Siła nabywcza – koopkracht

Kategoria: Zarobki

Słowo koopkracht jest jednym z ważniejszych pojęć holenderskich ekonomistów.
Koopkracht czyli siła nabywcza jest tym co dla nas jest może najważniejsze.

wózek na zakupyTysiące rodaków liczy jaką siłę nabywczą mają te ciężko zarobione euro’s w Polsce.
Holendrzy też liczą ile z ich pensji zostanie im na przyjemności po opłaceniu wszystkich stałych opłat. Czy starczy im na fajny obiad w greckiej restauracji, na skuter dla córki, na ferie zimowe w Alpach a może nawet nową kuchnię na wiosnę? A ja zacząłem nienawidzić mojej skrzynki na listy do której wpadają tylko koperty z rachunkami do zapłacenia albo z obietnicami wygrania milionów w jedną z popularnych loterii, gdzie szansa na wygranie jest mniejsza niż to, że mnie piorun zabije w czasie pisania tego kawałka.
Według najnowszych statystyk holenderskiego urzędu statystycznego (Centraal Bureau voor de Statistiek – CBS) Holandia notuje już od lat 90. stały wzrost gospodarczy a szczególnie wysoki w latach 2006 i 2007.
W ogóle XXI wiek rozpoczął się pomyślnie dla Holandii i w roku 2001 siła nabywcza statystycznego gospodarstwa domowego wzrosła rekordowo o 5%, w roku 2006 2,4% a w roku 2007 3,1%.
Statystyczne gospodarstwo domowe miało do wydania w roku 2007 trochę ponad 22 tys. euro. (tzn. tyle miało „na rękę”)
Starsi ludzie zarabiają więcej niż młodzi. To według uniwersalnej zasady, że życie daje nam wszystko czego pragniemy dopiero wtedy, kiedy to jest nam już niepotrzebne. Statystyczna „głowa rodziny” w przedziale wieku 50 do 55 lat zarobiła w roku 2007, netto ponad 26 tys. euro to jest około € 2200,- miesięcznie.

Etykietowanie: koszyk siła nabywcza
5 komentarzy

Rozmawiam z Holendrem na temat poziomu życia i stwierdzam logicznie ;), że w Holandii jest on wysoki. Słowa "bogaty kraj" wkurzają mojego rozmówcę, nie wiem czemu, skoro to fakt. W Holandii też są ludzie, którzy nie na wszystko mogą sobie pozwolić i muszą oszczędzać - mówi. Mieszkanie to bardzo duże koszta, ubezpieczenie zdrowotne, jedzenie... i tak wymienia. Kiedy ja, Polka, przeliczam jak dureń złotówki na euro, wiele rzeczy zdaje się drogimi... uf, chleb to ok. 3 zł, fryzjer jakieś 30- 40 euro, czyli na nasze ponad stówkę za strzyżenie, drogo. Ale tu zarabia się w euro, 1500- 1700 wypłaty, chleb 1 euro, bluzka za 3 euro (widziałam śliczną w tej cenie), sprzęt AGD za mniej niż 50 euro. Obiad w knajpie też "drogi", tylko że jeśli ktoś ma za niego zapłacić 20 euro, to jakbym ja w PL płaciła 20 zł, z moją śmieszną polską nauczycielską wypłatą.
Tam nie stać mnie było na własne mieszkanie i inne wygody. Tu ludzie mają inne problemy i inne jest pojęcie "biedy".

jeste tu ponad dwa lata muwie holenderskim jesli hodzi o ceny ja juz nie przeliczam mieszkam tu pracuje i zyje i dziwi mnie naprawde to podejscie wiekszosci polakow co bym sobie kupit lub kupita w polsce za to co musze kupic tu zawsze jest cos za cos moim zdaniem btedny tok myslenia pozdrawiam

robert1004 powroc do polskiego bo błędy robisz przerazające.

Zosiahol

syla,tutaj akceptuje sie bledy!Jak ja zwrocilam uwage na bledy,to mnie bardzo skrytykowano!

syla niemam czasu pisac gramatycznie a z polskiego jeste naprawde dobry pozdrawiam

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi