Polska panna młoda
Rola języka ojczystego jest często niedoceniana. Własny język jest naszym dziedzictwem kulturowym i żebyśmy znali płynnie holenderski i angielski to i tak te słowa (np.: ik hou van je) nie będą zawierały tego ładunku emocjonalnego jak gdy to wypowiesz we własnym języku w którym się wychowaliśmy. Dla większości z tych pań ich holenderski mąż pozostanie na zawsze Holendrem z którym w wielu obszarach życia nie daje się komunikować tak jak z Polakiem. Według mojej (polskiej) żony Holendrzy nie mają duszy. Zgadzam się z nią tylko na tyle, że nasza "słowiańska dusza" to coś innego niż ich germańska.
Specjaliści od reklamy właśnie to zauważyli, że przetłumaczenie reklamy telewizyjnej z jednego języka na drugi nie przynosi zamierzonych efektów bo słowa maja swoją "duszę", historię, kulturę i emocję - specyficzną dla każdego języka.
Polskie panie mieszkają więc rozproszone po całym kraju; od fryzyjskiego miasteczka, przez małą wioskę w Drenthe lub Limburgii po duże miasto jak Haga. Niektóre z nich mają na co dzień kontakt z innymi rodakami ale większość nie.
Kto wchodzi między wrony zaczyna krakać jak i one.
Zdarzają się kobiety które oderwane dość gwałtownie od swojej "polskości" i pozbawione towarzyskich kontaktów z rodakami dziwaczeją i izolują się całkowicie od świata zewnętrznego. Głęboki kontrast między ich kulturą i obyczajami a kulturą i obyczajami jej nowego, holenderskiego środowiska doprowadza czasami do różnych skrzywień charakteru. Jaki to ma wpływ na ich dzieci - trudno jest ocenić, ale na pewno większy niż my, rodzice myślimy.
Także z powodu samego miejsca zamieszkania każda z tych Pań ma inne doświadczenia i inaczej postrzega tan kraj. Do tego ich holenderscy małżonkowie wywodzą się sami z bardzo różnych środowisk, stopnia wykształcenia i kultury. Małżonkowie i ich holenderskie rodziny (rodzeństwo, rodzice) też mają ogromny wpływ na to jak ich polskie żony postrzegają Holandię i jak się w niej czują. Zrozumiałe jest, że kobieta która staje na progu obcego, holenderskiego domu męża, z dwoma walizeczkami, bez środków materialnych, bez języka i wsparcia własnej rodziny a jedynie z nadzieją na lepsze jutro, znajduje się w słabej pozycji i o zawód nie jest trudno.
Na to nakłada się jeszcze "staż pobytu" w Holandii gdzie w rożnym wieku występują różne fazy poznawania tego kraju i jego mieszkańców. Ja uważam, że dzień w którym zacząłem żyć w Holandii stał się w pewnym sensie dniem mojego holenderskiego urodzenia. Gdy więc mieszkam tu 10 lat to mam "holenderski umysł" 10-latka a gdy mieszkam tu już 25 lat to jestem 25-latkiem itd. Na staż pobytu nakłada się z kolei jeszcze nasze pochodzenie z Polski; jedna pani będzie z małej wioski na wschodzie Polski, inna z Krakowa czy ze Śląska. Mało kto zdaje sobie sprawę, że w Polsce są także bardzo duże kulturowe różnice regionalne i w połączeniu z dużymi różnicami regionalnymi w Holandii dochodzi do czasami pociesznych dyskusji na temat chodzenia w butach lub sposobu jedzenia widelcem. Brabancki chłop nie jest amsterdamskim buchalterem.
Wciąż ekonomiczna przewaga Holandii (a na pewno do niedawna zdecydowana przewaga) powoduje, że wciąż znajdują się kobiety pochopnie opuszczające swój kraj z nadzieją na lepsze życie w Holandii u boku Holendra. W tej grupie jest dużo "kobiet z przeszłością"; z rozbitych małżeństw, już dobrze po trzydziestce, z dwojgiem dzieci w wieku 6 - 14 lat, desperacko próbujących ułożyć sobie życie na nowo, lepsze życie, nowe życie w nowym świecie. Te kobiety nie zauważają przy tym jak straszną krzywdę robią często swoim dorastającym dzieciom - wręcz przeciwnie; są przekonane, że uszczęśliwiają swoje pociechy tym holenderskim domem z ładnym komputerem, PlayStation i rowerem. Niestety dla dzieci ważniejsze są ich koledzy i koleżanki z klasy i podwórka niż dobra materialne obcej Holandii gdzie nie ma już możliwości poplotkowania z serdeczną przyjaciółką.
Niewiele z tych kobiet zdaje sobie sprawę, że często mężczyzna szukający żony we Wschodniej Europie nie robi tego bez powodu. Nie potrafił znaleźć lub utrzymać przy sobie partnerki z własnego kraju. On też jest mężczyzną zdesperowanym, z z socjo- lub co gorsza psychicznymi dewiacjami, który nie mógł sobie dotąd znaleźć "normalnej" żony w swoim otoczeniu, więc szuka jej w Europie Wschodniej lub krajach trzeciego świata. Szansa na trafienie na "trudnego" osobnika jest bardzo duża. Sama adaptacja w holenderskim domu jest olbrzymim wyzwaniem, a co dopiero jak na to nakłada się jeszcze holenderski partner który jest starym, zdziwaczałym kawalerem lub co gorsza rozwodnikiem szukającym we "Wschodniej Europie" een lekker mokkeltje do zabawy.
Do tego dochodzi jeszcze fakt, że polskie kobiety nie mają zbyt wysokiej reputacji i respektu wśród Holendrów co tylko pogarsza ich status. Już słyszę głosy protestu. Proszę, dla przykładu wbić w wyszukiwarce Google.nl słowa: "poolse dames" (polskie kobiety) aby się o zgrozo przekonać, że rezultatem będą strony oferujące Poolse Dames te Koop Aangeboden (do kupienia polskie kobiety) lub Nieuw betaalbare poolse dames (nowe tanie polskie kobiety). Dla porównania proszę wbić w google "Duitse dames, Hongaarse dames, Franse dames". Dodam do tego jeszcze, że 30% kobiet w holenderskiej prostytucji pochodzi z Europy Wschodniej - na szczęście bez wyszczególnienia z jakich krajów konkretnie i o ile kobiet tu chodzi.
Polecam obejrzeć wyśmienity holenderski film "De Poolse bruid" (Polska Panna Młoda) z 1998 roku. Fim wielokrotnie nagrodzony. Opowieść o Polsce i chłopie z Groningenw w reżyseri... Algierczyka. Może włąśnie cudzoziemiec widzi nas i Holendrów lepiej?
Powyższy artykuł nie tyczy się tych wszystkich pań które mają wspaniałych holenderskich mężów, żyją szczęśliwie i (na szczęście) nie zgadzają się z niczym co powyżej napisałem. Niestety jest jednak wciąż wiele wypadków gdzie niewiedza i naiwność a czasami nawet głupota doprowadzają do dużych ludzkich tragedii. Myśl, że warto o tym pisać dla nauki i przestrogi.
Wszystkim samotnym paniom dedykuję piosenkę Jana Pietrzaka "Czy te oczy mogą kłamać?"
„A gdy się zejdą, raz i drugi,
kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością,
bardzo się męczą, męczą przez czas długi,
co zrobić, co zrobić z tą miłością?"
Tylko młode drzewko daje się przesadzić a i to nie w każdym klimacie.
Niegdyś górale posadzili w ogrodzie watykańskim sosenkę podhalańską w prezencie dla Ojca Świętego.
Codziennie papież mógł obserwować jak ta sosenka marnieje... aż uschła.




Magdalena
Nie przejmuj sie bardzo,tym bardziej ludzmi ,co o Tobie mysla lub pomysla,zyj dla siebie i nie patrz za duzo na innych,co mysla a to co mowia traktuj z przymrozeniem oka.Nie ty pierwsza i nie ostatnia emigrujesz tutaj,dla Holendrow to chleb powszedni i wcale nie jest tak,ze od razu bedziesz na jezykach,bo jestes polka.Holendrzy ineresuja sie zyciem nowoprzybylych czy sasiadow do pewnych granic.Nie interesuja sie obcymi i cenia sobie prywatnosc.Raczej nie spotkasz wcibskiego otoczenia,ktore bedzie raz po raz brac na jezy twoj wyglad,stan portfela , porzadek w domu.A sasiadki nie beda wpadaly do ciebie bez wczesniejszej zapowiedzi. Trakuj przyjazd tutaj jako przygode. Owszem bedziesz rzucona na glebokie wody,musisz sie wiele nauczyc i poznac-jezyk,kulture,zwyczaje.Jesli jestes zatwardziala w przekonaniach,nie lubisz zmian i nowosci i zakladasz,ze przeniesiesz Polske do Holandii,bedzie Tobie niezmiernie trudno tu sie zaklimatyzowac.Nie miej jednak zadnych kompleksow,ze jestes polka ani kompleksu unizenia,ktory ma wielu polakow.Tu nie jest wstyd ani byc biednym ani brzydkim ani obcokrajowcwm ani homoseksualista.W Holandii zyje sie bezstresowo,ludzie nie maja kompleksow choc czasem powinni,szybko krytykuja i oceniaja,jednak nikt nie przejmuje sie opinia innych ,bo kazdy moze miec wlasne zdanie i zawsze wszystko co robisz jest o.k. i jest wylacznie Twoja sprawa.Mysl pozytywnie i miej zawsze usmiech na twarzy,bo i tak jest i latwiej i szybciej zjednasz sobie otoczenie,raczej nie narzekaj w kolko a bierz sie do roboty.
Potraktuj przyjazd jako t szkole zycia ,ktora masz zadac na piatke z plusem,czego Tobie i innym emigrantkom z calego serca zycze.
Znowu stalam z boku i zaczytywalam sie waszym pisaniem. Holandia stawia mi wciaz wiele znakow zapytania. Ale bardzo ciekawe punkty widzenia...ja mam swojego Holendra, nie jest dla mnie Holendrem, to moj maz po prostu, ale wiem ze perspektywa zamieszkania w Holandii moze troche zmienic atmosfere zwiazku. Nie mowie, ze na zle. Na inaczej po prostu.Magda pisala wczesniej o watpliwosciach zwiazanych z przeprowadzka do Holandii...o zgrozo, czuje to samo. Nie chcialabym zeby ktos mnie zaszlufladkowal, jako pannice, ktora sobie faceta z zachodu zlapala :-) Hehehe to nawet zalosnie rubasznie brzmi jak sie to wyklikuje na klawiaturze. Najgorsze jest ludzkie gadanie tylko. Rani straszliwie...a czasem brak chyba jeszcze tego okrzesania zeby wszystko co nieopamietane po prostu ignorowac. Ale stres jest. Trzeba przyznac. Jeszcze trzy tyg i zacznie sie przygoda. Moim zdaniem kazdy zwiazek to unikat. Zadne poskladanie nie pozostaje wieczne, kazdy dzien radzi sie wlasnymi regulami. Kazdego ranka na nowo. Pozdrawiam wszystkich xx
Dla mnie osobiscie, ten artykul nie jest nowoscia.Bedac tu juz 40 lat,bardzo czesto spotkalam sie w moim srodowisku z takimi przypadkami.Zadko kiedy,"przymuszony" zwiazek Polki z Holendrem przetrwal na dluzej, lub byl on zawarty z prawdziwej milosci.Mam na to wiele przykladow.Niestety,ten artykul opisuje ta realnosc.Od dawna Polki mialy ta opinie ze bardzo tanio sie sprzedawaly holenderskim poszukiwaczom szczescia,ktorego tu w NL nie mogli znalesc,wlasnie z tych powodow, ktore sa powyzej opisane.Jezdzili do Polski i po powrocie opowiadali jak to Polki latwo poderwac na pare rajstop, lub na paczke kawy.To byly lata 70-80.Bylam zaszokowana tym bardzo!Nie moglam sobie wyobrazic,ze cos takiego ma miejsce miedzy moimi rodaczkami.Straszny wstyd i ponizenie!Mam nadzieje, ze ten artykul otworzy oczy wielu kobietom,ktore pod wzgledem polepszenia sobie bytu, ta droga ktora jest opisana, szukaja przyszlosci w NL.POLKI NIE DAJCIE SIE PONIZAC!!!!!!!!
Bardzo mądry artykuł zgadzam się z każdym zdaniem.Bułabym daleka od krytykowania Polek, które poszły za swoimi marzeniami. To, ze się sparzyły bardzo je wzmocniło.,Mieć marzenia i wierzyć ze się spełnią czyż nie jest pięknie jak się na coś czeka.
W tej grupie jest dużo “kobiet z przeszłością”; z rozbitych małżeństw, już dobrze po trzydziestce, z dwojgiem dzieci w wieku 6 - 14 lat, desperacko próbujących ułożyć sobie życie na nowo, lepsze życie, nowe życie w nowym świecie. Te kobiety nie zauważają przy tym jak straszną krzywdę robią często swoim dorastającym dzieciom - wręcz przeciwnie; są przekonane, że uszczęśliwiają swoje pociechy tym holenderskim domem z ładnym komputerem, PlayStation i rowerem. Niestety dla dzieci ważniejsze są ich koledzy i koleżanki z klasy i podwórka niż dobra materialne obcej Holandii gdzie nie ma już możliwości poplotkowania z serdeczną przyjaciółką - Bzdura nr 1 dzieci bardzo szybko potrafia sie zaadoptowac do nowych warunkow i szybko lapia jezyk. Po drugie jezeli matka, albo rodzice przeprowadzaja sie z Gdanska do Rzeszowa to w takim razie tez robia krzywde dzieciom. A skad wiesz, ze w tej grupie jest duzo kobiet z przeszloscia ? skad masz te danne? Na jakich zrodlach sie opierasz?
Niewiele z tych kobiet zdaje sobie sprawę, że często mężczyzna szukający żony we Wschodniej Europie nie robi tego bez powodu. Nie potrafił znaleźć lub utrzymać przy sobie partnerki z własnego kraju. On też jest mężczyzną zdesperowanym, z socjalnymi lub co gorsza psychicznymi dewiacjami, który nie mógł sobie dotąd znaleźć “normalnej” żony w swoim otoczeniu, więc szuka jej w Europie Wschodniej lub krajach trzeciego świata. Szansa na trafienie na “trudnego” osobnika jest bardzo duża. Sama adaptacja w holenderskim domu jest olbrzymim wyzwaniem, a co dopiero jak na to nakłada się jeszcze holenderski partner który jest starym, zdziwaczałym kawalerem lub co gorsza rozwodnikiem szukającym we “Wschodniej Europie” een lekker mokkeltje do zabawy.- Temn fragment to juz kosmos a skad to wiesz drogi redaktorze? To jest sam szablon stereotypu wedle ktorego Holandia kojarzy sie z aborcja, eutanazja i innymi "niemoralnymi rzeczami"tak samo holender z polska zona to dewiant "LITOSCI"'
Jako statystyk,musialam obejrzec te badania oczywiscie.Ciekawe i zaskakujace jak dla mnie, zwlaszcza ta tabelka prezentujaca duzy odsetek polek wychodzacych za maz za holendrow....natomiast mezczyzni polacy to chyba zyja na kocia lapke z holenderkami...hahaha.
Gosia, Syla...aj macie tacje. Dzieki za Wasz komentarz. Zaczynam od dzisiaj :-)
Christ zgadzam się z Tobą w 100% co do americanbojów. Po prostu to już nie wymaga komentarza. Natomiast co do kwestii Holendrów szukających żon po Europie wydaje mi się, że dzieje się tak dlatego, ponieważ Holendrzy wolą na partnerki kobiety innych narodowości, słyszałam opinie, że Holenderki wcale nie są takie rodzinne, pracowite, więc wolą np Polki, które słyną na całym świecie z pracowitości, rodzinności i wierności (mówię tylko o tych normalnych, a nie o tych któe zachłysnęły sięZachodem tak jak Americanboy) O tych Holenderkach to mówił mi rodowity Holender.
Powyzszy artykul napisal chyba nie pan Andrzej ale wlascicielka agencji towarzysko- matrymonialnej opierajac sie na swoich wieloletnich doswiadczeniach i kontaktach polsko-holenderskich i raczej nie palajaca sympatia ani do Polek ani do Holendrow.
Po przeczytaniu powyzszego artykulu mozna przypuszczac,ze do Holandii emigruja przewaznie niewyksztalcone materialistki do tego puszczalskie i rozwodki z gromadka dzieci,ktore lacza sie w zwiazki z jeszcze wiekszymi ofiarami losu ciamajdami-holendrami ,tylko dlatego aby polepszyc sobie byt .Z biegiem lat te polki emigrantki jak nie dziwaczeja to wpadaja w przewlekla depresje ktora przenosza na dzieci i pewnie zartuwaja swoja polskoscia otoczenie.
To artykul antyfeministyczny ,nie podpisuje sie pod nim.
Tak wynika ze statystyk. Poza tym czym obie narodowości sie różnią? flagą? hymnem? Istniał nawet holenderski oddział Waffen SS. Gdzie polakom do takiego czegoś? Holenderki myślą że robią komuś łaskę że sie z nim zwiążą bo są kasiaste i że kazdy w Polsce to americanboy który poleci na jej kase. Z kolei Holendrzy sie wiążą bo liczą na tani sex. Gdyby było inaczej to nie byłoby tak malo małżeństw holenderka-polak a tak dużo polka-holender tylko byloby to rozłozone mniej więcej 1:1. Prawda jest przykra ale musi zostać powiedziana.
Gosia,calkiem mozliwe ,ze ten artykul pisal ktos z agencji,ale....niestety bardzo duzo jest takich przypadkow.W moim otoczeniu spotkalam sie juz wiele razy z tym, ze przyjezdzaja Polki,trafiaja na mezczyzne(Holendra)ktory nie jest wstanie poszukac sobie kobiety z wielu powodow(najczesciej stary zdziwaczaly kawaler)ktory szuka sam nie wie czego.Znam wiele takich przypadkow i ten artykul nie jest oparty na fantazji.
Patryk, z ta adoptacja w tak mlodym wieku to nie jest tak do konca jak Ty piszesz.Ja przezylam to, wiec wiem o czym mowie.
Zaskakuje mnie jak często mniej pozytywnyne zjawiska odbierane sa bardzo osobiście. Zbyt osobiście i zbyt wąsko. Jestem autorem tego arykułu.
Wiele prawdy jest w tym artykule. Pasowalby on jednakze do innych krajow zachodnich i wschodnioeuropejskich.
Takie postrzeganie Polek i stereotypy z tym zwiazane mnie przerazaja.Nie chce by mnie tak widziano.
Przeprowadzam sie do mojego chlopaka Holendra za 3 mce.
Poznalismy sie w Niemczech na uniwerku.
Ja mam skonczone studia polskie i za 2 mce niemieckie.Mowie po niemiecku, ang. i troche po holendersku. On ma skonczone studia holenderskie, teraz w trakcie doktoratu, zna j.ang. , niem. i troche polski.
Mimo to boje sie konfrontacji ze stereotypami, ze bede widziana jako cudzoziemka z biednego kraju, ktora zlapala Holendra
Kompletnie nic nie wynika z tego artykulu, mozna zamiast kobiet z polski podlozyc kazda inna nacje i napisac to samo. Co do filmu to mysle ze powstalo 100 innych, gdzie pokazano rozne inne kombinacje miedzy roznymi nacjami pojednczy przypadek/dki niczego nie dowodza. Drogi autorze jak chcesz stawiac taka teze jak wyzej, to moze warto zaczerpnac wiedzy i umiesic polsko-holendreskie zwiazki wsrod innych , mieszanych malzenstw w Holandii i wtedy moze zobczaczysz jak to wyglada na prawde. Nie sadze ze wypadlo to tak tragicznie jak sugerujesz. Pandato dwie istotne kwestie zostaly pomniete. Po pierwsze piszesz ze mężczyzna szukający żony we Wschodniej Europie nie robi tego bez powodu. Nie potrafił znaleźć lub utrzymać przy sobie partnerki z własnego kraju. To nie jest zaden argument to jak tak samo slyszalem od wielu holendrow ze holenderskie kobiety sa skomplikowanie, same nie wiedza czego chca no moze poza robieniem kariery i nie wyciagam ze tego powodu jakis odgornych wnioskow wobec nl-kobiet, moze warto bylo cos napisac o holendreskich kobietach o malzenstwach nl-tur i innych. Druga kwestia laczaca sie z pierwsza to taka Holendrzy uwazaja (nie wiem na ile jest to prawda) ze polska kobieta jest latwiej sobie ulozyc zycie bo jest mniej skomplkowana wie czego chce i potrafi to docenic
Patryk,wszedzie sa mniej i wiecej skomplikowan ludzie.Tak jest tez miedzy kobietami.Zapomniales tylko, ze niektorzy mezczyzni potrafia tez byc BARDZO skomplikowani:)Skoro z polska kobieta latwiej jest ulozyc sobie zycie, to co jest powodem najwiekszej ilosci rozwodow wlasnie w PL?Wszedzie sa ludzie i ludziska!
Ja tez znam przypadki w 100% takie jak w artykule. Ta sama granica wieku, podobna sytuacja i blizniacze zakonczenie. nie za bardzo rozumiem tylko ,,een lekker mokkeltje do zabawy" znaczy ze co? Kazdy holender czy wiesniak czy miastowy jest jakim dewiantem? No dobra tutaj seks jest baaaardzo otwartym tematem ale nie sadze aby kazdy boer ktory szuka zony mial cos nie tak! Ciekawa jestem jakby opisala znane sobie przypadki jakas wlascicielka biura matrymonialnego.
Mieszkam w PL ale bardzo mnie ciągnie żeby po studiach po jakims czasie wyjechac do NL, czesto obserwuje polskie pary i az niedobrze mi sie robi jak widze te zniesmaczone miny te oczy biegające po innych ludziach, par które ida z "wymarzonym" dzieckiem, często sie kłóca, ona juz nie taka ładna jak na imprezie, on juz nie taki roamntyk jak wtedy gdy sie zalecal na pierwszej randce zeby ja przekonac do siebie. Gdzie ta cała magia dlaczego to wszystko musi znikac w wielu przypadkach ? dlaczego dalej nie moze byc pieknie tak jak wtedy gdy sie poznawali, jedno za drugim w ogień by poszło? Ja wiem ze nie chce takiej przyszłości, dlatego póki co zupełnie omijam polskich mężczyzn bo moje obserwacje i przemyslenia nie sa zbyt pozytywne. wiem, że nie wszyscy w PL tacy są i narodowość ma znaczenie ale nie decydujace, ale mimo wszystko widze że wiekszosc mezczyzn jest beznadziejna :( Ale na przykład brak mi obserwacji Holendrów, podczas mojego pobytu w nl w tamtym roku obserwowałam jak facecie wspólnie robia zakupy z calymi rodzinami. Ale trzeba wiecej obserwacji i prawdziwych relacji ze związków aby wyrobić sobie zdanie. Dlatego czytam te wasze wypowiedzi i mysle że w nl tez są tacy jak u nas, ale chyba większość jest takich normalnych. Jakie macie doświadczenia? Czy np wyższe wykształcenie moze dawac gwarancje normalnosci ?
Andrzej niestety w tekście jest sporo prawdy, znam wiele takich przypadków, jakie opisałeś.
Myślę ze sprawa wygląda inaczej- lepiej jezeli 2 ludzi połączy miłość zrodzona z przyjaźni tutaj na miejscu. Takie małżeństwa sa szczęśliwe, bowiem sa w stanie się poznać i zrozumieć gdyż znaja język.
W małżeństwach kontraktowych, po jakimś czasie wychodzi szydło z worka.
....ale cóż z reguły obie strony sa siebie warte. Dlatego nie żałuję zdziwaczałego marzyciela nie potrafiącego niestety to prawda znależć sobie tutaj na miejscu partnerki na życie ( dodam że narodowość nie ma tutaj znaczenia)i pięknej materialistki z odległego miejsca na ziemi.
Bardzo często niestety Holender poznając Polkę nie wie tak naprawdę, z czym ma do czynienia, bowiem co tu dużo ukrywać kobiety te na potrzeby usidlenia delikwenta zakładają maski.
Niekiedy, więc facetom wydaje się że nabyli uniwersalny ładny i wyjątkowy towar, który uwielbia dzieci, gotowanie, sprzątanie, weekendowy wypady ( czytaj nie trzeba za wiele wydać), do tego jest wulkanem seksualnym.
Niestety po jakimś czasie prawda wychodzi na jaw.
Niekiedy jednak ludzie ci tkwią nadal w tych toksycznych związkach, bowiem nie wiedzą co dalej. Bądź też nie mają już siły by zacząć coś od nowa, bo latka już nie te, czasem zal im dziecka, które się pojawiło, bądź też dochodzą do wniosku ze opiekunka i gospodyni domowa, i kochanka wyjdzie drożej. Więc dają sobie na wstrzymanie.
Kobiety zaś nie bardzo chca wrócić do kraju swojego, bo nie mają do czego, czasem komuś się wyżalą, ale w Polsce zakładają maskę szczęśliwej żony i matki, ale tak naprawdę od czasu do czasu zrobią sobie mały romansik najlepiej z Polakiem. Od czasu do czasu wspomną o swoich byłych, którzy to spełniali wszelkie zachcianki.............. On topi smutki swego fatalnego wybory w alkoholu, lub kobietach, ona zapomina o żalu i goryczy robiąc zakupy.
Tak czy inaczej są siebie warci, bowiem nie wszystko można kupić.
acha a wszystkim innym nie statystycznym i nie stereotypowym panią które sa w związku z Holendrem wszystkiego dobrego, bowiem ich powyższy tekst nie dotyczy.
Liczba rozwodow w nl i pl jest mniej wiecej taka sama okolo 30%. Nie przecze ze mezczyzni nie sa skomplikowanie nie to bylo moim przeznaczeniem. i nie uwazam ze nl kobiety sa skomplikowane tylko tak mowia holendrzy, a to ze tak mowia ci ktorych znam to nie znaczy ze tak jest nie mam tej w materii doswiadczenie i raczej mniec ie bede
Marzenko:)cale szczescie ze nie dotyczy:)Masz zupelna racje Marzena.Tak jak piszesz, trzeba byc razem, poznawac sie,przebywac z soba dluzej aby taki pozniejszy zwiazek byl sukcesem.Pewnie ze zaden zwiazek na dluzsza mete nie jest pewnoscia,ale ma wieksza szanse na przetrwanie kazdych problemow.My sie znamy z mezem 40 lat, a 34 lat jestesmy malzenstwem.Chyba mi nie grozi juz nic?:)))))))))))Jak myslisz Marzena?:)))))
Zosiu z calą pewnością nie grozi wam juz nić innego, prócz szczescia.
Myslę ze lata mówią za siebie :-).
Podobnie jak i 6 lat znajomości przedmażenskiej.
Sądzę bowiem że ten okres powie nam więcej o drugim czowieku, niż zdjęcie i kwestionariusz, oraz jedno sniadanie w hotelowym pokoju, przeplatane niezrozumiałymi luzno splecionym wyrazami.
hymmmm bo w takich okolicznościach trudno o zropzumienie i poznanie się a więc o dopasowanie sie harakterków.
Zosiu samych słonecznych dni, dla ciebie i małzonka. Pokazujecie że mozna, zaakkceptowac swoją odrebność kulturową jezeli jest to coś.
Dziekuje Marzenko. Mozna zaakceptowac wiele,ale do tego trzeba wspolnego wyrozumienia,respektu i tego wszystkiego na co sklada sie dobre malzenstwo.Tobie rowniez zycze duzo szczescia w Twoim zyciu!
Nic dodać, nic ująć Marzena! :-)
on już słyszał o życiu złamanym.
Ona już wie, już zna tę historię,
że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią,
ona na pamięć to umie!
http://www.mp3p.pl/more/81276/007+07+czy...
joasia84,nie ma nigdzie przepisu,co trzeba robic, aby zwiazek i malzenstwo bylo udane.Pytasz gdzie ta cala magia ktora byla na poczatku a czesto po czasie znika.Powiem Ci jedno, jako doswiadczona melzatka i matka.Dobry i stabilny zwiazek malzenski,to ciagla nad nim "praca".Nie mozna zaniedbywac i ingnorowac wielu rzeczy.Tolerancja,respekt,wyrozumialosc,humor,wspolne zainteresowania,to miedzy innymi podstawa do dobrego zwiazku.Czesto wlasnie to zanika po czasie u par, ktore na poczatku znajomosci tak bardzo sie staraly pod kazdym wzgledem, aby zdobyc swojego partnera,a po czasie powoli zaniedbaly ta uwage.Nie mozna winic tu tylko mezczyzny.Jezeli zachodzi konflikt w zwiazku,to zawsze winni sa oboje.Moze zona zaniedbala sie w wygladzie,moze stracila chec do dawnego zainteresowania sie mezem,moze po urodzeniu dziecka cala swoja uwage skupila tylko na dziecku, zapominajac ze maz nadal potrzebuje jej jako ZONY!Czesto to jest powodem"odpychania" meza od siebie i z tego tworza sie problemy.Ja osobiscie sadze,ze kobieta jest najwazniejszym motorem w zwiazku.Mam na mysli motor emocjonalny i uczuciowy.Oboje musza sie starac o szczesliwe malzenstwo, ale kobieta powinna dac ciutke wiecej z siebie.NP:Dbac o swoj wyglad,stwarzac w domu mila atmosfere rodzinna,byc zawsze gotowa na wysluchanie meza(nie pomyl z SLUCHANIEM)...:)no i bardzo wazne-nie uzywac nigdy wykretu ze cie boli glowa,jezei maz ma ochote na sex:)Ja raz tak zrobilam, to mnie maz bardzo zaskoczyl mowiac:....nie szkodzi,tabletka od bolu glowy i szklanka wody stoi juz na szafce w sypialni:)))))))Od tego czasu nigdy nie mowie ze mnie boli glowa:)))))))Zartuje oczywiscie, ale TO tez jest bardzo wazne.W swoim partnerze trzeba miec meza,przyjaciela i kumpla!Tylko pod tym warunkiem zwiazek bedzie szczesliwy.Bo jest tak:poczatki zwiazku to ZAKOCHANIE SIE,pozniej POKOCHANIE tej osoby i ta milosc trzeba bardzo pielegnowac!
Pytasz czy wyzsze wyksztalcenie moze dac gwarancje normalnosci?Ja uwazam, ze to nie zalezy od wyksztalcenia.
Czy maz Holender jest inny w zwiazku niz Polak?Nie wiem,moge tylko porownac z moim mezem,ktory jest super mezem,ojcem i dziadkiem:)Pozdrawiam i zycze Ci duzo szczescia w przyszlosci.
Pani Zosiu, bardzo dziękuję za te mądre słowa moja mama powtarza to samo, ale ja niewiem czy ja będę to wszytsko potrafiła :( no cóż na razie czarno to widzę.
Pozdrawiam serdecznie
joasiu,sluchaj slow Twojej mamy, bo tylko ona najlepiej doradza majac swoje doswiadczenia.Czy bedziesz potrafila?Z pewnoscia! Trzeba tylko CHCIEC!Nie patrz na przyszlosc w czarnym kolorze, bo zycie jest piekne!Trzeba myslec pozytywnie, bo tylko wtedy masz szanse na szczesliwe zycie!Pozdrawiam.
Pani Zosiu jeszcze raz dziękuję :) Chociaż trudno uwierzyć w szczeście, ale cóż może w końcu nauczę się robić małe kroki do szczęścia :) Pozdrawiam
You welcome:)
joasia84 w nl tak jak i pl sa dobrzy i zli faceci.Jednak musze przyznac,ze wiekszosc moich kolezanek uwaza ze holendrzy sa bardziej rodzinni.Tak jak wyzej pisalas robia wspolnie z zona zakupy zajmuja sie dziecmi.Mysle,ze duzy wplyw na to ma tez to ze holendrom przyznaje sie dzien wolnego na tzw.vaderdag,czego w Polsce brakuje.Co powoduje,ze ojcowie maja taki dzien w tygodniu gdzie zajmuja sie domowymi obowiazkami i dziecmi.Jest dzieki temu tez mniejsze przekonanie,ze to nalezy tylko do kobiety.W Polsce,choc to sie zmienia,nadal wiekszosc facetow uwaza ze obowiazkami w domu zajmuje sie kobieta a facet zarabianiem na rodzine.W nl jet to podzielone na obu partnerow.Ja osobiscie mam faceta Polaka i mamy wspolnie dziecko i jestem z nim bardzo szczesliwa.On jest switnym partnerem i ojcem.Nie zamienilabym go na zadnego Holendra.
Syla, absolutnie się z Tobą zgadzam, że są różni faceci. Tylko ta Polska mentalnośc ze kobieta to do garów dzieci i zakupy a facet z piwem. Taki brak szacunku, mnie to tak złości, że odbiera mi chęc na związek :( ale mam nadzieje ze ta mentalnosc sie zmieni tylko niewiadomo kiedy może za 100 lat
syla,pierwszy raz slysze, ze tu przyznaje sie ojcu dzien wolnego w tygodniu na opieke dziecka.Vaderdag, to jest swieto, dzien ojca,tak jak dzien matki.Taki wolny dzien o ktorym Ty piszesz, to ojciec sam uzgadnia z pracodawca.Albo bierze bezplatny, albo reguluje w ilosciach godzin pracy.Np,zaczyna codziennie wczesniej pracowac i te godziny wykorzystuje na ten wolny dzien.
Zofiu nie musisz mnie pouczac wiem co to jest vaderdag,ale mi chodzi o dzien wolny dla dzieci.Mialam z holenderskimi rodzinami do czynienia i wiem troche na ten temat.Ale moze ty wiesz lepiej,ok.joasia84,wielu facetow ma jeszcze takie podejscie,ale jest juz naprawde wielu ktorzy potrafia dzielic sie obowiazkami.Szczegolnie tutaj w Holandi pary ktore znam swietnie sie dogaduja na ten temat.Jezeli facet i kobieta pracuja to wyglada to inaczej.Wiem z wlasnego doswiadczenia,ze mozna sie na ten temat dogadac i podzielic obowiazkami.Glowa do gory jak znajdziesz odpowiedniego partnera to zaczniesz inaczej myslec.Powodzenia.
:) mam nadzieję
Magdalena popieram Gosie.Pewnosc siebie w pozytywnym znaczeniu tego slowa,pozwoli Ci szybko i latwo sie tu zaklimatyzowac.Nie pozwol sie zwariowac.Nie daj im sie a beda Cie szanowac.
polecam wszystkim takie badania pewne na pewnej uczelni - oto ich wyniki:
http://www.nidi.knaw.nl/web/html/public/...
mysle ze pewne ciekawe rzeczy mmoga zainteresowac statystykowi ... ludzi z doswiadczeniem zyciowym i obserwacja otoczenia...
mam osobiste porachunki z pewnym starszym holendrem ktory zawrocil w glowie kobiecie i.... ja usidlil bo byl juz dlugo samotnym kawalerem...ale to moje doswiadczenie...wlasne :)
joasia84 napisała: "ale mimo wszystko widze że wiekszosc mezczyzn jest beznadziejna", "dlatego póki co zupełnie omijam polskich mężczyzn" - tak bo wiekszość mężczyzn w Polsce to tak zwani americanboje. Jest to trend, sposób bycia który wyłonił sie na początku lat 90-tych i chyba jeszcze nikt tego nie nazwał po imieniu. Ogólnie rzecz biorąc americanboj lubi luz a nie lubi odpowiedzialności. A znaki szczegolne tego trendu to zamiłowanie do imprez, dyskotek - americanboy lubi "dać sobie czadu". Często do przesady dba o "zaj.....tą fure" którą najczęściej jest kilkuletni VW Golf. Może stawiać wlosy na żel i chodzić na siłownię "żeby sie laskom podobać".Oczywiście robi to tylko dla szpany. Jeśli chodzi o zainteresowania to słucha zwykle techno lub hip-hopu i nie dlatego że sie tym naprawde interesuje tylko dlatego że taka jest moda, koledzy tego sluchają itp. Americanboy nie interesuje sie z reguly zadną powazną dziedziną nauki ani sztuki, wogóle jeśli czymkolwiek sie zainteresuje to powierzchownie. Americanboje nastawieni są bardziej na efektowność niż efektywność, często sie popisują za kierownicą, robią zrywy, chwalą się ile to ich fura wyciągnie. Ich motto to "fura, skóra i komóra". I oczywiście nie może zabraknąć piwa i "zaj....tej muzy".Często wtedy słychać "k....haha, k....haha, ale zaj....cie" Czasami instaluja urządzenia basowe w swoich sprowadzonych z zagranicy autach.
Gdy ma juz dwadzieścia parę lat to wyrasta z tych objawów ale psychika jest dalej tak sam dziecinna. Dalej liczy sie piwo i "dobra impra". I tu jest odpowiedź na ten problem: "ona juz nie taka ładna jak na imprezie, on juz nie taki roamntyk jak wtedy gdy sie zalecal na pierwszej randce zeby ja przekonac do siebie. Gdzie ta cała magia dlaczego to wszystko musi znikac w wielu przypadkach ?". Bo mamy do czynienia z typowym americanbojem! Bo oprócz dobrej zabawy przyszła odpowiedzialność, samodzielne utrzymanie a tu już przerasta americanboja, to już nie jest wolność i swoboda, to już "inne klimaty". Są rózne stopnie americanbojstwa i różne fazy ale jeśli u kogoś zauważycie podobne "luzackie" zachowania to na 99% jest to americanboy. Trend ten wziął sie z zachłyśnięcia sie zachodnią kulturą na początku lat 90-tych, moze z chęci dorównania wolnej ameryce co w połączeniu z brakiem wzorców i małym rozumkiem poskutkowało tym masowym zjawiskiem. A holendrzy po prostu nie przeskoczyli nagle do zachodniego świata, zawsze wszystko mieli, nie musieli manifestować swojego statusu materialnego więc tam to zjawisko jest mniejsze droga joasiu84. Ale chyba też nie są idealni skoro w swoim kraju nie potrafią sobie zony znależć tylko muszą chodzić po Europie i czekać na takie które nie polecą na nich tylko na ich kase.
Polki wierne? rodzinne? ha dobre. Pewien odsetek na pewno: 5%, może 6%.
Ale naga prawda wygląda następująco: holenderskie kobiety od małego były nauczone luksusów, podane im było wszystko na tacy, w każdym pokoju telewizor (teraz laptop), co roku wczasy na Majorke albo Jamajkę, co dwa lata wymiana mebli.Podnoszą więc wysoko głowę. Myślą że są pępkiem świata.
Co do polek to też nie ma sie czym chwalić. Też interesuje je przede wszystkim kasa tak zresztą jest wszędzie. To widać nawet na przykładzie glupiego samochodu:taka delikwentka zupełnie inaczej patrzy na czlowieka w maluchu a inaczej gdy ten prowadzi nowego Citroena Xare (to akurat wiem z własnego doświadczenia). Opinie rodzinnych i pracowitych pewnie wyrobily sobie bo tak trzeba było zagrać przed bogatymi. Ale większość tych polskich kobiet może sobie z americanbojami reke podać. Są siebie warci.
Tak dużo jest takich pustaczek Barbie co tylko na kasę lecą, ale jest jeszcze trochę tych normalnych co jak interesują się mężczyzną to nie dla pieniędzy ale dla charakteru, poczucia bezpieczeństwa i wartości samego mężczyzny. A te głupie Barbie tylko psują opinię tych normalnych fajnych kobitek :)
Analogicznie americanboje też psują opinię ale niestety stanowią większość tak że ci normalni mężczyżni w Polsce są przez nich niewidoczni. Ale to nie znaczy że ich nie ma. Ominiesz 10 americanbojów ale możesz też ominąć tego jedenastego normalnego... Cóż poradzić na americanbojów? Einstein kiedyś powiedział że "są tylko dwie nieskończone rzeczy: wszechświat i ludzka głupota"
Ci Holendrzy ktorzy szukaja zon za granica to jednostki!Reszta mezczyzn ma zwiazek z Holenderka,prowadzi normalna rodzine itp.Mozna porownac tych ktorzy szukaja"szczescia"" z Polakami ktore tu szukaja "szczescia".Tez mozna zapytac...czy one nie maja mozliwosci poszukac sobie meza w swoim kraju?
Christ...skad to wiesz, ze Holenderki od malego byly nauczone luksusu??Czy Ty myslisz, ze tu zawsze panowal luksus i dobrobyt?Na to co teraz maja Holendrzy, dorabiali sie latami.Terazniejsza generacja ma luksus, ale ta starsza tez zyla w biedzie.Wiem to, bo moge porownac zycie teraz i 40 lat temu.Polacy!!!Czy Wam sie naprawde zdaje ze Holandia to tylko bogactwo????????Chyba kto tu dluzej mieszka to widzi to inaczej mam nadzieje.To ze w Polsce kazdy mowi...jedz do NL bo to bogaty kraj i tam szybko sie dorobisz?????GLUPOTA!!!!!!!!Jest wiecej mozliwosci dorobic sie lepszego bytu, ale na to, trzeba tez pracowac i czasem ciezko!!!!!!
Christ:)Holenderce tak szybko nie zaimponujesz samochodem!Polce tak.Wiem to z doswiadczenia.
nawet nie mam zamiaru. ani holenderce ani polce. to taktyka americanbojów
Holendrzy sie dorobili, na lepszy byt trzeba pracować... jasne tylko że w Polsce mozna pracować, pracować, pracować,pracować,pracować i niczego sie nie dorobić. wszystko drożeje "według zachodu" tylko że wypłaty w miejscu stoją. ktoś może na przykład nie otrzymać wypłaty bo firma przestała istnieć a szef zmienił adres i nie odbiera komórki lub też zmienił. Jak komuś sie zdarzy zachorować to na drugi dzień może nie przyjść już do pracy bo "na twoje miejsce jest 10 innych". Jak wyglądała bieda w holandi to nie wiem ale w niemczech w latach 70 i 80-tych wszystkich imigrantów przyjmowali z otwartymi rękami.Każdy dostawał na początek 200marek i mieszkanie. Nie wiedziałem że w sąsiedniej Holandi była w tym czasie bieda.
Christ, w tych latach 70-80 tez juz nie bylo biedy.Ja mam na mysli lata 50te.Dlatego napisalam starsza generacja miala biede
Zgadazm sie z wypowiedziami Zofi.
czyli te dzisiejsze holenderki już nie znają biedy
Christ,z pewnoscia nie kazda jest milionerka:)ale nie tej biedy,ktora byla dawniej.Zreszta.......co mozna uwazac za biede?Hmmmmmmm
Więc co spowodowało że holenderki nie są takie jak być powinny: rodzinne, ciepłe, wyrozumiałe tylko chłodne i niedostępne? wiem to nie dokładnie z Holandi tylko z doświadczeń niemieckich. Powód: Nieumiejętność korzystania z tego czego dorobili sie rodzice. Sami nie wiedzą czego chcą. W głowach im sie poprzewracało. Powinni sie wstydzić
Ten świat sie w kejze obraca
Christ,sadzisz ze wszystkie Polki sa rodzinne, cieple i wyrozumiale?Watpie!Poza tym, nie porownuj Holenderki z Niemka:)
Christ,masz racje,to jest niestety przykra prawda.Holenderki maja inna mentalnosc.Nie sa uzaleznione finansowo i dlatego nie wiaza sie z pierwszym lepszym mezczyzna.
Stary kawaler Holender ktory ma kase a nie moze sobie znalesc zony Holenderki(z roznych powodow)jest chetny na kontakt z Polka,bo wie, ze zaimponuje samochodem lub portfelem.Holendrka na to nie pojdzie!
Znam też takiego jednego starego kawalera. Tylko on jest akurat nie Holendrem tylko Niemcem. Codziennie wieczorem gwiżdze na podwórku nie wiadomo dlaczego. Codziennie naprawia swój samochód - też nie wiadomo co tam może sie psuć. W mieszkaniu ma wszystko folią przykryte żeby sie nie zbrudziło. Jest bardzo oszczędny i dokładny. Zarabia nieżle ale nie wiadomo na co przeznacza pieniądze bo nie ma specjalnych luksusów. Jak kiedyś byłem u niego to poczęstował nas herbatą ale w garażu. Ogólnie trudno go zrozumieć jak większość niemców. Z holendrami może być podobnie. hahaha
Calkiem mozliwe Christ:)
Co to za zycie?????Nigdy takich ludzi nie zrozumie.Czy oni mysla, ze wezma wszystko do grobu????Urzywac zycia,to jest moje motto!No ale kim jestem, abym mogla tego typu ludzi przekonac?:)
A najlepsze że chodzi spać o godzinie 18 (w zimie). Przypuszczam że chodzi o oszczędność prądu
Stary kawaler i tak wczesnie chodzi spac?:)))))))))Hmmmm,co za swiat:))))))
Christ:)))))zapytaj go, co tak wczesnie robi w lozku sam:)))))))))
Zegnam na dwa tygodnie!Do "uslyszenia"Pozdrawiam.Zofia:)
raczej z americanbojem. każdy jak sobie przygotuje tak ma
chora zazdrosc to jedyne co przychodzi mi do glowy po przeczytaniu tego bezsensu moze my Polki poprostu mamy dosc facetow w spodniach z dresu bialych skarpetkach i plastikowych klapkach ze zgrzewka piwa pod pacha bo to wlasnie jest obraz naszych polskich mezczyzn moze wiec zamiast obrazac nas zastanow sie moj drogi dlaczego zadna holenderska kobieta nie zdecyduje sie na zwiazek z polakiem
popieram age!!! nie zdecyduje sie bo bardzi duzo z nich pije!!!!!!!!
Nie zgadzam sie do konca z teoria Zofii, wyjechalam z kraju tez z dwojka dzieci,ktore byly w wieku 2,5 corka i syn 10,5 bardzo szybko sie zaaklimatyzowaly w obcym dla nich kraju , popieram tutaj teorie Patryka dzieciom jest latwo sie przestawic ze wszystkim, a tym bardziej jesli widza dla siebie z tego korzysci , bo to sa mali materialisci , ze mna bylo i jest gorzej , to nie jest moj swiat i nigdy nim nie bedzie , ten swiat niby powinien byc bajka, ale to nie moja bajka, lecz nie pozwole sie z niej wyrzucic,mam wszystko o czym tylko marzylam,ale to zlota klatka. Brakuje mi ludzi z ktorymi moglabym normalnie porozmawiac,nie jestem sama, ale to nie polacy ,tutaj daje sie we znaki inna metalnosc o ktorej mowiliscie, brakuje polskosci, i polski, najgorsze dla mnie sa swieta bozegonarodzenia, tutaj to nie to samo, mimo tych samych potraw ktore stawiam na stole, brakuje polskich koled, sniegu i calej tej atmosfery.
Jesli chodzi o dzieci to rzeczywiscie szybko nauczyly sie jezyka , moim najwiekszym klopotem z nimi bylo to ze nie potrafilam sie z nimi porozumiec bo niechcieli mowic po polsku nawet w domu, a ja wtedy jeszcze nie zdazylam nauczyc sie jezyka, chodzi glownie o corke, ktora od razu po przyjezdzie poszla do przedszkola i jako niespelna 2,5 latek zaczela mowic od razu w obcym dla mnie jezyku.Co z tego ze ja mowie do nich po polsku jak oni odpowiadaja mi w innym jezyku,ale dzieki temu przynajmniej rozumieja. Niestety moje dzieci nie postrzegaja juz polski jako swojej ojczyzny i to jest bardzo smutne. Mi pozostaje jedynie probowac przekazywac polskie tradycje ,polski jezyk, a na ile mi sie to uda to juz zalezy od nich samych.
Chce jeszcze dodac zeby nie bylo niedomowien ze nigdy nie bylam uzalezniona finansowo od swojego meza, zawsze pracowalam i pracuje moje pobory sa rowne jego poborom,wiec nie mozna tutaj mi sugerowac czegos takiego, ze ktos zaimponowal mi kasa
Twoje doświadczenia z dziećmi są typowe dla polskich matek na obczyźnie. Twoje dzieci będą żyły w Holandii i podświadomie wybierają to co im najbardziej potrzebne; holenderski jako język ojczysty.
Swoją drogą nie wyobrażam sobie aby człowiek mógł mieć dwie ojczyzny, dwa ojczyste języki i dwie mentalności w sobie, to tak jakby mieć dwie matki.
Anna, ja mam inne doswiadczenie.Moi bratankowie i dzieci mojego siostrzenca mowia obydwoma jezykami.Siostrzeniec jest Holendrem i mowi po holendersku do dzieci a jego zona Polka i mowi do nich po polsku.Swietnie daja sobie z tym rade.Potrafie latwo przestawic sie z jezyka PL na NL i odwrotnie.Dziecko bardzo szybko przyswaja sobie jezyk.Znam dzieci, ktore wladaja 3ma jezykami.Mow wiec do nich po polsku i zobaczysz po czasie ze beda znaly dwa jezyki.
To ze nie postrzegaja polski jako swojej ojczyzny to normalne.Sa za male jeszcze aby zdawaly sobie sprawe z tego, ze sa na obczyznie.Piszesz, ze tutaj to nie to samo co w Polsce.Normalne!Inny kraj, inne obyczaje!Chyba wiedzialas ze jedziesz do panstwa o innej kulterze?Polskie swieta wygladaja inaczej!Jezeli chodzi o snieg....to tez nie zawsze w Polsce masz biale swieta:)Koledy? Ja mam na CD i slucham je w czasie swiat.Poprostu trzeba sie dostosowac do tych warunkow ktore sa mozliwe.Andrzej ma zupelna racje.Ja tez sobie nie wyobrazam tego!
to że dzieci nie mówią w języku matki - nie uwazam za zjawisko to typowe !!!
Jejku przecież to my rodzice wpływamy na dzieci, i to od nas zależy wiele zwłaszcza w tak młodym wieku. Znam takie przykłady jak opisała Anna, ale sorki to wyłacznie wina rodziców, bo sam sam rodzice nie przykładają wagi do tego by dziecko znało języki obojga rodzców. ( ostro ale prawdziwie).
Znam jednak wiele dzieci które urodziły się w Holandi, i mają teraz po 4 latka, wychowują sie w rodzinach polska- holendseskich i uczeszczają do przedszkola w nl, i znakomicie i płynnie przechodzą z Holenderskieho na Polski. Uwielbiaja ogladać bajki w obu językach, z tatą i dziadkami rozmawiają po Holendersku, a z mama po Polsku, czasem coś zamiksuja. ( minus jest taki ze dizeci dwu języczne pozniej zaczynają mówić) Znam tez taki przypadek że chłopiec urodzony tutaj wogóle nie zna języka Polskiego, ale to nie jest wybór tego chłopca. Powodem takiego stanu rzeczy jest jego matka, która to od urodzenia do niego mówiła tylko po Holedesku. Tak jest do tej pory. Chłopak już pewnie nigdy nie powie ani słowa po Polsku, bo poprostu nie słycszy tego języka w domu. Nikiedy dziadkowie też negują lub sam ojciec dziecka, pomysł uczenia dziecka Polskiego. ( bezsensownie matki Polki wtedy pozwalają na to)
Niekiedy jednak ojcowie holendrzy nie mają nić przeciwko temu, i sami za sprwa dziecka ucza sie słow polskich które niekiedy szybciej wpadają do małego umysłu ( dziecko w pocżatkowym okresie miksuje oba języki wybierająć łatwiejsze formy)
Moje dzieci urodziły sie w Polsce, mają małe braki jezeli chodzi o jezyk Polski, są wygadane jezeli chodzi o Holendeski, czasem coś zamiksują bo łatwiej i krócej czasem. Jednak ochoczo i bez problemu korzystają z obu języków. W domach w których dzieci mówią kilkoma językami wazne jest by autorytety propagowały w takim samym stopniu wszystkie języki. To możliwe, wszystko leży w naszych rękach.
Zam też chłopaka który wychował się w nl, jego żona w de ( obydwoje sa Polakami) i znają Polski i Niemiecki i Holendeski, a do niemowlaków i w domu mówią między soba tylko po Polku bo to dla nich wazne, bo wiedzą że holenderskiego dzieciaki nauczą się w szkole czy przedszkolu. natomiast język Pl, musza oni nauczyć szkrabów.
Anna, nie zgadzasz sie z moja teoria,masz prawo, ale niestety w wielu przypadkach tak jest!Ja osobiscie nie wstydze sie tego ze nie zrobilam kariery zawodowej(wybrala wylacznie tylko dom i wychowywanie dzieci)i teraz po tylu latach, jestem dumna, ze zrobilam wielka kariere rodzinna!Mialam poprostu ta mozliwosc.Wiem, ze nie kazdy ma taki wybor.Do dzis, nasze dzieci dziekuje mi za to,ze nie musialy byc wychowywane przez innych.
Marzena,jak zwykle popieram Twoje zdanie:) Pozdrwiam:)
o proszę przykład bratanków Zosi dowodzi że mozliwym jest by dziecko płynnie i bez problemu nauczyło się 2 języków. Trzeba tylko mówić i mówić, a do głowy wejdzie samo.
Dokladnie masz rację zosiu, czas poświęcony dziecią procentuje. Może więc Anna powinna wiecej czasu spędzać z dziecmi, przez zabawe do głowy. Jezeli komuś na czyms zalezy , jest w satanie góry przenieść. Jezeli tylko chce i uważa ze jest to konieczne :-)
Coreczka moich znajomych para polsko - holenderska tez plynnie mowi w obu jezykach.Cudnie!!!W szkole dojda inne jezki obce
A mama nie tylko jest cudna mama ale i zrealizowala sie zawodowo!
moje dziecie od grudnia zeszlego roku chodzi do holenderskiego zlobka. w polskim zlobku bylo w sumie 2 dni w calym zyciu.
w zlobku holenderskim dzieci obcojezycznych jest dobra polowa. na nasze pytania kierownik zlobka jasno powiedziala: w zlobku bedzie tylko holenderski (i zaden inny jezyk, nie tylko ze nie polski - zreszta, i tak nikt nie zna), natomiast w domu mamy __obowiazek__ rozmawiac z dzieckiem po polsku. wrecz nie po holendersku, bo szkoda, zeby dziecko uczylo sie zle ;)
moja osobista Bulka ma obecnie 2,5 roku i dobrze chwyta i uzywa polskiego, holenderski tez w wiekszosci rozumie, choc poza prostymi zwrotami nie uzywa, przynajmniej w domu. co jest fajne to to, ze jezyk nie stanowi dla niej bariery w komunikacji w zlobku i potrafi sie dogadac kiedy potrzebuje
przy czym, dla mnie jest w sumie oczywiste, ze ojczyzna dla mojego dziecka bedzie Holandia. tu sie wychowuje, tu bedzie uksztaltowany jego swiatopoglad kulturowy, wiec to jest dla niej to referencyjne miejsce, do ktorego bedzie odnosic reszte swiata.
a jezyki... moja zona niemal na codzien uzywa 4 jezykow, ja - 5. biorac pod uwage taki wzorzec i mozliwosci jakie daje Holandia, nie widze powodow, by Bulka nie nauczyla sie angielskiego, francuskiego, niemieckiego, czy czego tam bedzie chciala. jesli bedzie chciala. ale z tym jest tak jak z czytaniem ksiazek - jesli dziecko widzi wzor u rodzicow, to go samo nasladuje, traktujac jako cos normalnego.
Kazdemu przyznaje racje.Nauke jezykow najlepiej rozpoczac w wieku dzieciecym,najszybciej i naturalnie je przyswoja.Nie jest jednak latwo uczyc dzieci polskiego ,jak na przyklad upieraja sie,ze nie chca. Jednak holenderski jest latwiejszym jezykiem zarowno w wymowie jak i pismie oraz i nie tak skomplikowany jak nasz kwiecisty i poetyczny polski.W przypadku moich dzieci,roznie to bywa .Coraz czesciej wola poslugiwac sie holenderskim.Owszem mowia po polsku,czytam im albo same czytaja,ogladaja polska telewizje ale uwazam,ze to za malo i nigdy nie to samo,co proponowal by polski nauczyciel czy szkola(wypytywanie,dyktando,itp.)Nie zawsze dzieci maja czas i ochote na nauke jezyka,zreszta ja tez.Czasem na poprawki z mojej strony :"nie mow tak to niepoprawnie","blad""mow wyrazniej" reaguja nawet w sposob agresywny.Nauka gramatyki a wiec minimum- prawidlowe pisanie -to rzecz nieosiagalna.Po szkole oczywiscie wola robic co innego niz znowu sie uczyc.A godzina dziennie przed polska telewizja tez nie wystarcza.Najwiekszym sukcesem w moim przypadku chyba bedzie powolne ale systematyczne poglebianie zasobu slow ,prawidlowe czytanie i jedynie ogolnikowe wypowiadanie sie.Na bazie doswiadczen znanych mi mam,sprawa okazuje sie tudna i skomplikowana w przypadku niezdolnych dzieci.Jesli sa zdolne ,to w wieku przedszkolnym przyswoja ich nawet kilka.Znam dzieci polskich matek,ktore slabo znaja nasz jezyk i to nie dlatego,ze mamy nie wkladaly calego serca w nauke polskiego,ba ! robily wszystko nawet z lzami na oczach.Dzieci rozumia jezyk,mowia bardzo slabo i na prawde nie dlatego,ze nie chca/chcialy znac jezyka lub byly zaniedbywane w nauce.
Mam coraz wiekszy problem z moja 5 letnia coreczka,nie chce chlonac polskiego jezyka,nie chce mowic ,sluchac i ogladac wszystkiego co polskie ,czasem brakuje mi juz metod,jak ja do tego zachecic a martwi mnie to bardzo.
Dziecko trzeba rozkochać i zachwycić, jezeli to uczynisz samo z siebie zacznie sie uczyć. Nić na siłę. Jezeli będziesz nadal do nich mówic po Polsku, i będziesz z nimi rozmawiać, dlaczego trak reagują.
U mnie w domu było odwrotnie, w poczatkowym okresie nie miały ochoty na nauke holendeskiego, nie chcieli mówwić czy czytać w tym języku. ja sukcesywnie starałam się wciskać im ten język. I udałao się teraz nie mają hamulców i gadają i ogładają czytaja bez róznicy. Co prawda nie obyło sie bez problemów, bo najpierw musiałam nauczyć ich nie wstydzenia się swojej odmienności. teraz nie ma z tym problemu, nawet dzieci pytają się jak coś jest po Polsku. Mają przyjaciół, i nie wstydzą się używać polskiego. Same już dopytuja się a co to za słowo, co oznacza. Bez problemów, jezeli zarówno ty jak i rodzina dziecka będzie szanowała to że dziecko ma polskie korzenie, ( nieważne gdzie sie urodziło) i jest w jakiej częsci Polakiem, to dziecko samo z siebie sie od tego nie odetnie.
Znam ludzi którzy przyjechali tutaj jako dorosli, i zapomnieli języka. ehhh Mój małżonek, podczas swojej jednej z wizytw Pl spotkał swoją panią profesor, to zdziwia się mówiąć- popatrz to juz tyle lat, a ty tak pięknie mówisz, takkk a znam ludzi którzy zaledwie po chwili pobytu na obczyznie zapominieli swojego ojczystego języka tak takkk już wiem myslę że to kwestia inteligencji :-)
Ps. a tak wogóle to dziecko uczy sie całkiem inaczej języka niż osoba dorosła, jezeli więć faktycznie w domu będzie jedno z rodziców używać jezyka polskiego, nie ma bata dziecko tez sie go nauczy. tylko to czy będzie go uzywac zalezy też od nas. Jezeli uda nam się wcisnac do tego malutkiego chłonnego umysłu dar mówienia perzynajmniej 2 językami, to wzbogacimy jego poznawanie swiata o wiele płaszczyzn. Nie zamykajmy oczy dzieciom, wzbogacajmy ich swiat :-).
@ Marzenka
Dzieki, może sprobuje jakos rozkochać i zachwycić moich buntownikow. Moze to tylko okres przejsciowy i zapewne przed przyjazdem do Polski przejdą przyspieszony kurs, tego w czym kulikaja, bo (na szczeście) mówiac niepoprawnie po polsku ogromie sie wstydza przed Polakami. Mam nadzieje, ze miłość i tęsknota za Polska i polską rodzina, zwlaszcza babciami, dziadkami, pozostana zawsze motywacja, aby pielegnowac jezyk i go nie zapominac. Zreszta dziadkowie, rówieśnicy polscy też na to nie pozwalaja. Rregularnie gadu-gadu, skype, itd. wspaniale pobudzaja komorki do myslenia. Po prostu chca czy nie, dzieci musza pisac, wypowiadac sie po polsku i juz!
Nigdy nie przestanę mówić do dzieci po polsku i wybije im kazda nawet mysl z glowy na temat wstydu, co do swojego pochodzenia. Nie rozumie na prawde polskich mam, ktore wstydza sie i polskosci i polskiego jezyka,w koncu w polowie (przynajmniej) genetycznie dzieci sa polskie. Obywatelstwo holenderskie dzieci nie oznacza, że dziecki maja mówic wylącznie po holendersku i odcinać się od polskości.
Hmmm, tak naprawde troche mi ulzylo po przeczytaniu wszystkich tych wypowiedzi. A wiec nie tylko ja borykam sie z dwujezycznym i dwukulturowym wychowywaniem moich dzieci... Od razu przybylo mi energii...
Polecam przeczytać „Z pamiętnika Polki na emigracji: Kilka dni z wielu" Agnieszki (30 lat), opublikowanego na portalu Polonia.nl - zapewne każdy znajdzie tam coś z własnych doświadczeń w Holandii:
http://www.polonia.nl/?p=1353
Szanowny panie Andrzeju,
Dziekuje, przeczytalam, rozpoznaje...
Może nie będzie to oryginalne, co napiszę (najwyżej mnie wytniecie). Zgadzam się z Ellą i tymi osobami, które napisały, że wszędzie zdarzają się interesowne związki i to ze strony kobiet, jak i mężczyzn.
Nierówna sytuacja ekonomiczna w tym pomaga.
Wśród kobiet Polek związanych z Holendrami są te, które się szczęśliwie zakochały i wyszły za mąż, a są i takie, dla których wyjazd i ślub z Holendrem ma w sobie coś wyjątkowego samo przez się, niestety. Mam tylko nadzieję, że tych pierwszych Polek jest więcej.
