My i Oni

Kategoria: My i oni

Dlaczego jest nam tak trudno zaadoptować się w Holandii? Czemu mieszkając w Holandii nawet wiele lat ciągle nie czujemy się "u siebie"? Dlaczego Oni są tacy inni niż my?

Holender wśród PolekOddychamy tym samym powietrzem, jemy ten sam chleb, oglądamy tą samą telewizję, słuchamy tej samej muzyki i jeździmy tym samym samochodem a jednak najczęściej między nami stoi niewidoczny mur nie do przebicia.

A może nie? Może tylko oddychamy tym samym powietrzem a resztę mamy swoją? Swój chleb, telewizję, muzykę, swój internet... nasze... polskie... po polsku...

Tysiące Polaków żyje OBOK Holendrów. Nie wiedzą o Holendrach nic. A to co wiedzą jest często mylne, jest usilną próbą przykładania własnej miary, własnych norm i wartości, jest próbą tłumaczenia niezrozumiałego, nieprzetłumaczalnego.

Co o tym powie mój znajomy Holender znający Polskę?

  • Mamy zupełnie odmienną historię i kulturę.
  • Mamy zupełnie inną mentalność.
  • Mamy zupełnie inne poczucie humoru.
  • My musimy wszystko dokładnie i zawczasu zaplanować gdy tymczasem Polacy są improwizatorami. Polacy potrafią świetnie improwizować i z niczego zrobić coś.
  • Polacy improwizują ale nie starcza im wytrwałości w przedsięwzięciu i nie trwają do końca w swym zamierzeniu.
  • My patrzymy daleko w przyszłość a Polacy tylko na to co mają przed sobą.
  • Polacy są młodym narodem i mają te cechy jakie ma z reguły młody człowiek: spontaniczność, naiwność i brak doświadczenia. Czasami jest to wadą ale czasami zaletą.
Etykietowanie: adaptacja my oni
347 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Sylwana, no tak jest i nie inaczej.ja juz sie na wiatraku dotego przyzwyczailam. wiem ze nerwy puszczaja niekiedy (mi tez poscily, mi i nie tylko mi!!!) przez wlasnie takie wojny-slowne przez kilka tygodni wogole sie nie udzielalam, ba nawet nie chcialo mi sie TU zagladac. Przykre, bo bardzo kocham wiatrak, najlepszy portal nie tylko o nl ale i o zyciu - osobiscie dla mnie. Pan andriu jako adm jest super, nie cenzuruje (no w mojej pamieci raz tylko wypowiedz zcenzurowal ale to chyba byl jakis lancuszek wyzwisk od pawnej bogatej polki, czesto piszacej pod wplywem alkoholu, pamietacie ta panie? Miala meza holendra z 5 fakultetami?). I mnie raz ch... strzelil (dosadnie ale tak jest) i tez sie darlam na wiatraku ale..... jak grochem o sciane. tam patrykbj dobrze napisal: ,,ja chetnie slucham co ma ktos do powiedzenia i szanuje co mowi.
natomiast przestaje dyskutowac gdy ktos nie sluchac tegoc o ja mowie a slepo sie do tego odnosi'' idz za ta rada! Fajnie sie czyta twoje wypowiedzi, nie warto sie denerwowac. Napisala bym te slowa do pozostalych w walce, ale to by bylko jakby mowic do studni bez dna. Olej, nie odpisuj, nie krzycz, daj se spokoj!

Patryk roznica miedzy wyglaszaniem wlasnego zdania do czego kazdy ma prawo a wyzywanie interlokutorow rozmaitymi mniej lub bardziej wymyslnymi epitetami to w moim mniemaniu dwie rozne rzeczy.

To w czym ja zdarzylam sie zorientowac to kazdy potrafi tu w mniejszych lub wiekszych emocjach (takim jestesmy typem narodu emocjonalnego) dyskutowac, wymieniac poglady, zgadzac sie lub nie ... za wyjatkiem jednej damy, ktora nie szczedzi wyzwisk tym z ktorymi sie nie zgadza.
Ja uwazam, ze tego rodzaju zachowanie zasluguje raczej na ostracyzm niz na zachete do wdechow czy wydechow.

Patrykubj bardzo celna uwaga!Ale to jest wlasnie u niektorych polakow gleboko zakorzeniona cech narodowa.:)))

Kiedys sluchalam audycji w radiu,ludzie dzwonili i zabierali głos.
No i zadzwonił sluchacz -holender-i niestety po kilku zdaniach rozmowa zaczęla sie toczyc po angielsku ponieważ redaktor nie był w stanie porozumiec sie z rodakiem w ojczystym języku.
Kiedys na poczatku mojego pobytu tutaj dostałam pismo ze szkoły ,niestety nie dowiedziałam sie co tam pisze od znajomych holendrów...i ich polskich żon bo... nie bardzo rozumieli...Pomógł mi translator internetowy.To tak w temacie dialektów(chyba )i znajomości własnego jezyka przez tubylców.
Moim zdaniem opinia na temat Holandii bierze się z naszego doświadczenia ,a to w dużej mierze zależy od srodowiska w jakim sie tu obracamy.Bon ton na całym swiecie obowiązuje ten sam i tyle.Może wielu z nas trafiło w nie "te" środowiska ,a może poprostu jest ich za mało?

MK - masz swieta racje. Nie bralam pod uwage ludzi, ktorzy moga byc na granicy analfabetyzmu. Jakos tak czlowiek patrzy egoistycznie tylko wokol siebie. Faktycznie, zawsze moze sie znalezc ktos w obu krajach kto jest prawie analfabeta. Przypomnialam sobie, ze zdarzylo mi sie w mojej polskiej pracy czytac takie listy, ze az moj dlugi wlos jezyl mi sie na glowie nie wspominajac o wielkich trudnosciach w jego rozumieniu i to pisany przez "czystej krwi Polaka". O pismiennictwie Holendrow nie bede sie wypowiadac, bo samej mi jeszcze duuuuuuuzo do poprawnosci brakuje.
MK - 100% racji

"Co nas nie zabije to nas wzmocni"forum jet tego dobrym przykladem.....

czy nie jestesmy w miejscu swobodnego wyglaszania swoich mysli opinii i slowa?

Paniom proponuje by po przeczytaniu zrobily kilka wdechow i dopiero odpisywaly ze zrozumieniem czyjegos stanowiska.

Zgadzam sie z Toba Patrykbj,ale daleko nam do wyglaszania spokojnie swoich mysli,bez natychmiastowj kontry z drugiej strony.Wiaze sie to jak mysle z nasza mentalnoscia.Duzo trzeba bedzie czasu aby posiasc umiejetnosc sluchania innych to przeciez jest jedna z barjer w komunikacji.Mysle tez ze panie jak i panowie w tym temacie za wiele sie nie roznia...

Do hehe
Nie wydaje mi sie. Facet na zdjeciu wyglada na normalnego i zadowolonego a Polki wola zdecydowanie takich zakompleksionych z problemami emocjonalnymi w stylu hehe.

Gdy czytam niektore komentarze min.ja POLAK to to...to...to...same superlatywy a oni Holendrzy to beee...beeee....beee....to tak jakbym znalazla sie w polskim maglu.Jak slysze co mowia Holendrzy(oczywiscie miedzy soba) to tak jakbym byla w maglu,tyle ze...ichnim.Czasami mam wrazenie,ze Polska siega nie do Odry a do Atlantyku,tylko jakos cholera nie wszyscy mowia po polsku ale mysla podobnie i jednego jestem pewna- wiekszosc ma ten sam cel: dokopac drugiemu i niektorzy na tym forum niestety tez... :(

Polska jest bezbarwnym krajem, w którym mieszkają nieciekawi ludzie. W Polsce nie ma miejsca na żadne interesujące wydarzenia, które mogłyby zapaść na długo w pamięć i powodować, że na samo ich wspomnienie łezka kręci się w oku. W Polsce nie może być cudownie, bo Polacy nie potrafią się zorganizować i wspólnie stworzyć niczego wyjątkowego i niepowtarzalnego. Nie potrafią się bawić i cieszyć się życiem. Polacy są ponurymi anty-patriotami, którzy wstydzą się własnego kraju i którzy patrzą z niechęcią i zawiścią na wszystkich i wszystko dookoła ;)

http://www.youtube.com/watch?v=0ITUbfXAk...

dWuCeT - nic dodać, nic ująć, wyprzedziłeś mnie z wypowiedzią o jeden dzień. Bardzo dobrze napisane tylko, wiesz co? 99% polaków nie przyjmie tego do wiadomości, a wiesz dlaczego? Bo to oni uważają się za najmądrzejszy naród i pępek świata, a gdzie jakiekolwiek przykłady wiodące do tego? Czy wiecie, że kraj tak rozwinięty jak USA, a zaledwie 16% jego ludności słyszało, że istnieje coś takiego jak Polska? O Holandii wie każdy Amerykanin... Co z tą Polską? :P Pozdrawiam Cię serdecznie!!

Do Patryka
Witaj w klubie. Musze (niestety) przyznac ,ze moje spostrzezenia co do spoleczenstwa holenderskiego niewiele odbiegaja od twoich doswiadczen. Mam pare roboczych teorii probujacych ten fenomen nieco wyjasnic ale w tym momencie nie bardzo dysponuje przestrzenia ( pisze w pracy ) aby ten temat odpowiednio rozwinac. Poza tym nie jestem tak do konca przekonany czy wniesie to cos istotnego do tej dyskusji czy tylko rozjuszy zagorzalych przeciwnikow trzezwego spojrzenia na otaczajaca nas rzeczywistosc.
Zasygnalizuje tylko jedna z tez : prostactwo w
NL zncznie skuteczniej sie maskuje niz np. w PL., i stad duzo latwiej dac sie zwiesc pozorom. Dodatkowo holenderskie (dosc sztywne)kanony zachowan spolecznych wszelkimi mozliwymi sposobami zapobiegaja wszelkim demaskujacym konfrontacjom i skutecznie podtrzymuja propagandowa wizje wlasnego kraju i jego rdzennych mieszkancow.

Z mecenassem zgadzam sie w 100 %. Tak na marginesie...pracowalam u nauczycielki, ktora prala reczniki, scierki kuchenne ze szmatami od podlogi. Szlag mnie trafia, Moje dzieci opowiadaja, jak to po gimnastyce nikt sie nie myje tylko pryska dezodorantem na spocone cialo ! Smierdzace buty trzyma sie w sypialniach, Fuj!

Historie mamy inna, jak kazdy narod.

Mentalnosc tez, bo niby z gruntu chrzescijanska czyli wspolna ale reformacja wprowadzila zmiany, ktore odbily sie na naszych narodowych charakterach.

Poczucie humoru mamy podobne. Jedynie tylko humor wynikajacy z gry slownej trudniej czasem przetlumaczyc i nie zawsz sens jest rozumiany przez druga strone. Ale to sie tyczy wszystkich narodow nawet bardzo bliskich kulturowo a mimo to odmiennych jezykowo.

Nie mam pewnosci czy Polacy potrafia swietnie improwizowac. Potrafia improwizowac, ale klocilabym sie czy swietnie. Zadnych swietnych efektow polskiej masowej improwizacji jeszcze nie widzialam. Moze wlasnie przez brak wytrwalosci.

Nie jestesmy tez znowu mlodym narodem. W kazdym razie na tyle starym zeby dobrze widziec w historii tragiczny efekt dzialania polskiego charakteru tj. klotliwosci, prywaty, ciasnego myslenia tylko o swoim podworku.

Moim zdaniem, to, ze Holendrzy na przestrzeni dziejow stali sie bogatym narodem a Polska swojego czasu przestala istniec na mapie to wyniklo przedewszsytkim z jednego faktu (obok szczescia i sprytu holenderskiego) - Holendrzy sie nie klocili, tylko wspolnie sensowne rzeczy budowali. Patrzyli szerzej i madrzej. Potrafili zrezygnowac z indywidualonych korzysci i "widzimisie" na rzecz dobra ogolnego.

Po dzien dzisiejszy mali Holendrzy chowani sa do wspolpracy a nie indywidualizmu (co nie wyklucza kreatywnosci - patrz najlepsi malarze w dziejach ludzkosci).
Moi mali uczniowie maja wkodowane w glowe jak pacierz zdanie "samen werken - samen spelen".

Ja bym sie nie dziwila, ze mamy wlasny chleb, tv czy muzyke itp. - te rzeczy w jakims sensie nas uksztaltowaly.

Emigrant w pierwszym pokoleniu musialby sobie mozg odkorowac, zeby zapomniec o piosenkach z dziecinstwa, zwyczajach, ktore go uksztaltowaly i jedzeniu, ktore kazdy uwaza , ze jego jest najlepsze itp.

Problem jest inny, my ktorzy tu mieszkamy nie od urodzenia, ktorzy przywiezlismy pamiec narodowa z innego kraju, musimy dokonac wysilku zeby sie zintegrowac. Nie chodzi o to zeby zapomniec o wlasnym chlebie i piosenkach ale zeby nauczyc sie cudzego.

Mysle, ze nie warto pytac dlaczego nie potrafimy sie zintegrowac (choc niektorzy calkiem sobie dobrze radza), bo integracja to wysilek, a wysilek tego rodzaju nie dla wszystkich jest przyjemny.

Musimy zwyczajnie podjac decyzje, ze chcemy sie zintegrowac. Jesli ktos sie nie integruje to znaczy , ze z roznych powodow nie chce.

Mój komentarz będzie niestety długi, kto wie może dłuższy niż sam artykuł.
Niestety, ale zgadzam się w 101% z wypowiedziami Patryka, Jasia i „drugiej strony”.
Piszę niestety, ponieważ jakieś 3 lata temu, kiedy przyjechałem do Holandii miałem tu zamiar zostać . Dziś wiem, że tak się nie stanie. Między innymi dlatego, że to jak zostałem wychowany w Polsce ni jak nie współgra z tym co tu zastałem. Przede wszystkim mnie i śmiem podejrzewać innych rodaków razi mnie totalny BRAK kultury osobistej tutejszych mieszkańców, ich dwulicowość i brak (poza nielicznymi wyjątkami) tego z czego Holendrzy są tak dumni, czyli tolerancji.
Kwestia pierwsza, dla tych ludzi nie istnieje nic innego poza słowem JA, totalna samolubność i brak kultury zachowania względem osób trzecich, a już nie daj Boże obcokrajowców. Z coraz większym przekonaniem zaczynam odczuwać, że w tym kraju lepiej być lesbijką czy gejem, niż cudzoziemcem. Może to o taką tolerancję chodzi? (uprzedzam późniejszy atak na moją osobę, nie jestem homo ani też innym fobem, nie obchodzi mnie kto jakie ma preferencje seksualne, jakiego jest wyznania itp., itd., osobiście mam kolegę geja i on w tym całym towarzystwie jest jednym z tych „normalnych” w moim pojęciu ludzi, z którymi miałem do czynienia).
O savoir vivre z tego co widzę, nikt tu nigdy nie słyszał. Prosty przykład, gdyby to było możliwe, wszyscy naraz przechodzili by przez drzwi. A gdzie zasady: przepuść osobę straszą czy kobietę. Z własnego doświadczenia - wychodzę z szatni w pracy, naprzeciw zbliża się człowiek pod 6o, więc zatrzymuję się by go przepuścić, na co jakieś 20 osób zza mnie wpada w drzwi jak stado baranów (nie nie tylko młodzi rozpiętość wiekowa 24-60 lat), ja musiałem się cofnąć, żeby mnie nie przygnieciono do ściany, a starszy Pan musiał odczekać aż się między sobą przepchną przez drzwi. Totalne, przepraszam za wyrażenie „BURACTWO”.
Kolejny temat rzeka: higiena osobista, a raczej zupełny jej brak. Pracuję w tej chwili w trzecim przedsiębiorstwie i w każdym sytuacja jest identyczna. Panowie wychodząc z pracy nie korzystają z wody (notabene lodowatej), a z dezodorantów i żelu do włosów, nie myją nawet rąk przed posiłkami. Nie mówiąc już o tych którzy wychodząc prosto z toalety zasuwają rozporki (że łapy nie umyte dodawać chyba nie trzeba) i idą w kierunku stołówki, po czym gmerają między plastikowymi sztućcami czy obsługują automaty z napojami. Przepraszam ale na samą myśl ŻYGAĆ się chce. Już wiem dlaczego mało kto podaje sobie tu ręce na przywitanie, W Polsce robił bym raban gdyby nie było ciepłej wody, tu pielęgnuję się kolejną z narodowych cech, szeroko pojętą „ oszczędność”.
O wyrażeniach takich jak dzień dobry, proszę, przepraszam, dowidzenia itp., też można by wiele pisać. Tylko po co!? Jeśli ktoś nie odpowiada na moje dzień dobry raz, drugi, trzeci, czy też wchodząc rano np. do stołówki nie wita się pierwszy, tylko oczekuje, że wszyscy chóralnie krzykną GOEDE MORGEN, to ja przepraszam, ale coś tu jest nie tak. Tylko pytanie czy to ja mam problemy z „integracją” jak to ujął Andrzej: ” A jeśli sąsiedzi nie odpowiadają na twoje “goede morgen” to znaczy, że masz poważny problem adaptacyjny.”!? Coś się chyba temu Panu pomieszało! Mam udawać uniżonego sługę i kłaniać się w pas!? PRZENIGDY, poczucie osobistej godności nie pozwala! Jeśli zaś ktoś traktuje mnie jak powietrze nie będę korzystał z chwytów zwanych „dupowślizgami”, mnie uczono szacunku do innych i siebie samego.
O tzw. „dupowślizgu” też już się przekonałem na własnej skórze, zarówno w pracy, jak i obcując z sąsiedztwem. Dziś na szczęście mieszkam na terenie Niemiec (sześcio-rodzinny blok) i co ciekawe tu nikt na mnie nie donosi, że suszę pranie na własnym ogródku, jak to miało miejsce w Eindhoven (najpierw kwiaty, przywitania, a za 2 dni „bo powinienem mieć suszarkę elektryczną a nie wywieszać szmaty na ogródek”, do którego można było zajrzeć co najwyżej z 1 piętra budynku- płot 2,5m z desek totalnie szczelny, pomimo, że żadnych zakazów w tym temacie nie było ), a tu wręcz przeciwnie, przyjdzie ten, czy inny sąsiad i powie, że urwał się sznurek, czy zaczęło kropić. Mimo wykupionego abonamentu na parkowanie pod domem ciągłe oburzenie, że czasem parkuję pod domem sąsiadów, a co mam zrobić jak ktoś zaparkował wcześniej pod moim? Też robić wojnę, po Holendersku? Na początku pobytu wszędzie problemy, w banku moeilijk, w gemeente moeilijk, gdzie człowiek nie pójdzie to U bent een buitenlander i będzie moeilijk. Gdyby nie kilka życzliwych osób i pośrednika, który co nie co załatwił bo „musiał”, to podejrzewam wcześniej bym stąd wyjechał. W porównaniu z Irlandią Południową gdzie wcześniej mieszkałem i pracowałem Holandia to totalny nacjonalizm. Dla porównania dodam, że wszystkie formalności (wynajem mieszkania, bank, meldunek, pozwolenia, ubezpieczenie, podatki itp.) w Niemczech załatwiłem w ciągu tygodnia i nikt ode mnie nie chciał 100 czy 200 Euro więcej za wynajem, niż kwota zawarta w ogłoszeniu.
Przykład zaczerpnięty z pracy: impreza fundowana przez „Persolneel Vereniging”, rozmowa z kierownikiem działu schodzi na temat „uwielbienia” i zaangażowania w pracy. Wyrażam pogląd, że to co robię jest ciekawe, bo uczy mnie czegoś nowego, dzięki czemu mogę się rozwijać i daje zarobek , aczkolwiek nie jest to moja wymarzona posada i myślę, że nie każdy musi kochać to co robi. Nie pytajcie o minę tego człowieka, jakby dostał papciem w twarz. Odpowiada podając przykład „a Bert już u nas pracuje 33 lata i lubi swoją pracę”. Kolega Bert, 60 letni spawacz, bez znajomości rysunku technicznego, nie wykonuje innych prac poza sowim boxem. W tym roku odszedł na emeryturę, a w rozmowie kilka tygodni po imprezie mówi „…całe szczęście w przyszłym roku emerytura, już mam dość tej cholernej roboty…” i od tego czasu coraz częściej Bert jest chory i nie ma go w pracy. Prawda, że kochał swoją pracę!? W tym punkcie wyrazić chciałbym podziw dla Holendrów, że można w jednym miejscu pracy utknąć na tyle lat tak bez chęci rozwoju i awansu. Nie ma tu miejsca na ambicje i pięcie się po jakichkolwiek szczeblach zawodowych. Bynajmniej nie dla zwykłych „roboli”, porażka.
I tak można by pisać, pisać i pisać. Nie uważam się za człowieka ponad-inteligentnego, ukończyłem technikum, mam maturę i to tyle. Jak każdy mam swoje wady, ale pewne zasady, których nauczono mnie w domu, szkole, ojczyźnie są nieprzekraczalne. To jak zostałem potraktowany w tym kraju, o czym ostrzegano mnie już na początku, boli po dziś – pewna starsza Pani (Polka) mieszkająca tu od prawie 30 lat, powiedziała „niech Pan pamięta, Holendrzy to naród o zapędach imperialistycznych, od wieków mieli zamorskie kolonie i niewolników, w tej kwestii nic się nie zmieniło, zawsze będą na Pana patrzyli z góry i nigdy Pan im równy nie będzie…”. Wtedy wydało mi się to niedorzeczne, bo przecież taka tu wolność i tolerancja…
Na zakończenie chciałbym dodać kilka słów do tych, którzy w Holandii osiedlili się na stałe, lub są tu dlatego że „nienawidzą” Polski względnie Polaków. Nie wszyscy Polacy przebywający w tym kraju mają zamiar się tu zatrzymać na stałe, większość przyjechała za pieniądzem i nie koniecznie musi nam się ten kraj tak bardzo podobać, żeby się z nim i jego obywatelami na siłę integrować, będąc przygniecionym ciężarem tęsknoty i trudu do jakiego zmusił nas i inne narody naszego regionu „młody kapitalizm”. Proszę by do poglądów ludzi mi podobnych nie odnoszono się z pogardą, jak to już miało miejsce. Ojczyznę jak matkę ma się tylko jedną.

Adrian,

nie wiem czy zwrociles uwage na sam koniec wypowiedzi dWucet. Proponuje przeczytac raz jeszcze.

apropos USA- czy byles tam? Moze podasz zrodlo tych procentow?
A Ty wiesz jakie sa stany w USA?
Stany to nie dosc, ze inny kontynent, to dodatkowo informacje, ktore sa tam ogolnodostepne sa wlasnie na temat USA;Europa jest wspominana bardzo rzadko. Poza tym co ma do tego tematu znajomosc krajow w Europie?
Slyszales takze, ze Nowy York byl zwany Nowym amsterdamem? To czesc nie dak starej historii USA.

Taka zabawna historia- kiedy pracowalam w Stanach, zrobilismy quizz z kolegami z Europy na temat podtawowej znajomosci historii Europy. Nikt nie wiedzial kim byl Hitler, Stalin, etc.

Nie chce powielac tutaj obiegowej opinii(na pewno nie Twojej), ze Amerykanie nie wiedza zbyt wiele, poniewaz znam wiele bardzo madrych ludzi, ktorych poziom intelektualny jest nieprawdopodobny, ale wierz mi, ze Twoj przyklad jest troche....dziwny?

Ja wlasnie mialam taki przypadek.Syn porysowal.Mialam za wycieraczka karteczke z numerem telefonu i list ze syn jadac na rowerku niechcaco porysowal samochod.I jeszcze mnie zaczepil czy ta kartka tam byla bo nie zadzwonilam !!Rzeczywiscie kultura a moj brat w Polsce sie wkurza bo ktos mu zachaczyl o samochod......i karteczki nie zostawil.

Patryku, a czy my sie kochamy z naszymi sasiadami Niemcami, Rosjanami, Bialorusinami czy Ukraincami? Czy nie uwazamy ich przypadkowo za glupkow? Ile dowcipow powstalo o Niemcach i Ruskach?Czesi za nami tez nie przepadaja? I czy dlatego, ze np. tacy Czesi za nami nie przepadaja mam uznac, ze jestesmy beznadziejni?

Bywaja Belgowie, ktorzy wypowiadaja sie niepochlebnie o sasiadach i odwrotnie, to samo Niemcy, choc znam takich, ktorzy sie bardzo dobrze w Holandii czuja i do Niemiec nie zamierzaja wracac. Pewnie nie jeden chlopak z Antyli mysli, ze Holendrzy sa do dupy i odwrotnie.
No ale co z tego wszystkiego wynika? Moze ten chlopak z Antyli mysli tez, ze Polacy sie beznadziejni, tylko ci tego nie powiedzial w oczy.
I mozemy tak w nieskonczonosc ciagnac ten temat, z ktorego nic nie wynika, a juz na pewno nie to, ze jakis caly narod jest beznadziejny.

Gdybysmy musieli budowac nasza wartosc jako Polacy tylko na podstawie tego co narody Europy mysla o Polakach, to musielibysmy chyba zbiorowe samobojstwo popelnic.

Ja uwazam, ze ludzie nie roznia sie od siebie, jedni sa wredni , inni w porzadku a jeszcze inni tylko czasami. I nie ma rozroznienia na narodowosc.
I moze warto warto wyjsc poza wlasne negatywne stereotypy skoro nie lubimy ich u innych.

Mecenas, wsrod Polakow jest wiele jak to okresliles "cyrkow emocjonalnych". Nie tylko posrod Polakow w Holandii. Jestesmy po prostu emocjonalni i zywo reagujemy.

Nie namawiam do integracji. Kazdy zrobi co uwaza za stosowane, jestesmy dorosli, kazdy swoj rozum ma.
Ja po prostu uwazam, ze zaakceptowanie i przystosowanie sie do warunkow w jakich znalezlismy sie jest tylko dla naszego dobra.
Chyba lepiej sie skupic na rodzinie, przyjaciolach, karierze zawodowej niz tracic cala sile na nienawisc i rozpamietywnie, ze ktos cos zlego zrobil czy powiedzial. Moim zdaniem szkoda na to czasu.

I teraz juz napisze cos na koniec bo nie chce mi sie wiecej walkowac tego tematu.
Ktos napisal, ze nie widzi w Holendrach tolerancji!
Ok. Kazdy ma wlasne poglady i doswiadczenia.
A czy ktos widzi w Polakach szczegolna tolerancje (dla cudzoziemcow, szczegolnie czarnych, homoseksualistow itp).
Nie podejrzewam zebysmy slyneli jako narod z tolerancji, sami sobie zreszta zdajemy z tego doskonale sprawe.

To skoro zylismy przez wiekszosc swojego zycia (za wyjatkiem Zosi) w Polsce i jakos tolerowalismy ten brak tolerancji u naszych rodakow
to co stoi na przeszkodzie zeby wykazac tolerancje dla braku tolerancji u innych nacji w tym przypadku Holendrow.

Mnie tam w kazdym razie jest latwiej jak nie oczekuje cudow po innych (ja to nawet po sobie cudow nie oczekuje).
Pozdrawiam wszystkich, dziekuje za rozmowe i dobrej nocki.

... a nie chce nam sie najczesciej z powodu lenistwa lub zasciankowsci w mysleniu, czyli wypisz wymaluj tych cech , ktorymi cechowali sie nasi przodkowie i doprowadzili do upadku wlasnej ojczyzny.

Mnie sie bardzo podoba mentalnosc Holendrow lubie planowac w pracy oraz porzadek w dzialaniu.Improwizacja to brak profesjonalizmu.

michal a jaki jest twoj znak zodiaku (jesli mozna wiedziec?)

michal to juz wiem dlaczego, nasze poglady czesto sie zgadzaja:-)Pozdrowka

Artykuł i komentarze bardzo ciekawe i na poziomie :)

po przeczytaniu tego artykulu poczalem sie jakbym dostal cios miedzy oczy, ale zaraz zabieram sie do kontrataku. Polacy sa mlodym narodem? a kiedy uksztaltowal sie byt panstwowy zwany Holandia, a kiedy Polska? Poczucie humoru? To prawda Holendrzy za cholere nie zrozumieja MIsia i innych filmow Barei, ale czy Polacy nie zrozumieja DraadStaal nie sadze. Ja jestem jednym z tych tysiaca Polakow, ktory zyje obok i uwazam , ze problem lezy zupelnie gdzie indziej. Po pierwsze Holendrzy sa narodem mocno zdystansowanym zarowno wobec cudzoziemcow jak i wobec siebie samych, nie jest to wada ale tez nie jest tez zaleta, a utrudnia to integracje dla obydwu stron, po drugie pseudo-indywidualizm, tak wielbiony przez samych holendrow, wynoszony pod niebiosa w ksiazkach do nauki holendreskiego to tak naprawde przeogromny egoizm wszedzie na ulicy, w domu, w pracy (zajezdzanie sobie drogi rowerami, to chyba jakas tradycja i mnostwo innych przykladow). Kolejny punkt inna mentalnosc moj ulubiony, drogi rodaku, co widzisz za ta usmiechnieta hoelndreska buzia, bo ja widze przegromny falsz, jezeli jestes potrzebny nie wazne do czego to potrafia byc mistrzami dupowslizgu (cytat za Janem Buruma) jezeli jestes zbedny z to milego kolegi robi sie o wszyskto czepjajacy sie kolo. Zjadlem swoje zeby w Holandii, pracowalem w przeroznych branzach i nigdy nikt mi tyle razy nie probowal wscisnac kitu co Holendrzy. Co do integracji i ciekawych kontaktow to goraco polecam rejon na pl od Groningen, mozna tam przezyc niezwykla przygode intelektualna i duchowa i moglbym tak chyba w nieskonczonosc pisac tylko po co ? co to zmieni. Podsumowujac to najmniejszym problem wydaje mi sie to, ze sasiedzi z na przeciwka niegdy nie odpowiadaja na moje Goede Morgen, czy Moi w lokalnym dialekcie i prosze tylko mi nie pisac ze jak sie nie podoba to wypad.

Poczucie humoru?Oj masz je Patryk i to duze:-)Wiele czytalam juz bzdur, ale Twoje goruja nad wszystkimi:-)

To prawda, Holendrzy sa zdystansowani, ale Polacy tez nie sa zbyt otwarci szczegolnie w stosunku do cudzoziemcow. Ale nawet wobec rodakow jestesmy bardzo nieufni. Wlasciwie nieufnosc w stosunku do obcych jest w jakiejs mierze uzasadniona.

Do Zosia bzudry to piszesz ty piszac ze ktos pisze bzdury i nie potrafiac niczego napisac. Jezeli jest slim to zadam zebys moj tekst kawaleczek po kawaleczku udowdnila ze pisze bzdury

DO Zosia

Skad taka pogarda do osob , ktore maja odmienne zdanie i doswiadczenia od twoich, masz kompleksy czy co czujesz sie lepsza madrzejsza?

Wiatrak

@Patryk. W swoim komentarzu sam wyraziłeś jak duża przepaść dzieli cię do Holendra. Może nawet nienawiść?
...A polski byt państwowy jeszcze się nie ukształtował.
...A dupowslizg jest efektywny! Kto nie wierzy niech przyjedzie tu i zobaczy na własne oczy :-)
...A jeśli sąsiedzi nie odpowiadają na twoje "goede morgen" to znaczy, że masz poważny problem adaptacyjny.

Nie mam kompleksow Patryk,czytajac Twoja wypowiedz twierdze ze Ty je masz.Nie mam ochoty kawaleczek po kaweleczku udowadniac tych bzdur, bo podajesz przyklady ktore dla mnie sa bzdura.Jedno Ci tylko powiem(napisze)...kazdy sadzi wedlug siebie!Wciskanie kitu chyba nie jest Ci obce jako Polak.Ty widzisz tylko to, co chcesz widziec i to tylko w Twoim otoczeniu.Najlatwiej jest winic innych.Nie zastanowiles sie ,ze moze sam od siebie nic nie dajesz a oczekujesz wiele od innych?Nie zastanowiles sie dlaczego michalowi(i wielu innym) podoba sie holenderska mentalnosc a Tobie nie?Nie wiem do czego napisales... co czujesz sie lepsza madrzejsza?Nie bede pisac....ze jak Ci sie nie podoba to wypad...mysle tylko tak!

a ja nie rozumiem holenderskiego poczucia humoru, ni cholery ich zarty mnie nie smiesza! Mojego meza zreszta tez! Moze jestem za glupia do nich hahaha!

Zosia, Andrzej... Nie wiem dlaczego naskoczyliscie na Patryka tylko dlatego, ze podzielil sie swoimi spostrzezeniami na temat tego co ON(!) zaobserwowal i tylko dlatego, ze to nie jest zgodne akurat z Waszymi pogladami? Tak sie sklada, ze moje osobiste spostrzezenia dotyczace Holendrow sa akurat zbiezne z Patryka. Nie dlatego, ze mam problemy z zaadoptowaniem sie tutaj, bo akurat nie mam zamiaru i na szczescie nie musze sie adoptowac ale dlatego, ze poznalem ich troche. Oczywiscie nie jest tak, ze chce tu negowac wszelkie pozytywne cechy jakie Holendrzy posiadaja. Sa jak najbardziej bardzo pragmatyczni co jest w wielu przypadkach cecha b. pozytywna, ale z drugiej strony czasami sa az tak pragmatyczni, ze nudni :). Ze swojej "tolerancyjnosci" i "otwartosci" potrafili zbudowac cala filozofie i na calym swiecie ten wizerunek funkcjonuje. Na codzien jednak nie przeszkadza im w sposob otwarty i czasami ostentacyjny okazywac wyzszosci i wrecz pogardy dla emigrantow roznego koloru i nacji, w tym i Polakow. Uprzedzajac, nie pisze tego, zeby ich cechy w jakis sposob napietnowac lub nasze wygladzic, ale zeby wyrazic moja opinie o nich, ze mimo iz uwazaja siebie za takich "the best", nie odbiegaja zbytnio od innych w swej tolerancyjnosci np. Niemcow, nas Polakow itp. Jest to oczywiscie uogolnione i nie wyczerpuje calosci zlozonego obrazu, to poprostu chcialem zabrac swoj glos w dyskusji :).

Wiatrak

Zgadzam sie zupełnie, druga strona. Ludzie wszędzie są w gruncie rzeczy podobni, róznica jest tylko w sposobie i poziomie uprawiania korupcji, kradzieży, prostactwa itd. Dusić kogoś w białych rękawiczkach wygląda znacznie bardziej elekancko niz rąbać go przez łeb sztachetką :-)

Wydaje mi sie ze jezeli sasiedzi nie odpowiadaja na Goede Morgen to chyba oni maja problem z adaptacja z otaczjaca ich przestrzenia i z emigrantami, zreszta odpowiadaja tylko wybranym sasiadom.Co do dupowslizgu to slowo zostalo. wymyslone przez Jana Burume badz co badz Holendra i uzyte wobec Holendrow. Nie zywie nienawisci do zadnego narodu, natomiast moj blad polegal na formie tekstu , druga strona i Jasio ladniej ubrali w slowa to chcialem wyrazic. Konkluzja jest taka, ze nikt z forumowiczow, swiecie przekonanych o swoich racjach nie potrafi zbic argumentow Jasia czy tez Drugiej strony.

bo ludzie tutaj nie lubia obcokrajowcow wiec lepiej sie trzymac ze swoimi niz udawadniac ze nie jest sie burakiem z pola (nie obrazajac burakow)

myśle, że Patryk masz dużo racji w tym co piszesz

Dzieki

3 dziewczyny na powyzszym zdjeciu rozmawiajace z tym ach-jakim-wspanialym Holendrem to na pewno Polki :)

70 procent moich znajomych to holendrzy .i powiem tak zwykli ludzie.
tacy jak my.polacy maja problem z adaptacja bo tworza wlasne srodowiska.bez udzialu holendrow,
zapros sasiada na kawe ,przyjaciela na obiad a zobaczysz ze to bardzo fajni ludzie,tylko nie wolno sie izolowac

Dobry komentarz!brawo...
dodam jeszcze,ze w wielu domach NIE MA umywalki w toalecie,wiec nie dziwmy sie,ze wielu nie ma nawyku mycia rak.Gdy tu przyjechalam na stale,musialam co pol roku przez dwa lata przeswietlac pluca,bo moze mam gruzlice,gdyz przybylam ze wschodu!Mojego ex,doroslego faceta! musialam nauczyc podstaw higieny!Obecnemu mezowi te sie za to oberwalo!Ten problem przezywala kazda znana mi tu Polka i wiele innych odwiedzajacych te forum,czyz nie?Bylam tez czesto przy bekaniu,pierdzeniu(fuuu!)co tu jest normalne!Nie twierdze,ze wszyscy to robia,ale toleruja napewno!
Mimo,ze jestem tu juz kilka lat,nie moge sie w pelni zaklimatyzowac,niestety!Na stare lata wracam do Polski z moim holenderskim mezem i o dziwo... on tez tego chce!
I nie dlatego,ze tam tanie zycie(jak mowia jego koledzy)ale dlatego ,ze mezowi po prostu Polska sie podoba!
Pozdrawiam! :)

Zgadzam się w 100% z Mecenassem!
Nic dodać, nic ująć :)

do Mecenass :

Brawo ! Oto prawda ostateczna !

Podpisuje sie pod Panskimi spostrzerzeniami i odczuciami. Lepiej nie moznaby bylo "tego " ujac.

Szacunek !

Mysle, ze pare przykladow aczkolwiek prawdziwych jest jednak wyjatkami. Ja jak tylko moge to susze pranie we wlasnym ogrodku tak jak caly rzad moich holenderskich sasiadow. Jakby ktos mi wyjechal z suszeniem szmat w lecie w suszarce to bym mu wyjechala z wykladem o ekologii.
Nieodpowiadanie na czyjes "dzien dobry"jest zawsze przejawem braku kultury osoby nieodpowiadajacej. Nie warto sobie takimi dziwadlami w buszu chowanymi zawracac glowe.
Ja jednak uwazam, ze takie przypadki z cala pewnoscia sa marginalne.
W Holandii osoby nieznajome sie pozdrawiaja na ulicy w przeciwienstwie do Polski a co dopiero sasiedzi. Ja zauwazylam , ze wrecz przeciwnie sasiedzi do "dzien dobry" zawsze jeszcze dodaja pare zdan o pogodzie.

Natomiast mam przyklad o ktorym opowiadala mi moja kolezanka (Polka), ze gdzies w jej okolicach wynajmuja dom Polacy, mieszka ich w tym domu (salon plus 3 sypialnie) z pietnastu. Jak robia imprezy to ponoc sikaja po szybach okiennych itp. Maja z nimi sasiadzi ewidentny problem. Jesli na drugi dzien taki Polak mowi sasiadowi "dzien dobry"to nie dziwie sie, ze sasiad sie odwraca.

Mam przyklad z wlasnej okolicy, ze brak tolerancji sasiadow do aspolecznych zachowan dotyczy wszystkich nacji nie wylaczajac holenderskiej. W okolicy mieszka psychicznie chora Holenderka i od lat sasiedzi walcza sadownie o jej eksmisje. Slyszalam, ze inni regularnie wydzwaniaja na policje z powodu mlodego Holendra uwielbiajacego zanadto narkotyki i odloty po nich. Nie ma litosci dla wlasnej nacji. Jak ktos nie umie zyc w tym ciasnym kraju to sie go eliminuje.

Co do higieny. Zgadzam sie, kiepsko w Holandii z higiena. Ale czy w Polsce jest tak dobrze? To slynne branie prysznica raz w tygodniu na niedziele? Mieszkalam cale zycie w duzym miescie i przez polowe z niego dojezadzalam do centrum srodkami publicznego transportu. Wierzcie mi, czasem musialam wysiasc i poczekac na nastepny tramwaj czy autobus.
My Polacy te niestety nie jestesmy przkladem dla Holendrow w kwestii higieny. A szkoda.
Reasumujac:
Ja po prostu nie widze, zeby Holendrzy byli duzo gorsi od Polakow. Niektorzy sa inni, niektorzy sa podobni jak ludzie na calym swiecie.
Przeciez Polacy w Polsce nie sa bardziej tolerancyjni dla cudzoziemcow niz Holendrzy!!!
Zyjemy na kuli ziemskiej a nie w raju. Ludzie wszedzie sa tylko ludzmi. Wszyscy odbieramy otoczenie przez stereotypy, bo tak latwiej nam ta mnogosc bozcow objac. Wszyscy mniej lub bardziej jestesmy w poczatkowej fazie niechetni do nowych, obcych, innych.

Dajmy czas otoczeniu zeby nas poznalo. Nie wkurzajmy sie, nie dystansujmy sie tak odrazu. Zyjmy tak jak zyjemy az w koncu zobacza, ze zyjemy tak jak oni. I zaczna nas postrzegac jak swoich.
A jesli ktos nie da rady no to rzeczywiscie nie ma co sie meczyc i trza do Polski wracac. Albo szukac innego miejsca. Jestesmy na szczescie wolni i mozemy mieszkac gdzie chcemy i to jest piekne.

Już ostatni raz tak na marginesie, moje uwagi dotyczą ogólnie osób słabiej wykształconych, w tej chwili pochodzących w dużej mierze z terenów wiejskich, z takimi ludźmi pracuję. Na 75 osób pracujących na wydziale produkcji 8 w porywach do 10 myje ręce wychodząc z pracy, bo przed przerwą zawsze cztery. I zgadza się Polacy nie są wcale bardziej tolerancyjni od Holendrów, tyle że głośno o swojej "tolerancji" nie krzyczą.
Czy tych piętnastu osobników z Polski mieszka pod jednym dachem bo tak chcieli? Chcąc tu pracować nie mają wyjścia, są traktowani jak niewolnicy, nie zawsze mają odwagę lub chęć temu się przeciwstawić z uwagi na wizję utraty pracy, co było by katastrofalne w skutkach dla ich rodzin pozostających w Polsce. A wśród tylu z pewnością pojawią się młodsze osoby lubiące, ogólnie dostępne narkotyki, tanie piwo itp..
Do ostatniego akapitu mojej poprzedniczki przekonać się nie potrafię (lub też nie mogę). Dlaczego mam żyć jak oni? Swojemu sposobowi życia, bycia i kultury nie mam nic do zarzucenia. To jaki jestem, jak już wspomniałem, zawdzięczam Polsce, mam się wyzbyć tego wszystkiego by postrzegano mnie jak "swojego"?.
Całe szczęście, jak piszesz, jesteśmy wolni i to jest najważniejsze

W kazdym razie dzieci w Holandii uczy sie myc rece przed jedzeniem i po skorzystaniu z toalety. Wiem to z racji zawodowych.
A to czy ktos pozniej z tych nauk korzysta czy nie to juz zupelnie inna sprawa.
Nie sadze natomiast zeby to byla kwestia narodowa, raczej osobista. Jeden jest bardziej czysty inny mniej bez wzgledu na pochodzenie. Moze masz takie pyzate szczescie i akurat Ci sie trafila taka duza grupa holenderskich brudasow i polskich szysciochow. Tak tez sie zdarza. Nie jest to jednak moim zdaniem odzwierciedlenie jakis ogolonych narodowych zasad - raczej osobistych preferencji.

Ja nie potepiam ludzi, ktorzy przyjechali zarobic na zycie, bo w ojczyznie nie mieli takich szans. Bron Boze! Jesli juz w tej sytuacji kogos potepiam to ojczyzne (czytaj rzad, politykow) ze do takich sytuacji doprowadzil. Nawet rozumie, ze ludzie mieszkaja w takich warunkach bo chca oszczedzac ... ale sikania po szybach przy okazji pijackich rozrob nie jestem w stanie pojac.

Natomiast nie zrozumiales mnie dobrze w tej kwestii o zyciu tak jak Holendrzy.
Napisalam: cyt "Zyjmy tak jak zyjemy az w koncu zobacza, ze zyjemy tak jak oni".

Przeciez normalni Polacy nie zyja wg innych standartow niz Holendrzy. Mieszkajac w Polsce w blokowisku tak samo musialam sie liczyc z sasiadami jak tutaj (wrecz bardziej, bo teraz mieszkajac w domu, moge sobie przynajmniej dowolnie w nim poskakac nie przeszkadzajc sasiadom z dolu). Jak organizowalam imprezy w Polsce tez musialam robic rundke po sasiadach i pytac o zgode i ewentualnie przepraszac za ewentaulne niedogodnosci czy halasy. Dla mnie np. zrozumiale jest to, ze przez zrobieniem grilla we wlasnym ogrodku musze informowac o tym sasiadke, ktora jest chora na astme i musi zamknac okna bo od dymu moze dostac ataku.
Tego typu zasady, ograniczenia dla mnie niczym sie nie roznia od polskich. Dla mnie to wszystko stworzone jest aby jakos ze soba normalnie funkcjonowac i nie pozabijac sie.

Moim zdaniem my zyjemy tak samo jak oni, i chodzi o to zeby pokazac tym ludziom, ktorzy postrzegaja nas przez pryzmat stereotypow (tendencyjnych i niesprawiedliwych artykulow prasowych czy wspomnianych 15 sasiadow sikajacych po szybach) ze wiekszosc Polakow zyje tak jak oni, ze nie jestesmy z innej planety malp.
Dobrze jest dac im szanse poznania nas. Nie przejmowac sie ewentualnym poczatkowych ostracyzmem, zyc normalnie tak jak zylismy dotychczasowo i poczekac.
Jesli ktos pomimo, ze zobaczy , ze jestesmy tacy jak on/a dalej bedzie sie zachowywal/a jakby go w buszu mamusia wychowala (np. nie odpowiadal na powitanie) to olac. Widocznie faktycznie jest z innej planety.

Wierz mi nie musisz sie wyzbywac wszystkiego, ja bym nawet poszla dalej i stwierdzila, ze nie musisz sie niczego wyzbywac.
Ja w kazdym razie niczego nie musialam sie wyzbywac ... no moze poza koniecznoscia zaprzestania poslugiwania sie w sferze publicznej (ja to nawet i prywatnej) jezyka polskiego. oczywiscie nikt mi nie zabroni uzywania jezyka polskiego ... tylko ze mnie nikt nie zrozumie.

Mój syn ma astmę i na swoje nieszczęście przeprowadziliśmy się do wymarzonego domu ( w Polsce). Wymarzony był do pierwszego sezonu grzewczego. Tępy naród zaczął palić w piecach, czym się dało, głównie śmieciami. Jak zrobiłem rundkę po tych, co najbardziej smrodzili z PROŚBĄ ( nie awanturą), to patrzyli na mnie jak na przybysza z obcej planety i albo w żywe oczy kłamali, że to nie oni, albo twierdzili, że palą bo wszyscy tak robią. I (UWAGA) wszyscy ci, u których byłem, powtarzam z prośbą, poobrażali się na mnie i przestali się odkłaniać.
Na szczęście udało mi się przekonać żonę i wkrótce wyjażdżam do Holandii zarabiać na nowy, znowu wymarzony domek, w innym miejscu.

shout44,moj bratanek mial astme majac 4 latka.Brat z rodzinka przyjechal do Holandii i ze wzgledu ma zmiane klimatu, dziecko pozbylo sie tej choroby.Holandia nie jest odpowiednim klimatem dla ludzi z astma, ale zmiana jednak pomogla.

michal, za pare dni dowiemy sie ile bylo wypadkow po Wsz.Sw w Polsce.Ile kierowcow zatrzymano pod wplywem alkoholu itp.I to nazywaja SWIETEM???????????Szok!

Mecenass,takie warunki pracy czesto wybiaraja sobie rodacy sami.Spotkalam sie z wieloma przypadkami,kiedy Polak zalatwial sobie prace przez holenderskie biuro i jest bardzo zadowolony.To ze jestescie oszukiwani decydujac sie na polskie biura to inny temat.Decydujac sie na prace nie mozna jechac w CIEMNO jak to robi niestety wiele osob!

Mecenass, nawet grzecznosc wymaga tego, aby respektowac kulture innych, jezeli dobrowolnie wybiera sie zycie w danym kraju!To nie ma nic wspolnego z "niewolnictwem"

Jak już pisałem, to co mnie w dużej mierze otacza ni jak do kultury (z definicji) podobne nie jest. Wszystkie poprawne elementy życia, współżycia i zachowań respektuję jak każdy zdrowy na umyśle człowiek. Respekt to nie bezmyślne i ślepe naśladowanie niepoprawnych zachowań. Grzeczność wymagana jest po obu stronach, bo gdy z jednej pojawia się chamstwo i prostactwo to z drugiej o tym pierwszym nie ma mowy. Znam ja i takich, nad wyraz grzecznych, co by za uścisk dłoni Holendra zrobili wiele, a jakie ten przykładowy Holender ma o nich zdanie to zupełnie inna bajka.
Czy wszyscy przyjeżdżający do Polski muszą się uczyć tego jak przyjęło się definiować Polaków alkoholizmu, złodziejstwa krętactwa itp.?
A może zadała sobie Pani trud by zastanowić się nad tym, że taki Polak, który chce poprawić byt swojej rodzinie decyduje się na takie posunięcie, bo to jedyne wyjście? Nie każdy ma możliwość wyjechać z kilkoma tysiącami euro w ręce by wynająć mieszkanie, czy pokój w hotelu i zacząć szukać pracy. A gdy nawet się powiedzie to zarobek z tego mizerny, bo opłaty pożerają lwią część marnej pensji. W 99% przypadków miejscowe biura pracy szukają ludzi mających miejsca zameldowania na terenie Holandii i posługujących się językiem holenderskim. Tak się niestety składa, że holenderski jakoś zbyt popularnym językiem w porównaniu z angielskim, niemieckim czy francuskim nie jest, więc i szanse na pracę dla takich biur topnieją do minimum. W tym temacie brnąłem przez 2 miesiące szukając pracy dla żony. Więc niejako pojęcie w temacie mam. Jednakże nigdzie na to się nie skarżę bo tu wszystkich rozsądnych, w moim mniemaniu, wymogów spełnić się nie dało.
Ci mający rodziny na utrzymaniu, nie decydują się też na wyjazd do Holandii np. na studia, czy do chłopaka, narzeczonego, dziewczyny. By potem się chwalić jak to jest pięknie w Holandii, a Polska jest be. Nie czuję uprzedzeń do tego kraju jako bytu narodowego, jak każdy kraj i ten ma swoje zalety i wady. Nie zmienia to jednak faktu, że na własnej skórze odczułem tzw. tolerancję, a kultura zwyczajnych ludzi odbiega mocno w złym kierunku od tego co mam do zaoferowania ja, jako prosty człowiek.
A propos, muszę się z Panią zgodzić w jednym temacie, cytuję "...Holandia nie jest odpowiednim klimatem...", w rzeczy samej Holandia to kraj. Chyba, że pojawiło się nowe pojęcie w dziedzinie meteo, o którym nie wiem?

dzisiaj spotkala mnie sytuacja i od razu przypomnial mi sie powyzszy artykol a wlasiciwie komentarza. Holenderska tolerancja. hahaha
W pewnym zakladzie pracuja sobie ,,w harmonii" holendrzy i polacy. holendrzy sa niezwykle uprzejmi dla polakow, ale jakos tak sie sklada ze kolegami sa tylko w pracy, bo mimo iz polacy ciagle zapraszaja ich gdzies na wypad wspolny ci nigdy nie przychodza... ale ok nie kazdy ma czas :) i tak sobie ich wspolna sielanka w pracy plynie juz 3 rok lalalala. niestety ci polacy po holendersku nie mowia i dzisiaj przyjechalam do tego zakladu i poszlam sobie pogawedzic z holendrami. Nagle okazalo sie ze ci dobrzy koledzy z pracy nie moga tak naprawde zniesc tych polakow! I sam szef produkcji wolalby aby oni ,,u nas" nie pracowali. woli zeby na ich miejsce znalesc holedrow, ale..... niestety holendrzy tak dobrze jak polacy nie pracuja. ale on by byl najszczesliwszym czlowiekiem gdyby udalo sie znalesc takich holendrow ktorych ci polacy wyszkola i ci holendrzy zostana z nami za zawsze (zxaraz mi sie przypomniala historia o bertie 30 lat w jednym zakladzie). Oczywiscie dal mi do zrozumienia ze to nie tylko jego zdanie ale i wszystkich pracownikow a przedewszystkim dyrekcji! hahaha najsmieszniejsze na koniec: jesli nie bedzie tych wymarzonych holendrow do pracy to nawet moga byc buitenlanders (!!!!) z holenderskimi paszportami!!!! ale do polakow usmiechaja sie dalej, bo gdyby oni wszyscy nagle spakowali sie i wyjechali zaklad mial by duuuuzy problem z produkcja (wyuczenie pracownika zajmuje ponad miesiac!) To jest moi drodzy duposlizg! to jest ta ich otwartosc i tolerancja!

Samo zycie.
Ja w Polsce w pracy tez nie przyjaznilam sie ze wszystkimi a reszte zaledwie tolerowalam i vice versa. I jakos nigdy sobie tym faktem glowy nie zawracalam
Jak pracuje, jestem komus potrzebna i ten ktos mi odpowiednio placi to co mnie obchodzi co on sobie w duchu mysli. Jak placi to niech sobie mysli co mu sie zywnie podoba.
Nie jestem w stanie zapanowac nad myslami wszystkich, ktorzy mnie otaczaja ani Polakow ani Holendrow.

Swoja droga jakby mnie ktos na impreze zapraszal a ja nie mialabym wspolnego jezyka (w sensie doslowym) z ta osoba to chocby ta osoba byla najmilsza w swiecie tez bym odmowila. Bo jesli ktos nie zna mojego jezyka a ja jego to o czym mamy rozmawiac podczas imprezy.

My sie za chyba z bardzo zastanawiamy nad charakterem Holendrow, nad tym czy nas obgaduja czy nie, czy nas kochaja, czy nas nienawidza i wogole jacy sa.

Jak mamy dobra prace, jak nad uczciwie placa, jak mamy dobrych sasiadow przyjaciol to co nas reszta jakis anonimowych ludzi (Polakow, Holendrow i innych) obchodzi.

Darina masz zupelna racje.Za bardzo zastanawiamy sie nad charakterem, zachowaniem, kultura,manierami,obyczajami Holendrow,a nie bierzemy pod uwage tych wszystkich (czesto takich samych)cech Polakow.Skoncentrujmy sie nad swoim zyciem a bedzie o wiele lzej kazdemu!

Misia, sadzisz ze to tylko w Holandi bywa?

tak, tak wlasnie sadze nie ma czegos takiego w polsce ;)

Kiedy napisalem pierwszy post pod tym artykulem zostala mi przypisana nienawiesc do Holendrow a na moja uwage ze sasiedzi nie mowia mi dzien dobry odpisano mi ze mam problem adaptacyjny, ale kiedy pojawily sie kolejne posty,potwierdzajace moja opinie,to opneci nie byli juz tacy skorzy do polemik. Jako ze wczesniej opisalem swoje doswiadczenia zbyt ogolnie chcialbym je teraz podeprzec przykladami. Mecenas napisal co nie co na temat higieny w pracy wsrod pracownikow z terenow wiejskich ja mam zupelnie cos innego. Bedac pewnego razu gosciem na obiedzie u polsko-holendreskiej rodziny po zakonczonym posilku zabralem sie do pomocy przy zmywaniu naczyn. Byla tam razem z mna pewna Holendreka nauczycielka wyzsze wyksztalcenie itd. Jakiez bylo moje zdziewienie, kiedy z zlewu z brudna woda w ktorej byly myte talerze, bez plukania wycierala je w scierke i wkladala do szafki, SMACZNEGO. Druga sprawa opisywana wczesniej rowery. Poruszajac sie na rowerze notorycznie kazdy kazdemu zajezdza droge, kazdy sie pcha na trzeciego, zajezdza droge samochodom, pieszym i ok rozumiem kazdy sie spieszy itd. ale czy to taki problem powiedziec przepraszam. Podobnie jest z parkowaniem na stacji byle upchnac, nie wazne, ze ktos juz tu zaparkowal, ja musze tez niewazna ze zniszcze inny rower moje JA jest najwazniejsze. I jeszcze jedna mala uwaga, kiedy dostalismy od spoldzielni wymarzone mieszkanie i przyslismy tam zrobic remont ktos rosmarowal najprawdpodobniej psie gowno i przykleil papier toaletowey na przedniej szybie naszego domku, wedle mojej oceny zadal sobie spory trud. Nie mialembym oto wszystko pretensji, jezel tylko nie probowano by dobudowywac do tego filozofii tolerancji i indywidualizmu, Czy nie lepiej by bylo napisac ze u nas w Holandii to po prostu moze sie zdarzyc, Chcesz tu przyjechac , to wiesz czego mozesz sie spodziewac, prosta sprawa. Znam oczywiscie bardzo porzadnych Holendrow, gotowych pomoc itd. , ale przewaga nagatywnych doswiadczen nad pozytywnymi jest ogromna.

Zosia napisała:
"Mecenass,takie warunki pracy czesto wybiaraja sobie rodacy sami.Spotkalam sie z wieloma przypadkami,kiedy Polak zalatwial sobie prace przez holenderskie biuro i jest bardzo zadowolony.To ze jestescie oszukiwani decydujac sie na polskie biura to inny temat.Decydujac sie na prace nie mozna jechac w CIEMNO jak to robi niestety wiele osob!"
Z niecierpliwością czekamy na więcej "złotych myśli" w kwestii dotyczącej problemów podejmowania pracy w Holandii.
Jako osoba z ogromnym doświadczeniem zawodowym, może zachciałaby pani doradzić forumowiczom jak nie jechać do pracy "W CIEMNO" oraz wymienić przynajmniej kilka z tych gorszych "polskich" biur pracy w Holandii? Można by tym samym zaoszczędzić ludziom niepotrzebnych rozczarowań, prawda? ;)

Misia,nie mialam Polski na mysli!

Patryk ja akurat przyklad z wycieraniem namydlonych a nie splukanych naczyn poraz pierwszy zobaczylam u Polki. Wiec chyba nie jest to typowo holenderski zwyczaj a czyjs osobisty bez wzgledu na pochodzenie. I zgadzam sie, ze nie jest przyjemny jak sie musi potem na tych naczyniach cos jesc.
Co do ruchu drogowego, to mysle, ze chyba jednak gorzej jest w Polsce.
Juz nie uwierze, ze nikt nie pamieta jak sie w Polsce jezdzi po ulicach. I z calym szcunkiem dla wszystkich moich rozmowcow ale nie wierze, ze ktos rzeczywiscie mysli, ze polskie drogi i zachowanie uczestnikow ruchu drogowego jest lepsze niz w Holandii.

Do Darina

Nie posiadam prawa jazdy ani samochodu, ale widze ze 90% kierowcow uwaza na rowerzystow, bo z tego co opwiadala mi pewna holendreka jezeli jest wypadek z udzialem rowerzysty zawsze winny jest kierowca. Rowerzysci przynajmiej tu gdzie mieszkam sa niebezpieczni dla siebie dla innych rowerzystow i samochodow wymuszja pierwszenstwo i robia rzeczy niespotykane. Jezeli ktos mieszka w malym miescie albo wsi to jest pewnie inaczej.

A najlepiej sie tam jednak tak Holendrami nie przejmowac. Oni sie tak Polakami nie przejmuja. No chyba, ze niektorzy polityce zbieraja punkty wyborcze na antypolonizmie. Ale i znowu nasi politycy lepsi nie sa. Ilu to naszych wybrancow narodu zbiera punkty wyborcze z haslami o zabijaniu niemowlat i staruszkow w Holandii.

Prawda jest pewnie taka, ze wszyscy jestesmy tacy sami w swojej roznosci. Zadnemu z nas nie brakuje ani egoizmu, ani zdolnosci do poswiecania sie. Wszyscy jestesmy tylko ludzmi.

Darina,niestety sa tacy ktorzy mysla ze TYLKO polscy kierowcy jezdza z kultura:-)

Aha, bo ty konkretnie o rowerzystach. Coz takie tu maja zasady, rzeczywiscie rowerzysta to swieta krowa. Ja akurat personalnie uwazam, ze to dobra zasada. A jestem zarowno rowerzysta jak i kierowca. Wkurzaja mnie jedynie rowerzysci w nocy bez swiatel. Ale wiem tez, ze rowerzysci bez swiatel sa akurat raczej surowo traktowani.

Uwazam, ze takie zasady maja sens. W koncu w kontakcie z autem to rowerzysta zostanie potencjalna ofiara a nie odwrotnie. I na "silniejszym" spoczywa wieksza odpowiedzialnosc.

Pozwole sobie znowu zauwazyc, ze Polsce rowerzysci sa mniejszoscia, ale wielokrotnie ich zachowanie pozostawia wiele do zyczenia.
Moja starsza ciotka juz trzeci rok cierpi z powodu doznanaego zlamania po tym jak rowerzysta potracil ja zaraz po wyjsciu z klatki. Jechal calym pedem po chodniku kolo klatek w starym budownictwie i gleboko w nosie mial , ze ktos moze z klatki w kazdej chwili niespodziewanie wyjsc i wyszla moja ciotka. Dobrze, ze jej nie zabil.
O mala tez ofiara innego rowerzysty nie zostal moj maz (Holender-jak najbardziej przyzwyczajony do szalonych rowerzystow). I nawet sie nie zatrzymal zapytac czy sie mojemu mezowi nic nie stalo tak sie gnojkowi spieszylo.
Jak widzisz nigdzie idalu nie znajdziesz.

Mial moze ktos taki przypadek,ze wracajac do zaparkowanego samochodu znalazl za wycieraczka karteczke z numerem komorki,poniewaz ten kierowca (HOLENDER)otarl niechcaco bok mojego samochodu i chcial zwrocic(jego ubezpieczenie) wszystkie koszta zwiazane z naprawa.To jest dopiero kultura!!!!!!!!Tacy wiec tez sa!

Darina cacy napisane, tyle że...
Do integracji i "tolerancji" zauważyłem namawiają nas, o dziwo, rodacy w artykułach, komentarzach itd., rozsiewając między nami ziarna plew przyczyniając się do Polonijnej kłótni.
Przyjechałem tu do pracy gdzie daję z siebie to co najlepsze, jestem zwyczajnym, prostym, otwartym i kulturalnym człowiekiem. A poza kilkunastoma przypadkami, jakoś nie widzę i nie czuję tej ichniej tolerancji. O dziwo np. ze współpracy i obcowania z marokańczykami i gejami mam milsze - bez skojarzeń proszę ;) - wspomnienia niż te z kontaktów z rodowitymi Holendrami. Na szczęście tylko tu pracuję i na siłę się integrować z nikim nie mam zamiaru.
P.S.
Wszędzie nas w Europie pełno, ale takich cyrków emocjonalnych jak w tym kraju między Polakami nie widziałem nigdzie. Czyżby ktoś miał w tym jakiś interes. Przykład: forum niedziela.nl "starsza generacja" emigrantów kontra nowy wysiew.
W nas, prawdziwej Polonii siła naszego kraju. Cześć i czapka.

cytat: Mial moze ktos taki przypadek,ze wracajac do zaparkowanego samochodu znalazl za wycieraczka karteczke z numerem komorki,poniewaz ten kierowca (HOLENDER)otarl niechcaco bok mojego samochodu i chcial zwrocic(jego ubezpieczenie) wszystkie koszta zwiazane z naprawa.To jest dopiero kultura!!!!!!!!Tacy wiec tez sa!

ja mialam taki przypadek. pani nawet numer telefonu zostawila. ale jak juz zadzwonilismy z mezem to odkladali sluchawke.jaja jak berety!

Pani Zosienko! No chyba pani zartuje! a o jaki kraj pani chodzilo, bo chyba nie o Urugwaj?!

a ja miałam taką sytuację w PL,że pod wycieraczką miałam kartkę z nr rejestracyjnym auta,którego właściciel zrobił mi wgniotkę także kulturalni i uprzejmi ludzie zdarzają się nie tylko w NL, bowiem nie narodowość jest wyznacznikiem cech charakteru.

Z tego co wiem nie sa to odczucia tylko polskie. Slyszalem od ludzi z bylych Indii Holenderskich, ktorzy mieszkaja tutaj od lat 40-tych bardzo niepohlebne opinie o Holendrach, mialem tez okazje poznac paru Niemcow pracujacych w Holandii, ktorzy opowiadali mi ze wielokrotnie slyszeli od Holendrow, ze sa glupkami, glupi jak Niemiec nawet nauczyciel na kursie holendreskiego przyznal,ze taka opinia istnieje i jest silna w Holandii. Belgowie z Flandrii rowniez w malo pochlebny sposob wypowiadaja sie o swoich sasiadach. Kiedys w pracy pewnien chlopak z Antyli powiedzial mi Holendrzy sa dupy!. Chcialbym bardzo, ale to bardzo sie myslic, ze wszystko to sa incydentalne przypadki ale jakos cholera nie moge. Ja mozna przeczytac powyzej nie sa to tylko moje odczucia.

Mysle, ze Darina pisze fantastyczne rzeczy. Zbytnie analizowanie prowadzi prowadzi do wypatrzonych wnioskow.

I taka mala uwaga na temat komentarzy dotyczacych zostawiania kartek w samochodach, ktore zostaly uszkodzone:

Takie zachowanie bierze sie glowinie ze strachu przez konsekwencjami.
Jezeli ktos jest sprawca i odjezdza z miejsca, a byl widziany przez kogos, ponosi konsekwencje.
Mysle, ze to dobry system.
Wiec kultura to jedno, a strach plus mozliwosc uzycia ubezpieczenia to drugie.

Gdyby w Polsce lub w innym kraju, gdzie jezdzi sie w brawurowy sposob, kierowcy byli monitorowani jak tutaj, w kazdy mozliwy sposob (srednia km na przejechanym odcinku, etc) lub tez wprowadzilo by sie najskuteczniejsza wg mnie kare- konfiskacje auta po przekroczeniu 50 km/h, kierowcy jezdziliby jak w zegarku. Byloby to czasochlonne, ale mozliwe.

Jestesmy inni, zostalismy wychowani w innych miejscach na swiecie, przez inne osoby i czesto narodowosc nie ma nic wspolnego z nasza kultura, podejsciem do zycia, etc.

Jak wszędzie i w Holandii ludie są różni.
Znam wielu holendrów ale niestety o wiekszosci z nich nie mam dobrego zdania. Nie mam ochoty sie z nimi integrować.
Bo czy muszę?Jestem tu bo łatwiej sie zyje i tyle.Ostatnio mialam spotkanie w gminie bo mojemu sasiadowi przeszkadza że robie kotlety(stukam i to mu przeszkadza),chodze po schodach(za głośno),dzieci sie bawia w ogrodzie(za głośno-za ogrodzeniem mojego i sasiada ogrodu jest betonowe boisko gdzie dzieci grają w piłkę ale to holendrzy wiec mu nie przeszkadza a moja 3 letnia córka jezdzi w ogródku rowerkiem i to dla niego nie do zniesienia),zostawiłam w ogrodzie scierke która mylam auto(nie do przyjecia dla niego),i o zgrozo w kacie ogrodu mam worek na smieci(pozbieralam stare zabawki dzieci-a żeby dodac pikanteri całej sprawie ,żeby zobaczyc ten worek sasiad musiał wejść na dach bo za cholere nie widac tego miejsca z okna.Stwierdzil tez ze mam go informowac listownie o planowanym grilu(tez mu przeszkadza),reszty zarzutow nie usłyszalam bo wyszłam.
Uprzedzę wszystkich tych którzy stwierdza że moze robimy jakies głosne imprezy-NIE! Nie piję alkoholu ,nie krzycze,a grila robilismy kilka razy zamiast obiadu(o 15-niestety jemy obiady jak w Polsce).Poniewaz sasiad wczesniej przedstawił swoje zarzuty w gminie i na ich podstawie mnie tam wezwano-zastanawiam sie nad stosunkiem tegoż urzędu do mnie.

powiem ci tylko tak: to masz chu....go sasiada.

tez tak mysle. proponuje do gminy zlozyc wniosek, o leczenie sasiada na nogi. bo na glowe za pozno

Witam.
kilka moich komentarzy, na poczatek ogolne gdyz z poczatku nie notowalam kto co pisze.

co do goede morgen- mam kompletnie inne doswiadczenia. Ale jesli faktycznie ktos komus nie odpowiada, to jest kompletne buractwo. Ale czy to jest HOLENDERSKA specjalnosc? czy ludzka?

tolerancja - o tak, tu sie zgodze. madre slowa "rob co chcesz bylem tego nie widzial i nie w moim ogrodku" tyle na temat tej "slynnej" tolerancji holenderskiej....

Mycie rak i higiena - obecnei wielu miejscach sa miejsca gdzie mozna umyc/zdezynfekowac rece.
W tej kwestii to wybaczcie, ale my Polacy tracimy. I co to za argument, ze w Nl czesto nie ma umywalki w toalecie ? he? kraj tu nie ma nic do rzeczy.

falssz i hamstwo - Holandia jest krajem gdzie W KONCU nie musze sie bac ze znienacka ktos mnie opieprzy za cos, jak to w Polsce sie zdarzalo.
I autentycznie ludzie sa pomocni, wlaczajac w to zwyklych kierowcow atubusow czy pracownikow kolei.

Mecenass- hamstwo? niegrzecznosc? to rzeczy ktorych zawsze sie w POlsce obawialam. A tu nie, bo tu tak nie jest! ludzie sa mili, i mnie nie obchodzi czy to jest szczere czy nieszczere! a moze Ty uwazasz ze lepiej byc szczerze hamem, niz nieszczerze grzecznym? co do tej nieszczerosci to i tak dyskusyjne jak dla mnie.
co do Twojej zony i pracy- jesli znalazles dla niej prace po 2 miechach, to wybacz, ale narzekac nie powinienes. i co to w ogole pomysl ze wymagania znajomosci jezyka niderlandzkiego, to jest przejaw nacjonalizmu??? a w ilu polskich firmach zatrudniaja bez polskiego??!!! kurcze czlowieku, wez pod uwage ze przyjezdzajac do innego kraju to TY masz sie dostosowac do jego regul, a nie KRAJ!!!!!!!!!!

PATRYK - zgadzam sie z TOBa co do tych naczyn. bleeeeeeh. ale faktycznie nie jest to kwestia holenderska. I latwo rozwiazac: zmywarka :-)
przykro mi ze Cie tak potraktowano w nowym domu! jak to mozliwe?

do "JA"

haha! a ja sie dopiero w Holandii spotkalam z tak powszechnym braniem prysznica po sporcie. NA tyle, ze ciezko mi sie bylo donie go przystosowac, bo sa wspolne prysznice. Moze zmien szkole dla dziecka :P

mnie osobiscie wkurzaja te ich pudelka knorra do gotowania! brr ! niby pracusie itepe, a tu prosze, w kwestii zywienia lenie smierdzace.

MOim najgorszym doswiadczeniem jest to, ze bedac jedynym w grupie obcokrajowcem, oni kompletnie to olewaja, w sensie ze nie obdchodzi ich ze ktos w towarzystwie nie rozumie ich. Natomiast xxxxxx razy w Polsce, gdy dyskusja w gronie obcokrajowca przechodzila na polski, ZAWSZE ktos mitygowal ludzi, tekstem " moze po angielsku, bo XY nie rozumie". A Holandii tego nie widze.

Ale coz, jestem tu gosciem. I szanuje zasady gospodarza!

KAJA - mas naprawde beznadziejnego sasiada:( wspolczuje.

Moim zasadniczym pytaniem jest (do ludzi narzekajacych Holandie) - co Wy
tu robicie? czemu mieszkacie w Holandii?nadal?

Witajcie ja sie zgadzam z tym co napisali MEcenas PAtryk i inni w podobnym tonie.

Jestum do 2 lata bo latwiej sie zyje.

Wg mnie holendrzy sa dwulicowi.Mowia Ci jedno a jak odejdziesz to innym jzu mowia cos innego.

Tolerancja otwarcie - smiechu warte.
KAzdy holender przy piwie powie ze najchetniej pozbyl sie wszystkich ktorzy mu w kraju nie pasuja.

Co do przestrzegania prawa itp.
To co napsiala jedna z forumowiczek ze sasiad sie czepia to uwazam ze oni sa skajnie dwulicowi.JAk oni robia cos jest cool jak inni to jzu raban.
PRzyklad sobota godzina 1 w nocy.
50 metrow od mojego ogrodka w innym ogrodku wystawione kolumny i muza pelna para. Gdy zapukalem do drzwi i spytalem czy wie ktora godzina i ze muzyka powinna byc wylaczona to zaczela sie gadka typu przychodzisz do mojego domu i jak sie do mnie odnosisz. Konkluzja burak. Zadzownilem na policje 2 razy i o 2 wylaczyli. Na odchodne uslyszalem ze jestem Fucking Idiot.

Co do jezyka NL uwazam rowneiz ze to nacjonalizm.
Sa miejsca gdzie jest on niezbedny ale w firmach gdzie jezyk angielski jest jezykiem firmowym wymowke ze neimowisz po NL i nie bedzie pracowal to jest nacjonalizm.

W sklepie normalne zjawisko to stanie na srodku z koszykiem i nie zwracanie uwagi na to co sie dzieje dookola.

Co do tego ze sa mili.
Ja wole zeby mi ktos nie mowil dzien dobry jesli mnie nie lubi niz mowil z usmiechem a za plecami robil kolo piora.

Uwazam ze kultury zachodu sa dwulicowe a przyjmowana forma poprawnosci politycznej jest karykaturalna.

druga strona - jakby tak było pięknie i wspaniale w naszej ojczyźnie, to forum by nie istniało. Moja teoria jest taka: Polak Polakowi wilkiem nie tylko w Polsce. Co do ludzi i kontaktów miedzy ludzkich, nie czytasz uważnie , napisałem,ze ludzie traktują się wszędzie tak samo. Nie wierze w słowiańska miłość braterska ani szczere uśmiechy Holendrów. Niemniej wole chodzić ulicami w Holandii, tutaj pracować i robić zakupy, jest przyjemniej. Oczywiście z Polski są pozytywy i tęsknoty, wiem gdzie mogę dostać po mordzie w biały dzień, wiem,ze po 22 moja dziewczyna samotnie nie może wracać do domu. Wiem,ze jak zostawię portfel na ladzie w sklepie, to już go nie odzyskam. Wiem ,ze jak będę ofiara wypadku, to ekipa ratunkowa na pewno dokładnie sprawdzi moje kieszenie, wymieniać tak można w nieskończoność. Wiele razy wytykałem wady Holendrów i będę to podtrzymywał, ale nie wybielam Polski tylko dlatego,ze to moja ojczyzna. Alienacja może Cie "druga strona" spotkać wszędzie także w Twoim rodzinnym mieście , Twojej dzielnicy. nie musisz wyjeżdżać z Kraju. Poza tym ilością wizytówek ukazałem,ze nie bylem odludkiem lub osoba, które krąg znajomych zawężał się do przysłowiowej "Naszej Klasy" :).Swoja droga Portal wymieniony jest przykładem ogromnej alienacji społecznej Polaków, szukają kontaktów w internecie starych znajomych, pokazują się w tle z samochodami , palmami itd. to jest tez ciekawostka na skale światowa, sukces tej strony. Kolejnym przykładem jest beznadziejna tradycja z pustym talerzem na wigilie, ciekawe ilu ludzi wpuściło by obca osobę do domu 24.XII, gdyby zadzwoniła domofonem (okratowanym zresztą)? W wielu sytuacjach Polacy są tak samo powierzchowni jak Holendrzy i tyle w temacie.

Daria i Sylwana macie racje obydwie :) ale tak po troszku.
Generalnie znajomosc J. niderlandzkiego zalezy w znacznym stopniu od wieku danej jednostki i jej wyksztalcenia(osoby starsze niekiedy nie potrafia napisac zdania poprawnie w swoim jezyku, nie mowiac juz o zrozumieniu pisma urzedowego czy jego napisaniu, dla tej grupy wiekowej sa specjalne szkoly do ktorech moga uczesczac, osoby mlode z niskim wyksztalceniem maja podobne problemy ich jezyk jest ubogi i nie poprawny gramatycznie.
To zjawisko wyzej opisane jednak nie powinno nas dziwic bowiem wystepuje ono takze w naszym rodzinnym kraju - Polsce. Ten pewien rodzaj lekkiego analfabetyzmu wg. mnie jest bardziej widoczny w Polsce, niz tutaj.
Dlatego troche mniej krytycznie patrzmy na Holandrow, bowiem nasze znajomosc J. polskiego nie jest az na tak wysokim poziomie jak my myslimy.
Wystarczy wlaczyc Tv i posluchac chociazby debaty telewzyjnej, o reportazach z zycia wsi i malych miasteczek to juz nie wspomne.

W Holandii kazdy urzed (a przynajmniej Gemeente i osrodek zdrowia - bo to moge osobiscie zaswiadeczyc) przyjmie i wyda kazdy dokument w angielskim a w Polsce ze wszsytkim musisz leciec do tlumacza bo zaden urzad nigdzie ci nie przyjmie w angielskim.

Darina

jesli przykladamy miare te sama to w PL cudzoziemiec nie powinien psioczyc ze nikt nie mowi po ang.
proste
powinien byc przywyczajony ze w kraju w jakim sie jest mowi sie jezykiem lokalnym o to nam wlasnie chodzi

co do pytania to luknij we wczesniejsze posty

Mowicie tutaj o jezyku niderlandzkim...Otoz tu gdzie ja mieszkam "czystym niderlandzkim" mowi okolo 20% ludzi -moze..;natomiast wszedzie wszechobecne sa w calej Holandii rozne odmiany dialektu.Z wylaczeniem oczywiscie instytucji panstwowych!Niderlandzki,niderlandzki,niderlandzki...hi hi sami holendrzy swojego jezyka dobrze nie znaja,mam okazje to niejednokrotnie potwierdzac.

Panie przedszkolanki sie ksztalca w Holandii, nie zostana przyjete do pracy jesli nie maja odpowiedniego wyksztalcenia zgodnego z holenderskimi przepisami.
A to czy ktos dobrze wykonuje swoja prace czy nie, to juz jest kwestia indywidualna a nie narodowa.
Tak jak w Polsce tak i w Holandii zapewne zdarzaja sie osoby, ktore sie pomylily w wyborze zawodu.

Znaja, znaja, szkola podstawowa jest obowiazkowa i w szkole ucza sie czystego niderlandzkiego i jak potrzeba to go uzywaja (np. w rozmowie z cudzoziemcem).
Tez mieszkam w miejscu gdzie ludzie chetnie miedzy soba posluguja sie dialektem (sama sie paru slow dla szpanu nauczylam) ale do cudzoziemcow i tam gdzie potrzeba oficjalnie mowia w czystym niderlandzkim.

Patryk ja sie spotkalam z tym, ze w Polsce to Polacy psiocza na cudzoziemca, ze nie mowi po polsku.
Wspomnialam o tym Amerykaninie do ktorego wszyscy maja pretensje (sluszne wg mnie, bo ciagle ktos z nim musi z nim po urzedach chodzic), ze mieszka w Pl juz troche (on tez nie wie czy bedzie mieszkal w Polsce czy sobie wyjedzie) i jeszcze nie nauczyl sie polskiego.

Co do blach samochodwych to moim zdaniem chodzi raczej o niebieski unijny pasek po lewej z skrotem kraju niz o kolor blach. A taki niebieski pasek zmienili i Holendrzy i Polacy tak zreszta jak reszta Unii. O ile dobrze pamietam to i w Anglii zdajsie maja z tylu zolte.

@Darina
"A wszystko po to, by w ten sposób wymusić na emigrantach (a to, że nie wszyscy planują tu pozostać, to mało ważne) naukę języka holenderskiego"
Jedyne słowa mojego autorstwa zawarte w tym zdaniu mieszczą się między nawiasami. Cała reszta to treść wiadomości jaką przekazywał prowadzący audycję. Moje niedopatrzenie zapomniałem o cudzysłowach.
Nie zmienia to jednak faktu iż taki "apel", bo nie wiem czy to będzie miało jakiekolwiek przełożenie na papier w formie monitu, ustawy czy czegoś podobnego jak również "Obowiązkowe kursy integracji":
http://www.polonia.nl/?p=1799
są dla mnie tylko i wyłącznie dobitnym dowodem na to że tolerancja po "ich niemu" to chyba jakieś inne pojęcie, niż te z encyklopedii.
Jak najbardziej jestem za tym by posługiwać się mową kraju, w którym przebywamy, z drugiej jednak strony, powiedz czy już po kilku dniach pobytu potrafiłaś się w 100% porozumieć w urzędzie (by np dostać SOFI), czy gdziekolwiek indziej, sama?
Takie próby przymuszania do tego o czym pisałem, to już nie wolność, już tym bardziej żadna tolerancja. A takie podejście prezentuje rząd w osobie P. Ministra.
Dopóki nie będzie widać końca kryzysu gospodarczego takie pomysły będą się mnożyć jak grzyby po deszczu, bo to woda na polityczne młyny. Dziwi mnie jednak to, że temat podchwytują rodacy mieszkający od kilku, kilkunastu lat w Holandii i tego typu sugestiom "przyklaskują".

@patrykbj
Twoje spostrzeżenia są oczywiste, tak było od dawna - co dla Pana, to nie dla kmiecia. Ale uważam, że to wątek do rozpatrzenia w zupełnie innym temacie.

Mecenas. Ja na poczatku poslugiwalam sie jezykiem angielskim wszedzie, stad tak "krzycze" na forum, ze Holendrzy jednak po angielsku mowia dobrze i nie ma problemu z pozalatwianiem sobie wszystkiego w tym jezyku. I nikt odemnie nie wymagal niderlandzkiego, wszyscy byli niezwykle przyjazni, zawsze konczylo sie na jakiejs przyjemnej niezobowiazujacej rozmowie, usmiechach czy zartach (np. ze ten numer jest tak wazny, ze musze nawet z nim do grobu isc, na co ja wyparowalam, ze w Holandii to chyba raczej musze dac sie z nim skremowac) itp.

Na nasze nieszczescie nie bedzie obowiazkowych kursow integracji, przy pierwszej fali emigracyjnej po otwarciu rynkow pracy o tym niektorzy politycy mowili ale jest to niezgodne z przepisami unijnymi i teraz zreszta o tym juz nie slysze, rozmowy ucichly.

Zreszta obowiazkowe kursy integracji (wylacznie dla obywateli spoza Unii) odbieram jako POMOC a nie brak tolerancji.
Jesli cudzoziemiec sam nie wie od siebie, ze mu bedzie latwiej zyc, zalatwiac swoje sprawy, dostac prace w razie jak obecna straci, poszukac nowa itp. to na szczescie ktos inny o tym pomyslal.

W Polsce szkola podstawowa jest obowiazkowa, czy to odrazu oznacza, ze nie jestesmy wystarczajaco tolerancyjni dla naszych milusinskich bo im sie kazemy uczyc?
A moze chodzi o ich dobro, zeby nauczyli sie czytac, pisac, zeby mogli dostac prace i zyc w spoleczenstwie?

Zachecanie do nauki czy nawet stosowanie jakiejs formy przymusu wobec kogos to nie jest nacjonalizm ale troska o ta osobe, azeby jej sie dobrze zylo ... i nie musiala cale zycie na zasilkach przesiedziec.

Przepraszam ale czyjas wypowiedz odebralam jako raczej pretensje niz pochwale:
cyt. "A wszystko po to, by w ten sposób wymusić na emigrantach (a to, że nie wszyscy planują tu pozostać, to mało ważne) naukę języka holenderskiego".
W moim mniemaniu brzmialo to jak pretensja.

W Polsce minister nie musi zachecac urzednikow do mowienia po polsku ... po prostu polscy urzednicy mowia wylacznie po polsku. Pewnie nigdy nie dorownamy Holandii (przynajmniej za naszego zycia) wiec nigdy nie sprawdzimy co by powiedzial polski minister na miejscu holenderskiego.
W kazdym razie gdybym ja byla ministrem to tez zachecalalbym cudzoziemcow do mowienia w jezyku niderlandzkim i to nie z powodu nacjonalizmuy czy innego "izmu"a wylacznie dla dobra tych ludzi. Bo Holendrowi to wsio radno w jakim jezyku mowi bo zazwyczaj mowi bardzo dobrze w angielskim, a cudzoziemiec, ktory nie potrafi sie porozumiec w niderlandzkim robi sam sobie krzywde, bo ciagle potrzebuje pomocy, bo ciagle ktos musi go prowadzic za raczke itp.

Jesli ktos twierdzi, ze w Polsce wymaga sie od urzednikow mowienia w jezyku angielskim to chyba nie mowimy o tej samej Polsce. Sama kiedys pracowalam w urzedzie i bylam jedyna (lacznie z najglowniejszymi szefami) ktora mowila po angielsku. A urzad ten byl wielki i w centrum duzego miasta turystycznego z duzym prawodpodobienstwem, ze od czasu do czasu cudzoziemiec moze wpasc w odwiedziny. Jak tylko taki sie pojawil to wszyscy uciekali w poplochu a potem psioczyli, ze nie mowi po polsku. Prosze zatem bajek nie opowiadac, ze to jakoby w Polsce sie w urzedach wymaga angielskiego a w Holandii nie.

I to, ze niderlandzki nie jest przydatny poza Holandia, to nie jest jeszcze wystarczajaca wymowka zeby sie go nie uczyc.
Nauczenie sie jezyka nie spowoduje w naszych mozgach nieodwracalnych szkod, nie odkoruje nam kory mozgowej. Nie ma obawy, nie zaszkodzi nam! Ja sie troche tego holenderskiego nauczylam i nie odbilo sie to na moim zdrowiu a przeciwnie bardzo poprawilo moja kondycje i samopoczucie. Fakt, ze moge zrozumiec lepiej rzeczywistosc, ktora mnie otacza daje fajne uczucie.

Uwazam, ze twierdzenie, ze jak minister prosi o uzywanie jezyka niderlandzkiego w urzedach to nacjonalizm jest jakims nieporozumieniem.
Holendrzy chca mowic we wlasnym urzedach wlasnym jezykiem. I maja do tego swiete prawo. Nie wymagaja od cudzoziemca zeby mowil w niderlandzkim w domu, w rodzinie. Oni po prostu chca mowic we wlasnym kraju w swoim jezyku. Nie jest to chyba zbrodnia.
Jesli mowicie, ze Holender , ktory chce mowic we wlasnym jezyku we wlasnym kraju to nacjonalista to co o sobie powiecie jesli chcecie mowic we wlasnym lub innym jezyku z ktorym umiecie sie poslugiwac?
Tylko roznica jest zasadnicza i to na korzysc Holendrow:
- Holender chce mowic we wlasnym jezyku WE WLASNYM KRAJU
- Polak chce mowic we wlasnym jezyku (albo innym, ktorym umie sie lepiej lub gorzej poslugiwac) NIE WE WLASNYM KRAJU

Co to jest nauczyciel tablic?

Jesli jest tak jak mowi Mecenas czyli ze minister prosi by nie rozmawiac w urzedach bankach itp w innym jezyku niz NL to jest to przejaw nacjonalizmu.

Oni juz w Belastingdienst nie mowia inaczej niz tylko po NL
kiedys tlumaczylem to sobie ze tak jets by uniknac niedogadania a dzis mysle ze to w wyniku dbania o jezyk NL
ktory nie oszukujmy sie nigdzie indziej sie nie przyda.

kolejny przyklad na to ze wobec siebie maja inne wymagania a wobec innych inne
w PL w bankach birach na odpowiednich stanowiskach zwlaszcza obsludze Klienta wymaga sie jezyka angielskiego by wyjsc do Klienta.
W NL nie.

Mam gtez takie spostrzezenie odnsnie przedszkoli w NL dla dzieci 0-4.
W PL panie w zlobkach czy przedszkolach musza bys po studiach kierunkowych.
Tutaj to sa a przynajmniej byly w moim przypadku panie bez przygtowania.
Gdyby w PL ktos zrobil wizytacje i zajecia bylyby na takim poziomie to od razu by taka osobe zwolnil w NL luz.

Druga rzecz w PL zmienilismy blachy w autach na biale bo to wg EU a co z zoltymi z NL. NL jest w EU chyba.

To sa tylko przyklady na (byc moze brak mojej wiedzy z czym sie godze bo nie wiem wszystkiego) ale rowniez na to ze im wolno co innego nam co innego

Znam Amerykanina, ktory mieszka juz 10 lat w Polsce i nie nauczyl sie polskiego i jest przedmiotem ostrej krytyki z tego tytulu (takze mojej, bo nie moge zrozumiec, ze mozna mieszkac w jakims kraju pare lat i nie nauczyc sie jezyka chocby w stopniu jak to sie mowi ladnie komunikacyjnym). Reszta znanych mi cudzoziemcow mieszkajacych w Pl mowi bardzo dobrze po polsku.

