Dylematy kierowcy
W Holandii toczy się obecnie dyskusja na temat granic wolności używania urządzeń ostrzegających kierowce przed fotoradarami i innymi formami policyjnego kontrolowania ruchu drogowego.
Antyradary i systemy nawigacyjne już od dawna ostrzegają lub mogą ostrzegać przed fotoradarami. Takie aparaty są względnie akceptowane przez kierowców. Ale pojawia się więcej precyzyjnych systemów "wczesnego ostrzegania" także np. przed kontrolami alkoholowymi przez specjalny serwis nawigacji lub ostrzeganie SMS.
Teraz powstaje problem.
W praktyce zaopatrując się w dobry serwis usług ostrzegających przed kontrolą jesteśmy praktycznie wyjęci spod prawa. Możemy jeździć bezkarnie z nadmierną szybkością i to do tego po pijanemu. Przecież gdy serwis SMS ostrzeże mnie przed kontrolą w moim regionie to cóż mi szkodzi polać więcej wódeczki pod świątecznego śledzika. Do domu pojadę inną drogą.
Nawigacja która piszczy przed kontrolą szybkości jest w Holandii akceptowana i dozwolona. Jechać za szybko można. To jest akceptowane... ale jechać po pijanemu? Gdzie ma leżeć granica? Jak szybko można dopasowywać prawo do postępującej technologii?





chyba kolejny rodak za kolkiem sie nie popisal ze takie refleksje na wiatraku....
Akurat to nie ma nic z Polakami wspólnego. To raczej nie są polskie dylematy.
Polskie tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=6jZZCGNbwFY
Inne grupy spoleczne i mniejszosci narodowe tez pija i na pewno skorzystaja z nowej technologii. Szczegolnie duzo w Holandii pije mlodziez, w domu (bo taniej), przed wyjsciem na impreze. Nie tylko studenci, lecz rowniz uczniowie. Czesto mlodzi zalewaja sie prawie na smierc (comadrinken). Pija nawet 12- letnie dzieci, o czym sie sporo pisze w prasie holenderskiej. W poniedzialek niektorzy uczniowie wygladaja jak zdjeci z krzyza po pijackim weekendzie.
Ostatni wypadek nie przysporzy nam lepszej reputacji, ktora i tak jest po prostu zla. Nie mamy sie co oszukiwac: czytajac artykuly w prasie i komentarze tubylcow, mamy niestety opinie pijakow. Roznica pomiedzy Holenderem a Polakiem jest taka, ze Holender upije sie cichutko (stiekem) w domu, natomiast przecietny Polak po uwaleniu sie, musi jeszcze wyjsc na ulice, aby odspiewac “Jeszcze Polska nie zginela”, po czym pada na skwerek i “odpoczywa” do rana.
nasz pijany?niemozliwe http://www.mojaniderlandia.pl/zycie_w_ho...
Dodaj nową odpowiedź