Ale chciałam dodać jeszcze jedno. Panowie Holendrzy. Nie będę pisać o tych, którzy są fajnymi wartościowymi, miłymi facetami, chwała im za to i niech ich będzie jak najwięcej. Zwróćcie jednak uwagę, że są i tacy, dla których ślub z Polką lub dziewczyną ze Wschodu oznacza po pierwsze automatyczną nobilitację w oczach partnerki, bo ma się tę kasę i można pokazać się jako pan. I niektórzy Holendrzy tak właśnie myślą. Dodatkowo liczą na wysprzątany dom, brak dyskusji, oczywiście urodę czy raczej kobiecość, której to czasem niestety Holenderkom brakuje. Przeczytałam gdzieś list Holendra, który szukał żony przez internet. Napisał "no.... szukam jakiejś miłej kobiety, żeby dbała o mój dom - o oczywiście żartuję".... itp. Sęk w tym, że dla mnie w tym żarciku z jego strony było to, o czym i tak myślał. Pomoc domowa za darmochę.
Znam też pewnego samotnego Holendra kawalera, obecnie lat 44, którego siostra zachęcała niedawno, żeby poszukał sobie jakiejś dziewczyny z Azji, bo taka na pewno będzie zawsze zadowolona i grzeczna.
Sama jestem z Holendrem, którego kolega powiedział, że inny Holender TEŻ miał dziewczynę z Polski i ona po dwóch latach uciekła zabierając mu wszystkie meble, złodziejka, w nocy. Dobrze, że ja tego nie słyszałam. Czyli jego myśl była taka - uważaj, te Polki to niezłe gagatki.
A co do mycia się czy niemycia to zdarzają się brudasy i wśród Polaków, Holendrów, Greków i może ... :) nawet Niemców. Co to rano nie wchodzą w ogóle do łazienki, oczywiście o myciu zębów mowy ni ma, więc po 5 minutach są gotowi do wyjścia, gacie zmieniają od wielkiego dzwonu, a sprzątają, jak ktoś ma przyjść. Skąd ja to znam....
P.S Sama do Holandii nie przyjechałam z powodów ekonomicznych, bo w Polsce żyło mi się dobrze, mieszkanie, praca, bez problemu. (No i rodzinka blisko.)
Widze Gosiu ze mamy podobne problemy z dziecmi i widze ze nie jestem sama. Pozatym nie sadze zebym poswiecala dzieciom zbyt malo uwagi, tutaj zwracam sie do Marzeny, moze nie kazda z nas ma tak luksusowe warunki zeby mogla bezgranicznie poswiecic sie tylko domowi, niektore z nas tez musza lub chca pracowac.Ja to robie nie tylko dlatego ze musze ale rowniez dlatego ze czuje potrzebe zrealizowania sie zawodowego. Odnosnie dzieci, to ja sie nie poddaje i wytrwale staram sie do nich mowic po polsku, pomimo ze wielokrotnie spotykam sie z ich niezadowoleniem, moze kiedys bedzie tak ze sami beda prosic o wiecej. A moze w tej chwili maja przesyt nauki jezykow(chodzi mi tutaj o szkole)gdyz jezyk polski jest dla nich juz czwartym jezykiem do nauki, z pozostalymi jezykami nie maja zadnych klopotow, ale mam wrazenie ze jezyk polski daja w odstawke tylko dlatego ze nie jest to zwiazane z obowiazkiem szkolnym wiec ida na latwizne.Ale naprawde wierze w to ze uda mi sie przekonac ich do tego jezyka i do Polski.
Anna, jakie jezyki znaja po za polskim?
Slyszalam o szkolach podstawowych,gdzie oprocz holendeskiego wykladowym jezykiem jest angielski.Ale jest ich niewiele i w duzych miastach.W szkole do ktorej uczesczaja moje dzieci(Basis school) oprocz oczywiste holenderskiego i angielskiego od grupy drugiej ,dzieci dodatkowo ucza sie jezyka regionalnego-gwary Drenthe,wczesniej syn uczyl sie gwary Groningen.Troche maja pomieszania z poplataniem z tymi gwarami.
gosiu, te szkoly w ktorych wykladowym jezykiem jest ang,to sa szkoly onternationaal.Tak jak piszesz, one sa tylko w duzych miastach.Zaskoczylas mnie gosiu tym, ze w szkole Twoich dzieci,ucza rowniez gwara.Ja mieszkam w Gelderland,ale tu nigdzie nie ma w szkolach nauki gwary.Hmmmmm
Anna moje dzieci uczą się holenderskiego, angielskiego, francuskiego i niemieckiego, no i oczywiscie mają inne przedmioty, ale co jak co wiedzy nigdy dosć. Bunt to oczywisty przywilej młdego umysłu. Mamy od zawsze musza przynudzac i wymagać, ale to procentuje. :-).
Mona tak pracować by mieć czas dla dziecka. Nie chodzi o to by z dzieckiem przebywać, ale chodzi o to by faktycznie choć godzinkę poświecić czas ale tylko dla dziecka. Nie z doskoku, nie znad filmu czy gazety. zrób coś dla dziecka, zainteresuj, zaciekaw, bądz kreatywna.
swojego czasu moje szkraby w wieku 8 lat nie za bardzo miały ochote na czytanie, to ja ich zasypywałam ksiązkami odpowiednimi do ich wieku. Niestety ochoty nie przybywało, do czasu kiedy zetkneli sie z Kingiem .
Od tego czasu nie mam problemu z ich cztaniem.
a tak wogóle to przypomnij sobie jak to jest jak jest sie dzieckiem, cofnij i zastanów się dlaczego coś wydało ci się ciekawe warte nauczenia. hymmm widzisz bo w życiu nauczycieli mozna dzielić na artystów, rzemieśliników i partaczy.
Z teego tak naprawdę jedynie artysta potrafi nauczyć i rozkochać w swej dziedzinie. Badz artystą dla swego dziecka.
Do każdego mona znalezc droge trzeba tylko chcieć szukac.
Aniu piszesz ze starasz się mówić do nich po polsku :-) tzn. czasami mówisz a czasami nie. Dzieci to mądre istotki, jezeli ty nie jestes wytrała w postanowieniu mówienia po polsku, to po co oni mają sie starać mówić po pl. Dzieci ucza się szybko wykorzystywać wszelkie słabości naszego harakteru.
Chyba to zalezy od dyrekcji szkoly,czy uczy sie gwar.Dyrektor naszej szkoly sam dobrze mowi gwara i to on prowadzi tego typu lekcje.W poprzednej szkole tez jeden z nauczycieli prowadzil lekcje regionalnej mowy ale wiem,ze nie jest to obowiazkowe i nie wpisywane jest do "raportu" szkolnego.Ogolnie gwary zanikaja i chyba to dobrze,ze mlode pokolenie zapoznaje sie z nimi i przekaze cos niecos nastepnemu pokoleniu.
Odpowiem najpierw tobie Iron Lady, moje obydwoje dzieci mowia po holendersku, angielsku i niemiecku i oczywiscie caly czas wciskam im polski. Mowia w tych trzech jezykach na tyle dobrze ze nie maja problemu z przeskakiwaniem z jednego jezyka na drugi.W ich wlasnie szkole jezykami wykladowymi sa angielski i holenderski,a jesli chodzi o jezyk niemiecki to maja super nauczyciela i duzy kontakt z rowiesnikami(niemieccy sasiedzi nie mowiacy po holendersku). Od tego roku synowi jeszcze dochodzi jezyk francuzki.
Marzenko teraz zwracam sie do ciebie masz racje ze dzieci wykorzystuja nasze slabosci, to prawda ze czasami zdaza mi sie cos chlapnac nie po polsku ale to jest rzadkosc, a ta sytuacja jest tylko wtedy jesli juz naprawde nie potrafie sie dogadac z corka, wiec musze powiedziec tak aby zrozumiala, ale tez od razu tlumacze na jezyk polski.
Moze tak Panowie zajeliby sie soba, a nie Paniami? Ciekawa jestem jakimi pobudkami kieruja się w emigracji? I jakimi, gdy wybieraja sobie partnerki na zycie (polscy udacznicy)? Rozumiem, czy aby na pewno nie blednie, czytajac ocene Polek, ze wylacznie romantycznymi.
Oj prawdes Pan napisal, Panie Andrzeju! 'Poleczki' pociaga latwy szmal. Nie chce im sie zapieprzac za marne grosze w kraju. Duzo latwiej i szybciej jest wyjechac i 'trafic' jakiegos holendra, najlepiej na dziecko. Jest obywatelstwo- sa profity i mezus niegdys tak upragniony schodzi na dalszy plan. Jest wiec czas zajac sie upalszczaniem dziecka, odrzucaniem i obsmiewaniem wszystkiego co 'nie nasze'. Obowiazkowo nalezy sie takze od wszelkiego 'obcego' zla odseparowac, roztyc, zdziczec i zapuscic. Znam kilka 'Poleczek' [uzywam tego zwrotu, poniewaz prawdziwych Polek nie chce tym tekstem obrazic], ktore wyszly za maz za DZIWACZNYCH holendrow - bezzebni, sflaczali, niezbyt inteligetni - jednym slowem wybrakowani i teraz upajaja sie swoja polskoscia jadac mezowi rowniusienko, nie integruja sie z rodzina meza i rozgladaja sie za podobnymi sobie by moc calymi dniami marudzic na otaczajaca beznadzieje... Rowniez 'poleczki' w UK nie omieszkaly narobic nam siary, puszczajac sie na prawo i lewo. na nk az roi sie od zdjec dzieci ze zwiazkow black&white. Prawdziwa Polka to kobieta, ktora jak nikt potrafi zajac sie domem i w milosci wychowac dzieci. To dumna matka i gospodyni. W zyciu zawodowym profesjonalna i pracowita.
A Panowie jaka maja opinie?
Jagna, masz rację na wyspach jak słyszałam torodaczki mają też nienajlepszą opinię, zarówno u tubylców jak i u naszych rodaków.
oj mozna sie zdziwić do czego moga sie posunąć............kompletny brak hamulców.
Witam i pozdrawiam!
Od wielu lat przebywam w Holandii i bardzo lubię obserwować zachowanie rodaków.Holandia stała się bardzo modna dla różnych klas społecznych z Polski.W zupełności zgadzam się z panem redaktorem niniejszego artykółu.Sam osobiście znam sporo kobiet z Polski,które mają i miały za sobą związki z Holendrami,jak również z innymi obcokrajowcami(Turkami,Marokańczykami,w ogóle z panami ze świata islamskiego.Większość z nich obecnie szuka kontaktów(przez internet)z rodakami.Dlaczego!? Niech każdy-a odpowie sobie sam.Nie zamierzam nikogo krytykować,tylko uważam dokładnie tak samo jak pan redaktor.Przy okazji; miałem sposobność pana poznać i bardzo serdecznie pozdrawiam.Jeszcze jedno,mało jest odwrotnych sytuacji Polak-Holenderka
A Ty, Jarku dlaczego szukasz kontaktu z rodakami, chociazby tutaj, przez "Wiatrak"? Twoja zona czeka pewnie z gromadka dzieci w Polsce na Ciebie, lub chociaz przelew gotowki? Albo siedzi na kanapie i oglada cos w rodzaju "goede tijden slechte tijden".
Dlaczego Polki szukaja szczescia u obcokrajowcow (i jednoczesnie tak malo jest sytuacji Polak-Holenderka)? No coz, pewnie dlatego, ze zarowno Polki jak i Holenderki nie gustuja w niedomytych, dyspotycznych, jadacych przetrawiona woda panach z ego "van hier tot Tokio".
zamieszczam zgodnie z obietnica linki na ten temat
http://www.sienko.org/index.php?p=art&id=96
http://www.mojawyspa.co.uk/artykuly/1507...
a tutaj inne linki na ten temat, poczytajcie sobie, Ta swoisty sposób na ulokowanie sie miło i p[rzyjemnie spowodował że o Polkach maja nienajlepsza opinię Polacy jak i obcokrajowcy
http://www.mojbristol.co.uk/index.php?op...
http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1/...
a jak wy to postrzegacie ????
Wyspa - wiesz to nie tak jak myslisz, nikt nie chce decydować za kogoś. Czy mu coś kazać. Generalnie idzie o to że Polki stały sie dobrem narodowym.
Ela "Dlaczego Polki szukaja szczescia u obcokrajowcow (i jednoczesnie tak malo jest sytuacji Polak-Holenderka)? No coz, pewnie dlatego, ze zarowno Polki jak i Holenderki nie gustuja w niedomytych, dyspotycznych, jadacych przetrawiona woda panach z ego “van hier tot Tokio”." myslę ze błednie rozumujesz. Dlatego w zyciu nie mozna spotkać za wiele par Polak - Holenderka.
Powód prosty faceci od wieków nie ustawiają sobie zycia za pomoca dupy.
Niestety kobiety były i sa towarem. Niekiedy wbrew sobie, a niekiedy za własnym przyzwoleniem.
Niestety prawda czasem boli.
My jedynie opisujemy zjawisko kupczenia własnymi 4 literami :-(
Witaj Ella!
Nie znasz mnie!,więc oszczędź sobie tą krytykę.Jeśli ten problem dotyczy Ciebie to nie próbój go odbijać.Nie wszyscy Polacy są niedomyci i śmierdzi od nich wódą!,a jeśli się z takimi zadawałaś to już Twój problem,a i pewnie dlatego szukasz czystych Holendrów.Faceci w NL ,,pupami''sobie nie pomagają.Powodzenia w łowach.
Najbardziej zastanawia mnie to, ze Panowie tyle energii wkladaja w pilnowanie Pan, Pan stosownego prowadzenia sie i zapominaja, w tym szczegolnym wypadku, o sobie i swoim prowadzeniu. Jestesmy wolne w swoich wyborach i wybieramy jak chcemy. Czy Wam sie to Panowie podoba czy nie.
Witaj Jarku,
Co do jednego masz niezaprzeczalna racje: znacznie odbieglismy od tematu. Uwazam jednak, ze w jednej ze swoich wypowiedzi poruszyles bardzo wazny temat: mianowicie bycie Polakiem w Holandii (lub gdziekolwiek indziej poza granicami Polski). Poczucie wlasnej tozsamosci na obczyznie. Drugi temat, rownie wazny to: pojecie szczescia (ale to bylyby chyba zbyt filozoficzne rozwazania, obawiam sie:-). Mala sugestia w kierunku Pana Redaktora? Kto wie. Ja rowniez lubie sobie podyskutowac, wiec do "przeczytania" na forum! Pozdrawiam i zycze milego weekendu!
Ela
Jakoś tak się natknęłam na ten artykuł i mimo tego, że nie jest świeży muszę skomentować.
Artykul ten wg mnie „trąci mychą” i opiera się wyłącznie na stereotypach. Nie bede komentowala wszystkiego, wezmy tylko kilka "błyskotliwych" wątków, np: "Holendrzy nie maja duszy..." mhm, cytat z zony czy po prostu zwykla męska zawiść w polskim wydaniu? No bo jak inaczej mozna skomentowac zachowanie Polek, ktore smialy, zamiast zachwycac sie przebogata "słowiańską" dusza Polakow, wydać się za bezdusznego Holendra...Be, nieladnie... Oczywiscie leca na kase, jak ze by inaczej!
Według mojego grona przyjaciół co sie zdecydowanie rzuca negatywnie Holendrom w oczy to polskie pijaństwo a to przewaznie zasługa naszych...mhm..."panów". Każdy wie co mam na mysli, nie trzeba się rozpisywac.
"Poolse dames"....wstukaj sobie w google slowo "miłość", ciekawe co zobaczysz. Samo w sobie chyba nie oznacza nic zlego??? Dane o prostytucji - może jednak warto dokładniej sprawdzić, kazdy wie, ze to nie Polki ciagna "wschodnie" statystyki w gore.
Na koniec - myślę, ze "szlachetny" cel napisania tego arykulu, czyli "ku przestrodze" jest naiwnością. Ludzie (nie tylko kobiety!), ktorzy zawieraja malzenstwa kierując sie pobudkami materialnymi zawsze byli, sa i beda. Czy to bedzie mariaż w Polsce, na Wyspach, z Arabem, Chinczykiem czy Bog wie kim jeszcze... Przykład: (jeśli na kinematografie się tu powołujemy), polecam obejrzeć wyśmienity polski film pt: "Wesele" :)))
Napisanie artykulu raczej nikogo nie uleczy tylko … (ja takie odniosłam wrazenie po przeczytaniu niektórych niewybrednych komentarzy) może zaszkodzić tym Polkom, które wyszly za maz za Holendra z miłości, zyja tu, wychowuja dzieci, są szczesliwe a jednoczesnie wcale, jak się tu sugeruje nie odcnaja się od swojej Polskości.
Taki artykuł (i przede wszystkim tak arbitralnie napisany) może jedynie ulatwić niektórym zawistnym polaczkom nazywanie ich „Poleczkami”. Tego wrażenia nie zaciera komentarz o tym , ktorych pan sie to tyczy badz nie. To jak wylac wiadro pomyj a potem powiedziec z rozczulajacym usmieszkiem....pseplasam...
uwazam , ze w dzisiejszych czasach nikomu sie nie chce dla drugiej polowki tak dlugo...mam na mysli malzenstwa az do smierci;)dlatego coraz wiecej osob wybiera tzw.luzne zwiazki ,ze wzgledu na latwizne...
wiem co mowie , jestesmy z mezem od 15 lat razem- ale tak jak p. Zosia uwazam , ze nie ma nic z niczego!!! trzeba sie starac caly czas czyli taki wieczny zwiazek narzeczenski ...
niewazne jakiej narodowosci jest druga polowka i czy wysoce inteligentna , tak naprawde wszystko zalezy od nas samych, czego oczekujemy ale od tego co sami dajemy rowniez!
Jezeli w domu jest nam dobrze to nie szukamy niczego poza nim ;)
zycze wszystkim wytrwalosci i madrych wyborow w zyciu ;)
Ja w holandii uzywam nieoficjalnie imiona Michelle. Ciezko wymowic Michalina i tubylcy maja problem z zapamietaniem mojego imienia, wiec co to za roznica jakie imie tu uzywasz? A co do ,,inteligencji. Prosze cie nie rozsmieszaj mnie. Ja jestem najmadrzejsza polka w holandii! Dlaczego? Bo wybralam ten kraj i otaczam sie tylko inteligentnymi ludzmi! I polakami i holendrami. I z tego miejsca pozdrawiam wszystkich madrych rodakow, ktorzy nie dziela narody na madre i glupie!
Moja ciocia wyszla za holendra i po kilku latach byla juz rozwodka. powod rozwodu- on sie nigdy nie myl! i smierdzial na kilometr! jak ktos jest swiania to swiania zostanie nie wazne z jakiego kraju pochodzi!
p.s. pozostale powody patrz komentarz marzeny powyzej.
A nie przyszlo Wam do glowy, ze ktos tak po prostu moze sie w kims zakochac, a potem zyc razem, dlugo i szczesliwie?
Jarek, powodzenia w lowach mi nie potrzeba, od 8 lat jestem szczesliwa mezatka. Nie wszyscy Polacy sa niedomyci tak jak nie wszystkie Polki sie puszczaja (tak jak to wyzej zasugerowales).
@ Marzena, co do ustawiania sie za pomoca dupy: do tego nie potrzeba wyjezdzac za granice, prawdopodobnie robia to panny w kazdym kraju, przy wyborze partnera kierujac sie zasobnoscia jego portfela, stanowiskiem przyszlego tescia, iloscia trzody w chlewiku (zaleznie od ambicji i upodoban). Mowienie, ze kazdy zwiazek z obcokrajowcem jest tego przykladem swiadczy o niejakiej krotkowzrocznosci (ze sie tak delikatnie wyraze).
Anula wszystko pięknie, oczywiście ze miłość tez istnieje.
Jednak pań które gotowe sa na zakochanie w obcokrajowcu, od zaraz jest naprawdę sporo. ( popatrz prószę na ten link http://www.we-dwoje.nl/defaultold.htm
i co ci to przypomina, poczytaj opisy i pomyśl chwilkę)
Widzisz ten przypadek opisany przez ciebie nie jest odosobnionym przypadkiem :-(. Dawniej ja też broniłam kobiet, chyba przez solidarność jajników.
Niestety prawda jest taka że miedzy innymi Polki od zawsze śliniły się do obcokrajowców. łapały się jak much na lep na słowo meldunek.
To prawda że mogą próbować ustawić się takie fruwajki w Pl. Niejednokrotnie próbowały zapewne tej drogi. Niestety Polak lubi sobie potarmosić, ale żenić się nie zamierza z takimi kobitkami. No chyba że kobitki te sa perfekcjonistkami w tym co robią, wtedy sobie znajdą obiekt, i głowy sobie nie będą zawracać wyjazdem. Nie raz widziałam w Pl., śliniącą się gromadę Polek do chama Holendra brrrrrrr. ( oczywiście nie wszyscy Holendrzy to chamy, ale ten taki był )
Niestety nawet i ty przyznajesz ze często Holendrzy szukają konkretnego towaru.
Nawet ci to przeszkadza. Widzisz podobnie jak i ty mam nadzieje ze ilość portali matrymonialnych, i ich popularność jest wynikiem bezwarunkowej miłości holenderko- polskiej . Niestety tylko jakoś tak epidemiologicznie to wygląda.
Myślę ze kobiety wola wkładać sobie szlachetniejsze pobudki i bardziej romantyczne wersje, całego tego bałaganu z zaobrączkowaną prostytucją.
Przyznam że to pewnego rodzaju fenomen, feministki pewnie dostają wysypki, na samą myśl bo to w czystej postaci układy służalczo – podanskie.
A tak w ogóle to o jakimi zaufaniu czy miłości my mówimy, skoro zawierana jest intercyza przed małżeńska. Czy na tym można zacząć budować związek, ehhh „ skarbie kocham cię i ufam, ale spiszmy tak w razie czego.........no a dalej to będzie już jak w bajce..........”
@Marzena, nie wszystkie kobiety musza sie ustawiac, niektore sa juz ustawione. Przyszlego partnera mozna poznac w roznych okolicznosciach, nie tylko poprzez biuro matrymonialne, lub na polu truskawkowym. Coraz wiecej wyksztalconych Polek robi studia podyplomowe za granica lub pracuje "w swiecie" w miedzynarodowych korporacjach. A wtedy nie ma mowy o lapaniu meza "na dupe" jak to uroczo okreslilas, lecz o pelnowartosciowym zwiazku partnerskim.
Jest jedna rzecz, ktorej nie cierpie, mianowicie przyczepiania etykietek.
no, no wedwoje.nl to jest poprostu komis z uzywanymi kobietami! mysle ze tam nieuzytej nie ma! Bez obrazy. dla znajacych temat- moja ciocia wlasnie sie tam zapisala! dostala piekna odpowiedz typu ma pani duza szanse ze w ciagu kilku tygodni znajdzie pani partnera swoich marzen, poniewaz mowi pani po holendersku.czyli stawiam ze niedlugo bede miala nowego naiwnego wuja! ale kiedys marzena napisala w ktoryms poscie ze ludzie z takich zwiazkow sa siebie warci! takze trafi napewno swoj na swego!
z drugiej strony jak dziewczyna chce szukac ,,szczescia`` za granica to niech szuka, co mi tam innych zycie. tylko prosze sie pozniej na roznych forach nie skarzyc jacy to holendrzy niedomyci, niedouczeni i jak wykorzystuja nasze piekne, uczciwe dziewczonki! bhahahahahah
Ellu ja nie wiem dlaczego ty się tak pieklisz, skoro problem cie nie dotyczy to w czym rzecz ??????.
przeczytaj uwaznie ja nie przyczepiam etykiet. Ja tylko wskazuję na konkretny system zachowań, pewnej dość sporej grupy Polek i Holendrów.
a tak wogóle Michelle pozdrawam i zgadzam się z nią bo ja też nie wiem dlaczego kobiety od zawsze głoszą mit biednej milusiej szarej myszeczki. To wcale nie jest tak ze faceci to dranie.
@Marzena, masz racje, nie dotyczy ani mnie ani Ciebie (przynajmniej taka mam nadzieje:-)). Dotyczy tych, ktorzy podjeli taka decyzje z im tylko znanych powodow. Nie jestem zwolenniczka uogolnien, po prostu wychodze z zalozenia, ze kazdy jest kowalem swojego losu i kazdemu z nas przyjdzie kiedys zrobic "rachunek sumienia". Zwiazki oparte na pazerstwie i tak nie maja szans na powodzenie- osobom, ktore w ten sposob probuja sie ustawic kiedys przyjdzie za to zaplacic.
Szkoda, ze moje komentarze odbierasz jako "pieklenie sie". Dla mnie to raczej rodzaj polemiki.
Dodam jeszcze, ze ogolnie rzecz biorac mamy podobne spojrzenie na polsko-holenderskie realia (przynajmniej na podstawie tego, co do tej pory zdazylam przeczytac). Moze jedynie z tym malym wyjatkiem: mianowicie pozycji zony Holendra.
Pozdrawiam!
Zwiazki miedzyludzkie , a wsrod nich te jaciekawsze kobieta-mezczyzna to temat tak skomplikowany , ze niemalze z definicji nie podlega zadnym ugolnieniom.
Para ktora sie przypadkiem spotkala w ogrodzie botanicznym na wystawie orchidei wcale nie ma wiekszej szansy na szczesliwy zwiazek niz ta ktora sie poznala poprzez intensywna ( otwarta ) wymiane emilowa. Wlasciwy wybor partnera nie zalezy az tak od okolicznosci nawiazania pierwszego kontaktu jak od dojrzalosci stron, konkretnej wizji zwiazku , wzajemnych oczekiwan , o ktorych sie mowi otwarcie i szczerze. Jak juz kiedys pisalem , element zakochania wcale nie jest nieodzowny.
Znam hunduska pare z zaaranzowanego przez rodzicow malzenstwa ( mlodzi widzieli sie pierwszy i jedyny raz miesiac przed slubem i to przez jakas godzine). Na tyle na ile potrafie wniknac w ich zycie osobiste uwazam , ze stanowia jedna z najbardziej harmonijnych paar jakie w ogole znam.
I sie naprawde KOCHAJA.
Czego wam wszystkim rowniez zycze.
Druga strona jak dla mnie to zawsze musi być miłosc, by stworzyć coś trwałego. No ale moje poglady w tej kwestji są proste i logiczne.
Czasem mozna zbudować coś bez miłosci na wzajemnym szacunku, jednak o przypadkach o których piszemy nie ma mowy o szacunku.
Bowiem kobieta czuje szacunek tylko do szmalu, a facet o tym wie. Dlatego nie ma za co jej szanować. Po drugie nie ufa tej kobiecie.
a tak wogóle mam pytanie czy ty byłbyś skłonny zwiazać się z taką kobietą. Pomysl, i daj odpowiedz jezeli chcesz.
aż wrescie czy chciałbyś spędzić resztę zycia z kimś bez miłosci,
aż w koncu nie mozna porównywać kultury Hinduskiej,i na niej się wzorować budując szczęsliwy zwiazek.
Zresztą już z inej beczki wielozenstwo nie jest też u nas czymś co akceptujemy. Choć wiemy ze w innych kulturach ni stanowi to problemu.
Pozdrawiam Was drodzy!
Dla rozluźnienia sporu opowiem kawał;
Grupa kolegów ogląda,, pornusa",w cikawszym momencie jeden z chłopaków komentuje...moja żona i tak robi to lepiej... po czym drugi dodaje-masz rację twoja żona robi to lepiej.
Bez urazy!- Jarek
@ Jarek, ja wciaz jestem ciekawa, jak to jest z ta Twoja zona :-)??
Pozdrawiam!
tak durnego portalu jeszcze nie widziałem.Durne tematy,mierne pisarstwo,zaściankowe podteksty. Dno.
żegnam Państwa.
Agencje matrymonialne istnialy zawsze i model: "malzonek obcokrajowiec" egzystowal w malomiasteczkowym modelu idealu "wydania sie dobrze". Tylko mam wrazenie, ze wies i male miasteczko, Pani Marzeno, to nie wszystko, co Polska posiada? Nie mowie, ze dotyka mnie to osobiscie, mowie,ze jednak uogolnianie i stwierdzenie, ze Polska kobieta ma jedynie 4 litery do zaoferowania to jednak zbyt waska ocena.
Swiat sie zmienil, polska mlodziez wystrzelila w swiat juz nie tylko na pola truskawkowe ale do duzych firm miedzynarodowych (na szczescie jest tam nas coraz wiecej). Wtedy za nikogo nie trzeba sie wydawac, mozna samemu calkiem niezle sie urzadzic. Chyba kwestia jest: w jakim srodowisku sie przebywa i co sie czesciej widuje...
Nie no jasne, sama znam pewną dziwczynę ze wschodu. Która ani mysli wydac sie za euro, ma aspirację, pracuje naukowa na uniwerku ( choc nie było łatwo)
Ma wspaniałego chłopaka, i sa szczesliwą kochająca się parą.
Nie sugerują ze jedyna metoda na wyjazd za granice to wydanie się za Holendra. Jednak musisz przyznać ze w pewnych kręgach mozna zaobserwowac pewną taką własnie prawidłowość.
I to niestety szkodzi wszystkim tym Polką które mają inne aspiracje.
Osobiscie mam nadzieje ze ilośc ofert na portalach matrymonialnych, pozostanie tylko na tych potralach.
Pozdrawiam Anno, i też zgadzam ze my kobiety mamy coś wiecej niż tylko 4 litery ( dlatego też tak krytycznie podchodze do tych kobiet które same siebie spowadzają własnie tylko do tych 4 liter)
Hej Elle!
Widzisz,Ty nie do końca jesteś szczera w tym co piszesz,bo nawet nie używasz swojego imienia.Może jesteś szczęśliwa lub myślisz!?,sama wiesz to najlepiej.Ja życzę Ci powodzenia!
Pytasz o moją żonę? Nieważne to nie jest temat tego forum.Jedno Ci powiem w kraju niczego mi nie brakuje, nie muszę się dorabiać i napewno żona z gromadką dzieci nie czeka na jakiś śmieszny przelew wysłany z pomocą dobrych ludzi.Zawsze pociągały mnie ładne panie,szybkie ekskluzywne samochody,jak również wycieczki w nieznane.Lubię poznawać obce kraje ich kultury i ludzi,jako osoba nieznana(jestem obserwatorem,nie mylić z podglądaczem).Holandię znam już jak własną kieszeń i dlatego też zwiedzam inne kraje.
Serdecznie pozdrawiam Cię i Wszystkich na forum -Jarek
@Jarek, Ella to moje imie, tyle, ze w holenderskim wydaniu, raczej na potrzeby kontaktow w pracy (nie masz pojecia, co przecietny Holender potrafi zrobic z imienia "Elzbieta":-)). Widzisz, jak juz wczesniej napisalam, nie lubie przyczepiania etykietek, stad byc moze moja zbyt krytyczna odpowiedz na Twoj post. Zycze przyjemnosci w Holandii i innych krajach, z ladnymi (lub szybkimi) paniami i samochodami:-).
Pozdrawiam!
Hej Elżbieta,nie bądź słodko- dokuczliwa.Życzenia sprawdzają się,jak są szczere,a w Twoich czytam podteksty.
