szacuje, ze rodakow jest ca 200.000, co jest zupelnie zrozumiale, bo ta naginana statystyka popiera jego teorie, o polskim tsunami. Na necie znalazlam, tez szcunkowe, holenderskie dane, ze jest ich 80.000. Bez wzgeldu na to ilu ich jest, wg mnie problem tsunami rozwiaze sie czesciowo juz w tym roku, po otwarciu rynku pracy dla Polakow w Niemczech i w Austrii. Rodacy beda jezdzic do Niemiec z przyczyn jezykowych. Niemiecki jest wykladany w polskich szkolach i nawet jezeli mielismy ocene niedostatateczna z niemieckiego potrafimy sklecic pare prostych zdan w pieknym jezyku Goethego. Z niderlandzkim jest podobnie jak z finskim, czy dunskim. Warto sie uczyc, jezeli na pewno wiemy, ze do konca zycia zostaniemy w Holandii. A wydaje mi sie (i tu zgadzam sie z Karina), ze wieksza czesc Polakow, po nawet dluzszym pobycie w Holandii, wroci z kasa do Polski, bedzie budowac domy i rozwijac wlasna firme lub sie po prostu byczyc.
Nastepna zaleta pracy w Niemczech jest polozenie geograficzne. Pracujac i mieszkajac u naszych zachodnich sasiadow mozemy praktycznie wyskoczyc na weekend do rodziny w Polsce, lub do dentysty :-) Gdyby nie to, ze musze sie telepac samochodem przez 14 godzin, sama jezdzilabym do polskiego, rewelacyjnego, jeszcze taniego dentysty :-) Nasi przyjaciele jada z Niemiec do Wroclawia tylko 5 godzin! Sama siedze w samochodzie w kazdy poniedzialek 3 godziny!!!

Wiatrak

te 200 tys. to były szacunki 2 lata temu WSZYSTKICH Polaków, także tych czasowych przybywających na bardzo elastyczne okresy czasu z uitzendbureau's. Moge się zgodzić, że 80 tys. przebywa w NL długoterminowo. Policzyć dobrze się nie daje bo zbyt tymczasowe są te pobyty. O Polskim Tsunami mówi l bodajże Wilders nie ja. Poza tym uważam, że w Holandii nie powinno być więcej jak tysiąc Polaków którzy tu naprawdę mają coś sensownego do zrobienia, reszta to (dla Holendrów) domme arbeidskracht lub Poolse vrouwen. Żadna chwała dla Polski.

Ewka

Andrzej: „Poza tym uważam, że w Holandii nie powinno być więcej jak tysiąc Polaków.”
Tyyyyyyyyyyyyyyyyyysiac???? Chyba sie nie zalapie :-)
Postanawiam jednak nie wpadc w nagla, gleboka depresje; Szarik ma tez nowy, rewelacyjny plan dzialania (bez Pancernych).

Wiatrak

Poczytaj i pamiętaj, że ta prezentacja ma już cztery lata!

Ewka

„..te 200 tys. to były szacunki 2 lata temu WSZYSTKICH Polaków...”
Andrzej, jako byly drukarz w warszawskim wydawnictwie, majacy aspiracje dziennikarza, grafika i webmastera, powinienes wiedziec, ze „artykul” z danymi z przed dwu (czterech) lat nigdy nie zostanie nigdy opublikowany (nawet w Holandii). Prawdziwy dziennikarz nie podpiera sie tez (youtoube!?) linkami, po prostu pisze ARTYKUL.

broerkonijn

Andrzej, ten od tsunami to byl Marnix Norder, czerwony radny z Den Haag. A z tym 1000 Polakow - pojechales po bandzie :)) Niech cie chudy byk.....

Kiko droga ja zadnej zmiany nie przezyłam, natomiast jak widze ty zdecydowanie tak. Nie wiem ktos ty? Coz niektorzy lubia zmiany: pogladow, nastrojow, nickow. Nie ma jak stabilna osobowość.

A jednak sie mylilam, a szkoda bo ta ''nowa'' wersja Dariny jest zdecydowanie lepsza ;) Pozdrawiam.

PS. Moje poglady byly i sa bez zmian.

Tylko nicki ciagle inne, tak w ramach stabilności emocjonalnej.

A ja wrócę do tematu. W holenderskim na początku trudność mi sprawiał szyk wyrazów w zdaniu. To rozbijanie czasowników na dwie cząstki itp. Z czasem jakoś się nauczyłam z osłuchania, trochę na zasadzie, że coś pasuje mniej albo bardziej. :)
A w polszczyźnie podobają mi się możliwości, moim zdaniem o wiele większe niż w holenderskim, tworzenia zdrobnień / zgrubień. Pies - psina, psinka, piesek, pieseczek, psiunio.

A moim podstawowym problemem jest kiedy rodzajnik określony a kiedy nieokreślony w nieoczywistych wyrazach.

>ewka

Ale po co samochodem 14h???

Kolega był dwa tygodnie temu u kumpla w NL, poleciał samolotem, bilet kupił za 60zł tam i nazad. Bilet kupił 3 tyg. przed wylotem.

Ewka

Jacer, bo zaden przewoznik nie chce zabrac mojego samochodzika do samolotu.
Zupelnie nie rozumiem dlaczego, jest nieduzy, bardzo ladny, jasnoniebieski. Pasowalby kolorystycznie do np. KLM-u. Wojska sie jeszcze nie pytalam :-)
A tak na serio, jakie to byly linie lotnicze?

broerkonijn

Ewka,

Wizzair lata z Eindhoven do Gdanska, Katowic, Warszawy i Wroclawia

http://wizzair.com/Default.asp?slid=clea...

Ryanair z Dusseldorf Weeze (kilkanascie km od Nijmegen) lata do Bydgoszczy, Krakowa i Wroclawia

http://www.ryanair.com/nl

Dwa tygodnie temu lecialem do Warszawy na pogrzeb wujka, rezerwowalem tydzien przed wylotem, i w obie strony zaplacilam 140 euro (to juz wlacznie z wszystkimi dodatkami), co bylo i tak drogo, bo jakbym zarezerwowal kilka tygodni wczesniej, to bym mogl poleciec za 60 euro w obie strony.

Ewka

Broerkonijn, dzieki. Wszystkie linki przekopiowalam. Rozumiem, ze te 140 euro to bylo ALL IN. Niemcy maja aktualnie vliegtaks ca 25 euro.

broerkonijn

tak, all in

Ryanair ma bardzo tanie przeloty, fakt. Kolega jezdzil z Weese do Bydgoszczy.
Taniej wychodzi niz samochodem.
Skorzystalabym, ale mam cykora przed lotem samolotem, az wstyd sie przyznac.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi