The page you requested does not exist. A search for 218 jak daleko resulted in this page.

Pieniądze

Pieniądze są największym przedmiotem pożądania wszystkich z nas. Jak się ma pieniądze to można już mieć wszystko inne (jak się nam zdaje); miłość, szczęście, piękne samochody i jeszcze piękniejsze dziewczyny także nawet zdrowie.

holenderskie guldeny Zdaje się, że dla Holendra geld (hol.: pieniądze) są jeszcze ważniejsze niż dla nas.
I pomyśleć, że przez tysiąclecia żyliśmy bez pieniędzy.
Uznawaliśmy tylko handel wymienny.
Relikty tego handlu obserwujemy do dzisiaj w postaci różnych prezentów, opłat w naturze, bombonierek dla pielęgniarki i półlitrówek dla hydraulika.

Fenicjanie wynaleźli nam pieniądze – szalone udogodnienie, nie trzeba było tyle towaru nadźwigać. Kilka złotych monet było łatwiej schować niż krowę.
W średniowieczu powstały pierwsze banki. Złote monety zastąpiono papierowymi – te miały zaletę, że trudniej było oszukiwać, podrabiać, wyrabiać z kiepskiego złota i nie trzeba ich było już ważyć przy każdej tranzakcji. Papierowe pieniądze miały jeszcze pewien czas pokrycie w złocie.
Później już nie.
Wypłatę dostawało się do ręki od pani księgowej lub szefa.

Banki wprowadzały coraz to nowe udogodnienia; książeczki oszczędnościowe, czeki, przelewy bezgotówkowe, aż w latach 70. weszły w Holandii „pasje” czyli karty płatnicze lub bankowe. Można było iść do banku z pasje i poprosić kasjerkę o 100 guldenów z konta. W latach 80. pojawiły się pierwsze bankomaty i nowa generacja pasjes zwanych już pinpasjes jako, że dostawało się pin-code do „pinowania” pieniędzy, lub jak to Holendrzy mówią „geld uit de muur halen” (wyciągać pieniądze z muru) tak samo jak wyciąga się z muru krokiety i frikandele.
W latach 90. banki chciały już nas zupełnie oduczyć banknotów i monet wprowadzając tzw. Chipknip czyli nowa generacja kart z wbudowanym chipem do drobnych opłat. Miało się tym chipknip’em płacić za gazetę, parkowanie, paczkę papierosów. Niestety chipknip się nie przyjął. Holendrzy masowo zignorowali ten chip i nadal używają tylko PINpas.
Po wprowadzeniu EURO powstał bałagan. Nikt już nie wiedział co ile jest warte i jak liczyć te dziwne monety bez kwarjes i rijksdaalderów.
Coraz rzadziej używa się prawdziwe pieniądze a coraz częściej wirtualne.
Swoje pieniądze widzę jedynie jako rzędy liczb na ekranie komputera i czasami coś tam dojdzie na plusie a najczęściej odejdzie na minusie. Nazywamy to internetbankieren.

Media prześcigają się w ujadaniu, że nadchodzi wielki kryzys.

Bankrutują wielkie amerykańskie banki i firmy ubezpieczeniowe. Fundusze emerytalne znikają za jednym kliknięciem myszy.
Czytam, że federalny bank wpompuje w prywatną bankowość 500, 700 może nawet do 1250 miliardów dolarów. To jest 1,25 bilionów dolarów.
To jest 1 250 000 000 000 dolarów. To jest ok. 32 tys. dolarów na głowę każdego Polaka. Dla porównania kraje takie jak Holandia lub Polska "zarabiają" (PKB) rocznie 620 mld. dolarów.

I do tego nie ma żadnej gwarancji, że to taki fantastyczny zastrzyk wirtualnej gotówki w Wall Street będzie miało jakikolwiek wpływ na światowy kryzys finansowy.
Klik! I już są pieniądze. Klik! I już ich nie ma.

Czy pieniądze jeszcze istnieją?!

Etykietowanie: guldeny pieniądze
6 komentarzy

Już Witkacy o tym pisał
Że kto lokaj jest i świnia
Ten lokajem pozostanie
Mimo że się ustrój zmienia

Wiatrak

Jak to każdy człowiek potrafi mieć własne subiektywne doświadczenia.
Dla mnie to właśnie Francja była pierwszym krajem w Europie gdzie mogłem PIN-ować juz 23 lata temu, gdy w Holandii było to niemożliwe i do dzisiaj podziwiam Francuzów używajacych swojej Carte Blue od 23 lat z łatwością na która trzeba było czekać w Holandii jeszcze 15 lat a bankomaty (i inne PIN-automaty) sa wszedzie pod ręką.

czy pieniadze jeszcze istnieja?

jasne, polecam wypad do Francji. nawet mieszkajac w takim Issy-les-Molineaux (sp?), czyli przyslowiowy rzut granatem od centrum Paryza mialem spore problemy pieniezne, bo potomkowie Galow nie rozumieja koniecznosci uzywania bankomatow (i taki bankomat potrafi wieczorem byc po prostu "wylaczony") a proba zwyklego "pinnen" konczy sie frustracja, bo nic nie dziala. efekt - trzeba profilaktycznie zaopatrzyc sie w zapas gotowki, w tym nosic przy sobie dobrze rozmieniony zapas klepakow po 1/2, 1 i 2 Euro.

zyjac w Holandii szybko zapomina sie, ze istnieja inne metody platnosci niz "pinnen". kontakt z narodem wybitnie uposledzonym technicznie jak Francuzi, blyskawicznie leczy z takiej amnezji ;)

nie zaprzeczam, tyle ze moje biezace doswiadczenia sa wyraznie przeciwne. dopiero we Francji mialem okazje zobaczyc bankomaty wylaczone "bo tak" i natknac sie na notoryczna niemoznosc zaplacenia pin-karta. byc moze majac francuskie karty to wyglada inaczej.

chociaz akurat najwieksze problemy mialem w Belgii. okazuje sie, ze na oddalonym raptem 100km od granic Holandii lotnisku w Brukselii za grzyba nie da sie zaplacic pin-karta ABN Amro. automat jest obklejony z 70-cioma naklejkami roznych typow kart, w tym 10-cioma kartami stricte parkingowymi, ale zwyklego Maestro brak. bo nie. mozna od biedy placic kredytowka.

w zwiazku z tym numerem biegalem po lotnisku szukajac bankomatu. przebrniecie przez belgijski bankomat tez bylo nie lada przezyciem, bo pojecie "przejrzysty interfejs uzytkownika" dla jego projektantow bylo najwyrazniej zupelnie obce. po 10 minutach walki z poleceniami i opoznieniami dostalem pieniadze i wydruk potwierdzenia rozmiaru chyba az A4. prawdopodobnie z przeznaczeniem do oprawienia w ramce i powieszenia na scianie jako dyplom inteligencji albo zaradnosci zyciowej ;)

Andrzej,w Holandii wszedl system Pinowania w 1989 roku,wiec 4ry lata po Francji,nie 15:)

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Z boku widać wyraźniej

Wiatrak.nl choć jest holenderski to na kurzej nóżce stoi i nie służy - jak powinien - do mielenia tylko do wentylowania!
Meer over wiatrak.nl weten?