Dlaczego zatem od Holendrow wymagamy zeby akceptowali to, ze emigranci nie ucza sie i nie chca sie uczyc jezyka niderlandzkiego?

Kursy integracyjne do Polakow nie sa obowiazkowe i raczej nigdy sie nie stana nawet jesli ktos takie rzeczy mowi. Polska jest w EU a EU takim kursom nie podlega.

Bardzo przepraszam ale skoro nasi urzednicy nie potrafia sie w wiekszosci porozumiewac w jezyku innym niz polskim to skad takie swiete oburzenie, ze urzednicy w Holandii namawiani sa do poslugiwania sie wylacznie holenderskim?
A prawda jest taka, ze w Holandii wszedzie zalatwisz wszystko w jezyku angielskim od Gemeente po osrodek zdrowia.

Jak mozna oczekiwac od kogos jadac do jego kraju, ze ten musi rozmawiac z nami w innym jezyku niz ojczysty. A niby dlaczego??????
Holender jest we wlasnym kraju i ma prawo uzywac wlasnego jezyka i nie ma najmniejszego obowiazku zastanawiac sie i rozwazac czy ktos ma ochote zostac w jego kraju czy nie itp.
A jak jestes w cudzym kraju na tyle dlugo, ze potrzebujesz cos z tubylcami pozalatwiac np. urzedowo to sie ucz jego jezyka a nie narzekaj, ze go minister namawia do uzywania wlasnego jezyka. Uczenie sie jezyka obcego nie boli i nie powoduje spustoszen w komorkach mozgowych i nawet jak nie zamierzasz zostac to umiejetnosc mowienia w obcym jezyku nie przeszkodzila jeszcze nikomu w dalszej karierze zawodowej.
Dla mnie jest to nie pojete , ze mozna miec pretensje do kogos kto jest we wlasnym kraju, ze chce uzywac wlasnego jezyka.

Dodam jeszcze, ze moim zdaniem Holendrzy sa bardzo wyrozumiali co do wlasnego jezyka, bardzo doceniaja proby nawet niezdarnego mowienia w ich jezyku, zawsze chwala i za wszelka cene probuja zrozumiec.

DArina

po pierwsz nikt nie ma pretensji
po drugie jestesmy to na forum i sobie komentujemy dzielimy sie przemysleniami bynajmniej taki jest moj cel
nie chodzi mi o pretensje a o ukazanie ze reguly powinny byc dla wszystckih takie same

teraz Twoj cytat
"Jak mozna oczekiwac od kogos jadac do jego kraju, ze ten musi rozmawiac z nami w innym jezyku niz ojczysty. A niby dlaczego??????
Holender jest we wlasnym kraju i ma prawo uzywac wlasnego jezyka i nie ma najmniejszego obowiazku zastanawiac sie i rozwazac czy ktos ma ochote zostac w jego kraju czy nie itp."

no wlasnie dlatego przestalem sie oburzac na polskich urzednikow ze nie mowia w innych jezykach
ot jak ktos mieszka w pl niech sie uczy polskiego
skoro zalatwia cos w urzedach tzn ze jest jakos zwiazany z tym krajem
i tyle

mi nie wadzi ze oni mowia lub chca mowic po NL
ok

ale minister mowiacy tak to nacjonalizm w pl niekt nie zacheca ludzi do mowienia po PL

swoja droga jestem ciekaw waszych przemyslen co do wymogow EU dla nayczcieli tablic i innych ciekawy rzeczy

wiesz moja swiadomosc rozwija sie z doswiadczeniem
i mowie o tym co widze
nie mam pretensji
pokazuje kawalek swiata i to w jaki sposob sie o nim mowi
nie zawsze jedno oznacza drugie

Wiatrak

Ja mam jedno wytłumaczenie na pytanie Darii: Każdy ma Pana nad sobą (er is altijd baas boven baas) http://www.wiatrak.nl/1679/kazdy-ma-pana...

no wlasnie o tym mowim ze wlasnie tak jest. co sie nieco kloci z tymi haslami ze wszyscy sa rowni, ze jest tolerancja itp.

to jest ta dwubiegunowosc postaw.

ja mimo iz jestem w NL jestem przede wszystkim Polakiem zadnym europejczykiem itp Polakiem
i traktuje ludzi tak jak sam chcialbym byc traktowany ale jesli sa nie fair traktuje ich jak traktuja mnie

jesli wymaga sie czegos od Polakow to wymagajmy tego samego od NL

niech sie panie przedszkolanki ksztalca, nie zmienia tablice rejestracyjne na biale itp

Współczuję Polakom mieszkającym w Holandii...wcześniej czy później i tak wrócą na "stare śmieci" :)...może do swoich pięknych domów, z holenderską emeryturą...z pewnością z zadrą na sercu.Jestem szczęśliwa że jestem u "siebie" Wszystkim tego życzę!

Wiatrak

@Monika. Ja nie umie patrzyć w przyszłość, ale przeszłość mnie uczy, że jeszcze żaden polski emigrant nie wrócił do wymarzonej ojczyzny, ani wcześniej a tym bardziej później. Mimo, że intencje takie miał zawsze. (Teraz czekam na listę wyjątków :)

Moniko ja prosze aby mi nie wspolczuc. Wierz mi jak czlowiek sobie ulozy gdzies zycie, i wie ile to kosztuje wysilku, to nie tak latwo bedzie z tego zrezygnowac np. po 30,40 latach.
Zatem zgadzam sie z Andrzejem i prorokuje, ze baaaaardzo niewielu wroci. Nie masz na co liczyc.

poniekad, wspolczucia nie potrzebuje. Polska mi sie bardzo podoba turystycznie, ale tylko turystycznie. otwarcie chocby strony startowej Gazety Wybiorczej (o Onetach czy Interiach laskawie nie wspominam) daje dostateczny kontakt z polskim niezadowoleniem i malkontenctwem, zeby z miejsca wyleczyc z wszelkich checi powrotu.

polecam taki komentarz do polskiej rzeczywistosci:
http://www.wulffmorgenthaler.com/strip.a...

czemu mialbym zostawiac spokojne, ulozone zycie w NL, z dobrze ulozonymi finansami i warunkami pracy? nikt mnie stad nie wygania.

Darino,nic dodac nic ujac!W pelni zgadzam sie z toba!A ty Moniko ,no coz..wydaje mi sie ,ze to ty nosisz jakas zadre w sercu..

DO Natalia
Dziekuje za pochwale :)

Wiesz ogolnie staram sie zachowywac dystnas.
Dopoki nie znalem swiata zachodniego nie tylko NL wszystko w PL bylo dla mnie bee ale to sie zmienilo z czasem z doswiaczeniem.

Oczywiscie ze w PL jest masa rzeczy nie tak od zuli pod Biedronka wyludzajacych pare PLN bo porysuja auto do rzadu ktory zmienia zasady gry podczas jej trwania - III filar.

NL jest ok. Fajnie poukladana choc tez nie zawsze. Sa piekne drogi ktorymi najlepiej jezdzi sie noca bo w dzien zwlaszcza jadac do i z pracy nie ma roznicy czy stoi sie na polskich dziurach czy na plaskiej drodze NL.

Staram sie szukac balansu i chyba wlasnie to co napisala Zosia najbardziej mi przeszkadza.
Sam tego nie umialem ujac jakos w kilku slowach.

Zasada wolnoc Tomku w swoim domku.
To tyczy sie nietylko NL ale zachodnich krajow.Danii, Norwegii, UK.
DO tego dodalbym kapitalizm w czystej postaci pokazujacy Ci ze gdy jestes potzrebna to ok gdy nie to jestes zbednym balastem.

Stad sie biora nasze frustracje, czasem moze zlosc. Do wszystkeigo tego mamy prawo i nikt nie moze powiedziec ze nie jestesmy u siebie.
bo to nie jeste wytlumaczenie tym bardziej w kraju slynacym z tolerancji i otwarciu na inne kultury.

swoja droga to tez jest takie fajne na pokaz. pieknie sie mowi ze przyjmuje sie uchodzcow z roznych czesci swiata ze zapewnia sie mieszkania w miare dobre zycie. chwala wszystkim ktorzy w tym pomagaja. jest jednak pewne ale otoz nie raz przy sniadaniu czy w luznych rozmowach mowia wprost ze krew ich zalewa jak widza jak somalijczycy dostaja mieszkania pieniadze itp.
Wiec widze 2 rzeczy - brak edukacji i wyjasnienia ludziom dlaczego to robia oraz slepe pomaganie innym. Pomoc trzeba bo ludzie tego potrzebuja ale lepiej dac im wedke niz rybe.
Swoja droga Ci narzekajacy holendrzy sami wybieraja swoje wladze ktore stanowia prawo.
Na moje pytanie dlaczego wladze tego nie zmienia odp jest taka ze sa za mieccy, ze nie jest to poprawnie politycznie.
To jest takie bledne kolo ktore dostrzegam w wielu miejscach.

moglbym napisac ksiazke o tych roznicach i przemysleniach na ten temat

pewnie zaraz zosia nam zasadzi ze w pl jest podobnie
no nie jest bo w pl nikt nie pomaga na taka skale somalijczykom bo nawet polakom sie nie pomaga.

Patrykbj, czy rzeczywiscie piszesz o Somalijczykach, czy pomyliles ich z Surinamem? bo to sa dwie rozne kwestie. Skolonizowali sobie Surinam i inne kraje, to teraz odpowiadaja za nie. A to ze statystycznemu holenderskiemu Kowalskiemu to nie odpowiada, to zadna tu kontrowersja. Ja tez sie moge nie zgadzac z pewnymi zagraniami rzadu polskiego, jak np polscy zolnierze w iraku. tez to ladnie wyglada na zewnatrz, a mnie "krew zalewa". I co? nic.
co do dawania wedki zamiast ryby, to wg mnie holendrzy daja i TO I TO. dla chcacego nic trudnego znalezc pomoc fachwoa, doradztwo, kursy, co tam chce. czy to nie jest przyslowiowa wedka?

a juz Twoje zdanie "Swoja droga Ci narzekajacy holendrzy sami wybieraja swoje wladze ktore stanowia prawo" rozbroilo mnie kompletnie. Ty mowisz o narzekajacych Holendrach? hahah! A moze w Polsce jest inaczej? smiem twierdzic ze wieczne niezadowolenie i narzekanie to nasza domena. "belki w swoim oku nie widzisz, a drzazge u innych tak" ?

i co do Twego ostatniego zdania- o co Ci wlasciwie chodzi? Holendrzy zli, bo zle (sic!) pomagaja, a Polacy jeszcze gorsi, bo nie pomagaja? czepiasz sie...

Olala
przeczytaj artykul i posty to bedziesz wiedziala do czego sie odnosimy.

nie chce mi sie wszystkiego tlumaczyc ale jesli mowimy o nieszczerosci to holendrzy maja dwie twarze oficjalna gdzie sa dumni ze pomagaja i nieoficjalna gdzie wyslali by na ksiezyc wszystkich innych.

nie pomylilem Surinamu z Somalia.
Surinam to kolonia a Somalia to uchodzcy wojenni.

do Pani Olala

..."Ludzie sa mili, i mnie nie obchodzi czy to jest szczere czy nieszczere! a moze Ty uwazasz ze lepiej byc szczerze hamem, niz nieszczerze grzecznym?"...

I to nas od siebie zasadniczo różni, dla mnie szczerość to jedna z zasadniczych cech charakteru i "wartości" człowieka.

W kwestii :"...co do Twojej zony i pracy- jesli znalazles dla niej prace po 2 miechach, to wybacz, ale narzekac nie powinienes. i co to w ogole pomysl ze wymagania znajomosci jezyka niderlandzkiego, to jest przejaw nacjonalizmu???..."

Proszę jeszcze raz przeczytać mój komentarz z tym wątkiem, ale tym razem proponuję na spokojnie i ze zrozumieniem, a odpowiedź znajdzie się sama. Nadmienię tylko, że ta część pojawiła się w moim poście w odpowiedzi na wcześniejsze "sugestie", "spostrzeżenia" Pani Zosi nt. poszukiwania pracy, więc i do jej komentarzy poprzedzających mój polecam się odwołać.

Kolejny cytat jak mniemam odnosi się również do mnie:
"Moim zasadniczym pytaniem jest (do ludzi narzekajacych Holandie) - co Wy
tu robicie? czemu mieszkacie w Holandii?nadal?",
Małe wyjaśnienie w Holandii już nie mieszkam, jedynie pracuję. Co nie zmienia faktu, że mam prawo do krytyki lub polemiki.

Na koniec coś, co być może mylnie, ale tak mi się wydaje, dotyczy tutejszej "Tolerancji". Otóż bodajże w poniedziałek, w porannych wiadomościach na antenie radiowej redaktor mówi o "apelu" Szanownego P. Mistera d/s Integracji by w urzędach, bankach etc. nie rozmawiano z obcokrajowcami w innych, niż holenderski językach. A wszystko po to, by w ten sposób wymusić na emigrantach (a to, że nie wszyscy planują tu pozostać, to mało ważne) naukę języka holenderskiego.
Ja się zastanawiam jak ma się takie podejście (kraju, o którym zwykło się mówić, że potrzebuje emigracji pracowniczej) do tego co można spotkać w Irlandii, czy Wielkiej Brytanii, gdzie od końca 2004 roku w ogromnej części placówek administracji jak i banków a nawet biur maklerskich można wszystko załatwić po polsku. Ba nawet w ostatnio popularnym temacie "świńskiej grypy" rządy tych krajów we współpracy z organizacjami medycznymi wydają wielojęzyczne min. polskie broszury, by dotrzeć do jak największej liczby ludzi.
Osobiście odnoszę wrażenie, że coś tu jest nie tak, tylko czy na pewno z Irlandią i W.B.? Wg. mnie, kraje te pomimo tego, że w obu urzędowym językiem jest angielski, którym lepiej lub gorzej posługuje się większość emigrantów budują w ten sposób "platformę" współpracy - oni potrzebują nas, my ich. Dziś wraz z kryzysem światowej gospodarki zapotrzebowanie na emigracyjną siłę pracowniczą jest praktycznie zerowe, a mimo tego, w tych krajach podejście do emigrantów - poza sporadycznymi przypadkami przejawów skrajnego nacjonalizmu, które są głośno krytykowane przez rządy i instytucje tych krajów - nie zmienia się.
Nie twierdzę też, że takie rozwiązanie jest idealne, biorąc pod uwagę, że nie każdy (nie piszę tu jedynie o polskich emigrantach) jest skory do nauki i mając wszystko podane na tacy we własnym języku, powiem kolokwialnie, "olewa" poznawanie języków obcych.
Tu zaś, niestety, odnoszę wrażenie stawia się ludzi przed wyborem: albo się "przemalujesz" albo wypadasz i to niezależnie od tego, czy chcesz tu zostać na stałe, czy nie.
Nie biorąc w tym momencie pod uwagę zachowań społeczeństwa (podejścia zwykłych ludzi do problemu emigracji, które we wszystkich krajach jest w dużej mierze podobne) osobiście widzę dwie różnie skrajne postawy. Przy czym postawa prezentowana przez Holandię w moim odczuciu wydaje się skręcać o wiele za mocno w kierunku nacjonalistycznym, generalizując jednocześnie podejście do "zjawiska" jakim jest emigracja. Nadmienię tu przy okazji jeszcze o pomyśle tegoż samego P. Ministra o obowiązkowych kursach integracji - cytuję:
"Jego zdaniem powinny one objąć wszystkich obywateli UE niemówiących po holendersku. Min. van der Laan w szczególności wymienił Polaków. Zapewne dlatego, że w Holandii pracuje 170 tys. naszych rodaków, a większość Holendrów uważa, że otwarcie dla nas rynku pracy było błędem." - wg. Polonia.nl
Aż się boję o to zdanie, ale czy aby bardzo podobnego podejścia nie prezentuje tutaj część osób, które nie chcą, bądź nie mogą (nie potrafią) rozdzielić emigracji od "emigracji zarobkowej"?
Zdecydowana większość emigrantów (zarobkowych) nie przenosi w raz z miejscem pracy całego swojego życia (rodziny, domu) do nowego kraju, a przybywa tu jedynie za pieniądzem.
Pojawiają się w obcym kraju na kilka miesięcy, czasami lat, w dużej mierze ciężko pracują - najczęściej w środowiskach mieszanych narodowościowo gdzie porozumiewają się lepiej lub gorzej w języku angielskim, czy też niemieckim. Mieszkają przeważnie między "swoimi", do tego godzą się na beznadziejne warunki płacy i pobytu (niejednokrotnie przyzwolenie na to jest jedynym wyjściem by mieć w ogóle możliwość wyjazdu), by jak najwięcej w jak najkrótszym czasie odłożyć i wysłać bądź wywieźć do kraju, z którego pochodzą. Biorąc pod uwagę taką sytuacje nie można nie zwrócić uwagi na to, jak ci ludzie muszą radzić sobie z pojawiającymi się tutaj problemami: stresem, osamotnieniem czy wypływem otoczenia. Jeden staje się coraz bardziej zamknięty w sobie, inny odchoruje to dosłownie popadając w różne skrajne postawy (od lęku przez frustrację, nerwice, depresje i skrajną agresję), kolejny zaś sięgnie z "kolegami" po blanta, czy tanie piwo by się wyszumieć. Z reguły zauważa się jedynie te skrajne, rzucające się w oczy zachowania, a na ich podstawie wyłania się ocena ogółu. Sądzę, że gdyby Holendrów postawiono w takiej sytuacji, czego im nie życzę, przyniosło by to identyczny rezultat. Ale kogo to dziś obchodzi, problemem są w tej chwili emigranci, głownie z Polski, bo jest ich zbyt wielu.
Są i owszem tacy którzy zostają, niech się integrują w najlepsze, życzę im powodzenia, wytrwałości i spełnienia tego do czego dążą - to nie sarkazm.
Ale na Boga, nie fundujcie tym pierwszym przymusowej integracji, bo zda się ona jedynie psu na budę i może wywołać odmienne od oczekiwanych skutki.
Osobiście życzyłbym sobie jak najmniej takich przejawów "tolerancji" i zachęt do integracji ze strony holenderskich instytucji, jak te, o których wyżej wspomniałem, a wcześniej (gdy jeszcze konieczne do podjęcia tu pracy potrzebne były pozwolenia), odczułem na własnej skórze.

Ja, bo kocham ten kraj!Moge?Skoro Ty mozesz krytykowac Holendrow, to dlaczego ja nie moge krytykowac Polakow?Krytykuje tylko to co jest PRAWDA!Zapamietaj, ze Holendrzy sa w swoim kraju!Maja prawo w swoim ogrodku imprezowac,grilowac, itp.Nie robia tego co dziennie i tak jak pisalam, dluzsze imprezy zglaszaja sasiadom.Nie wiem gdzie Ty mieszkasz, ale tu gdzie ja jest to stosowane.Podobnie jak przy pozegnaniu, odjezdzajac naciskaja klakson.To jest ich obyczaj!Nie mow mi, ze w Polsce nie imprezuja glosno,ze w Polsce nie ma glosnej muzyki,krzyku i huku na imprezach.Co gorsze,takie zachowanie jak-wyrzucanie pustych puszek,wymiotowanie, wyrzucanie petow (wszystko przez balkon),opruznianie popielniczki na parkingu,tak zachowuje sie czesc naszych rodakow tutaj.Zwroc uwage najpierw na tych ludzi, ktorzy dobrowolnie przyjechali do tego kraju i zaapeluj do nich, a potem krytykuj Holendrow! Wolnosc Tomku w SWOIM domku!Po drugie, gdzie Ty widzisz nienawisc do Polakow w moim komentarzu???????????

Patrykbj
Masz bardzo mądre, przemyślane wypowiedzi i naprawdę widać w nich wiele prawdy.

Odnosnie szczerosci narodowej i opinii, ze jakoby Holendrzy sa nieszczerzy.

Ostatnio zadzwonilam do Polski do pewnego urzedu. Z trudem wydebilam informacje od pani sekretarki i gdy na koncu zwyczajowo powiedzialam "dziekuje serdecznie i dowidzenia" owa dama ryp sluchawka bez "ani me ani be ani kukuryku".
Pomyslalam wtedy , jak szybko odzwyczailam sie od polskiego braku kultury i ogolnej niecheci urzedniczej do pomocy.
Wole aby urzednik przykleil sobie "usmiech nr 2" , ktory jest nieszczery i obsluzyl mnie przyzwoicie niz byl ... szczery i w ramach tego patrzyl na mnie wilkiem i nie mial najmniejszej ochoty mi pomoc.

Ja tez bardzo sobie cenie Holandie jako kraj do funkcjonowania. Na Polske nie moge osobiscie narzekac (choc wszystko co zdobylam zawdzieczam wylacznie sobie) ale nie chcialabym wrocic do Polski i ciesze sie, ze moje dzieci wychowaja sie w Holandii.

Zosia co to znaczy ze Holendrzy sa u siebie wiec moga halasowac po nocach? Holendrow tez obowiazuje cisza nocna.Gdzie mieszkam? Na nowym osiedlu gdzie mieszka miedzy innymi duzo mlodych ludzi z dziecmi. Na poprzednim miejscu zamieszkanie mialam sasiadow tylko z jednej strony i to byli starsi ludzie i tez wtedy nie mialam takich problemow i tez moglabym sie przyczepic do kogos... wiec Zosiu to ze Ty masz super sasiadow to ok, ale nie atakuj innych za to, ze maja inne doswiadczenia.
No i wlasnie napisalas prawde...odpowiedz na pytanie zawarte w tytule "Dlaczego tak trudno jest nam..." brzmi - Bo im wolno bo sa u siebie ...wolnoc Tomku w swoim domku". Nie Ty jedna jestes tu dlugo i nie Ty jedna znasz dobrze Holedrow.Tylko pamietaj, ze kazdy czlowiek jest inny i kazdemu co innemu odpowiada, to co dla Ciebie jest super i ok dla innego moze byc bleee, zacznij w koncu szanowac zdanie innych ludzi bo ja na Ciebie nie napadam, wyrazam tylko swoje opinie na podstawie swojego doswiadczenia.

do ZOSIA
Zosiu po czesci sie z Toba zgadzam. Hoendrzy maja fajny kraj i moga go kochac.
Napisalas o zasadzie wolnoc Tomku w swoim domku. To straszne uproszczenie.
Zalozmy hipotetycznie ze oboje miszkalibysmy w mieszkaniach w tym samym bloku ja nad Toba i jak przyslowiowy bohater bajki zaczalbym lowic ryby zalewajac Twoje mieszkanie.
Uwazasz ze to ok?
Moim zdaniem to moralnosc KAlego ktora zarazila i CIebie.
Jak Kali nasika komus do ogrodka to ok ale jak kalemu to zle.

Wiesz dla mnie tolerancja otwartosc to swiadome zycie miedzy ludzmi i nie stwarzanie im klopotow swoja osoba.
Ja staram sie tak postepowac zeby widziec dalej niz czubek mojego nosa i nie wchodzic nikomu w droge. Tego samego oczekuje od innych.
Pieszesz o grilach itp ja na nic takiego nie narzekam.
Napisalem ze nie akceptuje dyskoteki pod domem o 1 lub 2 w nocy.
Wszystko.
Powiedz mi czy Ty jestes tu z rodzina z pl czy zwiazalas sie z holendrem.
TO sa 2 rozne przypadki i rozne spojrzenia moze stad roznica.

Mecenass oj z tymi obowiazkowymi kursami to wcale nie jest tak, nikt nie moze zmusic cie do nauki jezyka i uczeszczania na kurs nawet jezeli jestes obywatelem z poza unii. Musisz uczeszczac na wyzej wymienione kursy integracyjne, jezeli jestes z poza Unii i chcesz otrzymac w Paszport holanderski to wtedy oczywiscie ze musisz, bo po pierwsze musisz zaliczyc egzamin swiadczacy o twojej integracji i znajomosci jezyka, i tyle. ( ale to chyba nie powinno budzic zdziwienia )
Ps. a tak wogole to ja nie wiem o co tyle znow halasu, my zawsze musimy znlezc cos do czego mozemy sie doczepic i cierpiec i pielegnowac swoje uciemiezenie

a tak jezeli chodzi o pomysl wprowadzenia w/w kursow dla Polakow to mysle ze bylby to dobry Pomysl, bowiem jestesmy dosc liczna grupa, ktorej znaczna czesc byc moze osiadzie na stale w Holandii. Niestety wiekszosc naszych Panow nie ma ochoty na nauke jezyka (Panie na kursach stanowia wiekszosc,faceci stanowia nieliczna grupe uczeszczajaca na w/w kursy sa chyba zbyt pochlonieci zarabianiem kasy i nie widza potrzeby )

Patrykbj,a moze to rewanz Holendrow za te polskie huczne imprezy?:-)Ogolnie tutaj jest przyjete, ze kiedy sie planuje dluzsza impreze, to podaje sie do wiadomosci sasiadom.Uwazam to za bardzo kulturalna zasade!Nie spotkalam sie jeszcze z takim problemem jak Ty,bo wszystko jest do omowienia,tylko trzeba zrobic to z kultura!

Wiatrak

Myślę, że każdy emigrant przechodzi różne fazy integracji i w miare długości pobytu w (tym wypadku) Holandii zmienia się spojrzenie na otaczający nas świat.
W dużym uproszczeniu; od nienawiści (jak "krótkopobytowiec" Patrykbj) do miłości (jak "długopobytowiec" Zosia) :-)
...ale tego nie da się opowiedzieć - to trzeba przeżyć!

Do adamsky
Nieco osobliwe kryterium oceny intensywnosci kontaktow miedzyludzkich zawaroscia wizytowek w portfelu.
Ale jesli nie jest to jedynie niefortunny przyklad to rozumiem , ze nie brakuje ci w tym kraju prawdziwie glebokich kontakow i zyczliwe poklepanie po plecach przez tubylcow wystarcza ci jako antidotum na alienacje spoleczna.
I mam nadzieje ( dla ciebie) , ze te 3 osoby , ktore pamietaly o wyjezdzie nie zapomnialy rowniez o twoim tu pobycie.
I jeszcze jedno. Krytyka panujacych tu zwyczajow to nie kwestia ich zrozumienia czy nie. Owszem , moze wtedy latwiej cos wytlumaczyc , nastepnym razem asertywniej potraktowac, ale dalej trudno polubic lub chocby zaakceptowac.

Zosia "Patrykbj,a moze to rewanz Holendrow za te polskie huczne imprezy?:-)Ogolnie tutaj jest przyjete, ze kiedy sie planuje dluzsza impreze, to podaje sie do wiadomosci sasiadom.Uwazam to za bardzo kulturalna zasade!Nie spotkalam sie jeszcze z takim problemem jak Ty,bo wszystko jest do omowienia,tylko trzeba zrobic to z kultura!"

Dlaczego w Tobie jest tyle nienawisci do wszystkiego co polskie? Ktos tylko skrytykuje Holendrow to zjawiasz sie od razu zeby syknac jadem na Polakow. Ich kultura... hmmm libacje alkoholowe do rana w ogrodkach, wrzaski, krzyki, glosna muzyka to norma tutaj, nikt nie przychodzi meldowac, ze robi impreze! Dawanie po klaksonie w nocy nie zwazajac uwagi na to, ze inni spia... ot, cala kultura !

Do Andrzeja

Bardzo prosze o zmiane Twojego stwierdzenia przy moim nicku.
W moim przypadku nie ma mowy o nienawisci jak napsiales i chcialbym abys wyedytowal swoj post w inny sposob uzywajac innych slow.

Ogolnie

Jesli chodzi o moja osobe to ladnych kilka lat temu zaczalem na dobre poznawac zachodni swiat ktory wczesniej znalem z opowiesci telewizji ulotek turystycznych itp.

W chwili obecnej moje dosiwadczenia z ludzmi z kultury zachodniej maja juz okolo 9 lat.
Nie zywie niecheci czy negatywnych emocji jednak taki swiat jaki przedstawiaja nam Zachodnie kraje w jaki sposob sie lansuja jest tylko w slowach poniewaz mieszkajac miedzy tymi ludzmi poznajesz ze sa inni niz chca byc.

Drazni mnie mocno maska usmiechnietego czlowieka myslacego co innego niz mowi.

jest to powierzchowne i niegdy nie bedzie mi sie podobalo.

Druga rzecz to mysle ze wiekszosc z nas slyszala o ksiaze Arkadiusza Onyszki- bramkarza mieszkajacego w Danii.

Wywolala krytyke i fale oburzenia poniewaz napisal miedzy innymi ze nienawidzi gejow nie lubi jak sie caluja itp.

Pjawily sie glosy ze szerzy nienawisc itp
problem w tym ze gdy w Danii wydrukowano karykatury Mahometa to nawet premier karju wstawil sie za rysownikiem i wycieral morde sloganem o wolnosci slowa.

Pytanie jest wiec takie czy wszyscy sa tacy sami wobec zasad panujacych w danych krajach.

ja dodam jeszcze ze majac swoje doswiadczenia z zycia w NL i innych zachodnich miejscach coraz bardziej doceniam to co jest w Polsce z calymi jej wadami. Nie sa one juz takie wielkie jak byly wczesniej

adamski, czytaj dokladniej!Nie ja napisalam ze tu latwiej sie zyje, tylko to napisala KAJA,ja cytuje tylko!

Do Adamsky

wiesz co, ludzie sa rozni. ja ogolnie cenie szczerosc.nie wiem czy wynika to z tego ze wychowany jestem w PL czy nie.
nie mniej jesli ktos klepie Cie po ramieniu to w pl mam wieksza pewnosc ze robi to szczerze.

co do nachodzenia w domu jak to nazwales szczyt bezczelnosci.
hmm
a wystawienie calego grajacego sprzetu do ogrodka i sluchanie muzy na cala pare od 20 do 2 w nocy jest cool i trendy.
moim pojeciem bezczelnosci jest krotkowzrocznosc i nie zwaracanie uwagi na osoby zyjace dookola.

tak z innej strony jestem ciekaw jaka bylaby reakcja sasiadow NL gdyby to w moim polskim domu byla taka impreza.
niestety zona i dziecko ograniczaja moje mozliwosci testowania.
podejrzewam jednak ze nie czekaliby do 1 w nocy by zadzownic na policje.

oczywiscie ludzie sa rozni wszedzie ale jest w nas Polakach taka cecha ze oni moga. Ze mamy kompleksy bo ktos jest lepszy. Sam tak mialem dopoki od kilku ladnych lat nie pracuje w miedzynarodowym towarzystwie.

jest jeszcze jedna sprawa otoz mieszkam tu zyje place podatki i obowiazuje mnie prawo nl tak samo jak holendrow.
osobiscie cenie sobie normalne noce i jesli jest cisza nocna to powinna byc respektowana.

kazdy moze miec swoje zdanie i swoja opinie
ja je szanuje i chetnie je czytam
jednak ochy i achy nad holendrami sa przesadzone

tak samo jak to ktos okreslil ich otwartosc i tolerancja.

kiedys ktos spiewal ze wszyscy ludzie sa tacy sami i to prawda.

uwazam wiec ze mowienie zle o Polakach albo inaczej gorzej o Polakach niz o innych nacjach przez samych Polakow to sranie we wlasne gniazdo.

Tez nie do konca sie zgadzam z Edwardem. Moze to zalezy od miejsca gdzie sie mieszka - my mieszkamy na wschodzie Holandii - tu jest spokojniej i bardziej tradycyjnie. Ma to swoje plusy i minusy ale nie ma mowy np. o glosnych imprezach. Co do zachowania w sklepie - powiem Ci,ze wole to czasem cielece stanie z koszykiem na srodku ale za to spokojne i z wlasnej inicjatywy przepuszczanie przy kasie gdy masz np. jedna rzecz w reku czego nie moge powiedziec o sklepach w Polsce gdzie kazdy biega z koszykiem jakby mial zniesc jajko i przelicza ludzi gdzie bedzie szybciej, bez pardonu wcisnie sie przed Ciebie jesli tylko przewyzsza Cie masa ciala :) Oczywiscie pewnie bywa tez inaczej ale zachowanie w holenderskich supermarkatch jednak bardziej mi odpowiada :)

Do Patrykbj

Wiesz zabawne, ale jak czytam Twój post, to jakbym czytał swoja opinie 5 lat temu. Holendrzy są dwulicowi...hmmm a Polacy nie? Takie szczere dupy, mili zawsze, proszę przejrzyjcie na oczy. Polacy są wobec siebie mili jak moja jakość korzyść z siebie. W Polsce był czas (wiele lat temu) kiedy w jakimś sposób nawet mi się powodziło. W zasadzie telefon komórkowy miałem stale przy uchu, każdy dzwonił , każdy chciał się spotkać, każdy miał jakaś sprawę. W moim wizytowniku miałem jakieś 300-400 osób, z którymi miałem stały kontakt. Jak mi dobry czas kończył, to zainteresowały się moim wyjazdem do Holandii 3 osoby. Ludzie są dwulicowi wszędzie, czy to w Polsce czy Holandii, nie ma reguł. Ja wole uśmiechy na ulicach i być milo obsłużonym, nawet jak to jest udawane. Co do tego ogródka, mieszkam w Amsterdamie, tutaj zdarza się,ze ktoś gdzieś robi imprezę. Zwyczaj jest taki,ze powiadamia się sąsiadów listownie, lub jeżeli nas ktoś nie powiadomił i jesteśmy oburzeni tez piszemy list i wrzucamy do skrzynki. Holendrzy cenią sobie bardzo prywatność, nachodzenie kogoś w domu to szczyt bezczelności (bez względu na powód). Nam to trudno zrozumieć, jesteśmy wychowani w innej kulturze. Przez 7 lat, przykrości spotkały mnie jedynie ze strony Polaków - złamany nos czy nie zapłacenie za prace. 2 lata pobytu w obcym kraju to stanowczo za mało by go zrozumieć i by zrozumieć odmienność swojego kraju.

Mysle ze nie do konca jest tak jak pisze Edward.Zeby pracowac na emigracji trzeba być naprawde "dobrym" budowlańcem, lekarzem czy inżynierem. Większośc tych co cos potrafili dawno wyjechała bo emigracja daje wieksza mozliwośc rozwoju czy pracy naukowej i co za tym idzie lepszych warunków bytu.
Zgadzam sie z tym ze w Polsce dorabiamy sie powoli-bardzo powoli.Tylko co znaczy dorobic sie? W Holandii przecietny pracownik fizyczny żyje lepiej jak wyksztalcony inżynier w Polsce.

olala,pytasz czemu ci ludzie mieszkaja w Holandii nadal?Masz juz odpowiedz bo.....TU LATWIEJ SIE ZYJE I TYLE-jak napisala Kaja:-)Kaja radze zmienic sasiada:-)

p.Zosiu, wiele razy się spieraliśmy na temat Holendrów, nie będę po raz kolejny wypisywał wad i zalet tego kraju, bo i to nie na temat. "TU LATWIEJ SIE ZYJE I TYLE" - pani pisze, z tym ze ja jestem zwolennikiem mówienia całej prawdy albo milczenia zależy od sytuacji. Kasa, pieniądze, sprawiają,ze w tym kraju żyje się łatwiej i przyjemniej. Ostatnia seria artykułów ( swoja droga b.dobra) o Holendrach jako o społeczeństwie wiele nam mówi. Kiedyś nie było tak jak jest dziś. Holandia się jedynie zmienia szybciej niż inne kraje, dzięki elastycznemu podejścia do życia większej części społeczeństwa, kraj nadal jest przyjazny (mimo wszystko) dla mieszkancow i przyjezdnych. My jesteśmy przywiązani do tradycji oni są postępowi. W końcu oni żeglowali i zakładali kolonie, my jesteśmy przywiązani do ziemi, bo często ktoś próbował nam ja odbierać. Kiedy w Holandii 70% ludzi mieszkało w miastach u nas tyle mieszkało wciąż na wsi, większość z nich była analfabetami. Inne mamy podejścia do życia w grupie inne oni. Były tu glosy ,ze Polonia w Holandii najgorsza w Europie (dla nowo przybyłych), mnie się wydaje ,ze może nie najgorsza ale po prostu najbardziej się asymiluje.

Temat holenderski o tyle mnie zaiteresował o ile sporo osób z moich okolic pracuje tam. Jednak poza wyjątkami są to raczej osoby słabo wykształcone albo bez konkretnych zawodów. Najbardziej wytrwali zawodnicy jednak pracują w kraju. Tutaj powoli ale jednak się dorabiamy i jesteśmy u siebie. Dobrzy spawacze, budowlańcy lekarze czy inżynierowie nie muszą szukać pracy na emigracji. Do Holandii chętnie pojadę zobaczyć te słynne tamy i ścieżki rowerowe. Z moich kolegów nikt nigdy nie pracował poza Polską i nikt nie planuje.

MK i znowu 100 % racji. Ta dyskusja to juz mi wyglada na taka co to probuje sie na sile znalezc rzeczy do ktorych mozna sie doczepic (a to kursy integracyjne, a to przedszkolanki-tak jakby w Pl wszsytkie byly idealne, a to zolte blachy!).
A wszystko po to zeby moc dalej cierpiec i pilegnowac swoje uciemiezenie.
Pozdrawiam i zycze wszystkim sukcesow, aby udalo sie nam Polakom kiedys stworzyc forum ludzi zadowolonych spelnionych.

I tu ci powiem,ze akurat mam dziecko w basischool w 4 grupie ,gdzie nauczyciele jak i rodzice zreszta uzywaja dialekt (tutaj dialekt limburgski)w mowie potocznej niestety.Zwracajac sie do uczniow takze! Nie rozumiem tego co napisalas-"jak potrzeba..",chca ,zeby obcokrajowcy uzywali tegoz jezyka,to niech sami prawidlowo nim wladaja.Chociaz ciekawe,czy robia to ze zwylkego lenistwa czy faktycznie z braku wiedzy.....?

MK, Darina
nez obrazy ale
Wy chyba macie w sobei wiecej polskosci niz myslicie i chcialbyscie byc bardziej holendrskie niz jestescie.

Otoz w moim odczuciu toczy sie tu calkiem ciakwa dyskusja na temat zycia podjescia do zycia, traktowania ludzi, problemow z intergacja itp.

Ja w swoich postach nie pisze o uciemiezeniu ani Mecenas nie jest uciemiezony, ani Patryk ktory pisal wczesniej.

Mamy swoje spostrzezenia wymieniamy je itp

Patryk podchodzisz do sprawy strasznie standardowo - zakladasz ze moje poglady wynikaja z pragnienia stania sie Holenderka, haaaa zal mi cie ze tak myslisz, ale coz poleciales standardowo. Wybaczam ci.
(Wyzej napisany komentarz wcale nie stanowi zamachu na moja polskosc)

Ps. jezeli chodzi o twoje spostrzezenia i mysli, to wiedz ze zmienia sie one wraz z twoim stazem i wikiem.
Z moich obserwacji i dowswiadczen wynika ze generalnie kazdy emigrant bez wzgledu na naradowosc przechodzi kilka faz.
Faza pierwsza teskonota, druga niekonczace sie porownania MY ONI.
Dlatego w tej fazie cale spoleczenstwo poszczegamy jako ONI. Do tego w tej fazie bardzo czasto idealizujemy obraz naszego kraju. Do tego przez to ze znajdujemy sie dopiero na poczatku naszej drogi podswiadomie poszukujemy zlych stron nowego systemu badz spoleczenstwa. To poprawia nasz nastruj i laczy ..... natomiast to czy nadejdzie trzecia faza i kolejne zalezy tylko od nas i naszego podejscia i od tego jak spojrzymy na otaczajaca nasz rzeczywistosc. Pewnego dnia obudzisz sie i zupelnie inaczej spojrzysz na swiat, i nie zatraciz przy tym swojej tozsamosci narodowej.

Sylwana nie rozumie dlaczego sie pieklisz, o co ci chodzi. Nie rozumie nikt nie zmusza cie tutaj do nauki jezyka czy znajomosci dialektu ty tak naprawde niczego tutaj nie musisz, jezeli nie chcesz. ( Jakie ma znacznie ze ludzie mowia w dialekcie, to czy Ty badz Twoje dziecko nauczycie sie jezyka zalezy wylacznie odwas i waszej motywacji i podejscia. Tutaj nikt nikogo w szkole za uszy nie ciagnie, tutajlicza sie twoje ambicje i twoje samozaparcie. Oni jedynie przedstawiaja ci wachlarz mozliwosci a co ty z tym zrobisz to juz twoja sprawa.

A ja nie rozwazam kwestii mojej polskosci czy holenderskosci. Cokolwiek wywiedziesz na temat mojej polskosci czy holenderskosci to mozesz to robic bez ograniczen - bo dla mnie nie ma tematu.
A poglady mam takie jakie mam, czasem je zmieniam, czasem nie, zyje zgodnie ze swoim swiatopogladem i tak jak uwazam, ze jest dla mnie najlepiej zeby innym nie szkodzilo. Nie wdaje sie w rozwazania na temat mojej holenderskosci czy polskosci bo by sie okazalo, ze jeszcze pare narodow musialabym wrzucic do tego wora.

Co do mowienia dialektem na lekcjach w szkole to trudno mi jest w to uwierzyc.
Moze to kwestia problemow ze zrozumieniem niderlandzkiego czy dziwnego sposobu artykulowania.
Znam osobe (akurat nie Polka) , ktora mi sie ostatnio zaklinala, ze egzamin panstwowy integracyjny w ktorym uczestniczyla byl przeprowadzony w dialekcie. Co jest oczywiscie kompletna bzdura, no ale ona w to wierzy a ja jej nie zaprzeczalam, bo po co.

A zreszta jak mieszkasz w Limburgii (piekne miejsce, bylam tam pare dni na wakacjach i nie mialam problemow z porozumiewaniem sie) i wszyscy mowia dookola w dialekcie limburskim to naucz sie dialektu limburskiego.
Kazdy Holender zrozumie Cie bez problemow i jeszcze Cie pochwala ze tak sie swietnie zintegrowalas , ze nawet dialektu sie nauczylas.

A kto tu sie piekli?Ja mowie jak jest naprawde u mnie!A jak nie rozumiesz co ja pisze ,to przeczytaj raz jeszcze ....Sadze,ze to ty sie wlasnie spieniles/as,...hi hi hi...

Sylwana ja poprostu nie rozumie o co ci chodzi z tym dialektem "chca ,zeby obcokrajowcy uzywali tegoz jezyka,to niech sami prawidlowo nim wladaja.Chociaz ciekawe,czy robia to ze zwylkego lenistwa czy faktycznie z braku wiedzy…..? "

Ps. czasem to robia bo tak chca a czasem starsze pokolenie poprostu bezwiednie przechodzi z j. niderlandzkiego na dialekt - poprostu Niewiedza.
Dzieci w szkolach na przerwach gadaja w dialekcie to prawda, ale na lekcjach jest niderlandzki. W pracy nikiedy robotnik z regoly mowi dialektem, w biurze z regoly J. Holenderski ( zawsze mozna poprosic by mowili do ciebie po niderlandzku)
W domu mowia niekiedy tak a niekiedy tak , zalezy od domu i od wyksztalcenia rodzicow. Dlatego mlodziez z takich domow tez musi nadrobic to i owo. Tez ma wiec pod gorke.

Pozdrawiam serdecznie MK ( Ona)

To co ja wiem i jak jest w moim Gemeente to integracyjne sa darmowe tzn. po kursie musisz zaplacic w ratach w sumie 270 euro, ktore potem jak zdasz w terminie , czy za pierwszym razem (tego akurat nie wiem) zwracaja ci.
Nastepnie mozesz nauke kontynuowac, wtedy kosztuje to ok. 25 euro miesiecznie.
Ale i w tym przypadku (chyba-nie korzystalam, ale podejrzewam) sa jakies mozliwosci odliczania od podatkow czy cos w tym stylu.

Olala a ja sie z Toba akurat calkowicie zgadzam, mianowicie Holendrzy maja dosc cudzoziemcow , ktorzy latami nie maja ochoty sie uczyc jezyka i integrowac, zyja z zasilkow, bo jak nie znaja jezyka to automatycznie trudniej im prace dostac. Oni musza cos zrobic, zeby tych niechetnych "zachecic", bo sie nie wyrobia z zasilkami, ktore kazdy z nas pracujacy swoimi podatkami w koncu dotuje.

A swoja droga cudzoziemcy dostaja w Holandii taka pomoc o jakiej cudzoziemcy w Polsce nawet marzyc nie moga.
Przyjezdzamy, zglaszamy sie do Gemeente i dostajemy darmowy ( i dobrowolny!!!!)kurs jezyka (czy Polska placi cudzoziemcom za kursy jezykowe!) a my zamiast sie cieszyc, bo przeciez impreza jest nie tania i ktos to za nas placi to jeszcze narzekamy. Daja nam darmowe narzedzie do poprawienia sobie sytuacji zyciowej a my psioczymy. Wstyd.

o rany, przez kilka godzin tyle napisaliscie, nie wiem gdzie zaczac odpowiadac :-))

Mecenass- rozumiem Twoje argumenty dot. bycia "milym". Mysle ze to jest kwestia osoby i prywatnego podejscia. Ja np ZA bardzo przejmuje sie pewnymi sprawami, i dlatego wole nie wiedziec nawet ze "ktos mnie nie lubi". I nawet w Polsce, w Tesco, nakazane mowienie mechaniczne dziendobry mi akurat sie podoba.i tyle. Wole wymuszone dzien dobry (czy aby na pewno wymuszone? z czasem naprawde zyczysz ludziom szczerze milego dnia!!) niz spojrzenie spodelba (rany jak to sie pisze :) )

co do wymagania dot. uzywania jedynie niderlandzkiego w urzedach, jesli to prawda, to jest rzeczywiscie skandal! zgadzam sie z Toba w 100%. ALe wez rowniez pod uwage, ze Holendrzy maja problemy z imigrantami. Kiedys mieli polityke wspierania uimigrantow (kursy jezykowe z kraju ojczystego itepe) co zaskutkowalo tym, ze teraz pewne mniejszosci NIE CHCA sie integrowac. I zyja sobie lataaaaaa dziesiatki lat w Nl, nie znajac Holendrow, nie mowiac po Nl, itepe. Jak inaczej zmusic takie osoby do nauki niderlandzkiego?
Zreszta, nie wierze by ten kretysnki pomysl przeszedl....

podsumowujac: wez pod uwage, ze ta "przymusowa " integracja, to jest znowu skutek holenderskiej zbyt lagodnej polityki emigracyjnej. Na tyle ze teraz czepiaja sie srodkow ekstremalnych, jak pomysl ktory opisales. Ale powiedz mi, co zlego w tym, ze kraj X chce sie bronic przed emigrantami, ktorzy sie IZOLUJA? asymilacja nie jest rownoznaczna integracji!

@ DARINA
co do Twoich slow na temat niderlandzkiego w urzedach, zgadzam sie czesciowo. Problemem wg mnie jest to, ze w Holandii 99% spoleczenstwa umie sie dogadac po angielsku, a w Polsce po prostu NIE. WIec moze rzeczywiscie cos jest na rzeczy. Bo inna sytuacja jest ta, w ktorej Urzednik gada po miejscowemu bo nie umie ang, a inna gdy celowo NIE CHCE gadac po ang.

I powinnismy zrozumiec, ze Holandia ma pewne negatywne doswiadczenia z bycie m otwarty w strone obcokrajowcow. Ktora zaskutkowala tym, ze oni sie teraz izoluja. I jakos to TRZEBA zwalczyc. INNA SPRAWA ze rykoszetem trafia to w Polakow. Ciezko zeby nie bylo inaczej, w koncu jest nas az tylu w NL!

@ Sylwana - glupio z tym dialektem, rzeczywiscie :( Wiem o co chodzi:(

Darina, czy te kursy nadal sa darmowe ?
czy dla zaawansowanych tez? prosze napisz cos wiecej

Olala z tego co ja wiem to kursy sa darmowe dla obywateli przybywajacych z poza Unii. Obywatele Unii musza wiec bulic jak chca sie uczyc. ( No chyba ze cos darmowego wylapiesz dzieki np.UWV nikiedy sfinansowac moze pracodawca, generalnie jest wiele mozliwosci ale to wszystko zalezy od gminy)
Kuknij tez na fajnie to wyglada, ale moze ktos ma jakies doswiadczenia z ta konkretna inicjatywa w praktyce - www.Hetbegintmettaal.nl

Wszyscy musza zaplacic te 270 euro, bez wzgledu na to z jakiego kraju sie pochodzi, tak wynika z przepisow, ktora to kwote, jak pisalam potem zwracaja, czyli w efekcie kurs jest darmowy.
Dla obywateli Unii kurs integracyjny jest nieobowiazkowy to oficjalnie musza placic kupe kasy, ale wiem, ze poszczegolne Gemeente moze zdecydowac inaczej i to co widze (i z czego sama niegdys skorzystalam) to raczej bez wiekszych problemow udzielaja zgody na dofinansowanie.
Co do nauki na wyzszym poziomie to tak jak pisalam w ROC obowiazuje jednolita kwota te ok 25 euro miesiecznie. Tyle, ze nie obowiazuje juz kontakt i w kazdej chwili mozna zaprzestac nauki.

Jezeli chodzi o moja znajomosc dialektu limburgskiego,to nie musze sie go juz uczyc,poniewaz rozmawiajac codziennie z ludzmi czlowiek juz sam ,chcac nie chca sie nauczyl.Na lekcjach mowi sie ,oj mowi dialektem,ja sama mialam przyjemnosc pomagania nauczycielce w lekcji,jak moja corcia chodzila do 3 grupy ,no i musze wam powiedziec,ze niestety pani operowala slowkami pochodzacymi z tegoz dialektu.To nie moj wymysl,tak jest.....chociaz nie zaprzeczam,ze owej pani zdarzalo sie mowic "czystym niderlandzkim"...chwala jej za to.Osobiscie wole ,zeby w przyszlosci moja corcia wladala jednak "czystym niderlandzkim"...o to mi chodzi.Pozdrawiam wszystkich:)

Jezeli chodzi o moja znajomosc dialektu limburgskiego,to nie musze sie go juz uczyc,poniewaz rozmawiajac codziennie z ludzmi czlowiek juz sam ,chcac nie chca sie nauczyl.Na lekcjach mowi sie ,oj mowi dialektem,ja sama mialam przyjemnosc pomagania nauczycielce w lekcji,jak moja corcia chodzila do 3 grupy ,no i musze wam powiedziec,ze niestety pani operowala slowkami pochodzacymi z tegoz dialektu.To nie moj wymysl,tak jest.....chociaz nie zaprzeczam,ze owej pani zdarzalo sie mowic "czystym niderlandzkim"...chwala jej za to.Osobiscie wole ,zeby w przyszlosci moja corcia wladala jednak niderlandzkim....o to mi chodzi.Pozdrawiam wszystkich:)

Patrykbj, ja jestem tu 41 lat.Mam rodzine, meza Holendra,dzieci i wnuki.Wiem wiec o czym pisze, bo po 41 latach ma sie wiele doswiadczen.Bywam jednak bardzo czesto w Polsce wiec mam duzo porownan.Zwroc uwage, ile osob ma podobne zdanie do mojego, bedac tu o wiele krocej.DLACZEGO wiel Polakow jest bardzo zadowolona z pobytu tutaj i szczesliwi ze dostali taka szanse aby poprawic sobie byt, a wiekszosc tylko narzeka NA WSZYSTKO?Co jest powodem tego?
Jezeli chodzi o WOLNOSC TOMKU W SWOIM DOMKU,to mialam na mysli to, ze Holendrzy sa w swoim kraju i maja prawo do swoich obyczajow i tradycji.Oczywiscie wszystko ma swoje granice(o czym oni doskonale wiedza)Jak by sie zachowali Polacy majac sasiada Holendra ktory by im zwracal uwage ze za hucznie imprezuja np?Oj, strach sie bac co by to bylo!Mogla bym tak w nieskonczonosc pisac i dawac przyklady i porownania.
Ja,jezeli Holendrzy widza co wyrabiaja Polacy tutaj,to nie dziw sie, ze nie biora pod uwage polskiego sasiada.

Patrykbj,tolerancja musi wyplywac z dwoch stron.Zadacie tolerancji od Holendrow, a sami tolerujecie ich i ich kraj????NIE!!!!!Nie oczekujcie wiec tego, czego sami nie dajecie!!!

Polska ma wielkie podstawy na to, aby stać się państwem dostatnim oraz wysoce ucywilizowanym, i prawdopodobnie dziś - gdyby nie obie wojny i komunizm - przegonilibyśmy taką Irlandię, Holandię. Wystarczy spojrzeć kto faktycznie walczył w czasie obu wojen, a kto zachowywał neutralność (jak np. Holandia, choć również w wyniku działań wojennych w swej części ucierpiała). Który naród jako pierwszy powiedział NIE wrogowi? Polacy.

A teraz spojrzenie czysto ekonomiczne: jaki kraj najbardziej "wypłynął" na wojnach, a zwłaszcza II - Stany Zjednoczone, które zarobiły w tym okresie i wzmocniły/rozbudowały się na tyle, że stały się pierwszym hegemonem gospodarczym świata. Lata 50te w USA określane są przez to latami zadowolenia, wielkiego boomu konsumpcyjnego i produkcyjnego, ogromnego prosperity.

Zatem, czy Polska tak doszczętnie zniszczona, zgnębiona, splądrowana (np. poprzez ZSRR, Szwecję, Niemcy) ma być dziś mieszana z błotem tylko za to, że ją cofnięto z właściwej drogi rozwoju? Spójrzcie niedowiarki jak wyglądał nasz polski przemysł przed wojną i jak się ludziom żyło, jak nam rosła w siłę kultura podczas gdy w Holandii sadzono tulipanki.

Polacy, którzy z szacunkiem nie potrafią się odnieść do Polski najlepiej, niech się uholendrzają, niemczą i inne, bo to wstyd dla nas.

Patrykbj, jestem po Twojej stronie, naprawdę odnoszę podobne przemyślenia odnośnie do NL.

Ciekawostka - w jednym z reportaży radiowych, bodajże Trójka bądź Polskie Radio Program 1, była bardzo ciekawa audycja z okazji ostatnich obchodów rocznic wojennych. Otóż, jak dobrze wiemy my, Polacy, kryliśmy w naszych domach w czasie wojny Żydów, aby uratować im życie, często narażając swoje własne. To pokazuje, jakim silnym narodem byliśmy, PODCZAS gdy - i tutaj informacja conajmniej ścinająca z nóg - pewien naród wydawał Niemcom Żydów i brał za to ogromne pieniądze. Ty narodem byli Holendrzy. W audycji wspomniano o konkretnych sumach ogromnych pieniędzy, niestety z braku dostatecznej pamięci w tych kwotach ich teraz nie podam.

Wiatrak

I tu miły przykład jak każdy naród ma swoją własną Historię :-)
Raz to nasze dyskusyjne narażanie życia dla Żydów, infantylna interpretacja historii aby "nasze" było na wierzchu. Mnie ścina z nóg historyczna naiwność Polaków.
Wojna to też był biznes. Na pewno w Holandii. Biznes był, jest i będzie ważniejszy niż polskie poczucie honoru.

Gdyby nie polskie poczucie honoru to ze 1000(0)% pewnością życie Pana moderatora wyglądało by zupełnie, zupełnie inaczej.

Natalia - Nie przesadzaj z tym przemysłem, nie było tak źle to prawda, ale przemysł w większej części należał do byłych zaborców. Większość Polaków mieszkała na wsi, a ci co mieszkali w miastach wynajmowali mieszkania w żydowskich kamienicach. Zdecydowana większość była analfabetami co Wielmożnym panom było na rękę, Żydom to zwisało, czy Polacy się uczą pisać i czytać czy nie,swoich Żydzi edukowali.

adamsky
Twoja (nie)wiedza jest wręcz trudna do skomentowania. Polacy analfabetami? Może zapytam: czy na pewno wiesz, o jakich czasach rozmawiamy? Może w Twojej wypowiedzi zaszła pomyłka z racji nierozumienia mojej wypowiedzi.

natalia,widze ze malo poznalas historie Holandii z czasow wojny.Z pewnoscia byli i tacy, ktorzy za pieniadze oddawali Niemcom Zydow.Takich bylo wszedzie.Nie uogolniaj wiec!Slyszalas o Anne Frank?Poczytaj historie okupacji NL to sie wiele dowiesz.

natalia,.....gdyby nie obie wojny i komunizm - przegonilibyśmy taką Irlandię, Holandię.
Dlaczego wiec, (po 20 latach juz)Polska nadal nie doszla do takiego poziomu,aby mozna bylo normalnie zyc, i aby nikt nie musial wyjezdzac z kraju za praca i lepszymi warunkami zycia?DLACZEGO????Teraz nic nie stoi juz na drodze rozwoju!

Natalio, kochana nikt tu nie odnosi sie z do Polski z brakiem szacunku.
A wstyd mnie jest za Polakow, ktorzy nie grzesza wiedza ale za to nacjonalizmem owszem.
Mozna i trzeba byc dumnym z wlasnego kraju, ale trzeba tez miec wiedze i chec przyjmowania prawdy taka jaka jest a nie taka jaka nam pasuje.

Polacy pomagali Zydom i nie raz tracili swoje zycie, ale byli tez tacy, ktorzy wydali Zydow i to ze zrozumialego przezemnie strachu jak i nienawisci. To samo mozna powiedziec o Holendrach, byli tacy i tacy.
I z szacunku dla tych Ludzi - bohaterow w obu narodach, ktorzy ryzykowali i stracili swoje zycie lepiej sie wiecej na ten temat nie wypowiadaj.

ja juz wczeniej wspomnialam o koniu z klapkami na oczach. dalej sie przy swoim zdaniu upieram co do niektorych osob.

taka sytuacjia:

stoi sobie polak i holender obydwoje ludzi ciezko pracujacych:

polak mowi: jaki ten belasting jest tu duzy!
holender mowi: tak, belasting jest tu strasznie duzy!

i teraz taka pani zosia np powie nam: ale ten polak maruda! jak ci sie nie podoba to won do polski! tam nie ma takiego belastingu!
o holendrze za to bedzie tak: ja, ja dat klopt! masz racje belasting tu jest taki wysoki!

wolnosc widze na wypowiedzi w tym kraju maja tylko narodowi holendrzy! nie ma nic zlego w wypowiedziach powyzej jesli potrafisz zdrowo przeanalizowac + i - miejsca w jakim mieszkasz! w naszym wypadku holandii. wydaje mi sie ze wiele osob swietnie zachowuje balans, a inne osoby chcialyby aby wszyscy emigranci na sile przystosowali sie do holandii. holender mowi skacz! my pytamy jak wysoko! i skaczemy....
nie kochani. kraj super, ludzie jak ludzie i dobrzy i zli ale na sile tez nie trzeba sie zmieniac! Co niektorzy pisali, krzyczeli: czemu chcecie mnie zmienic?! a taka osoba probuje wszystkim na sile narzucic swoj tok myslenia. pan andrzej ma racje stosunek do holandii zmienia sie w zaleznosci od tego jak dlugo tu mieszkamy. ja bym do tego tez dodala ze zmienia sie tez od natezenia osob naszego pochodzenia dookola.

@zosia
Z całym szacunkiem, ale rozwój - czy to gospodarczy, czy społeczny - trwa.. stąd jego nazwa. Czemu w wieku 2 lat nie staniesz się nagle kobietą?

