Rekord widzów w kinach
Po roku 1978 rozpoczęła się kariera magnetowidów i w latach osiemdziesiątych kino przeżywało gigantyczny kryzys i według mojego odczucia dopiero w roku 1993, w momencie ukazania się w kinach filmu Park Jurajski Spielberga przełamała się złą passa kina. Od tamtej pory zaczeły powstawać wielkie mega-kina i od czasu filmu Titanic (1997) kino wróciło na dobre do łask publiczności. W tymże to roku 1997 coraz popularniejszym stawał się internet i filmy wypalane na CD i później DVD ale one jednak nie zdołały zagrozić wielkiemu ekranowi kina.
Dzisiaj trójwymiarowe kino z super-bajką Avatar 3D (2009) na czele zdaje się być nie zagrożone konkurencją DVD i Blu-ray.
W roku 2010 najliczniejsza publikę w holenderskich kinach miał więc Avatar (1,2 mln) za nim Harry Potter and The Deathly Hallows (1 mln), następnie Inception (0,8 mln), Alice in Wonderland (0,7 mln) i holenderski New Kids Turbo (0,7 mln).
PS.: W tym kinie w przeuroczej miejscowości Supraśl byłem na radzieckiej bajce o smoku... w roku 1968. Zdjęcie frontowe (teaser) to kino w także przeuroczej miejscowości Augustów w którym oglądałem Piratów z Karaibów w roku 2007.





Kto pamieta kinowa wersje Battle of Midway, na ktora drzwiami i oknami walily tlumy ze wzgledu na (jak na te czasy) rewelacyjne naglosnienie?
A jeden z najwiekszych hitow kina PRL Enter the Dragon z Brucem Lee? Ech, to byly przezycia :))
Zrobilismy sie okropnie leniwi i wygodni i filmy ogladamy wylacznie w domu lezac razem z kotami, w wygodnym, obszernym 2m x 2m lozku. Szarika jest za mala, aby ogladac filmy dla doroslych i spi wieczorem na dole w juz (!) za ciasnym benchu. Filmy w telewizji nagrywamy na hard disk i zaczynamy ogladanie przynajmniej pol godziny pozniej. Zaleta jest, ze mozna darowac sobie irytujace reklamy. Holenderskie bloki reklamowe uwazam za wyjatkowo nedzne, pelne bezsensownie wrzeszczacego proletariatu. Niedowiarkom proponuje dla porownania obejrzenie bardziej cywilizowanych i wywazonych belgijskich lub brytyjskich reklam. Sa tez niezle holenderskie reklamy, perelki, najlepsza wg nas to “Walk-in fridge” Heinekena. Telewizji polskiej nie mamy. Nie pamietam, kiedy bylismy w kinie. Najlepszy film: Kill Bill. Ostatnio mozna bylo obejrzec Natural Born Killers Stone’a na podstawie scenariusza Tarantino. Tez niezly.
Paaaanie to przedtam to mozna bylo zarobic,
paanie puszczali to te filmy ze maszyny na szpuli, ani to widela ludzie nie mialy ani tych dewidi, to tlumy przychodzialy do kina i ino tych paloszkow jedli. To czasem to i 5 a nawet 6 paczek znalazla tylko byly one pognieciune, rozpapciane, tom wysypywaa na dwor, jakiesik tam zwierz miol co chrupnac. Roz to zem nawet prezerwatywe znalozla plod fotelem, aaa tam wszystko to sie dzialo podczos syansow, taszto cholota przychodzila ani to ty kultury nie miolo ani nicego.
Nadarla emsie tych biletow ano nadarla. A jakie filmy ciekawiutkie to pusczoli a tero same te chuki, kzyki, bicie eeeeee panie kiedys to bylo kino a tero to to nie wiadomo co to je.
10/10 :))
"Kino domowe" nie zastąpi nigdy prawdziwego kina. Własnie wszedłem na konto i sprawdziłem ile razy korzystałem ze swojego abonamentu w ubiegłym roku, wyszło średnio 2 razy w miesiącu. TV prawie wcale nie oglądam od 11 lat, sieczka w PL czy NL, wszędzie to samo. Czasem włączam by się osłuchiwać z językiem NL i tyle , polecam kino, cała wyprawa nie tylko film. Poza tym lepiej coś poczytać ;)
Jakie konto i abonament?
pathe - http://www.mojaholandia.nl/artykul/tani-...
Abonament 18 euro/mies. na wszystkie filmy - to się rzeczywiście opłaca dla prawdziwych miłośników kina. Policzyłem tak w moim, praktycznym wypadku: 12 mies x 18e = 216 euro/rok. Aby mi się opłacało musiałbym pójść do Pathe na 24 filmy. Uj... nie wiem, czy znalazłbym 24 filmy/rok warte obejrzenia w Pathe.... Armadillo tam pewnie nie puszczają, ani nic rumuńskiego, tureckiego czy irańskiego?...
Eh, starzeję się, sorry... bywało niegdyś, że dwa-trzy filmy w niedzielę było dla mnie normalne. Szło wszystko, szwedzkie, japońskie, francuskie, czeskie...
Niedłgo premiera nowego filmu Lecha Majewskiego "Młyn i krzyż" będący opowiescia o obrazie Breugela "Droga krzyżowa". Niezła obsada i świetna realizacja. Na jutubku jest zwiastun.
Dołączam obraz Breugela "Kruisdraging" i zwaistun filmu "Młyn i krzyż"
Dziś w radiowej Trójce gościem był Lech Majewski. Opowiadał o filmie, Breugelu i wsi Wilamowice. Okazuje się, że żyją w niej potomkowie Fryzyjczyków i Flandryjczyków z XIIIw !!!!!!. Posługują się swoistym językiem, którego nikt nie rozumie, i którym mówią w filmie Młyn i krzyż. Coś niesamowitego.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wilamowice
http://www.olszowka.most.org.pl/wilamo.htm
http://www.wilamowice.pl/node/75
Rzeczywiście, istnieje coś takiego jak Język Wilamowski, uznawany na równi z kaszubskim:) Sama w niewielkim stopniu się nim posługuję. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do Wilamowic koło Bielska-Białej.
P.S. Wilamowice to nie wieś. Od ponad 200 lat mamy prawa miejskie;)
Aha...no i oczywiście też można nas w tym filmie usłyszeć.
Dodaj nową odpowiedź