Z moim imieniem też mieli problemy,ale nie musiałem go zmieniać.W obecnej chwili wszyscy wymawiają je bezbłędnie,jak również nazwisko.Każdy doskonale wie co potrafię i mają do mnie szacunek(wypracowałem to sobie).Pamiętaj jedno, Polacy kasują intelektualnie Holendrów,jak to pisała,jakaś dziewczyna na forum i nie ma co na siłę robić z siebie Holendra lub Holenderkę,chyba że dla szpanu wśród znajomych w kraju.
Serdecznie pozdrawiam i uważaj żebyś za jakiś czas nie miała problemów z jęz. polskim,jak to niektórzy.
Hey Jaroslaw, i w tym miejscu sie mylisz: wlasnie dlatego, ze imie moje pisze w ten sposob, wszyscy wymawiaja je poprawnie (czyli tak, jak nazywali mnie w domu rodzice, przyjaciele itp). Co do mojej polszczyzny: mysle, ze po 11 latach mieszkania "na obczyznie" wciaz nie jest najgorsza, jesli spotkales jakies bledy w moich wypowiedziach, smialo koryguj, ja jestem otwarta na poprawki, rowniez w jezyku holenderskim (moze wlasnie dzieki temu nauczylam sie go tak szybko). Nie traktuje wszystkiego ze smiertelna powaga, to prawda, ale nie doszukuj sie w tym podtekstow czy zlosliwosci- to mial byc taki zarcik, gra slow. Bo tak naprawde, to wlasnie holenderska mentalnosc pociaga mnie najbardziej, czyli wyluzowac, nabrac dystansu do siebie samego. Czego i Tobie zycze (zaznaczam: bez zlosliwosci czy podtekstow). Zycze milego dnia!
Hej Elu,nie zapominaj,że jesteś na polskim forum,więc nie musisz pisać swojego imienia tak jak piszesz(mało Holendrów zna j. polski(chyba,że brzydkie słówka)więc nie sądzę,że odwiedzają tą stronkę.Znasz Izabelę Skorupko!? Ona też przechrzciła swoje nazwisko na Scorupko.Bądźmy Polakami,na litość boską!Nie czepiam się natomiast Twojej polszczyzny-nie zrozumiałaś tego żartu.Spotykałem Polki,ale nie Polaków,które jak twierdziły po 3-letnim pobycie:ja słabo mówić po polska,dziwne co!? Natomiast odnośnie dystansu do siebie;Nie bardzo rozumiem? Jestem na zupełnym luziku i wcale nie uczyłem się tego od Holendrów,Oni wiele rzeczy uczą się ode mnie.Z każdym problemem przychodzą jak do ojca,sympatyczni kolesie,ale niezaradni,jak dzieci.
Nie będę o tym pisał na forum,bo to nawet nie wypada,chociażby dlatego,że zupełnie zmieniliśmy temat.Może kiedyś los nas pozna w jakiś tam sposób to sobie pogadamy!Bardzo lubię podyskutowć!
Pozdrawiam-Jarek
Jarek
Trawy tyle nie pal bo pleciesz od rzeczy polak inteligentniejszy od holendra smiechu warte , a co do imienia kolezanki Elli to co ci do tego to jej imie i jesli chce to moze nawet napisac je przez "'RZ" w mojej rodzinie ludzie po przyjezdzie za granice zmienili imona i nazwiska a nadal sa tymi samymi ludzmi tyle tylko ze maja wyrzsza stope zyciowa
Jeszcze jedno chcialam dodac ja jestem osoba trzy jezyczna i po przyjezdzie kilka lat temu do hoandi {wtedy nie mowilam jeszcze po Holendersku } ale nie mialam wiekszych problemow z komunikacja w sklepach czy urzedach czy nawet w pracy gdyz kazdy nawet ten malo inteligentny holender mowi przynajmniej po angielsku a moj maz ktory jest wlasnie tym malo inteligentnym holendrem mowiacym plynnie w czterech jezykach obcych za kazdym razem ma klopoty z dogadaniem sie w polsce mile panie w kasie robia wielkie oczy i jedye co potrafia wtedy powiedziec to NIE ROZUMIEM Wiec pozdrawiam cie INTELIGETNY POlAKU Jarku
hej, znów się zastanawiałam czy obronić trochę Jarka, i jego stanowiska dotyczącego imienia. :-), i doszłam do wniosku że wypale.
Nie wiem dlaczego zwłaszcza wśród Pań panuje moda na zmianę imienia, uwielbiają Agnieszki zamieniać na Agnes, itp. Jak dla mnie jeżeli chodzi o Polki które decydują się na takie udziwnienia to pewnie nie wiedza ze takie tanie pseudonimy artystyczne spotykane sa z pewnych portalach, tak tam zazwyczaj nasze Kachny zwą się Roxi.
Nie wiem też o co chodzi z tym tłumaczeniami iż jakoby nasze rodaczki robią sobie zmiany w dokumentach i głowie po to tylko by ułatwić życie Holendrom, jak dla mnie jest to jakaś bzdura.
Nie będę bardziej szanowana czy zapamiętywana tylko dlatego że przechrzczę się z Marzeny na cholera wie co. ]
Uważam ze jeżeli ktoś będzie mnie poważał i szanował to zapamięta moje imię i będzie starał się wymawiać je poprawnie!
Jeżeli zaś ktoś nie będzie brał mnie poważnie to nie pomoże i egzotycznie brzmiące dla mnie imię. Jeżeli będę dla niego tylko powietrzem, to nie zapamięta ani Marzena ani XY.
Po za tym jestem przeciwna konformistycznemu podejściu do życia .
A swoją droga zadam wam Panie moje pytanie – Dlaczego Holender przyjeżdżając do Polski nie zmieni swojego imienia i nazwiska. hmmmmm . Dlaczego więcej w Holandii jest Polaków Janków. Pawłów Jarków a rzadko można spotkać Ewy, Wiolety, Kaski itp.
acha nie traktujcie mego wywodu osobiscie, to tylko takie moje małe przemyslenia dotyczace kolejnej mody jaka dotkneła Polaków. ( ostatnio własnie miałam mozliwośc poznania kolejnej Polki, która przedstawia sie mało Polsko brzmiacym iminiem)
Zgadzam sie a Marzenka.Lecz podobnie jak
Michalinka,czesto spotykam sie z sytuacja,kiedy to trudno innym wymowic moje imie.Wiec nie robie z tego problemu,Malgorzata to troche jednak trudne imie do wypowiedzenia,pozostane chyba Gosia czyt.Hrrosia i juz.
...A Peter w polsce kaze mowic na siebie Piotras! Co ty nato?
Michell i to jest własnie konformizm.
Niestety zawszeznajdzie się ktoś taki jak ty opisujesz.
Jednak imię nazwiski i zasady nie sa kolorem scian, nie mozna się farbować.
Nie czepiam sie ników na internecie, bo jak wiadomo niki internetowe to co inego, tutaj mozna się nazywać nawet i kotkiem.
Jednak powiem ci tak, ja też nie mam łatwego iminia dla tubylców, ale nawet pytają się jak wymówić poprawnie zarówno pod względem akcentowym :-).
moja kolezanka ma na imie Marzena, nawet moj maz wypowiada to imie smiesznie. Mar zena
Nie wiem dlaczego wy macie takie problemy, ostatnio własnie troche pogadałam sobie z pewną Holenderką na temat języka Polskiego, i wyjasniłam jej to i owo, w tym własnie róznice pomiędzy U Ó, Ż RZ i teraz bezbłednie wie jak czytać moje imię, na dowidzenia zawsze mówi czesć( choć niezbyt jej to wychodzi) i jak się cieszy przy tym, a ja odpowiadam jej po Holendersku. Generalnie nie wiem, jak wy ale ja mam pozytywne odczucia zwiazane z mym iminiem. Czasem ktoś wypowie Marzena bardziej lub mniej porawnie :-). Ludzie mówią do mnie takim imieniem jakim sie przedstawiam - czyli Marzena.
Nigdy jeszcze nikt nie sholendrzył mojego imienia.
Moje imie Lucyna tez smiesznie nieraz holendrom wychodzi.. Wymawiaja przewaznie 'Lusina' lub 'Lucina'. Nie potrafia wymowic dobrze naszego polskiego 'y' i typowe 'c' im tez nie zawsze wychodzi. Ale przyznam, ze w ogole mi to nie przeszkadza. Mi sie podoba, ze holendrzy zawsze chca probowac wymawiac slowka z obcych jezykow. Sa bardzo otwarci i przy tym sie nie wstydza ;)
Moje nazwisko wszyscy holendrzy kalecza....zawsze jest ubaw i paradoksalnie taki moment ktory nas laczy kiedy, probuja jednak poprawnie wypowiedziec.Czasem sie udaje...
A ja dla draki spolszczam imiona moich wspolpracownikow! Gdy dzwonie do Richard'a z biura obok zawsze mowie "Rysiek chodz zapalic" a do Johan'a (mojego ksiegowego) mowie "Janek wpadnij na kawe". Niektorych spolszczyc sie nie da np. Lisette...
Oczywiscie, ze zdarzaja sie przypadki beznadziejne - Malgorzata, z ktorej maz zrobil Sofie - ona bardzo sie szczyci gdy sie przedstawia "sofija" bo to takie cool ;)
Marzenko kochana!! Az zacytuje slowa naszej slynnej, narodowej, cycatej piesniarki* "Nie daj sie"!! Marzena to Marzena - koniec kropka! :)
*dla tych nie teges - chodzi o Dode...
HOI
PYTANIE:Czy tez CZYTACIE Tygodnik "Popolsku nl."???
Tam Wlasnie Juz chyba Pare miesiecy wstecz OTWRZYLAM FORUM Na temat POLSKO HOLENDERSKICH I HOLEDERSKO-POLSKICH MALZENSTW/ZWIAZKOW.
Wejdzcie sobie na www.Popolsku.nl
ZAGLADNIJCIE TAM NA FORUM
Oraz DO ARCHIWUM
JOANNA
Ciao
Mam pytanje...czy istnieje jakas strona a moze nawet jakies stowarzyszenie gdzie polki moga sie spotkac i pogadac o naszych holenderskich facetach,pogodzie i polskiej kuchni?
Do Karolina
"W polsce jest stereotyp kobieta kura domowa, a facet pan domu" - to chyba wychowałaś się bieszczadzkiej wiosce, bez urazy lub w jakieś PGR-owskim bloku. Do Twojego punktu widzenia tez można się przyczepić, wiec nie bądź taka surowa. Przyznam,ze p. Andrzej czasem pisze bardzo subiektywnie,ale po kilkudziesięciu latach spędzonych w Holandii ma jakiś wyrysowany obraz Polaków i Polek.
Subiektywnie. Kto nie pisze subiektywnie niech pierwszy rzuci kamieniem ;-)
Nie wątpie Karolina, że ty nie pasujesz do tego obrazu w artykule, tylko co to mówi? Wypowiadasz sie w imieniu wszystkich "Poolse dames" w NL?
@karolina
Bez urazy, ale chyba malo w tej Holandii widzialas... Byc moze milosc przeslonila Ci nieco oczy ;)
Napisal pan zachete do ogladania filmu zaraz po rewelacjach o ilosci kobiet z Europy Wschodniej pracujacych w branzy prostytucyjnej. Dodajac "milosiernie", ze nikt nie podal z jakich krajow konkretnie one sa (cos na zasadzie: co prawda nie wiem na pewno, ale ...ja juz tam wiem jaka jest prawda i nikt mnie nie przekona , ze biale jest biale a czarne jest czarne).
To chyba pan napisal ze polskie kobiety nie mają zbyt wysokiej reputacji i respektu wśród Holendrów (swoja droga nie wiem w jakim srodowisku sie pan obraca, ale w moim Polki maja bardzo dobra opinie jako kobiety wyksztalcone, inteligentne i bardzo szybko uczace sie niderlandzkiego - w przeciwienstwie do panow).
Umieszczenie zachety do ogladniecia tego rzeczywiscie dobrego filmu zaraz po tendencyjnych opowiesciach o prostytutkach (az sie prosi zeby dodac - dobrze, ze wspaniali Polacy z nich nie korzystaja) co zatem ma oznaczac?
Co mial zatem wg pana widziec lepiej ten algierski rezyser i mogloby sie odniesc do pana artykulu?
Bo o ile wiem artukul nie mowil o problemie handlu zywym towarem a film owszem. Wiec zatem jaki jest zwiazek?
Panie Andrzeju nie chodzi o odmienne poglady tylko o fakty. Ja nie komentuje np. wg mnie irracjonalnego twierdzenia, ze holenderskie wyznanie milosci ma mniejszy ladunek emocjonalny niz polskie. Dla pana ma mniejszy a dla mnie ma wiekszy. I kazde z nas ma prawo do wlasnej opini. I nie mnie to komentowac.
Tylko jak juz pan obraza Polki dlatego, ze niektore nasze rodaczki pracuja jako prostytutki to moze najpierw warto sie zastanowic.
Dlaczego my Polki, ktore nie pracujemy w prostytucji mamy czytac o prostytutkach i jaki to ma zwiazek z naszymi malzenstwami?
Ze stereotypami latwiej zyc. Ale po co odrazu traktowac je jak prawde absolutna.
Z artykulu wynika, ze malzenstwo z Holendrem to prawie, ze gwarancja porazki a z Polakiem to wlasciwie pewnosc szczescia i milosci (tylko skad te rozwody!!!!!!!!)
Ktos sie chyba tutaj zatrzymal na etapie sprzed 20, 30 lat i zapomnial, ze czasy sie zmienily i teraz nie trzeba wychodzic za maz za granica zeby sobie zycie poprawic.
Polacy i Polki swobodnie wyjezdzaja takze do Holandii i moga pracowac, zarabiac kase, nie potrzebuja wiz, ani pozwolen, ani papierowych malzenstw, ani udawanych malzenstw, ani wogole jakichkolwiek malzenstw itp.
Warto sie obudzic bo juz 2009.
Z roznych powodow ludzie na swiecie sie pobieraja (czy tak popularny powod dla polskich katolikow jak slub z powodu ciazy i czesto z tego tytulu niedobranie i zawod malzenski jest lepiej oceniane bo to Polak z Polka a nie Polka z cudzoziemcem?).
Jesli ja (bo po 30tce, po paru nieudanych zwiazkach z tak przeciez doskonalymi i najlepszymi na swiecie Polakami) jestem ciamajda i moj maz - bo tez ma na koncie pare nieudanych zwiazkow z Holenderkami jest ciamajda. Na dodatek on ma jeszcze nie wykryta chorobe psychiczna a ja mam nigdy nie urodzone dzieci na koncie, to moze lepiej, ze takie dwie niezguly sie spotkaly i teraz udaja , ze sie kochaja. Bo jakby np. taka niezgula jak ja wyszlaby za wspanialego Polaka to moglaby splamic swoja niezguloscia rase polska. Takze po co ten krzyk.
zajrzyj do ToPolki http://topolki.nl/
Sorry, ale ten artykul o zwiazkach polsko-holenderskich to jakas kompletna bzdura. To zwykle ocenianie wszytskich ludzi ta sama miarka, a takie cos to kompletna glupota. Tak wszystkie polki majace mezow holendrow to desperatki, hahaha skad autor tego artykulu wzial takie madrosci i na podstawie czego to ocenial. Ja osobiscie mam tez meza holendra i nie jestem z nim z powodu desperacji. Jestem z nim bo go kocham i pasuje mi jego sposob myslenia.
Jakos w Polsce nie udalo mi sie znalezc zadnego takiego polaka, ktory pasowalby mi na tyle zeby stworzyc z nim zwiazek.
Prawda jest taka, ze w wielu przypadkch widac roznice w mysleniu mezczyzn z zachodu i ze wschodu.
