Chleb nasz powszedni

Kategoria: Kuchnia

Jedną największych udręk Polaków w Holandii jest brak dobrego, polskiego chleba. Tak naprawdę to już nawet w Polsce coraz trudniej jest o dobry, tradycyjny chleb na zakwasie. Tania fabryczna produkcja wypiera rzemiosło. A nie ma  na świecie innego tak zróżnicowanego produktu jak chleb. 

chleb polski i holenderski Po roku 2010 sytuacja się sporo się zmieniła, powstały dziesiątki dużych, dobrze zaopatrzonych polskich marketów [zobacz listę] i w wielu z nich można kupić polski chleb, mniej-więcej smakujący jak w Polsce. Nie zawsze świeży, ale lepszy taki niż żaden.

Niestety chleb jest produktem zbyt tanim aby się opłacało dobry i świeży dostarczać do każdego "Polish Deli" codziennie. Z chleba żaden sklep nie wyżyje. Chleb jest tylko magnesem przyciągającym polskiego klienta.

Dlaczego holenderski chleb jest tak bardzo inny od polskiego?

Dlaczego Holendrzy jedzą te gąbczaste, puszyste bułki zamiast przyzwoitego chleba jak nasz?! - wołają emigranci.

Kto podróżuje nieco po świecie (nie trzeba nawet po świecie bo po Europie też wystarczy) ten musi zauważyć, że gdzie by nie był - tam chleb jest inny. Inny jest chleb w Rosji, inny w Irlandii, inny w Finlandii, inny w Hiszpanii i wreszcie inny w Holandii lub Ameryce. To nie jest kwesta smaku. To tradycje wynikające z natury wokół nas.

chleby litewskie

Klimat i ziemia!

Chleb składa się z mąki i drożdży. W naszych regionach ziemia jest często uboga i klimat surowy - więc rosło tam żyto. Mąka żytnia wymaga innej obróbki aby wypiec chleb niż pszenica która była zbożem luksusowym i głownie w południowych regionach Europy. Właściwością klimatu we Wschodniej Europie jest łatwość z jaką rzeczy się kwaszą. Kwaszenie było odwieczną formą konserwacji np. buraków (na barszcz), ogórków, kapusty, dyni i... mąki na kwas do żurku ale też zakwas do chleba który składał się z zakwaszonej mąki żytniej z dzikimi bakteriami droźdżowymi. Te dzikie bakterie są w różnych regionach inne dlatego też chleb na tradycyjnym zakwasie w różnych piekarniach ma inny smak. Nieco podobnie jest ze smakiem wina który zależy od gatunku winogron, ziemi na której rosną, klimatu u droźdźy. 

piec chlebowy

Nawet ludzie w różnych regionach są inni! Żyją w innym klimacie, na innej ziemi, z innym powietrzem i z inną wodą. Warunki i składniki są inne to i smak inny [przeczytaj co znaczy chleb?].

Znałem pewnego pana, byłego repatrianta z Ukrainy; mieszkającego już 60 lat na Żuławach. Nie było dnia aby nie narzekał na niesmaczną herbatę, bo „u niego, w stronach rodzinnych, w ich studni była naprawdę dobra woda”.

Zakwas jest już sam w sobie oddzielnym rozdziałem w sztuce pieczenia chleba.

zakwas

Zakwas jak święty ogień

Do wyrobu „naszego” chleba używa się zakwasu. Przynajmniej używało do czasu gdy fabryki chleba używają zestandaryzowanych receptur i składników. Istnieją we Francji małe piekarnie gdzie własny zakwas przekazuje się z pokolenia na pokolenie piekarzy. Kultura bakterii tworząca zakwas może być unikalna a tym samym unikalny będzie smak chleba. Biorąc pod uwagę to, że na smak chleba składa się także jakość (smak) zboża, wody, konstrukcja pieca i „ręka piekarza” – więc kombinacji może być bez liku. Tak też bez liku będzie smaków chleba.

W dzisiejszym globalnym świecie supermarketów, także i w Polsce zanika sztuka pieczenia dobrego chleba. Polacy idąc z duchem czasu i z lenistwa kupują chleb w plastykowej torebce, pokrojony, o „przedłużonej trwałości”. Wygląda na to, że za kilka lat chleb z Carrefour, Reala lub Biedronki będzie smakował tak samo w Sewilli jak i w Białymstoku.

chleb polski

Chleb emigranta

Emigracja pozbawia rodzimego smaku. Pozostają sentymenty. Dopiero na emigracji polskie kobiety w Texasie, Drenthe i Irlandii i szukają na sieci przepisów jak upiec samemu pyszny chrupiący polski chleb.

Ja także kocham dobry chleb. Naprawdę dobry, rzemieślniczo wypieczony świeży chleb jest najlepszy tylko z masłem. Piekarnia to jest jeden z moich ulubionych sklepów i kupowanie chleba jest moim hobby w podróżach zagranicznych.

Pamiętam dobrze gdzie kupiłem mistrzowski chleb.

Raz kupiłem kilogramowy bochenek chleba w piekarni w niemieckim miasteczku Cochem nad Mozelą - przepyszne arcydzieło. Zjedliśmy go z żona podczas spaceru rwąc po kawałku.

Spacerując po rynku w Dobrym Mieście poczułem zapach pieczonego chleba. W piekarni na rynku, na podłodze stygły rozłożone jeszcze gorące chleby. Bajka!

Innym razem w drodze na Sycylię kupiłem bochenek chleba na... stacji benzynowej w Szwajcarii. Był boski! Ostatnią przylepkę zjadłem jeszcze po tygodniu ze smakiem.

Kolejnym przebojem był żytni chleb we francuskim miasteczku Florac.

Także, i nawet, w Holandii można kupić dobry chleb na zakwasie. Oczywiście nie w supermarkecie lecz w dobrej, drogiej piekarni, gdzie pieką codziennie chleby niemieckiego typu "krustenbrood" lub "oberlander". 

własny chleb

Chleb własnej roboty

Niestety polski chleb jaki piekły nasze prababcie można upiec tylko w Polsce. Są fachowcy umiejący piec chleb bardzo podobny do polskiego ale to są wyjątki i utalentowane „złote rączki”. Nie mówiąc już o tym, że definicja polskiego chleba też jest niejednoznaczna.

mąka na chleb chłopski

W domu regularnie robię próby wypieczenia perfekcyjnego chleba, z miernym skutkiem. Mąkę kupuje w różnych zakątkach Europy, od młynarza. Pieczenie chleba jest sztuką którą mało kto jeszcze posiada. Dopiero na emigracji zacząłem doceniać smak kromki chleba z polskiego pieca chlebowego. Chleba z chrupiącą skórką i
szarą, kleistą i gąbczastą strukturą o zapachu piękniejszym niż wszystkie zapachy z ICI PARIS.

Gdy chcę zjeść naprawdę dobry i świeżutki chłopski chleb to kupuje mąki do pieczenia chleba w Niemczech (jak na obrazku obok i albo ręcznie albo w maszynie wypiekam wspaniały chleb. Oczywiście ciasto wygniatane (co najmniej 10 minut!) ręcznie smakuje znacznie lepiej niż z maszyny do pieczenia chleba. W każdym niemieckim markecie sprzedają kilogramowe paczki mąki na chleby pszenno-żytnie w cenie od €0,80 do €1,50. Z kilograma wychodzą dwa pyszne chleby o kilkudniowej trwałości.

Czemu baltonowski?!

Na koniec pytanie które mnie dręczy od lat i po setkach pytań różnych sprzedawców chleba do dzisiaj nie znam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi: Najpopularniejszym typem chleba w całej Polsce jest tzw, chleb baltonowski. Dlaczego on się tak nazywa? Najczęstszą odpowiedzią jest "bo był sprzedawany w sklepach firmy Baltona (dawniej sklepów dolarowych)". To wydaje mi się nonsensem, ponieważ taki powszedni chleb był zawsze, zanim jeszcze powstała taka firma. Odpowiedź musi leżeć w samy słowie baltona którego znaczenia nie mogę się doszukać, choć natrafiłem na nie gdzieś na Litwie i myślę teraz, że może baltona znaczyć bałtycki w języku Bałtów? Czy ktoś wie coś więcej?

chleb baltonowski

[aktualizacja z 2010 r.]

Etykietowanie: chleb chrupiący chłopski
30 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Wiatrak

Myślę, że kluczem do rozwiązania tej zagadki jest samo słowo "baltona" które COŚ musi znaczyć?!
Na terenie całego kraju kupowałem chleb baltonowski w wielu piekarniach i na pytanie co to znaczy "baltonowski" żaden piekarz nie znał odpowiedzi. Ciągle mam przeczucie, że słowo to ma coś wspólnego z Bałtykiem. Może z łaciny, może z litewskiego?

a ja przerwalam inne poszukiwania i zajelam sie trudniejszym tematem - chlebkiem baltonowskim :-)

Przyznam ze temat zwily, nie znalazlam odpowiedzi zadawalajacej. Natrafilam jedynie na fotum na ktory wszystkowiedzacy ludzie dyskutowali na temat chlebka baltonowskiego.
Dowiedzialam sie tam ze nazywa sie tak bo:
1.Piekarze tak nazwali, zwykly chleb bowiem tan nazwa zle sie kojarzyla - tj. z czasami kryzysu. Nazwa Baltona zas budzi skojarzenia eksluzywnie.
2. Bo tak nazywala sie akcja protestacyjno cenowa w latach 80
3. Bo wyprodukowal go ojciec goscia na Forum Marek Baltonowski
4. jakis marynaz napisal ze dostarczany byl na statki przez firme zwana Blatona.

Generalnie fajnie ta dyskusja zatacza meandry - dowiesz sie z niej rowniez o , najlepszym chlebie, i najgorszym. Jednym smakouje innym nie, generalnie pomyslowosc internautow w tym temacie zdumiewa :-)

http://forum.gazeta.pl/forum/w,77,551442...
http://forum.gazeta.pl/forum/w,77,551442...

htt://forum.gazeta.pl/forum/w,77,55144265,,co_to_jest_chleb_baltonowski.html?v=2

Anulo, przyznam, że najczęściej na miejscowym targu.Przyjeżdżają z rozmaitymi wypiekami i również z chlebem i musze powiedzieć, że chlebuś-palce lizać.
Ale ostatnio zdarzyło mi się kupić ciemny chleb w Dirk v.d.Broek i też bardzo mi smakował.

W Holandii zdarzało mi się zjeść jakieś przyzwoite pieczywo, ale nigdy nie smakowało mi lepiej niż polskie. Raczej smakują mi tu bułki niż przeciętny holenderski chleb. Ten jest lekki jak piórko i jak dla mnie za miękki i wiotki, trudno 1 skibkę utrzymać prosto jak naszą.
Z opisu Autora powyżej - racja, smak jeszcze ciepłego polskiego chleba z dobrze wypieczoną skórką raczej pozostaje tu marzeniem.
Do polskich sklepów w Holandii mam daleko, ale czasem kupuję chleb w Niemczech, który jest z kolei wyraźnie b. zbity i cięższy niż polski.
Darina, gdzie Ty kupujesz ten chleb, który jest dobry i wygląda jak polski?

jacer - Dzięki za link. Może skorzystam. Nie muszą wysyłać za granicę, zamówię na adres rodziny, przy okazji odbiorę.

Zapomniałam dodać, że moja mama piekła kiedyś sama chleb w foremce jak do keksu. Nie było w nim zakwasu, ale chleb smaczny, taki z ziarnami m.in. dyni albo słonecznika.

sama jestem ciekawa historii slowa -balton.moze by tak zapytac samego producenta.skoro cos produkuje i nazywa to musi wiedziec co.ja z dziecinstwa pamietam jak moja ciotka piekla wspanialy chleb w domu.nie miala pieca ale zanosila wyrobione ciasto do pobliskiej piekarni i tam wypiekali.ogromny,okragly,transpotowany w specjalnych wiklinowych koszach.przechowywany mogl byc bardzo dlugo i wciaz byl swietny.nazywalismy go -swojski.z kuzynostwem wymienialismy sie chlebem.oni dawali nam swojski a my im -kupny.nam sie przejadl ten kupiony w sklepie a oni pragneli wlasnie takiego bo mieli ten -swojski.pamietam jak go jedlismy.najpierw go wachalismy by nacieszyc sie tym zapachym jedynym w swoim rodzaju.potem byl smarowany maslem domowego wyrobu a potem zaczynalismy jesc zachwycajac sie kazdym jego kesem.i nigdy nie docenialam tego dopoki mi go braklo.tu nie moge spotkac tego samego smaku.nieco podobny jadlam we wloskiej pizzeri w Antwerpii gdzie czekajac na pizze ,wlasnie podali nam swiezutki chlebek-kilka kromek i maslo wymieszane z iolami i czosnkiem a do tego oliwki.wtedy tez poczulam sie jak w niebie

odnsnie nazy chleba to moze ta nazwa pochodzi od nazwiska goscia ktory wymyslil recepture :-).
To jedyne sensowne wytlumacznie jakie mi sie nasowa

na Sycyli jadlem najsmakowitszy chleb w swoim zyciu - pychota!
a nawiazujac do broerkonijn,
tez nigdy nie moglem doniesc do domu calego...
jedyne co za komuny bylo dobre to chleb

Kiedyś w Młynie Bogutyn kupiłem mieszanki. Nie wiem czy wysyłają zagranicę.

http://tnij.org/ggqs

Nawet dobre wyszły.

Znam ludzi co od kilku lat nie byli w sklepie po chleb. Pieką sami w domu.

Chleb baltonowski byl niegdyś chlebem trochę lepszej jakości i dlużej pozostawał świeży w porownaniu z ówczesnym chlebem "powszednim". A to dlatego iż głównym zadaniem Baltony nie było wcale prowadzenie sklepów dewizowych a zaopatrywanie statków i ich załóg w żywnośc, która musiała byc trwalsza. Sklepy dewizowe były oczywiście luksusowym wizerunkiem firmy; no i ten wspaniały marynarz jako logo firmy - w naszym mieście na Pomorzu każdy chłopak marzył o tym by pływac;

A ja jadam bardzo smaczne holenderskie chleby, które wygladają mniej wiecej tak jak ten na zdjęciu z podpisem polski.
Oba typy chlebów można w Holandii wszędzie kupić tylko jest jeden problem, ten z podpisem holenderski kosztuje 0.50 centów, a ten z podpisem polski kosztuje 2 euro lub więcej.
Polacy niestety najczęściej kupują ten tańszy i potem narzekają, że jest niedobry. Kwestia smaku zresztą nie podlega dyskusji. Bo moja polska rodzina uwielbia holenderski chleb, choć ja wolę ten droższy (który czasem bywa nawet lepszy niż polski).

broerkonijn

Rewelacyjny chleb jadlem w restauracji "Russkaja Kuchnia" w Krasnodarze. Poprostu poezja, niebo w gebie, kulinarny orgazm. Za szczeniecych lat chodzilem, bedac u dziadkow, wczesnie rano do piekarni po chleb. Zawsze kupowalem dwa. Jeden bralem do domu, drugi zjadalem po drodze do domu. Smak tego chleba towarzyszy mi do dzis. Kazdy chleb porownuje wlasnie z tamtym, z piekarni w Jaroslawiu. Swietny chleb, ktory smakowo jest bardzo podobny do tego z moich wspomnien kupuje co tydzien robiac zakupy w Niemczech, w malej piekarni kolo supermarketu. Trafilem na niego zupelnym przypadkiem, ale teraz co weekend gosci na moim stole. A do holenderskiego chleba nie zadnych zastrzezen. Jest jaki jest, niekture gatunki bardzo mi smakuja.