@Darina
Wypowiadam, gdyż mam informację, a co najważniejsze - prawo do wypowiadania się i uważam, że gdyby nie ja albo Ty albo i inni, to z ciszy i braku dyskusji nic nie wynika.

natalia, w 2 lat nie, ale w 20 lat TAK!

oj zosiu, widzę, że w przenośniach nie podyskutujemy :)

Każde państwo dochodzi w swoim, charakterystycznym tempie - w zależności, od punktu B (bazowego), z którego wychodzi zanim dojdzie do punktu, który oznaczmy jako "wysokorozwinięte", dajmy na to W.

Tylko proszę nie licz ile jest liter pomiędzy B a W.

Natalio jesli twierdzisz, ze Holendrzy wydawali za pieniadze Zydow to jak maja sie czuc ci , ktorzy ryzykowali zycie i Zydom pomagali.
Poprostu obrazasz ludzi, ktorzy obie nas przerastaja bohaterstwem i honorem (ich w tym sprawdzono a nas jeszcze nie, i oby tak zostalo).

Masz racje Misiu trzeba zdrowo przeanalizowac ... ale czy narzekanie na to , ze Holendrzy placa nam za mozliwosc nauczenia sie jezyka jesli tylko laskawie o to poprosimy (bo to, ze nie jest to obowiazek to chyba juz dla wszystkich jest jasne), narzekanie, ze panie przedszkolanki zle pracuja a ... Holendrzy maja zolte tablice rejestracyjne to jest zdrowa analiza?

Wiatrak

@ Natalia: jak mówimy o wojnie... to ja wybieram zdecydowanie poczucie humoru ponad poczucie honoru. Z poczucia honoru starych pryków w Londynie zginęło w mojej rodzinie paru naiwnych powstańców. Wolałbym aby mieli poczucie humoru - miałbym inną rodzinę :-)

misia, i tu trafilas w setno!Zeby tylko takie byly narzekania jak dalas przyklad, to bym ani slowa nie pisnela!Bo Holender potwierdzi,ale nie marudzi.
Chyba sama czytasz ze Polacy(czesc) narzekaja tu na wszystko.Jak nie pogoda to brak gor, jak nie zle wychowanie dzieci, to zli sasiedzi,jak nie zla opieka lekarska, to nie smaczne jedzenie,jak nie brak kultury w zachowaniu Holendrow, to ich falsz i obluda.Takich przykladow moge podac bardzo wiele.Z tego wlasnie tylko powodu, zapytuje,skoro tutaj jest tak malo pozytywnych rzeczy,dlaczego ludzie decyduja sie zamieszkac tutaj?Ja bym nie mogla zyc w kraju, w ktorym wszystko by mnie razilo.Ciekawe jest tez rowniez, ze Polacy(czesc) nie tylko narzekaja o pobyt w Holandii.W Angli,Irlandii, Niemczech, Belgi itd, tez im nie pasuje.Tez nie sa zadowoleni.Jak to wiec mozliwe?????Moze mi ktos dac odpowiedz na moje pytanie?

Darina,dokladnie to!

natalia, nie licze ile liter, bo w tym wypadku od B do W jest kilkakrotnie wiecej jak w normalnym alfabecie:-)

ja potrafie odroznic marudzenie od dyskusji. Pani zosiu pani ma dookola holendrow rozumiem ze wszystcy sa szczesliwi, zadowoleni, moze nie ,,marudza" na glos ale czy to nie na wiatraku czytalismy o ilosci przepisywanych tabletek antydepresyjnych dla holendrow? hmmm holendrzy nie sa wylewni wiec swoje problemy trzymaja w srodku ot takdla zasady (alles goed!) HAHAHA
jesli ja dyskutuje rano z moim fajnym (tak mam super sasiada) sasiadem o pogodzie i on zaczyna mowic pada i pada juz miesiac a ja mu powiem jak mi sie czasami w tym plaskim kraju teskni za gorami na co on: tak, bylem w czechach ( :) ) fajne gory! to co obydwoje jestesmy marudami czy tylko ja jestem?
Czy jedzenie niesmczne - pewnie ze niesmaczne, ale jak umiesz gotowac pochodzisz po pl i tureckich sklepach to zarelko mozna tu tez super przygotowac. a dlaczego nie wypowiadac sie na tematy ktore sa tak dla nas ciekawe dlaczego onitak pozno jedza? czemu jedza polprodukty? czy sa tacy naprawde tolerancyjni jak sami mowia? co jest w tym zlego ze ktos ma na tematy negatywne spojrzenie? wkoncu wychowalismy sie w innym srodowisku, ba ja nawet smiem powiedziec ,,w innych czasach" :)

aha: dlaczego sie zaczerwienilam ostatnio. jest na comedie center nowy serialik NEW KIDS (widzial ktos) w jednym ze spotow jest pokazany taki taniec HAKKEN (pamieta ktos), moj maz mi powiedzial ze tez to tanczyl, potem zobaczylam teledysk GABBER-A PIET-A i ja cie krece ale SIARA!!! Wstyd mi jest sama nie wiem czemu?! Czy w pl byl tez ten taniec popularny? ktos pamieta bo ja nie!

Brawo dla Janusza Lewandowskiego za objęcie stanowiska ds. budżetu unijnego. Polak! Duma :) Poza tym, miałam możliwość z tym Panem osobiście dyskutować w czasie jego odwiedzin na jego dawnej uczelni (i tym samym mojej również) Uniwersytetu Gdańskiego, wydział w Sopocie. Bardzo porządny, sympatyczny człowiek. Pozdrowienia serdeczne i powodzenia!

misia, tesknota i brak, to co inne niz NARZEKANIE!Wypowiadanie sie na rozne tematy jest nawet potrzebne.Ja tez na poczatku tesknilam i bylo mi brak wiele rzeczy polskich, ale to nie byl powod do ciaglego narzekania.Po pierwsze to nic nie zmieni(tylko powrot)a po drugie wyrabia negatywny poglad na siebie samego.Jak juz czesto slyszalam.....macie w naturze to ciagle narzekanie?Wielu moich znajomych pracuje z Polakami i takie maja o tym zdanie.Tak jak nie narzekanie i duszenie w sobie wszystkiego przez Holendrow jest w ich naturze, tak narzekanie jest natura Polakow.Jest wiele innych ciekawych tematow,dlaczego czesto ta krytyka i nie zadowolenie z wszystkiego co NL?Czy w Polsce nie ma ludzi z depresja?Jest bardzo wiele, tylko o tym sie nie mowi bo to wstyd przyznac sie ze, ktos leczy sie u psychiatry.Tutaj o tym sie mowi,stad ta wiadomosc o ilosci chorych.
Dlaczego oni tak pozno jedza?Przewaga Holendrow pracuje do 17tej, dojazd do domu, przygotowanie itp.Chyba logiczne prawda?:-)Nie widze w tym nic dziwnego.Zreszta czy to jest tak wazne o ktorej tu sie je obiady?W kazdym kraju inaczej.Tutaj na imprezie podaje sie kawe z ciachem przed kolacja lub przekaskami w Polsce po kolacji.Maz nigdy jeszcze nie zakomentowal tego.Wiele rzeczy tez mu w Polsce nie smakuje,wiec nie je ale i nie krytykuje tych potraw.Przez moja osobe poznal polska kulture i obyczaje.Poznal Polske w tych czasach w ktorych byla bieda,prymityw i nie do pojecia u niego warunki zycia Polakow.Nigdy nie krytykowal Polski, tylko ciagle ja tlumaczyl i bronil i tak to robi do dzis!Wielu Polakow moglo by brac z niego przyklad!

Panie Andrzeju, poczuciem humoru żadnej wojny Pan, ani nikt inny nie wygra. Na lekcjach historii o takim przypadku też nie słyszałem. O tyle nie rozumiem pańskiego podejścia do przodków, którzy walczyli o wolność swojego kraju i okupili ją własnym życiem. Mnie nie dziwi, że ci ludzie gotowi byli do takich poświęceń. Bez nich, ofiar jakie złożyli w obronie ojczyzny i wolności dziś byli byśmy nikim. Dziś mogą się np Panu wydać śmieszne, bądź jak odbieram to osobiście z Pana strony, za bezsensowne słowa Bóg, honor, ojczyzna.
Niestety tak jest świat zbudowany, że liczy się jak to Pan ujął "Interes" czyli pieniądz. W imieniu takiego interesu zamordowano Generała Sikorskiego, zmieszano z błotem Gen. Sosabowskiego, a ziemie, z których pochodziła większość walczących w Europie z hitlerowcami polskich żołnierzy sprzedano w Jałcie pod jurysdykcję Rosji, dodatkowo skazując nas i inne kraje naszego regionu na reżimowy system polityczny. Tak to już nie pierwszy raz nastawialiśmy karku za samych siebie, jak również w obronie wolności innych państw - gdzie często nasi żołnierze traktowani byli przez "sprzymierzonych" bez ogródek jak mięso armatnie.
Za to jesteśmy, przepraszam za wyrażenie, kopani po dziś dzień w dupy, przez pseudo przyjaciół z zachodu.
Rządzą tym światem ludzie, którzy stawiają interes (w sensie pieniędzy) ponad godność, wolność i honor.
Niestety Pana podejścia, jako Polaka, do tego tematu nie jestem w stanie pojąć. Mam wrażenie, że kpi Pan ze swoich przodków, a to jest nie na miejscu. Oni podejmując walkę byli przez owych "starych pryków" celowo wprowadzani w błąd. Nie obwiniajmy ich dziś i nie skazujmy na niepamięć, czy potępienie za próby podjęcia heroicznej walki, której wynik był "ustawiony".

broerkonijn

Siedze sobie i czytam Wasze wypowiedzi. Jest godzina 23.25, wlasnie wrocilem z meczu, gdzie moj ukochany de Graafschap wygral z HFC Haarlem 4-1. Zauwazam dwie grupy: NL-entuzjasci i NL-sceptycy. Sam mieszkam tu juz 26 lat (Zosiu, gdzie mi do Twoich 41 lat....), skonczylem tu ogolniak, studiowalem, pracuje, zyje, mam rodzine...
Przyjechalem do NL razem z rodzicami. O Polsce nie zapomnialem, jestem najmniej 3 razy do roku w kraju, gdzie czuje sie jak ryba w wodzie. Ale tu, w NL jest moj dom. Tu jestem u siebie. Daleki jestem od wychwalania NL pod niebiosa, tak samo jak daleki jestem od polskiego nacjonalizmu. Zauwazylem, ze wiele osob wypowiadajacych sie na tym forum na gwalt porownuje NL do Polski. Nie mozna porownywac tych dwoch krajow. Primo - roznice kulturowo - mentalnosciowe sa naprawde duze. Secundo - to co dla Holendra jest biale, dla Polaka wcale biale byc nie musi. Tertio - jak ktos slusznie zauwazyl, Holandia nie przezyla rozbiorow, co napewno wplynelo na rozwoj ekonomiczny tego kraju. Niemniej jednak, Holandia przezyla okupacje Francuska, Hiszpanska i Niemiecka. Powie ktos: okupanci nie tepili "holenderskosci". I bedzie mial racje. W Polsce zaborcy tepili polskosc, ale nie tepili ducha przedsiebiorczosci. W kazdym zaborze polscy przedsiebiorcy mogli rozwijac skrzydla. Skorzystali z tego nieliczni. Wiekszosc wolala chwycic za szabelke (prosze mnie zle nie zrozumiec, absolutnie nie potepiam powstan i zrywow niepodleglosciowych) zamiast dazyc do rozwoju ekonomicznego ziem polskich. Holendrzy, w przeciwienstwie do Polakow, sa do bolu praktyczni. Mozna sobie gdybac, ale jezeli to Holandia przezyla by takie same rozbiory jak Polska, to wyszla by z nich ekonomicznie bardzo mocna. I to jest roznica miedzy Holendrami a Polakami. W jakim stania byla Polska gospodarka po odzyskaniu niepodleglosci w 1918 roku? W stanie agonalnym. A moglo byc - moim skromnym zdaniem - zupelnie inaczej. Juz tu widoczne sa olbrzymie roznice miedzy Polakami a Holendrami.
Motto Holendra: jezeli bedzie dobrze mnie, to bedzie dobrze krajowi. Motto Polaka: Wroga za pysk, a potem to sie zobaczy. Juz Norwid pisal, ze Polacy to wspanialy narod, ale beznadziejne spoleczenstwo. Ja smiem odwrocic teze: Holendrzy to taki sobie narod, ale wspaniale spoleczenstwo.
Nie zapominajmy jednego: My, Polacy, nie wazne czy legitymujemy sie holenderskim paszportem czy nie, jestesmy tu goscmi. A obowiazkiem goscia jest stosowac sie do regul obowiazujacych w domu gospodarza. Dokladnie tak samo, jak od obcokrajowcow w Polsce oczekujemy dostosowania sie do regul obowiazujacych w Polsce.
Jak juz wspominalem, mieszkam tu juz 26 lat, tu jest moj dom, i tu czuje sie dobrze. Nie wazne ze ten czy inny sasiad to szuja, nie wazne ze ten czy inny znajomy to falszywiec, nie wazne ze ten czy inny kolega z pracy to lizus i wazeliniarz. Wszedzie sa ludzie i parapety. Tu, w Holandii, ale tez i w Polsce. W latach 1997 do 2000 mieszkalem w Polsce, i z cala stanowczoscia moge stwierdzic, ze tam tez sa szuje, wazeliniarze, falszywcy itp itd.
Kocham Polske, ale tak samo kocham Holandie. Gdyby mi to bylo zle, to napewno tak dlugo bym tu nie mieszkal.

broerkonijn

@ Sylwana
Holendzry sa dumni ze swoich dialektow. Mnie osobiscie dziwi, ze to Polacy uwazaja regionalne dialekty za objaw zacofania. Mieszkam w niewielkiej miejscowosci, gdzie praktycznie wszyscy mowia dialektem. Jednak znakomita wiekszosc potrafi poslugiwac sie rowniez ABN (Algemeen Beschaafd Nederlands). Malo tego: wsie oddalone o siebie o kilka kilometrow maja inne dialekty. To jest moim zdaniem cos wspanialego. Ludzie kultywuja tradycje, kultywuja jezyk ojcow. Niestety, w Polsce regionalne dialekty niemalze wyginely. Pozostala gwara goralska, pozostal jezyk slaski, kaszubski. Dlaczego? Dla mnie jest to niepowetowana strata.

100% racji.
A ja jeszcze dodam, ze Holandia rozbiorow nie przezyla, bo byla zbyt silna na to, zeby ja ktos "rozebral".
Rzadko patrzymy na rozbiory jako konsekwencje czegos, a przeciez jasne jest, ze rozbiory byly przeciez efektem slabosci panstwa do ktorego doprowadzili sami nasi przodkowie. Kiedy Holandia miala swoj zloty wiek to nasza szlachciura obdarzona ulanska fantazja krzyczala "liberum veto".

Nasi przodkowie sami zniszczyli swoj kraj ... a potem dzielnie o niego walczyli. Potomkowie tych, ktorzy doprowadzili do rozbiorow przelewali krew w powstaniach.
A w tym czasie Holandia budowala swoje bogactwo.
Ja czuje sie bezpieczniejsza w Holandii. Mam takie jakies niejasne uczucie, ze jak sie czegos dorobie to w spokoju moge przekazac to dzieciom.
A w Polsce nigdy nic nie wiadomo, to klotnie, to rozbiory, to wojny, to zawieruchy, to denominacja, to komunizm. Nigdy spokoju nie ma. Co pokolenie to sie cos dzieje. Czego by sie czlowiek nie dorobil (mowie o historii) to albo mu odbiora, albo mu zniszcza, albo go wygnaja, albo ktos mu zajmie wlasnosc a potem sie w niej zasiedzi i wlasnosc do wlasiciela juz nie wroci itp.
Dosc pesymistycznie zabrzmialo, no ale takie mam nocne przemyslenia na bazie tego co slusznie zauwazyl moj poprzednik.

Podpisuje sie GRUBYMI literami pod komentarzem broerkonijn.To jest madry i logiczny komentarz!

Ale tu nie chodzi o "szufladkowanie dialektow ,jako obraz zacofania...itd....";ty zupelnie o czym innym piszesz broerkonijn.Jezeli holendrzy wymagaja jezyka niderlandzkiego od innych nacji,sami niech takze pieknie mowia...niderlandzkim,a nie smiesznymi dialektami,bo one wcale nie sa piekne,lecz oszpecaja ten piekny jezyk.Takie jest moje zdanie i nie zalezy mi na akceptacji tego co napisze.Kazdy mieszkajac tutaj kilkanascie lat ma wlasne spojrzenie na ten kraj,ludzi i obyczje.I ..kazdy piszacy tutaj ,powinien nawzajem siebie szanowac,a nie wyszukiwac tzw."dziury w calym.." ciagle kontrujac komentarze.Tak wiec szanujmy siebie polacy,jak szanuja siebie i trzymaja sie razem inne narody na obczyznie.:)

Sylwana dla Ciebie nie sa piekne, ale dla tutejszej ludnosci sa.Tak jak napisal broerkonijn,Holendrzy sa dumni ze swoich dialektow i chca utrzymac ta tradycje.Nikt Tobie nie wmawia abys Ty mowila dialektem, wiec w czym problem?

Otoz to, to , ze jakiemus cudzoziemcowi dialekt sie nie podoba to nie jest zaden powod dla Holendra zeby z dialektu z ktorego jest dumny zrezygnowac. Oczekiwanie, ze ktos musi z dialektu zrezygnowac, bo komus innemu sie on nie podoba to jest troche jakby dziecinne.

Dziecinne jest to co wy piszecie...Wy chyba dalej nic nie rozumiecie..albo specjalnie udajecie ....Malo mnie obchodzi,czy przecietny holender zrezygnuje badz nie z dialektu na rzecz czystego niderlandzkiego.NIE O TO TU CHODZI>Sami holendrzy mowia o uzywaniu tylko i wylacznie holenderskiego przez codzoziemcow TO NIECH SAMI WRESZCIE PRAWIDLOWO GO UZYWJA.PANIALI? czy moze powtorzyc,a moze dalej nie rozumiecie Zosia i Darina?Zosia...a skad ty mozesz wiedziec,czy holendrzy sa dumni czy nie z dialektu? Przeciez ty RODOWITA holenderka nie jestes,a wypowiadasz sie jakbys byla...posiadanie meza holendra nic nie zmienia,to on jest holendrem a nie ty(no ty moze jestes przez to ,ze za niego wyszlas),wiec nie wypowiadaj sie w jego imieniu!To samo dotyczy ciebie Darina.Trzeba sie urodzic holendrem,zeby powiedziec"..tak my jestesmy dumni z dialektu.."Zycze tobie Zosiu i tobie Darino wiecej dystansu do tego co piszecie.:)

Natalia - analfabetyzm w Polsce , wystarczy poszperać w internecie. Zabór Pruski, który zostawiał drogi, koleje i ten wspominany przez Ciebie Polski przemysł i 5% analfabetów tam gdzie większy sentyment do "Polskości" tym gorzej - więcej niż 55% ludzi nie piszących i nie czytających. PRL, dopiero coś z tym zrobił, wielmożnym panom jak już pisałem było na rękę,ze chłop nie czyta i nie pisze. MY dużo gadamy mało robimy ONI dużo robią mało gadają. Jedni i drudzy maja swoje plusy i minusy. Tobie Natalia trudno dostrzec minusy Polaków jak Zosi trudno dostrzec minusy Holendrów. Kazda z was albo sama do tych minusów dojdzie albo nigdy ich nie dostrzeżecie, wasza wolna wola. link: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?titl...

Sylwana,przeciez Holendrzy oprucz dialektu znaja czysty holenderski jezyk i prawidlowo go u uzywaja.O co Tobie chodzi kobieto??Nikt nie wymaga od Ciebie abys sie uczyla i znala ich dialekty!!!Rodowita Holenderka nie jestem, ale jestem tu dluzej niz co bylam w Polsce.Wiem wiec doskonale ze czego oni sa dumni!
adamsky,nie jest mi trudno dostrzec ich minusow ktore maja, tylko te minusy sa dla mnie OSOBISCIE malo wazne!Mnie nie raza u nich te rzeczy, ktore raza Was.To ze sa oszczedni, ze pozno jedza obiady itp, to jest dla mnie smieszne jak czytam, ze Wy zwracacie na to uwage!
Dziecinada!!!!!

pani zosiu a tak szczerze. nie jestesmy przeciez tu od tygodnia niech nam pani w koncu powie co pania razi w holendrach? Jakie oni maja minusy?
(pani zosiu to co napisalam o obiadach to ot taka glupia sprawa bo sama jem w tych godzinach i komu jak komu obiady o 18 wcale mi nie przeszkadzaja!)

Adamsky-szczera prawda.Zosia ..wydaje mi sie ,ze ich nigdy nie dostrzeze.Mysle,ze jest tak naprawde super nieszczera.Misia-nie ludz sie,ze Zosia odpowie ci na twoje pytanie...a moze?

Ja również do Pani Zosi.
Czy ten fragment Pani wypowiedzi dotyczy wszystkich wad - "minusów", czy też tylko tych wcześniej omawianych?

"...adamsky,nie jest mi trudno dostrzec ich minusow ktore maja, tylko te minusy sa dla mnie OSOBISCIE malo wazne..."

Wątek nr 2
Co do dialektu, również mam z tym nie mały problem. Pomimo że o ile (ciężko mi określić tu jakąś skalę, bo na kursy nie chodziłem) rozumiem holenderski, to z dialektu regionu, w którym pracuję nie kumam totalnie nic i jest, przynajmniej mnie, bardzo ciężko się porozumieć z kimś, kto takowym się posługuje, pomimo iż ta osoba wie, że mówiąc "czystym" holenderskim ma 100%-ową możliwość prowadzenia ze maną normalnego dialogu. A tak muszę prosić by nie używano dialektu, co czasem wydaje się być dla mojego rozmówcy urazą czy też zniewagą, biorąc pod uwagę jego minę. To tak jakby mówić po śląsku czy kaszubsku do kogoś, kto uczy się posługiwać językiem polskim. Nie mam jednakże zastrzeżeń do używania dialektów, bo to pielęgnacja kultury regionu jak to już było wspomniane, ale w pewnych sytuacjach takowe podejście staje się niezręczne dla "nowego".

To prawda dialekty holenderskie potrafia totalnie znieksztalcic jezyk niderlandzki.Trzeba naprawde dobrze sie wsluchac,zeby wylapac czysty niderlandzki.To bardzo przeszkadza...Ja tez mialam podobna sytuacje co ty-Mecenass...ja takze na prosbe uzywania czystego niderlandzkiego,dostalam jak to sie mowi...dziwna mine i wykrzywiona buzie z zapytaniem- o co tak naprawde "kaman"?:)))

Nie jest prawda ze wszyscy Holendrzy znaja dobrze holendreski. Slyszalem od wielu Holendrow ze inni Holendrzy maja problem z normalnym mowieniem po niderlandzku (czytaja w miare pisza i 100%rozumieja ale nie mowia, Zreszta spotykam sie z tym na co dzien. Znajoma holenderka przyzala sie ze jak sie rozpedzi z swoja wypowiedzia to czasami polyka wyrazy. Prowincje Groningen, Drenthe,Fryzja Brabancja i Limburgia, maja ogromny problem z dialektami. Oczywiscie lepiej wyksztalceni posluguja sie prawidlowym niderlandzkim. W NLTV byl taki program albo serial Regio Drama miedzy innymi dotyczyl prowincji Groningen. Jakies dwa miesiece temu miasto Groningen postanowilo wyslac 68 urzednikow na kurs Gronings po to zeby mogli sie lepiej komunikowac z petentami. To chyba pokazuje ze problem dialektow dotyka takze rdzenych Holendrow. Wspomniana wczesniej znajoma holenderka przyznala szczerze, ze jej ojciec nie mowi praktycznie po niderlandzku tylko w Gronings, a zapytana przez mnie czy rozmawia i czy lubi rozmawiac w dialekcie powiedziala ze nie bardzo. Wydaje mi sie ze dialektami posluguja sie ludzie slabo wyksztalceni, robotnicy, rolnicy itd, glownie na terenach wiejskich. Czasami dochodzi do pewnych smiesznych kuriozow np mam kolege w pracy Surinamczyka, ktory mowi swietnie w Gronings, ponadto w Groningen i Drenthe mieszkaja Molukowie mowiacy rowniez w dialektach. Dialekty sa piekna kulturowa tradycja, ale na co dzien moga byc prawdziwa zmora, najwiekszym problem czesto jest to, ze oni mowia w dialekcie bedac swiecie przekonani ze to 100% niderlandzki. Ja osobiscie uwielbiam telewizyjny flamandzki z één albo canvas. Groetjes oet Grunn.

Wiatrak

- Zeflik znosz śląski napój na k..? - pyto Francek.
- Kwaśnica!
- Psinco!
- No to co?
- Krzynka piwa!
- No to ci teroz też powiem. Znosz śląski napój na d..?
- Nie?
- Dwie krzynki piwa!

Patryk-swietnie przyklady przytoczyles,chociazby.."...inni holendrzy maja problem z normalnym mowieniem po niderlandzku(czytaja w miare pisza i 100% rozumieja ale nie mowia)..."Kwintesencja tego o czym piszemy....U mnie na terenie Limburg-takze jest to wielki problem.Ale tym dialektem nie mowia jedynie slabo wyksztalceni ludzie:robotnicy,rolnicy...o zgrozo takze urzednicy(a oni do wyzej opisanej grupy przeciez nie naleza),nauczyciele,pielegniarki-sama nia jestem i w pracy niestety codziennie jestem zmuszona poslugiwac sie dialektem.Tak wiec nie dotyczy to tylko "wyksztalciuchow".:))

Pracowalem pare miesiecy temu z jednym chlopakiem z Amsterdamu, ktoremu zwrocilem uwage , ze fajnie ze nie mowi w dialekcie i ze uzywa prostego niderlandzkiego. On za to odpowiedzial mi ze jak pracowal w Limburgi, to nie mogl sie tam z nikim dogadac, co potwierdza to co piszesz. Ja odmawiam poslugiwania sie dialektem (nie potrafie sie uczyc obcego jezyka i dialektow za jednym zamachem)
http://nds-nl.wikipedia.org/wiki/Grunnegs
http://nl.wikipedia.org/wiki/Limburgs

Nie przejmujcie sie ,mowcie czystym holenderskim, a jak inni nie umia ..to ich problem

Drodzy rodacy.Jest wiec tylko jedno wyjscie!Napiszcie do rzadu o prosbe, aby rzad zabronil Holendrom rozmawiac swoim dialektem, poniewaz Wam jest trudno porozumiec sie z ludzmi.:-)
misia,kazdy narod ma swoje plusy i minusy.To co dla Ciebie jest duzym minusem,dla mnie jest malym i nie istotnym.Napisalam przeciez ,ze mnie NIE razi u nich to, co Was razi.Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic po tak dlugim pobycie tutaj jak ja.Jedno co mnie do dzis razi to u niektorych to swobodne bekanie:-)No ale to ponoc zdrowo:-)Nie jestem osoba, ktora zwraca uwage na drobnostki,bo to jest naprawde najmniej wazne w codziennym zyciu!

Panie Andrzeju, co oznacza wyraz PSINKO:-)?

Zosia -ty to jestes naprawde zabawna....a i uparta.....Pozdrawiam wszystkim forumowiczow!

Sylwana masz racje:-)szczegolnie uparta:-)no coz, taka juz jestem. Panie Andrzeju, nie PSINKO, tylko PSINCO:-)

Sa Holendrzy, ktorzy maja problem z jezykiem ojczystym i sa Polacy, ktorzy maja problem z jezykiem ojczystym.

Choc udalo mi sie dac NT2 nie mialabym odwagi krytykowac Holendrow za poziom ich mowienia w jezyku ojczystym, bo zebym kogos mogla w tym zakresie skrytykowac to mussze sama rewelacyjnie!!! znac ten jezyk, zeby prawidlowo ocenic stopien problemow jakie maja niektorzy z jezykiem.
Ja moge jedynei ocenic poziom problemow Polakow z jezykiem ojczystym bo go znam wystarczajaco dobrze.
Takze troche mnie bawi jak Polacy, ktorzy mowia srednio dobrze w jakims jezyku a nie ludxmy sie najczesciej kiepsko, oswiadczaja, ze ci dla ktorych ten jezyk jest mimo wszystko jezykiem w ktorym mysla, zle mowia.
Nie nam to oceniac kochani (podejrzewam, ze jedynie Zosia ma prawo oceniac stopien znajomosci jezyka przez Holednrow)

Co prawda Pan Andrzej nie jestem :-D ale się podejmę.
W tym kontekście psińco oznacza:
1. nie prawda
2. a właśnie, że nie
3. g...no prawda

broerkonijn

@ Darina,
I tu wlasnie lezy pies pogrzebany. Niestety, czesc naszych rodakow, przyjmujac postawe typowo roszczeniowa, wychodzi z zalozenia ze posiadaja patent na nieomylnosc i prawo do krytykowania wszystkiego, co dla nich jest nowe i nieznane. Juz gdzies na tym forum przeczytalem swietne motto zyciowe naszego narodu: Narzekam, wiec jestem.

Do Darina
Po pierwsze nie wydaje mi sie, ze ktos tu pisal ze Holendrze zle mowia po holendersku w kontekscie, zlej budowy zdan, zlej wypowiedzi, itd. Powyzsze posty dotyczyly problemu jakim sa dialekty i poslugiwanie sie dialektami. Swoja wiedze odnosnie tego jak Holendrzy posluguja sie holenderskim czerpie od innych Holendrow i Polakow , ktorzy mieszkaja tu bardzo dlugo, a najczesciej od pewnej Holenderki, ktora uczy mnie holenderskiego, wiec cos ona musi wiedziec o tym jak oni mowia po nl. Rozmawialem z wieloma Holendrami na temat dialektow i jezyka holenderskiego, na maje krytyczne uwagi odnosnie dialektow i sposobu poslugiwania sie jezykiem nl nikt sie obrazal, kolega z pracy szczerze mi powiedzial, ze on wie ze mowi zle po nl bo jest z Groningen i trudno. Co do Polakow , to rzeczywiscie ludzie mowia zle ,ale w zaden sposob nie mozna tego porownac do dialektow w Holandii. Ponadto o czym napisalem wczesniej dialekty sa problemem dla samych mieszkancow tego kraju nie tylko dla imigrantow. Wracajac jeszcze raz do krytyki to zobacz, ze wszystkie konkursy jezykowe w Holandii dyktanda i itp. wygrywaja zawsze Flamandowie.

adamsky
Nie jestem (i nie chcę być) zawziętym obrońcą Polaków/Polski, staję w obronie wówczas, kiedy uznaję to za konieczne i słuszne. Osobiście uważam, że z moim charakterem i pewnego rodzaju "niepolskim" nastawieniem do życia niejednokrotnie ciężko i trudno się czułam/czuję w Polsce.

Patryku
faktycznie to, ze ktos mowi zle w swoim jezyku a to, ze ktos mowi w dialekcie to dwie odrebne sprawy.
Tylko, ze nie ja je polaczylam!
Nie ja twierdzilam , ze ktos mowi zle w niderlandzkim i powinien sie go porzadnie nauczyc jesli zmusza cudzoziemcow do mowienia w niderlandzkim ... a mowi zle, bo mowi w dialekcie.

Broerkonijn: masz racje, jak tak czytam to odnosze wrazenie, ze nasi rodacy maja tylko jedno motto zyciowe - narzekam wiec jestem.

Ja rozumie, ze pewne rzeczy moga sie nie podobac, ale trzeba miec rozsadek w narzekaniu. A powody typu, ze sasiad mowi w dialekcie, ze tablice samochodowe sa zolte sa raczej smieszne niz powazne.
Sasiad moze mowic w dialekcie, sasiadka moze miec wade wymowy, pani doktor moze miec maniere szybkiego mowienia a szef mzoe miec denerwujaca maniere mowienia do nas jak do dziecka ... ale to wszystko nie jest dla nas zadna wymowka do nieuczenia sie jezyka niderlandzkiego jesli chcemy dobrze w tym kraju funkcjonowac, miec z ludzmi dobre kontakty, umiec samodzielnie wszsytko i wszedzie sobie zalatwic, znalexc prace (i np. nie zamieszczac swoich ogloszen o prace skierowanych do Holednrow na polskich portalach emigracyjnych do ktorych Holendrzy nie zagladaja).

Darina tak naprawde nie masz nic na swoja obrone.Jesli ty nie potrafisz dopuscic stwierdzonego zreszta faktu uzywania przez holendrow dialektow,i jest to dla ciebie zwyle"narzekanie"..no to gratuluje intelektu... ."Powody typu,ze sasiad mowi w dialekcie,jest raczej smieszny niz powazny..", ; piszac to ty chyba nie wiesz co tak naprawde jest istotne dla przecietnego obcokrajowca ,lub jestes mega LAIKIEM!A ja ci powiem tak,ze nasi rodacy maja wielka i niepohamowana sklonnosc do krytykowania innych,wtedy gdy ktos ma racje;za wszelka cene chca udowodnic ,ze tak nie jest...Stad mysle to twoje Darina zacietrzewienie...:)

..I jeszcze jedno Darina....jak brak ci odwagi w konfrontacji faktow,to co ty jeszcze robisz w Holandii?...Tutaj ludzie bez ODWAGI nie maja wiekszych szans na "przezycie".Tutaj trzeba byc TWARDYM i nie uginac glowy przed holendrami tylko dlatego ,ze nimi sa.Jak sie jest europejczykiem,trzeba znac swoja wartosc tutaj,a nie "siedziec cicho"i przytakiwac.......To moja konkluzja do twojej"odwagi":)A jezeli chodzi o jezyk niderlandzki,to ja zakonczylam edukacje niderlandzkiego NT2 na poziomie czwartym..i MAM ODWAGE ICH KRYTYKOWAC ZA ICH ANALFABETYZM.:)Darina,zycze ci ,zebys w zyciu miala wiecej odwagi lub nie obnosila sie na forum ze swoja 'falszywa skromnoscia':)

a ja po nl mowie jak mowie. miejsza z tym chcialabym tylko wtracic ze bardzo zaciekawilo mnie ze w mojej miejscowosci (a mieszkam w prowincji Drenthe) na drzwiach wielu instytucji milo wisi karta informujaca ze tu mowimy w drenths. ciekawe. tak, to prawda ze dookola mnie wszyscy mowia w drenths lub wtracaja dialekt w czasie rozmowy. naciezej bylo sie przestawic nam kiedy przeprowadzilismy sie z brabantu do drenthe. nie rozumielismy ani SLOWA! i naprawde musielismy prosic i pracownikow i sprzedawcow i kogokolwiek kto z nami rozmawiam zeby mowili po holendersku. wiele osob wydawalo sie oburzonych i slychac bylo jak ciezko przychodzi im holenderska mowa! chociaz probowali i tak jezyk ten nie brzmial dla nas zrozumiale, ale po 3 latach w koncu mozna sie przyzwyczaic :) chociaz dalej nie za duzo rozumiem. nie jestem przeciwnikiem dialektu, piekna tradycja! W koncu pochodze z poznania i my tez mamy swoja piekna gware, ktora sie kultywuje w naszej rodzinie. ale ludzmi na ulicy po pozniansku nie rozmawiam bo mam wrazenie ze nie to ze nie rozumieja poprostu wydaje im sie ze jestem jakim wijskim cwokiem! tu w nl ludzie tak na siebie nie patrza mowiac w dialecie. inne zycie, inni ludzie.

To prawda Misia...inne zycie inni ludzie.Ja tez nie jestem zagorzala przeciwniczka dialektu,ale...bedac w Holandii wolalabym sie poslugiwac niderlandzkim.Mnie osobiscie ulatwiloby to zycie:)

Darina, ja to pisze ciagle!Od pierwszego mojego komentarza!Niestety zawsze jestem krytykowana,obojetnie co bym nie napisala!Powiem Wam jedno....dojdziecie sami do wszystkiego po czasie, tak jak ja dochodzilam!Zauwazycie po czasie ze jest inaczej jak odbieracie wiele rzeczy teraz.Przyswoicie sobie holendrska kulture i tutejsze obyczaje.Wiem doskonale ze tutaj tez nie jest WSZYSTKO ok i rozumie, ze wiele rzeczy przyjmujecie z wielik zdziwieniem.To jest normalne.Nie rozumie tylko tego,ze czesc naszych rodakow krytykuje wszystko co holenderskie!Moja bratowa po dluzszym pobycie tutaj,powiedziala.....dopiero Holandia otworzyla mi oczy na logike myslenia nad wieloma sprawami, ktore w Polsce odbieralam inaczej.Poparlam ja w 100% bo dokladnie to samo bylo ze mna.Po czasie dopiero czlowiek zauwaza(lub nie)ze tutaj jest inna mentalnosc,inny sposob patrzenia na zycie,(dla mnie bardzo logiczny)ze tutaj jest swoboda pod kazdym wzgledem.Bedac w Polsce wszystko MUSIALO sie lub tez wiele bylo zabronione(tabu).Dam tylko przyklad jezeli chodzi o wiare i kosciol bo do dzis czuje to jako najwieksze rozczarowanie,zaklamanie i oblude w ktorej zylam 17 lat!Pomyslalam sobie...jak to mozliwe ze ten sam katolicki kosciol(mamy jednego papieza)a taka roznica miedzy holenderskim a polskim kosciolem?Spowiedz-ogolna,komunie-do reki,rozgrzeszenie-ogolne itp.Zaprosilam naszego ksiedza do siebie bo chcialam wszystko sie dowiedziec o tej roznicy miedzy kosciolami.Bardzo madrze ksiadz mi odpowiedzial.Po pierwsze-powiedzial, ze jezeli ja sama gleboko w sercu nie bede zalowac za "grzechy" to nie pomoze mi zaden ksiadz ani pokuta zadana przez niego.Po drugie,komunie daje sie do reki tutaj, w zwiazku z higiena.To zaden grzech jak to mowiono w Polsce!Straszenie pieklem,kazania (po ktorych do dzis mam traume) byly szokiem dla naszego tutejszego ksiedza ktoremu przekazalam jak to jest w polskim kosciele.On wlasnie otworzyl mi oczy na wiele rzeczy nie tylko jezeli chodzi o wiare, ale na duzo spraw zyciowych.To byl poczatek mojego pierwszego kontaku z szczeroscia i tutejsza logika.Takich przykladow mam bardzo wiele.Mam nadzieje, ze Wy po czasie tez zauwazycie DUZO PLUSOW ktore daje zycie w tym pieknym kraju!Tym, ktorzy sa zadowoleni i ktorym tutaj odpowiada holenderska kultura, obyczaje,mentalnosc i sam kraj, zycze wszystkiego najlepszego,wiele sukcesow zyciowych i duzo szczescia!Nie zwracajcie uwage na bzdury i rzeczy ktore nie wplywaja ujemnie na Waszo zycie tutaj, bo to ze sasiad mowi dialektem,bo to ze czesto pada tu deszcz, bo to ze chleb jest nie smaczny itp, to naprawde nie sa rzeczy, ktore moga ujemnie wplynac na Wasz pobyt tutaj!koncentrujcie sie nad tym co jest bardziej wazne a to jest-mozliwosc pobytu tutaj i wszystkie zwiazane z nim szanse ktore macie w dostepie!Powodzenia!

Sylwana, dalej nie rozumie!Nikt przeciez Ci nie zabrania poslugiwac sie ABN!W czym problem?????Mnie dopiero po roku pobytu powiedzieli......umiesz juz swietnie dialektem mowic, teraz ucz sie ABN,o czym nawet nie wiedzialam ze dialektem mowie:-)Teraz znam obydwa:-)Tez mogla bym byc wkurzona i narzekac ze mi nikt wczesniej nie powiedzial.Ja bylam dumna ze opanowalam tak szybko nawet dialekt:-)

Madre slowa Pani Zosiu! Tak to jest wlasnie.Pozdrawiam

misia, bo tu dialekt nie ma nic wspolnego z wiejskim cwokiem jak -Ty to okreslilas.

misia widzisz, to jest wlasnie ta roznica miedzy PL a Nl.Ty sie wstydzisz mowic swoja piekna gwara ktora nawet kultywuje sie w Twojej rodzinie aby INNI nie pomysleli ze jestes wiejskim cwokiem, a tutaj nikt sie nie wstydzi swojego dialektu a przeciwnie-sa dumni z tego bo im nie zalezy na tym co INNI pomysla!

Sylwana gratuluje poziomu 4 :-)

a swoja droga moja nauczycielka niderlandzkiego poinformowala moja grupe ze zaliczajac poziom 5 ZNAJDZIEMY SIE WSROD KILKU PROCENTOWEJ RZESZY HOLENDROW, bowiem zdobycie poziomu 5 porownywalne jest z znajomoscia jezyka holenderskiego na poziomie akademickim.
Nie zapominajmy jednak ze w naszej ojczyznie poziom narodowego jezyka w nizszych warstach spolecznych, szczytow nie osiaga. Wiec nie jestem pewna czy krytyka analfabetyzmu Holendrow jest zupelnie na miejscu.

Hej, ja chodze do Holenderskiej szkoly (w Limburgu) tam dialektem gada kazdy. Tylko w szkole lekcje prowadzone sa po Holendersku, sa tez szkoly w ktorych np. zdje sie egzaminy z dialektu, ale tych szkol jest coraz mniej. ( czasem zdarzy sie ze nauczycielka powie cos w dialekcie, ale prawda jest taka ze lekcja musza byc kontynuowanane w jezyku poprawnym ( j. holenderski).
Jesli tak sie nie stanie skarge mozna zglosic do np. administracji lub do wyzszych wladz haaa.

Holendrzy mowia plynnym Holenderskim tylko z gramatyka holenderska jest masakra podobnie slownictwo to porazke. Tak naprawde znaja wiecej synonimow i slow w dialekcie niz w jezyku holenderskim, ale niestety sie nie dziwie bo dzieci od 1 roku zycia wychowywane sa w dialekcie.

Sylwano nie bede z toba wiecej wymianiac opini bo nie bede zanurzac sie ponizej pewnego poziomu kultury i dobrego wychowania.
Chamsto mnie nie interesuje. I takie osoby poprostu zwyklam ignorowac. Nie bede tracic czasu na dywagacje z toba.

Uwagi na temat mojego intelektu, odwagi i inne zostaw dla siebie bo wierz mi - wylacznie ciebie interesuja.

Oj Zosia doprawdy SMIESZNA JESTES!Jaka ty jestes osoba ,ze przyjezdzajac do Holandii nie zadalas sobie nawet trudu zorientowania sie ,jak mowi sie ,pisze i czyta w jezyku niderlandzkim!!!!.Brawo!Poziom niesamowity...Ja wstydzilabym sie pisac takie rzeczy ,ktore swiadczylyby o moim intelekcie...ale Zosia sie nie wstydzi,tylko przytacza takie banialuki,ze az glowa boli:))))I jeszcze jedno...holendrzy musieli ci mowic co masz robic????????????kobieto..puchu marny..!!!O zgrozo!"...umiesz juz swietnie dialektem mowic,teraz ucz sie ABN..."To jest wlasnie przyklad twojego BEZAMBICJONALNEGO podejscia do zycia na obczyznie!!!Widac,ze tobie holendrzy mowia JAK MASZ ZYC.WSPOLCZUJE NAIWNOSCI,LAICTWA I SLEPOTY! TY TAK NAPRAWDE NIC NIE ROZUMIESZ i jest to tym bardziej conajmniej dziwne,bo siedzisz tu kope lat .Swiadczy to o ogromnej ignorancji z twojej strony.....Powiem ci tyle,jak masz cos napisac,zastanow sie jeszcze raz,i jeszcze i jeszcze....

Darina i Zosia mozecie sobie rece podac ,wasz poziom intelektualny rowna sie constans.Darina nikt cie nie prosil o jakies odpowiedzi,prawda boli no nie?Takie jest zycie...Ja jestem osoba spontaniczna i wale kawe na lawe...a to chamstwem nie jest i wypraszam sobie tego typu slowa.

Dyskusja na temat dialektow nie miala na miejscu krytyki poslugiwania sie dialektami, ani narzekania ze Holandia jest zla bo ludzie mowia tutaj w dialekcie. Nikt tez chyba nie mial zamiaru nazywania ludzi poslugujacym sie dialektem cwokami. Wymiana zdan na ten temat miala , przynajmiej moim zdaniem zasygnalizowac istnienie pewnego problemu, zarowno dla nas nowoprzyjeznych jak dla samych Holendrow.Pare oosob opisalo swoje doswiadczenia z osobami , ktore posluguja sie dialektem i tyle. Nie ma powodu, zeby sie oto klocic. Osobom, ktore tu dlugo mieszkaja , chcialem tylko powiedziec, ze to troche dziwne, kiedy wklada sie ogromny wysilek w nauke tego trudnego jezyka a w pracy sie nie mozna dogadac, czasami to bywa zabawne , ale czasami nie. Ja ucze sie niderlandzkiego na uniwersytecie w Groningen, obecnie poziom B1 i mam wrazenie, ze jestem gdzies w polowie drogi do goed genoeg.

Darina:-) i Tobie sie dostalo przy okazji:-))))
Sylwana,masz RACJE!!!!Jestem, glupia,naiwna,slepa,bez ambicji,malo kulturalna,ograniczona itp kobieta!Lzej Ci teraz?:-)Nie martw sie jednak moja sytuacja zyciowa,a staraj sie abys Ty ulozyla sobie tutaj dobrze zycie.Szczerze mowiac mam watpliwosci co do tego, bo czytajac Twoje wypowiedzi, nie zajdziesz daleko z taka mentalnoscia!

MK dziekuje .Zdobycie tego poziomu kosztowalo mnie wiele wyrzeczen...a jestem zona i matka pracujaca...:)

boze swiety, ile tu zawistnych polakow / polek. ludzi glupich, malo ambitnych, nie robiacych nic ze swoim zyciem. jesli kiedykolwiek uda mi sie wyjechac i osiedlic za granica pierwsza rzecza jaka zrobie, bedzie unikanie polskich ludzi. na znajomosc "trzeba sobie zasluzyc".

Zycie mam juz dawno tutaj ulozone...Mam wspaniala rodzine ,prace ,dom...zdrowie dzieki Bogu.Dziekuje za troske....I nie martwie sie TOBA lecz wspolczuje ci ,bo bycie niewolnikiem w swoim wlasnym domu musi bys straszne!:)

Patryk masz racje ,o to tu tak naprawde chodzilo,ale niektore osoby uparcie nie dopuszczaja tego do siebie...To straszne,ale zawisc jest u niektorych wielka.Szkoda....

Sylwana,do czego to piszesz?:-)niewolnikiem w swoim wlasnym domu??????:-))))Oj kobieto,ja Tobie wspolczuje bo chyba Ty masz z tym problemy!

Ciesze sie ze zycie Ci sie juz dawno ulozylo, teraz tylko czas najwyzszy, aby Ci sie w glowce tez poukladalo!:-)

Patryk cyt."czytaja w miare pisza i 100%rozumieja..." tez nie potrafia w miare dobrze pisac i smialo przyznaja sie do tego. Co do czytania ze zrozumieniem to i z tym maja trudnosci. :-)

Oj Zosia zupelny brak u ciebie rozumu mnie zdumiewa:)))Nie powtarzaj po mnie slowa "wspolczuje "jak nie znasz jego znaczenia...,bo wspolczuc to ja moge tobie...z moja glowa jest wszystko w porzadku,ale twoja zrobila sie calkiem "pomaranczowa":)))))A jezeli chodzi o niewolnictwo...to ty juz dobrze wiesz o co chodzi..dotyczy to prawie wszystkich polek,ktore "wyszly" za holendrow...dla kasy,kasy i jeszcze raz dla kasy...Slepo zapatrzone w nich,ponizane ...co ja ci zreszta bede opisywac,znasz to z autopsji...reszte sama sobie dopowiedz...

Ja :)

patryk wracajac do dialektow widze ze jestesmy niedaleko siebie +- 60km nie wiem jak u ciebie ale czy w dialekcie mowia wszyscy? Ja bez przesady powiem 90% klasa robotnicza mowi Drents na codzien. Tak na marginesie raz mialam w domu elektryka ktory nie tylko mowil drenths (jakiez bylo moje zdziewienie kiedy poprosilismy go zeby mowil po nl on powiedzial ok i.... dalej mowil drenths), pozatym mial duuuza wade wymowy. poprosilismy sasiada na tlumacza!
Co do bycia cwokiem. Ciekawe, takie moje spostrzezenie na temat holendrow. Dialekt z Amsterdamy jest (np. w brabancie) tolerowany (oni oczywiscie na wzajem sie nie rozumieja) natomiast juz dialekt z Friesland uwazany jest za Boer-taal (badz co badz poznanskiego-cwoka!) Mysle ze tez ulatwieniem jest (chyba nikt tego jeszcze nie wspomnial) ze ogadajac telewizje regionalna lub poprostu wywiad z osoba mowiaca dialektem mamy pod spodem tlumaczenie na holenderski.

Zosiu lepiej i Ty zignoruj pania Sylwane, bo jej teksty przybieraja barwe nie tylko chamstwa ale zaczynaja byc lekko psychotyczne (o jakis niewolnikach!!!). Szkoda, na ten belkot czasu.
Ja juz tez sie nie dziwie czemu ta pani ma klopoty w porozumiewaniu sie z innymi. Jak juz zna jezyk na poziomie 4 to pewnie umie juz dobrze wybluzgac niejednemu sasiadowi po niderlandzku.

Ja w Holandii jestem bardzo niedlugo w porownaniu z wieloma na tym forum i dobrze wiem ile wysilku kosztuje nauka jezyka. Poniewaz mam swiadomosc wlasnych niedociagniec dalej sie go ucze i pewnie bede to robic jeszcze jakies 10 najblizszych lat o ile nie przez cale zycie. Do dzis pamietam bol tego jak musialam sie przestawiac z angielskiego na holenderski.
Tez nie przepadam za dialektami ale nie usprawiedliwiam swoich ew. klopotow jezykowych faktem, ze ktos mowi w dialekcie. Nie przerwalam mojej nauki z tego powodu i nikomu nie karze rezygnowac z tradycji - bo ja jestem najwazniejsza i ja wlasnie tu nie rozumie i to inni sie musza dostosowac.

Jesli ktos ma mentalnosc czlowieka, ktory jezyka tubylcow uczyc sie nie bedzie i znajdzie na to wszelakie wymowki, a to sie nie chce wynarodawiac, a to nie bedzie zginac karku, a to inni mowia zle, a to inni uzywaja innego jezyka itp to lepiej niech zostanie w Polsce.
Po co sie za granica meczyc i meczyc soba innych np. innych Polakow narzekaniem a Holendrow wymowkami. Lepiej zostac u mamy, ktora mowi tym samym jezykiem.

Ale ty jestes prosta Darina,szczere wyrazy wspolczucia.To wy obie macie klopot w porozumiewaniu sie na tym blogu.....:)))A swoja droga..odwagi ci brakuje, ale nie do chamskich komentarzy.

No wlasnie..po co sie meczysz ,wracaj do Polski.Byc w Holandii trzeba sie nauczyc,to nie takie proste ..tu potrzeba czasu i nie ma wytlumaczenia dla osob pozbawionych odwagi.

Pozdrawiam Cie goraco Zosiu.....:)

Pozdrawiam Cie goraco Zosiu....:)

A teraz do Sylwany....sadze ze to Tobie "brak rozumu" albo nie swiadoma jestes tego ze moze jestes wybrykiem natury ,albo co gorsze jakims blede genetycznym.Ale to i tak w zaden sposob nie usprawiedliwia Twojego zachowania i obrzucania obelgami innych,brak Ci jakiej kolwiek pokory nawet w wysluchaniu innych opinii swiadczyc to tylko moze o tym ze nie potrafisz dyskutowac ,wychwalanie siebie samego pod niebiosa sklania mnie tylko do jednego wniosku :masz niska samoocene moze nalezy skonsultowac sie z kims....? A tak na koniec to szczesliwi musza byc Ci wszyscy ktorych zostawilas w Polsce.....:)pozdrawiam

Sylwana:-)masz problem z dialektem holenderskim,a widze ze z polska pisownia tez u Ciebie slabo.
Polak,Ciebie,Tobie,Twoj itp pisze sie z DUZEJ LITERY KOBIETO!!!!!

Beatko rowniez serdecznie pozdrawiam:-)i zycze milego dzionka:-)

Ta wypowiedzia znizylam sie prawie do Twojego poziomu ,ale ........sama sobie dopowiedz.....:)przepraszam za to innych

Oh...Zosia znalazla kolejna pocieszycielke...zreszta reprezentujaca jak widze ten sam poziom...Ty lepiej nie przepraszaj innych ,tylko sie nie wypowiadaj ,jak nie masz co do powiedzenia.I jeszcze jedno :ortografia Zosia:OPROCZ pisze sie przez O kreskowane,a nie przez U otwarte jak ty to napisalas! Popelniasz podstawowe BLEDY ORTOGRAFICZNE.Naucz sie najpierw jezyka polskiego,a pozniej poprawiaj innych.:)Poziom twoj jest dla mnie nie do zaakceptowania ,zreszta Dariny rowniez...Nie bede wiecej dysputowala z wami,bo tez nie ma o czym i co najwazniejsze Z KIM.Pozdrawiam wszystkich tych forumowiczow ktorzy potrafia szczerze rozmawiac o faktach.:)))))

zadna pocieszycielka tylko ktos kto widze nadepnol Ci na odcisk hahahha co mnie bardzo cieszy....a jak sie nie masz czego czepic to nie czepiaj sie ortografii ,jezeli chcesz kogos pouczac to niestety musisz zaczac od siebie....

hej dziewczyny dajcie spokoj :)
nie szarpcie sie za wlosy

NL jest ogolnie ok ale ja osobiscie patrze na te kraine z perspektywy tego czego odemnie wymagano w PL gdy pracowalem w miedzynarodowej firmie jak przedstawiano mi zachod.
Ciagle mowienie przez szefow z zach ze jestemsy mniej wydajni ze to i to jest w PL zle.

Mysle ze nie chodzi nam o narzekanie tylko o powiedzmy roznice miedzy swiatem realnym a tym w jakim swietle przedstawiaja sie ludzie w zach nie tylko NL.

Ludzie dobrzy i zli sa wszedzie.

Prosze jednak zebysice zrozumieli moje wypiowiedzi.

Nie chodzi o narzekania itp ale jak mowia holendrzy ze sa otwarci itp to jest mi czasem dziwnie gdy ktos wyprowadza psa (to tez dzieje sie w PL ale my w Pl nie jestesmy otwarci i fajni z zalozenia) i mowisz Panu PAni hej ale tu jest palc zabaw i pies niepowinien tu sie zalatwiac (robilem to w PL i w NL bo uwazam ze sa pewne normy odnosnie pewnych zachowan) i slyszysz jak Ci sie nie pdooba do spier....j do swoejgo kraju no to troch nie tak.
Oczywiscie nie jest tak codziennie ale tez nie jest to odosobniony przypadek.

Z drugiej strony fajnie jak przepuszczaja mnie z wozkiem przez pasy i nie musze lawirowac i skakacmiedzy jadacymi autami, fajnie jak ktos daje mojemu dziecku banana w sklepie za jego usmiech.

sa dwie strony i mi chodzi wlasnie o to ze tu nie jest miod i mleko ale kraj i rzeczywistosc miezdzyludzka jak wszedzie mniej wiececj.

Ktoras z Pan pisala ze narzekam na nauczycielki w przedszkolach itp.
Nienarzekam mam punkt odniesienia i wiem czego wymagano w pracy z dziecmi 0-6 od mojej zony w PL.
Z calym szacunkiem do NL te panie w grupach 0-4 tutaj nie maja takiej wiedzy.
Konkuzja moja jest taka ze my Polacy mam wiele fajnych kobiet dobrze wyksztalconych - a nie ze narzekam.

Co do zoltych blach - w pl mowiona maja byc biale bo tak chc EU.
W UK maja zolte z tylu ale z przodu musieli zrobic bialem - moja konkluzja - zastanawiam sie czemu nie ma wszedzei tak samo choc w PL mowia nam ze takie sa normy itp.
nie chodzi mi o narzekanie
Jako wychowany w konkretnym swiecie stawiam pytania na ktore chcialbym znac odpowiedz.
Nie zakladam spikowych teorii ale na dzien dzisiejszy moje generlanie spotzrezenie jest takie ze ludzie zach traktuja ludzi wschodzu jak kmieci ubogich krewnych od ktorych nalezy wymagac inaczej ma sie sprawa z nimi samymi. to oni wymagaja.

szacun dla karju NL za kursy jezykowe dla ludzi. moja malzonka sama zapisala sie na taki kurs choc nie musi.
ja z racji wyjazdowej pracy niestety tego nie zrobilem. starcza mi angielski.

bez snesu jest dzieleni sie na dwa obozy i krzywe patrzenie jak ktos ma odmienne zdanie.
to zreszat nasza bolaczka Polakow.
jak ktos mysli inaczej to jest przeciw mnie.

ja chetnie slucham co ma ktos do powiedzenia i szanuje co mowi.
natomiast przestaje dyskutowac gdy ktos nie sluchac tegoc o ja mowie a slepo sie do tego odnosi.

@broerkonijn

jesli place podatki i zyje tu na stale to nie jestem gosciem tylko czescia spoleczenstwa ktorego dotycza te same prawa obowiazki i benefity

Sylwana wielkie dzieki za to, ze nie bedziesz juz z nami dyskutowala.Masz racje, ze nie nadajemy na rownym poziomie.Ty przewyzszasz tu wszystkich swoja inteligencja.Ja jej niestety nie posiadam, czego zazdroszcze Tobie.No ale coz,jakos to chyba przezyje:-))))))
Dziekuje ze mnie poprawilas za blad, ktory mi sie rzadko zdaza,no ale po 41 latach pobytu tutaj, czasem zapomne sie.Chyba nie ma sie czego dziwic!

Bede rozmawiala ..ale juz nie z wami.A NA ODCISK TO JA NADEPNELAM -ALE WAM,ale mnie to w przeciwienstwie do jakiejs tam Beaty NIE CIESZY,poniewaz ,az tak plytka nie jestem,jak ta owaz persona..:))))))

Zabawna jestes w sytuacjach podbramkowych ,to pozwala myslec ze jak bedzie tak dalej to w koncu ujrzymy"cala Ciebie" mam tutaj na mysli Twoj styl pisania,a to z inteligecia jaka niby posiadasz nie ma nic wspolnego.T ak na marginesie dla Ciebie nie musze istniec -cale szczescie,nikomu nie zalezy na znajomosci z osoba taka jak Ty a juz napewno tym ktorzy cenia sobie inne wartosci..

A najgorsze, ze ta pani jak sama twierdzi ma dziecko. Niezly przyklad dla malej. Ciekawe czy na dziecku tez w ten sposob wyladowyuje swoja frustracje.

Darina mam nadzieje ze nie pozatym takie osobowosci najczesciej w domu sa przykladnymi osobami (przynajmniej sie straja) duzo musi je to kosztowac. W momencie kiedy maja miejsce do popisu wychodzi z nich to wszystko czego mozemy byc swiadkami....

Wiatrak

Andrzeju:
Np. weryfikowac i usuwac jak na innych forach posty usiane wszelakimi wyzwiskami i epitetami powszechnie uznanymi za obelzywe.

Do Misia

Dialektem w samym miescie Groningen nie posluguje sie zbyt wiele osob, natomiast na prowincji sa trzy rozne dialekty i tam wiekszosc mowi w dialekcie. Wiekszosc osob z niskim wyksztalceniem w Groningen mowi w dialekcie, ale spora czesc z nich mowi doskonale po niderlandzku. Zalezy jak sie trafi, obecnie w pracy czasami mam problemy, zeby sie dogadac. W Fryzji mowi sie po fryzyjsku to osobny jezyk z wlasna gramatyka, uzywany takze w Niemczech tzw Oostfrisland (leer oldenburg) Jezyk fryzyjski jest obowiazkowy dla dzieci chodzacych do szkoly podstawowej w Fryzji. Ponadto posiada on "10 tysiecy roznych dialektow" Np kazdej wyspie w Holandii mowi sie w innym dialekcie. Co do boertaal, to fryzyjczycy sa bardzo nielubiani , np w Groningen z wzajemnoscia natomiast mieszkancy Drenthe nie wywoluja to zadnych emocji. Ponadto wydaje mi sie ze mieszkancy prowincji Groningen, Drenthe Overijssel i Fryzji sa dla mieszkanca Amsterdamu boer i ma o nich negatywne zdanie (oczywiscie na to wszystko trzeba patrzec z przymruzeniem oka)
a terez cos dla tych co narzekaja ze inni narzekaja na Holandie
Pozytwne strone dialektu, Gronings i Drenths sa takie ze Holendrzy sie znakomicie dogaduja z Niemcami mieszkajacymi przy granicy, kolezanka z Niemiec rozumie Gronings bez problemu, wedlug wikipedi przecietny mieszkaniec Dani , rowniez nie powinien miec problemu z zrozumieniem Gronings. Pozdrawiam .

Darina,przylanczam sie do Twojej propozycji!!!

@DArina

zgadzam sie z Toba.
nie mniej jak zauwazysz z mniej wiecej ciekwej dyskusji doszlismy to momentu obrzucania sie epitetami.

Ktos poprostu musi zignorowac zaczepke i kontynuowac normalna rozmowe

Patryku wchodzi tu na forum spora grupa stalych bywalcow i jakos wszyscy potrafia dyskutowac, przekonywac sie czy wypowiadac swoje zdanie tak jak mowilam mniej lub bardziej emocjonaljnie.
Ale jak narazie pojawila sie tylko jedna osoba, ktora uzywa wyzwisk w stosunku do tych z ktorymi sie nie zgadza.
Masz szczescie Patryku, ze Twoje poglady zbiezne sa mniej wiecej z pogladami tej damy bo inaczej pewnie tez uslyszalbys pare wyzwisk.

A wyzwiska powinno sie tepic a nie zachecac wyzywane osoby do ignorowania.
Bo predzej czy pozniej kazdemu sie moze dostac.

Tak jak widzisz Patryk...mozesz mowic mowic a pewne panie i tak nic nie zrozumieja,nie wiedza widocznie jakie slowa oznaczaja wyzwiska,a ktore sa potwierdzeniem wypisywanych przez nich absurdow.One nie rozumieja...tego i owego,ale same potrafia rozszczekac sie na dobre:)Najsmieszniejsze jest to ,ze pierwszy raz w zyciu oto mialam watpliwa okazje poznania owych delikwentek.Wychodze jednak z zalozenia ,ze moze nalezaloby owe panie wyslac na jakies odstresowujace SPA,moze pozbylyby sie jadu,ktory tak pieczolowicie caly czas pielegnuja.:)Pozdrawiam cie Patryku.

Aha jeszcze jedno...swojego czasu pamietam jak niektore osoby takze systematycznie i pieczolowicie 'dobijaly'pania Zosie....Padaly wtedy i ze strony niektorych pan i niektorych panow w stosunku do niej niewybredne slowa....I jakos wtedy nikt nie zarzucil tym osobom,ze "oto swoimi slowami krzywdza ta pania"....No i coz ..,spuscmy zaslone milczenia...

Misia fajnie napisane,ale potraktowalas juz innych z gory cytuje "Napisala bym te slowa do pozostalych w walce, ale to by bylko jakby mowic do studni bez dna." I jak tutaj mozna rozmawiac o poprawnosci ,kiedy na starcie pozostalych stawia sie na spalonej lini.Moze by wyzbyc sie cynizmu a pozniej cokolwiek probowac zmieniac??pozdrawiam

A tak wogole to zastanawiam sie gdyby do takich dyskusji doszlo w realu....oj by sie dzialo....a moze byloby lepiej??... co wy na to?

Dziekuje Misia za te cieple slowa....tak dokladnie jest jak napisalas...ja jestem osoba bezposrednia,co czasem niektorym moze nie odpowiadac,ale SZCZERA.Co mam w sercu ,to i na mysli,lubie konkretne,madre i nie owiane falszywa skromnoscia wypowiedzi...Nie lubie zaklamania i takze chetnie slucham madrych osob,ktore maja cos sensownego i prawdziwego do powiedzenia.Natomiast ..jest tak jak napisalas.."przestaje dyskutowac gdy ktos nie slucha tego co ja mowie a slepo sie do tego odnosi".Jeszcze raz ci serdecznie dziekuje i pozdrawiam z pieknego Limburga!

@Darina

byc moze moje poglady sa zbiezne to tej damy jak to okreslilas ale sa inne niz Twoje a umiemy dyskutowac bez wyzwisk :)

Mnie tez ktos okreslil ze zal mu mnie i na tym skonczylem odnoszenie sie do tej osoby ot i tyle.

lubie gadac ale rzeczowo nawet jesli ktos cos innego ma do pwoiedzenia a przekonywanie kogos do swoich argumentow traktuje jako fajna zabawe intelektualna

Sylwana,mylisz sie i wiem chyba ktora osobe masz na mysli.Chyba ta sama o ktorej Misia wspomniala.Jednak jej wybredne komentarze Pan Andrzej zlikwidowal.Mnie wlasciwie tutaj juz nic nie dziwi.

Oj,niewybredne mialo byc:-))))

Droga Beato, nie bylo to wcale moim zalozeniem. nauczylam sie miec do wszytskiego dystans. a dlaczego tak wlasnie napisalam? poniewaz probowalam tez rozmawiac z tymi osobami i nie wyszlo. i chcialabym dalej dyskutowac ale tylko na zasadach jakie okreslil powyzej patrykbj ,,lubie gadac ale rzeczowo nawet jesli ktos cos innego ma do pwoiedzenia a przekonywanie kogos do swoich argumentow traktuje jako fajna zabawe intelektualna.'' nie mam zamiaru na chama pokazywac jacy to inni sa glupi, beznadziejny a jaka to ja nie jestem ae. bo tak nie jest! Ja znam dobrze swoje wady, nikogo nie musze przeprszac za brak wyksztalcenia wyzszego, ani za to ze po 6 latach tu nie mowie dobrze po holendersku. Strasznie nie moge zniesc tego ze w zaden sposob nie mozna sie negatywnie odniesc do pewnych aspektow zycia tu w nl. zaraz czlowiek jest napadany i dyskusja nie ma sensu. ciagle czytam o marudach, polskiej mentalnosci,chorobach - ciagle ktos komus wygaduje narzekanie, nie wiem czy ktos to zauwazyl, ze powstaje nowa tendencja - narzekanie na narzekanie!!! zauwazyliscie to? cokolwiek powiesz negatywnego zaraz wyskakuja posty ooooj typowa polska mentalnosc!blablabla.
dlatego jak czasami wiatrak wywoluje u was czy tam u ciebie takie zbiezne emocje to naprawde polecam moj sprawdzony sposob - nie pisz komentarzy, postaraj sie cnajmiej przez 2-3 tygodnie tu nie zagladac. potem powoli wracaj na wiatrak, czytaj ale nie komentuj i zobaczysz z czasem wrocisz tu spokojniejsza/spokojniejszy.

p.s.: nie wiem czy macie tez cos takiego, ale da mnie watrak jest bardzo waznym portalem. i tak apropo PANIE ANDRIU kiedy zobaczymy statystyki? kto odwiedza wiatrak? to jest najbardziej aktywny? Juz sie nie moge doczekac!

Mnie nikt nie krzywdzi.Nie zalezy mi na krytyce i wyzywaniu przez osoby, ktore nie sa mi bliskie!!! Od moich bliskich nigdy nie doznalam tego,a to jest dla mnie najwazniejsze!Wyrazanie sie o innych w tak nie kulturalny sposob, swiadczy tylko o poziomie i inteligencji TYCH OSOB!!!

Moze nie dla wszystkich ale dla mnie WYZWISKA a INNE ZDANIE to dwie baaaaaardzo rozne rzeczy.

Jesli ktos rzuca wyzwiska na temat czyjego intelektu itp. bo sie z nim nie zgadza to chyba zupelnie inna sprawa niz gdy oswiadcza, ze sie z kims nie zgadza, bo ... i wyjasnia.

Jesli ktos nie widzi roznicy to ja nie jestem w stanie lepiej tego wyjasnic.

Mam propozycje do tych, ktorych owa dama NIE obrazila. Bardzo to szlachetne NIE obrazac sie, jesli Was NIE obrazila.

Nie okazuje natomiast prosze szlachetnosci za tych ... ktorych obrazila rozmaitymi epitetami.
Jesli okresli kiedys Wasz intelekt i nie wiem co tam jeszcze (zanim P. Andrzej zdazy wkroczyc i usunac)epitetami powszechnie uznanymi za obelzywe to wtedy bedziecie mieli okazje powiedziec za siebie: ze jest super, fajnie napisala i dodac kilka slow gratulacji.
Prosze tego jednak nie czynic w moim (i innych obrazonych imieniu).

Pochwaly za wyzwiska (a nie za inne zdanie!!!!) sa dla mnie niesmaczne,
i nie bede juz ciagnac tego tematu bo sprawa dla mnie jest wiecej niz jasna i uwazam, ze wszyscy powinnismy dbac zeby dyskusje nie wychodzily poza granice przyzwoitosci.

Ps. Nie wiem czy mam racje, ale poniewaz wiecej nie znalazlam tego obrazliwego postu Sylwany, takze wydaje mi sie, ze p. Andrzej to usunal. Jesli tak to chwala mu za to.
Jesli nie, i ten post dalej sobie gdzies tam jest, to bardzo dobrze, ze go wiecej nie znalazlam. Nie bylo w koncu co czytac.

Nic dodac nic ujac Misia!Precyzyjnie wszystko podsumowalas.:)No ale ja juz musze pedzic do pracy...Pozdrawiam wszystkich przyjaznie nastawionych:))))

Darina ...nie tlumacz wszystkim juz wiecej...nie wybielaj sie.Dziewczyno daj sobie spokoj,cofnij jad do"zebow jadowych",bo mozesz sama sie nim otruc..:)Nikt moich postow nie usuwal...Pozdrawiam pana Andrzeja:)

Misia, postaram sie posluchac Twojej rady:-)tylko wiesz,nie potrafie milczec, kiedy czytam krytyke skierowana pod moim adresem od osob, ktore posadzaja mnie o rzeczy,ktore nie istnialy i nie istnieja!Jak mozna wypowiadac sie o kims, nie znajac wogole tej osoby i jej histori zycia?!Jak mozna posadzac kogos o to, ze .... CYTUJE:29 listopad 2009 o 22:09 Sylwana
Oj Zosia zupelny brak u ciebie rozumu mnie zdumiewa:)))Nie powtarzaj po mnie slowa “wspolczuje “jak nie znasz jego znaczenia…,bo wspolczuc to ja moge tobie…z moja glowa jest wszystko w porzadku,ale twoja zrobila sie calkiem “pomaranczowa”:)))))A jezeli chodzi o niewolnictwo…to ty juz dobrze wiesz o co chodzi..dotyczy to prawie wszystkich polek,ktore “wyszly” za holendrow…dla kasy,kasy i jeszcze raz dla kasy…Slepo zapatrzone w nich,ponizane …co ja ci zreszta bede opisywac,znasz to z autopsji…reszte sama sobie dopowiedz…
To jest wlasnie jeden z przykladow osoby, ktora jest pielegniarka,ma rodzine,meza, dziecko i zyje tutaj.Mnie by do glowy nie przyszlo, aby kogos o takie rzeczy posadzac i tym wydawac o sobie taka opinie Polki!!!!Zastanow sie Sylwana nad tym bo jestes dorosla kobieta,ze brak szacunku do innych to bardzo ujemna cecha czlowieka!!!Mozna sie nie zgadzac z pogladami innych, ale w taki sposob ublizac komus to jest nie do zaakceptowania!

Misia cyt. "ciagle czytam o marudach, polskiej mentalnosci,chorobach - ciagle ktos komus wygaduje narzekanie, nie wiem czy ktos to zauwazyl, ze powstaje nowa tendencja - narzekanie na narzekanie!!! zauwazyliscie to? cokolwiek powiesz negatywnego zaraz wyskakuja posty ooooj typowa polska mentalnosc!blablabla."

Dokladnie i dlatego nie bede tu juz zagladac bo niedobrze mi sie robi od czytania postow Zosi i Dariny.
Do admina: czy mozna jakos zrezygnowac z abonamentu na ten artykul? Przychodza mi maile a juz nie chce tu w ogole zagladac.
Zosia jestes straszna hipokrytka, przyczepiasz sie do naszych postow, do moich wypowiedzi na temat Holandii czy Holendrow, to ze jestem tu 20 lat nie znaczy ze ich znam mniej niz Ty , moge miec wiecej kontaktu z nimi itp. Co sie wypowiem to juz teksty typu "to gdzie ty mieszkasz???" A Ty mieszkasz na obszarze calej Holandii? Znasz wszystkich ludzi w calym panstwie? Nie badz smieszna !
Pozdrowienia dla Sylwany, Misi, Patryka i pozostalych normalnych, ktorych pominelam...

DO; michal
cytuje: ''...Improwizacja to brak profesjonalizmu...''

Prawda, ale improwizacja to rowniez cecha pozytywna, cos co Holendrzy nazywaja ''avontuurlijk'' i czego im samym brakuje a czego nam (jak sami sie przyznaja) zazdroszcza (podobnie jak Wlochom).

Dlatego wlasnie powinnismy szukac tego co nas laczy a negatywne roznice obracac w pozytywy.

Na koniec cytuje proze Klareckiego

'''...- Polacy i Holendrzy bardzo różni - powiedział. - Polska i Holandia bardzo różne. Holandia bardzo piękna, Polska też, holenderskie dziewczyny bardzo piękne, polskie też - rozmarzył się.
- Widzisz - powiedział Ekscelencja - to co nas różni, jednocześnie nas łączy, Im więcej różnic, tym bardziej jesteśmy tacy sami...''

Zosiu tak ja Ty znalazlas, ja tez probowalam znalezc jeden z obrazliwych postow Sylwany ale NA SZCZESCIE nie znalazlam wiecej, wiec nie wiem czy na starosc osleplam czy zostal usuniety.
Nie ma to zreszta zadnego znaczenia.
Chcialabym tylko zeby nikt inny nie decydowal czy ja mam prawo czuc sie urazona wyzwiskami czy nie.
Niech kazdy decyduje za siebie.

I tez doswiadczylam takiego dysonansu, ze jedna i ta sama osoba potrafi z jednej strony do ludzi, ktorych kompletnie nie zna takie wiazanki puszczac li tylko dlatego, ze sie z nimi nie zgadza a z drugiej strony zona, matka itp.
Ale to juz nie moj problem.

Kajaja bardzo swietnie, trafnie zreasumowane. Nic dodac, nic ujac.
W koncu to nawet jest piekne , ze potrafimy sie roznic, wwazne zeby sie pieknie roznic.

:-))))))))nastepna sie doczepila do mnie!!!!(lub to jedna i ta sama osoba):-)))))Smiechu tylko warte!Milego dnia zycze WSZYYYYYYYYYYYYYYYYYYSTKIM!!:-))))))

Darina:-))))

Mysle, ze Admin moze poswiadczyc, ze posty Sylwany i moje nie sa pisane z jednej lokacji. Zosiu czyzby paranoja?

Ja wystarczy kliknac w kwadracik na dole. Odwrotnosc tego co zrobilas wczesniej zamawiajac abonament.

29 listopad 2009 o 23:58 Sylwana
Ale ty jestes prosta Darina,szczere wyrazy wspolczucia.To wy obie macie klopot w porozumiewaniu sie na tym blogu…..:)))A swoja droga..odwagi ci brakuje, ale nie do chamskich komentarzy.

Ja - coz nie dziw sie, ten sam charakterystyczny rys osobowosciowy. Nie zastanawiaj sie czy u Zosi paranaja - nie rzutuj na innych swoich problemow.

Ponoc ci sie niedobrze robi jak czytasz inne niz twoje opinie, chcesz zrezygnowac z abonamentu na ten artykul, teraz juz nawet wiesz jak, czemuz to jeszcze ciagle wracasz. Czyzby masochizm?

A tak jeszcze chcialam dopisac i z gory dodaje ze nikogo nie chce obrazic/urazic i jest to taka ogolna moja opinia. Sadze ze sami mamy zbyt malo dystansu do siebie i wzajemnego szacunku do siebie. Wystarczy czasem poczytac jak ze soba dyskutujemy.
Najpierw sami musimy zaczac lubic i akceptowac siebie. Musimy przestac narzekac, przeciez zaden kraj i narod nie jest idealny, kazdy ma wady i zalety i my nie jestesmy wcale inni, tylko troche zakompleksieni, taka nasza slabostka.
Pozdrawiam

Ja, a czy JA napisalam ze to o CIEBIE CHODZI???????????Mam zupelnie kogos innego na mysli!!!!Przestan juz prosze!

No wlasnie Zosiu, to znalazlam o odwadze, ale byl jeszcze wczesniej znacznie gorszy o moim intelekcie i tego na szzczescie juz nie znalazlam.
Zreszta szczerze mowiac juz nie szukam.
Bardzo chcialabym zakonczyc juz ten temat i wiecej juz nie wchodzic w droge osobom, ktore dostaja jakiegos dzikiego szalu wyzwiskowego gdy tylko ktos sie z nimi nie zgadza.

Darina, ja sie juz poddaje:-))))Pozdrawiam:-)))

Kajaja i znowu z ust mi wyjelas. I zapewniam Cie , ze absolutnie nikogo nie obrazilas a znakomicie podsumowalas temat.

Zosiu ,he he he ja tez juz sie poddaje! Nic ponad co powiedzialam w temacie i co na samym koncu trafnie nam strescila Kajaja nie powiem.
Obysmy zdrowi byli. Pozdrawiam.

Kajaja8,podzielam zdanie Dariny!
Darina, masz racje, abysmy zdrowi byli bo to jest najwazniejsze!Pozdrawiam.

Przeczytalam wszystkie wpisy i przyjme jak zwykle pozycje obronna i powiem ze zgadzam sie po trosze ze kazdym. Jest nas tutaj garstka na forum i podejrzewam ze kazdy z nas ''okreca'' sie w innym srodowisku, w innej branzy, wsrod innych ludzi, ma inny bagaz doswiadczen z Polski itd itd.
Chyba mialam troche szczescia w zyciu bo znalazlam fajna prace w swoim zawodzie, jestem otwarta na innych i Holendrzy ktorzy mnie otaczaja rowniez sie otworzyli na mnie. I najwiekszym moim sukcesem tutaj jest fakt, ze ludzie z ktorymi pracuje, obok ktorych mieszkam, na poczatku nie wiedzieli o Polakach prawie niczego, dodawali rowniez ze ich to nie interesuje. Podsmiewali sie kiedy opowiadalam o botwinie czy zupie z kiszonej kapusty - a teraz 6 lat pozniej przed swietami prosza o przepis na barszcz czerwony i pierogi z grzybami.
:-)

Dokladnie tak jest. Kazdy tu opisuje swoje wlasne doswiadczenia, a kazdy ma inne. Ja tez mialam troche szczescia, dobrych sasiadow, zyczliwych ludzi dookola. Tez otrzymalam prace w zawodzie(jeszcze co prawda nie na caly etat, ale ... nadzieje mam) w ktorej bylam pierwsza cudzoziemka ze smiesznym akcentem i nienajlepsza gramatyka. Tez teraz zaczynaja interesowac sie Polska, prosza o przepisy a najczesciej maja ochote na wakacje w Polsce (paru juz espediowalam do mojego Krakowa i Zakopanego). Takie drobne rzeczy a ciesza.
Moze rzeczywiscie trudno mi jest zrozumiec ludzi, ktorzy maja problem z sasiadami, z praca itp. Ale tez wiem, ze nigdy bym sie z sasiadami nie dogadala, pracy w zawodzie nie znalazla - gdybym nie znala jezyka.
I dlatego uwazam, ze nie warto sie bronic przed znajomoscia jezyka, bo to wiele ulatwia.

"Ponoc ci sie niedobrze robi jak czytasz inne niz twoje opinie, chcesz zrezygnowac z abonamentu na ten artykul, teraz juz nawet wiesz jak, czemuz to jeszcze ciagle wracasz."

Po pierwsze dopiero przeczytalam ten post i zadnego kwadracika nie widze. Po drugie czytaj ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisalam ze niedobrze mi sie robi, kiedy czytam opinie inne niz moje - to juz Ty sobie dodalas. Ja szanuje czyjes zdanie i tego oczekuje od innych. Nie przyczepiam sie do Waszych postow, z reszta co bede mowic... to i tak jak grochem o sciane... Gdzie ten kwadracik ??? Juz nie chce tu zagladac, zryjcie sie same.

Z jezykiem wlasnie jest chyba najwiekszy problem. Osobiscie uwazam ze jezyk to pierwsze krok do integracji bo jak sie zintegrowac z krajem i ludzmi bez znajomosci jezyka. I tu znowu jest problem, niby wiekszosc Holendrow mowi wlada Angielskim ale nie wszyscy, rowniez duza grupa Polakow przebywajacych tutaj niestety nie zna Angielskiego i pojawia sie pierwszy problem. Dla mnie motywacja do nauki Holenderskiego byl fakt ze planuje to pozostac na stale, nauka jezykow przychodzi mi latwo wiec problem z glowy. Jednak problemem sa Polacy ktorzy pozostaja tu czasowo i jezyka Holenderskiego uczyc sie nie beda a do tego nie znaja zadnego innego. Z jednej strony plany przymusowej integracji to pomysl na rozwiazanie problemu a jednoczesnie pogwalcenie prawa przeplywu sily roboczej w EU. Bo niby dlaczego Polak mialby przymusowo sie uczyc jezyka a Grek nie. I rodzi sie zrodlo konfliktow.
Kompleksowy problem

Kajaja wlasnie sek w tym, ze nie ma problemu, bo nie istnieje dla Polakow przymusowa integracja.
Wrecz przeciwnie, sporo tu pojawia sie glosow , ktore bardzo by chcialy sie uczyc jezyka a ewentualne finansowanie kursu zalezy od dobrej woli Gemeente (ktora podejrzewam, ze zwykle jest, ale dopuszczam rowniez mozliwosc, ze zawsze gdzies bedzie gemeente, ktore takiej zgody nie wyrazi).
Intergacja nie jest przymusowa i wlasnie ze wzgledu na przepisy unijne nie bedzie - bez wzgledu na to co mowia holenderskie odpowiedniki naszych Giertychow i Lepperow, aby wzbudzic poklask wsrod tej ciemnej czesci ludu holenderskiego.

Dziekuje Ja,takze cie pozdrawiam..a takze Misie i Patryka.Ja-nie ma sensu juz tym paniom czegokolwiek tlumaczyc,bo jak to sie mowi ;grochem o sciane..Juz wiem skad sie bierze ta niepohamowana upartosc jednej pani z tej grupy..to hanyska...a oni sa zawzieci niesamowicie..to tacy ludzie..:)Ja ,Misia i Patryk serdecznie was pozdrawiam!:)))

2 grudzień 2009 o 14:06 Ja
Misia cyt. “ciagle czytam o marudach, polskiej mentalnosci,chorobach - ciagle ktos komus wygaduje narzekanie, nie wiem czy ktos to zauwazyl, ze powstaje nowa tendencja - narzekanie na narzekanie!!! zauwazyliscie to? cokolwiek powiesz negatywnego zaraz wyskakuja posty ooooj typowa polska mentalnosc!blablabla.”

Dokladnie i dlatego nie bede tu juz zagladac bo niedobrze mi sie robi od czytania postow Zosi i Dariny.Ja,

jak to nie napisalas ze niedobrze Ci sie robi?Patrz, to Twoj wpis!

Dlatego wlasnie ja ciagle pisze,ze czas zmieni wiele pogladow na Holendrow, ich kulture i ich obyczaje.Podobnie jak Holendrzy poznaja nasza kulture.Poczatki sa zawsze trudne i tak jak pisze Kajaja8,jezyk to podstawa do integracji.Wtedy, kiedy wszystko sie rozumie i kiedy samemu mozna sie porozumiec z Holendrami, wtedy wiele rzeczy widzi i rozumie sie inaczej.To jest normalne, ze wszystko obce odbiera sie z dystansem.Ja nie mialam duzego problemu z integracja.Zostalam od samego poczatku zaakceptowana w srodowisku w ktorym przebywalam.Otrzymalam wiele pomocy i rad ktore byly bardzo przydatne w dalszym moim zyciu.Doznalam wiele zyczliwosci od ludzi w moim otoczeniu.Do dzis sa dla mnie zyczliwi i to jest wzajemne!

Zosia "jak to nie napisalas ze niedobrze Ci sie robi?Patrz, to Twoj wpis!"
Kobito naucz sie czytac ze zrozumieniem, przeczytaj dokladnie co napisalam. Napisalam ze niedobrze mi sie robi od Waszych napastliwych postow, Waszego czepialstwa a nie od czytania innych opinii od moich a to roznica!!! Dyskutuje nie na jednym forum ale wsrod takich wron to sie dyskutowac nie da !
Jak wylaczyc ten abonament!!!! Co za bzdurna pisanina, gorzej jak przedszkolaki!

Ja, jak nie bedziesz juz oplacac, to abonament automatycznie zostanie zatrzynany:-)))))))))Nie rozumie dlaczego chcesz "wylaczyc ten abonament":-)Poprostu nie reaguj na komentarze i tyle!

Ja ,dobrze to ujelas"napastliwe wrony"...powtarzasz i powtarzasz a one dalej nic nie rozumieja..i kracza dalej..:)Nie zwracaj na nie uwagi,bo to je tylko "nakreca"....i nie wychodz z forum,poniewaz fajnie jest pogadac z fajnymi ,szczerymi ludzmi.Met vriendelijke groetjes...

Ja-spuscmy zaslone milczenia na komentarze pani Zosi.. ha ha ha ha .:)))))))

Pisze do Zosi i wylacznie do Zosi:
Wlasnie szukalam innego artykulu zeby do Ciebie to napisac, ale nie znalazlam zadnego cobym miala pewnosc , ze do niego zagladniesz. Wiec musze tutaj, wiedzac niestety, ze zaraz ktoras dostanie jakiegos dzikiego ataku agresji. Trudno.

Zosiu: lepiej nie reaguj, szkoda Twojego czasu na cos takiego. To jest bardziej chore niz myslalam. Jesli ktos nie umial wyhamowac wyzwisk no pierwszy rzut oka widac, ze to zdrowe nie jest. Nie bede diagnozowac na odleglosc osoby, ktorej na oczy nie widzialam. Po prostu z daleka, nawet wirtualnie. My nic o tej osobie nie wiemy, nie wiemy jakie leki bierze itp. Z daleka.

Darina,wlasnie o tym samym myslalam!Masz racje, szkoda czasu!Pomodle sie tylko o zdrowie tej osoby:-)Pozdrawiam.

broerkonijn

@Darina, Zosia:

Moje mile Panie,

Widze ze doszlyscie do jedynego wlasciwego wniosku. Czas najwyzszy.
Nie ma sensu reagowac na poszczekiwania bezzebnego, sfrustrowanego ratlerka, ktory choc nie moze ugryzc, to przynajmniej obsika. Jedyne co mozna tej osobie odpowiedziec napisal juz Julian Tuwim:

"Jeslis repliki sie spodziewal,
nie dam ci prztyczka ani klapsa,
nie powiem tez ze pies cie je...al,
bo to mezalians byl by dla psa."

broerkonijn:-)))))))))Super!Zapamietam Twoja rade!Masz racje, juz czas najwyzszy.

he he he dzieki Broerkonijn, jeszcze sie na koniec usmiechnelam. Zycze Wszystkim dobrej nocy!

Jest takie powiedzenie "W grupie sila!!" wiec sie przylanczam do Was dziewczyny!!pozdrawiam goraco

Grupa PARANIENORMALNYCH .(swoja droga polecilabym wam dobry szpital psychiatryczny)....tam kazde "przypadki" wylecza..nawet te najciezsze,ktory dobrze nie rokuja,bo z wami juz dobrze raczej nie bedzie.. buuuuuuuuhhhhaaaaaaaaaaaaaa:)))))))

Daj sobie juz na wstrzymanie!!! stajesz sie nudna w tym co piszesz. A "Paranienoimalni"to super polski kabaret-polecam chociaz watpie czy go zrozumiesz.....pozdrawiam

Proponuje jakies forum w tematyce:" Nikt mnie juz nie lubi-dlaczego?" tam szukaj sprzymierzencow..

A ja mam propozycje do pana andrzeja. Co pan mysli o zmianie wiatrak.nl na wariat.nl ??? Bo zaczyna sie robic kisiel!