Gdy dom pachnie chlebem

Chrupiąca skórka, miąższ, który nie przypomina waty. I ten smak. Wiele osób wypieka dziś chleb dla siebie

Już przy wejściu do supermarketu zapach chleba zachęca do zakupów. Ale gdy potem chleb znajdzie się w domu, okazuje się często, że prawdziwy jest tylko właśnie zapach. Wnętrze złocistych bułek i bochenków kryje miąższ jak wata szklana lub trociny. Do tego dodane polepszacze i inne sztuczne dodatki, dzięki którym pieczywo można produkować szybciej, wydajniej i taniej.

Jak na złość takie przemysłowe pieczywo to często jedyne, co nam pozostaje, bo małych piekarni jest coraz mniej. Gdziekolwiek pojawiają się butikowe piekarenki kuszące tradycyjnymi chlebem, zawsze przed nimi stoją kolejki. Zapewne właśnie tęsknota za zakodowanym w naszej pamięci smakiem prawdziwego chleba jest powodem, dla którego coraz więcej osób decyduje się na jego pieczenie w domu. Maszyny do pieczenia reklamowane są w telewizji, bo zjawisko domowego pieczenia stało się wśród kobiet niezwykle popularne, żeby nie powiedzieć modne.

http://www.rp.pl/artykul/9132,462916_Gdy...

Wikipedia.pl podaje :
"3 września 1946 podpisany został akt notarialny powołujący spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością "Baltona". Jej główną działalnością było zaopatrywanie statków. Etymologia nazwy: dostawy towarów - Tona, na Bałtyku - Bal. "

Pierwotnie były to sklepy zaopatrujące w towary np. marynarzy, którzy mieli dewizy.

Ja mam maszynę do pieczenia chleba, ale z tej gotowej masy ze sklepu wychodzi taki sobie, no dobra, jest znośny.
Nie sądzę, żebym mogła kiedyś wypiec chleb jak moja cicha i skromna prababcia - w domu w specjalnym piecu po kilka bochnów. Znam tylko z opowieści, ale wyobrazić sobie mogę smak.
Tak czy siak Polska ma świetny chleb, którego mi tu nieraz brak. Szczególnie skórki. :)

A ja marze co dziennie o Polskim chlebie, sni mi sie po nocach( pyszna chrupiaca skorka, smak:) I ten zapach kiedy wchodzi sie do sklepu z pieczywem... mmm... bezcenne. Uwielbiam piekarnie Musiorskiego. Chlebek jest pyszny ale tu w holandii moge sobie tylko pomarzyc o takich wspanialosciach.

Chleba nie jem wogole, czasem kupoje pieczywo Wasa i tyle... te holenderskie dmuchawce tego nie da sie przelknac:/ Przeszukalam wszystkie sklepy w woim miescie i wszedzie to samo... ehh.. nawet w polskim sklepie polski chleb nie ma nic wspolnego z polskim chlebkiem z chrupiaca skorka:((( Za chlebem pojechalam nawet do Belgii, poniewaz mam nie daleko, w nadzieii , ze znajde lepsze pieczywo. no ale niestety zawiodlam sie. Znalazlam taki co przypominal polski(z chrupiaca skorka) ale po ukrojeniu kromki zobaczylam ze to znowu dmuchaniec (taka bolka-chleb) :/ ehh... Przeszukalam caly internet i znalazlam bardzo interesujaca strone dla osob chcacych jesc pyszny, polski wlasnorecznie upieczony chleb:) ja jeszcze nie pieklam,poniewaz musze sie zaopatrzyc w odpowiednie przyzady, ale naprawde polecam ta strone, WARTO!!! :) http://www.chleb.info.pl/

Wiatrak

Czy ktoś wie, czy w polskich sklepach można nabyć takie gotowe mieszanki do pieczenia "polskiego/chłopskiego/baltonowskiego chleba" - tak jak w artykule powyżej niemieckie mixy?

www.bogutynmlyn.pl

W sklepach też są. Najlepiej zrobić sobie zakwas z mąki żytniej i jazda. Polski chleb codzieniie. Wiem, że w piekarniku chłopaki też pieką.

można na allegro kupić gotowe mieszanki chlebowe, w ostateczności kupowałam hurtowo i wysyłali mi do Haarlem paczką. Pozniej przerzucilam sie na gotowy chleb z allegro, jakas pani z podlasia sprzedaje zytni chłopski na zakwasie, wielki bochen-2kg. zbieralismy zamowienia i znow wysylka hurtem. Chleb byl super. Teraz kiedy wrocilam do Polski problemu niby nie ma, ale wciaz jest.. ale trzeba sobie radzic jakos..

Oj tam, oj tam, chleb zawsze można upiec samemu ... a zrobienie zakwasu też nie jest straszną filozofią :P Nie ma co dramatyzować ;) W internecie jest wiele przepisów, łatwiejszych bądź trudniejszych.
Btw. nie sądzę, by piekarnie w PL piekły wyłącznie na zakwasie - chleby na zakwasie są droższe, mają krótszą datę ważności; wiele piekarni osiąga efekt chrupkiej skórki i fajnego miaszu przy użyciu drożdży.

Wiatrak

Zrobienie zakwasu nie jest problemem ale... nie wszędzie. Różnych mąk używałem, od ukraińskiej do wrocławskiej, od żytniej pytlowej do najprzedniejszych grand duro. Kto siedzi na jednym miejscu nie potrafi sobie wyobrazić, że mąka. ogórki, kapusta, mleko itd. kwaszą się lub nie, w zależności od klimatu i jakie "kwaszące" bakterie latają w twoim regionie. Smak chleba jest jak smak ziemi na której żyjesz. Zresztą nie tylko smak chleba... wody... powietrza... dziewczyny...

właśnie zaczęłam szukać czegoś na temat pochodzenia nazwy chleb baltonowski.-
wylądowałam bowiem w takiej małej wioseczce w Sudetach - gdzieś pod granicą polsko-czeską a w tamtejszej piekarni króluje chleb baltonowski - trochę śmiesznie to brzmi dla mnie - bo przyjechałam zza Wisły - a tam raczej nie spotkasz takiej nazwy chleba - ale żaden z piekarzy nie wie skąd ta nazwa - ale po dłuższych dyskusjach o wyższości nazw "chleb wiejski, chłopski, staropolski " nad baltonowskim obiecali zastanowić się nad nazewnictwem - aczkolwiek wątpię w jakąkolwiek rewolucję w tej materii.

zapomniałam dopisać : Andrzeju , tak pięknie piszesz o smakach i aromatach ziemi i chleba ,zakwasach itp.

Wiatrak

Dziękuję :-) ...ale z tym baltonowskim chlebem to jest śmieszna sytuacja. Ja także się zawsze (to mój odruch bezwarunkowy) piekarza pytam skąd ta nazwa - gdy widzę ta nalepkę "baltonowski" -i to pytanie zaskakuje każdego piekarza i pozostaje bez odpowiedzi. Być może, jest to bardzo prozaiczne wyjaśnienie: Ktoś kiedyś (lata '70?) tak może nazwał recepturę "naszego chleba powszedniego", może tak stoi w Polskiej Normie, i tak bez zastanowienia powielają to generacje polskich piekarzy. A rzeczywiście nazwać go wiejski, chłopski, dzieżowy, piecowy, zakwasowy, babuni itd. lepiej by brzmiało.

Nazwa Chleb Baltonowski pochodzi od firmy, która zaopatruje statki m inn w
Gdyni, Gdańsku, Szczecinie głownie w artykuły żywnościowe. Firma nazywa się
"Baltona". Ponieważ stanowi element istotnego zaopatrzenia przeważnie na długie
rejsy oznacza się długim okresem przydatności do spożycia, dobrym smakiem i
nazwijmy to umownie niezawodnocią o ile przechowywany jest właściwie.

Wiatrak

To jest najczęstsza odpowiedź: Baltona. Zdaje się być logiczna choć ja ciągle z uporem myślę, że słowo Baltona TEŻ COŚ MUSI ZNACZYĆ i nigdy się jego znaczenia nie doszukałem. Mam przeczucie, że zarówno firma cateringowa jak i chleb mają jedno wspólne źródło.
Ale jeśli założyć, że rzeczywiście chleb tak jest zwany od firmy z Pomorza to czemu chleb baltonowski sprzedaja także w Bieszczadach?
Napisałem mail z tym pytaniem do Baltony.
Update, miesiąc później: Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Andrzej..................Ale jeśli założyć, że rzeczywiście chleb tak jest zwany od firmy z Pomorza to czemu chleb baltonowski sprzedaja także w Bieszczadach?
Napisałem mail z tym pytaniem do Baltony............................a dlaczego produkty np.MLEKOVITY z Wysokiego Mazowieckiego,mozna kupic np.na Lubelszczyznie?

Jesli dobrze Cie zrozumialam:)

Panie Andrzeju, serdecznie dziękuję za miłą opinię o chlebie zakupionym w moim mieście. Niestety nawet tutaj coraz trudniej kupić bochenek, który następnego dnia nie pokruszy się, a trzeciego dnia nie skwaśnieje....
Jeśli ponownie Pan do nas zawita, polecam chleb z piekarni "Klos" , na zakwasie, (nie mylić z kłosem, kojarzyć z Hansem Klosem), który można dostać w "butikach" na Hotelowcu, w cukierni Lubi-Lu ul. Begonii 1 (cena ok. 6 zł za duży bochenek) lub na ul. Bocheńskiego, chyba nr 21, w małym sklepiku wkomponowanym w bryłę budynku; na zewnątrz widoczne jest tylko okratowane okienko, co przypomina czasy Gierka, jednakże sprzedawca jest bardzo miły i przyjemnie robi się tu zakupy. Tutaj cena tego samego chleba to 5zł.
Pozdrawiam :)

duzy wybor pieczywa jest w sieciach sklepowych''albert hijn'' kupuje chlebus bardzo smaczny.Smaczny ,bo smakuje mnie i mojemu mezowi/holendrowi/ ale nie oznacza,ze ktos nim sie moze zachwycac.Jezdzilam po pieczywo do polskiego sklepu w Noordwij k aan Zee.Niestety ten chleb w ksztalcie przypominal poski,ale to jest chleb pieczony w tutejszych piekarniach,moze nawet przez polskich piekarzy i kosztuje bocheneczek tego chleba €2.Na temat ceny i cen w tym sklepie nie bede plemizowac,bo sa rozne opinie.Pozdrawiam.

Mieszkałam trochę w Holi i akurat z pieczywem nie miałam problemu. Po pierwsze pieczywo kupowałam w dobrych punktach piekarniczych,tak jak w Polsce, a nie w supermarketach ( kupujecie w PL w supermarketach chleb, no raczej nie, a ten kto kupuje, nie ma pojęcia o dobrym pieczywie). W Lidlu są gotowe mieszanki do wypieku, bardzo dobre i niedrogie. Często sama piekłam,mąka żytnia , orkiszowa jest dostępna w NL reszta to kwestia zakwasu i chęci.
Chleb w Noordvijku aan Zee pewnie był z piekarni z Noordvijkerhout'u. Jest tam w piekarni linia produkcyjna do "polskiego" pieczywa.

Aldona Kolacz

Od 30 lat mieszkam w Holandii, i od 30 lat nie jadam chleba holenderskiego, bo się nie da :) Zawsze jeździłam do Niemiec na zakupy, głównie by nabyć tam w dobrych piekarniach pyszny chlebuś, który czasami jest lepszy niż ten polski. Od prawie 10 lat posiadam polski sklep (Deventer), który zaopatruję w polskie pieczywo, i na chwilę obecną w moim asortymencie znajduje się chleb pasterski. REWELACJA! Chlebek ma super strukturę chleba wiejskiego, z dodatkiem jogurtu, ale nie jest kwaśny w smaku. Uwielbiam go, i moi klienci również. Jeśli chodzi o nazwę "chleb baltonowski" to jak sama nazwa wskazuje jest to pozostałość po PRLowskiej firmie BALTONA, która oprócz ekskluzywnych sklepów dewizowych zaopatrywała statki, a większość produktów miała długi termin ważności. Dzisiaj nasz chlebek baltonowski oznacza po prostu chleb o przedłużonym terminie spożycia, czyli z dodatkiem różnego rodzaju E-shitu.