W polsce jest stereotyp kobieta kura domowa, a facet pan domu. Tego na zachodzie sie nie znajdzie i to mi pasuje, bo mam troche wieksze ambicje niz ciagle uslugiwanie facetowi. I nie piszcie, ze Holendzry szukaja polek tylko z uwagi na to, zeby miec kobiety, ktore beda sprzataly, gotowaly itp.Powiem jedno jak jakaas kobieta piszesz sie na cos takiego to tak ma i bedzie miala. Holendrzy wybieraj polki, bo polki sa ladne, sa zadbane sa tez cenione za swoje cechy osobowosci- cieplo. Holendrzy doceniaja tez , ze Polki potrafia zadbac o dom i swojego meza, ale to nie znaczy ze sami z siebie nic nie daja. Potrafia wspierac swoja partnerke,pomgac je w domu a jak to jest z polskimi mezczyznami??? Potrafia kobiecie pomoc w czyms domu??? (hmmm, nie slyszy sie o tym za czesto).
Potrafia zatroszcyc sie o kobiete czy zapewnic jej jakis byt??? (a moze np.wola przepic pol pensji razem z kolegami).
Jesli mam juz pisac jak autor tego artykulu i uogolniac wszytskich tak samo jako on tzn. powinnam napisac, ze polscy faceci to ludzie, ktorzy naduzywaja alkoholu, czesto tez nie szanuja i nie doceniaja swoich kobiet. Wiekszosci polskich mezczyzn marzy sie, zeby znalzezc jakos bogata kobiete z zachod, ktora nic od niego nie wymygalaby jedynie co to zajmowlaby sie nim i calkowicie go utrzymywala.(Moze stad tez ten zal w tym artykule, bo autor tego artykulu chcialby byc na miejscu takiej polki, ktora ma zwiazek z obcokrajowcem, zartuje) Ale jedno jets pewne takby brzmiala wypowiedz jakby czlowiek mial wszystkich uogolniac. Niestety to nie byloby realne. Kazdy z nas je inny, ma inne myslenie i inne powody dlaczego jest w zwiazku z osoba ze swojego kraju lub dlaczego jest np. z osoba z innego kraju.Takze dajcie sobie spokoj z tym ugolnianiem, bo to nie ma sensu. Swiat idzie do przodu, znikaja granice po miedzy krajami i wraz z tym powinno zniknac ograniczenie umyslow ludzkich.
Polka z zwiazku z Holendrem , Polakiem czy Amerykanin to nie ma znaczenia jesli ktos jest z kims szczeszliwy i kogos kocha to to jest najwazniejsze.
Ps. a co do tych polskich pan (poolse dames) w wyszukiwarce w google to nie wiem na ile auto zna j. holenderski ale jakby tak troche popatrzyl co sie kryje za tymi napisami to odrazu by wiedzial, ze chodzi o cos zupelnie innego niz o kupowanie czy wartosc kobiet. No,ale tak na swiecie sa tez ludzie ktorzy widza tylko to co chca widziec.
Karolina,oj chyba to jest czesciej odwrotnie.Nie mezczyzni (Polacy)szukaja bogatych kobiet z Zachodu, tylko wlasnie kobiety(Polki)szukaja tego.Bywajac w Polsce i spotykajac tutaj Polakow,nigdy jeszcze mezczyzna nie zapytal mnie.....jaki samochod ma maz(lub ja)czy mamy wlasny dom,na jakim stanowisku maz pracuje, itpNiestety te pytania zadaja mi bardzo czesto TYLKO kobiety!Wiec?Wszystko w temacie!
Aha film jeszcze mowil (wg mnie) o milosci dwojga ludzi (Polki i Holendra) na dodatek szczesliwej - wiec jak sie to ma do tych dramatyzmow polsko - holenderskich malzenstw?
witam
Jestem Lukasz a moja druga polowa to Andrzej,my nie mamy problemu kto przy garag a kto pan i wladca,od poniedzialku do srody ja jestem zona a od cwartku do soboty Andrzej a ze tydzien ma 7 dni to w niedziele kazdy z nas spotyka sie ze swojmi przyjaciulmi.
I jest fajnie,czego wam zycze.
Nam tez jest bardzo fajnie, czego i ja wszystkim zycze. I tym, ktorzy "troszcza" sie o moj los "biedaczki", ktora zwiazala sie z Holendrem i tym, ktorych to wogole nie obchodzi.
A jeszcze slowko do pani Zofii. Pani Zofio jak Pani wystepuje z pozycji pouczajacej matrony, ktora juz 40 lat mieszka w Nl i wszystko wie, to prosze przynajmniej bledow ortograficznych nie robic. Bedzie Pani bardziej wiarygodna.
Panie Andrzeju dzieki za ten artykul sama padlam ofiara takiego zwiazku . ,Wszystko sie zgadza prucz tego ze jestem panna i nie mam dzieci nie jestem z tagzwanego ,,2 soru,, ale dokladnie w takie bagnienko wpadlam z ta tylo ruznica iz owy Holender ma obywatelstwo od kilku lat a juz jest wielkim Holendrem .W oczach tego pana my Polacy to same k... zlodzieje i alkocholicy.Pozatym tak jest iz zycie ,,zony,, obywatela Holandi jest bardzo trudne i brak strasznie i okrutnie polskiej tv,prasy,przyjaciul ,rodziny i wszystkiego co Polskie.Z dala od domu na obczyznie skazane jestesmy na laske i nie laske naszych panow iwladcow .
Jarek mnie autentycznie rozbawil:
"Ellu nie jestes szczera w tym co piszesz bo nie uzywasz wlasnego imienia"
Jarek przyslal nam dowod osobisty, my wiemy na pewno, ze Jarek jest Jarkiem, skoro sie za niego podaje. I oczywiscie, skoro tak mu dano w wyniku urodzenia to odrazu mamy tez pewnosc , ze jest szczery w calej reszcie i warto mu wierzyc.
Zgadza sie, ze w Polsce nie wszyscy panowie oczekuje od swoich zon zeby im uslugiwac - ale jednak znakomita wiekszosc tego oczekuje. Takie oczekiwanie jest uwarunkowane kulturowo.
A Polki jak wszyscy tego nie lubia, oczekuja partnerstwa i znajduje je u boku Holendra, ktorego holenderska mamusia tak nie rozpieszcza jak Matka Polka. Powiem wiecej moj malzonek sprawy natury domowej wykonywal i wykonuje po dzis duzo lepiej niz ja - gdyz on mieszkal od 18 roku zycia sam a ja z moja troskliwa mamusia.
Wogole artykul wydaje mi sie troche dziwaczyny, jakby zywcem wziety z jakiejs glupawej gazetki typu "Dziewczyna" czy "Pani domu".
Ta lzawa opowiesc o 2 walizkach z ktorymi panie przyjezdzaja do Holandii.
Jak zyje nie widzialam zeby kobiecie starczyly dwie walizki - no chyba , ze na maksymalnie 2 tygodnie.
Jesli nawet by to byla prawda , to chyba nei dobrze by swiadczyloby o Polsce, skoro dorosla kobieta jedyne czego moze sie w swoim doroslym zyciu dorobic to ... dzieci i dwoch walizek.
Wniosek - warto zmienic ukochana ojczyzne.
Artykul to jakis stek bzdur. Generalizowanie, ze wszyskie kobiety albo przynajmniej prawie wszystkie wychodza za
-przystojnych (wg mnie)
-wysokich (Holendrzy to najwzyszy narod swiata),
-zwykle wesolych (bo nie obciazonych takimi klopotami zyciowymi jak Polacy),
-bez kompleksow (czesto wrecz niezrozumiale dumnych z bycia Holendrem),
-potrafiacych zwykle o siebie swietnie zadbac (bo nie doswiadczyli szklanego klosza Matki Polki) z jak najgorszych pobudek , bynajmniej nie z milosci (bo przeciez zakochanie sie w takiej "lamadze"jak z opisu jest prawie niemozliwe). Tekst jest jakim nonsensem.
To, ze jakas pani z druga pania bedzie ze swojego wyboru niezadowolona (zwlaszcza , ze nie wyszla za Holendra-czyli kogos z mentalnoscia holenderska, tylko pana z paszportem) , przykro mi oczywiscie, ale nie jest to wina Holendrow.
Wine za rozpad zwiazkow zwykle ponosza malzonkowie, czasem ich rodziny z ktorych pochodza - a nie narody. Bo jak sie ktos z kims nie umie dogadac a mimo to laduje sie w zwiazek, to do kogo potem ma pretensje?
Ja wiem, ze Polki uciekajace przed Polakami w ramiona Holendrow powoduja u Polakow frustracje i zazdrosc stadna, ale to jeszcze nie powod zeby tworzyc takie nienajwyzszych lotow artykuly.
Przyjrzyjmy sie drugiej stronie medalu. Dlaczego to Polki nie tworza takich dziwacznych artykulow o Polakach wiazacych sie z cudzoziemkami (Ukrainkami czy Rosjankami). Tez mozna byloby snuc rozmaite mniej lub bardziej prawdziwe wnioski.
Polki po prostu nie sa tak glupio zazdrosne o kogos anonomowego, kogo nie znaja.
Andrzeju po prostu "troszcz sie"lepiej o zone, dzieci , to ich ostrzegaj o wszelkim zle tego swiata ... a nie inne dorosle, obce ci kobiety , ktore maja ochote zamieszkac u boku jakiegos wesolego wielkoluda z Niderlandow.
Dodam tylko jeszcze uwage odnosnie bardzo fajnego filmu "Polska panna mloda"w rezyserii Algierczyka, ktory rzekomo tym filmem mial potwierdzic opinie autora.
Na moj gust (a ja film obejrzalam, chyba w przeciwienstwie do autora artykulu) to bardzo dobry film o problemie ... handlu zywym towarem. Polka zostala w nim oszukana i zamiast pracy zostala zwerbowana do domu publicznego.
No chyba , ze dla kogos ofiara odrazajacego czynu kryminalnego jest puszczalska?
Dodam jeszcze dla tych , ktorzy nie ogladali (czyli autora), ze to wlasnie HOLENDER JA URATOWAL.
Film nie miał potwierdzać moich opinii. Tego nigdzie nie napisałem. Film poleciłem ponieważ jest wart zobaczenia. Insynuacje czy ja go widziałem czy nie - są charakterystyczną cechą wielu polskich dyskusji w których nie tyle chodzi o polemikę ale o dyskredytacje autora odmiennych poglądów.
Poza tym masz Hekske wiele racji w pierwszej wypowiedzi choć ja też nigdzie nie napisałem, że małżeństwo z Polakiem jest usłane różami... Musiałabyś posłuchać mojej żony! :-)
http://www.youtube.com/watch?v=byFyS1ubQos
Zapraszam przyszłe panny młode do oglądania sukni ślubnych.Okolice Groningen.
Karolina napisała: "W polsce jest stereotyp kobieta kura domowa, a facet pan domu. Tego na zachodzie sie nie znajdzie i to mi pasuje, bo mam troche wieksze ambicje niz ciagle uslugiwanie facetowi"
Droga Karolino, stereotyp stereotypem ale wyobraź sobie że w Polsce też są, wbrew powszechnej wśród polskich emigrantek opini, polacy którym daleki jest stereotyp kury domowej i pana domu, którzy sie żenią po prostu z miłości a ambicje zostawiają w sferze zawodowej, potrafią pomóc kobiecie w domu i ciężko pracują (daleko od piwa) aby zapewnić jej byt, nie oczekują w zamian nic oprócz szczerej miłości. Zapewniam Cię że tacy też istnieją. Nawet w Polsce!!!
Sa sporadyczne przypadki udanych malzenstw z Holendrami, wiekszosc przyjezdzajacych do Polski Holendrow, to fujary, ciamajdy i nieudacznicy, ktorzy faktycznie boja sie swoich kobiet holenderek a nad Polka, ktora nie zna dostatecznie obcych jezykow moga gorowac i czuc sie panem i wladca. Niestety, gdy ona pozna ich jezyk i zaczyna sobie niezle radzic rozpoczyna sie bal murzyna.Mysle, ze te nieudane malzenstwa z Holendrem szukajacym zony w Polsce spowodowane sa bariera jezykowa jaka jeszcze istnieje w kraju, bo troszeczke angielskiego czy niemieckiego nie wystarczy, by rozpoznac jakim fajtlapa jest ten Holender z zachdu. A nieudacznik potrafi byc okrutny.
Matylda rowniez odwrotnie tak jest.Polki ktore przyjezdzaja tutaj szukac szczescia z Holendrem.Ta wiekszosc przyjezdzajacych do Holandi kobiet, podobnie konczy.
a z ciekawosci to jaki to los spotyka te kobiety?
Tak to prawda, nieudacznik potrafi byc okrutny - dlatego Polki tak chetnie wiaza sie z cudzoziemcami (np. Holendrami) a nie z Polakami.
Ja tez spytam o ten los!
Bo doswiadczenie pewnie mam za male, bo nijak obok siebie zadnego szczegolnego losu dostrzec nie moge.
Iron Lady, ja nie pakowalam sie w zwiazek znajac krotko Holendra.Prawie przez 3 lata przyjezdzal do Polski co drugi piatek, sobote i niedziele.Przyjezdzal tak czesto, ze nazywalam go "latajacym Holendrem". W miedzyczasie dzwonil i przysylal listy, ktore tlumaczyla mnie sasiadka.Kiedy ja lub on mielismy urlopy spedzalismy razem.W kazde swieta Bozego Narodzenia i Wielkanoc przyjezdzal po mnie i zabieral mnie do siebie.Mowilam slabo po niemiecku ale wyczuwalam przychylnosc i zyczliwosc jego rodziny i jego trzech doroslych corek(byl wdowcem).Powiedzial mi, ze poczeka az bede miala do niego zaufanie i uczucie. I tak tez sie stalo.Darzylam go prawdziwym uczuciem i b. go kochalam, kiedy po prawie trzech latach przeprowadzalam sie do Holandii do jego spoldzielczego mieszkania.On wiedzial, ze go kocham, bo jak sam mowisz nawet najglupszy czlowiek wie kiedy jest kochany przez kobiete.Piec lat nasze malzenstwo bylo idylla.Nie wszystkim sie to podobalo.Rodzina jego zle komentowala moje wlasnosciowe mieszkanie w Polsce, ze trzymam je dlatego,bo chce od niego uciec i ze jest to za drogo. Lepiej pieniadze przeznaczyc na wakacje anizeli utrzymywac mieszkanie, do ktorego jezdzimy pare razy w roku i jeszcze dziekowac opiekujacej sie nim sasiadce.
"Tu jest teraz twoje miejsce a do Polski jak przyjedziemy to te pare dni mozemy mieszkac w hotelu".Nie mialam zadnego wsparcia, by tego nie zrobic i b. kochajac go uleglam namowom.I tu masz swieta racje, ze sama odcielam sobie droge powrotu. To bylo najglupsze co zrobilam w swoim zycu.
Maz mowi mi, ze nie nasza milosc jest problemem i nigdy nim nie byla.Wiem , ze mnie na swoj sposob jeszcze kocha. Ale czy bedzie mial na tyle sily moralnej, by stanac po stronie swojej zony i nawet jesli podczas podlego traktowania mnie przez innych i mojego protestu wobec krzywdy popelnilismy oboje bledy, to mozna je naprawic a co niemozliwe bedzie po prostu zapomniec.Ale czy znajdzie ta wewnetrzna sile, kiedy tak b. ulega wplywom rodziny? W poprzednim malzenstwie 12 lat rodzina nie miala z nim kontaktu, bo pierwsza zone nie akceptowano z jakiegos tam powodu i dopiero po jej smierci przyszli wszyscy na pogrzeb i odnowili kontakt z Holendrem.
Matyldo ja to sobie mysle, ze jestes silniejsza dziewczyna niz Ci sie wydaje. Mam wrazenie, ze sobie swietnie radzisz tylko chyba nie ma nikogo kto by Ci o tym przypomnial. Czuje, ze sobie znakomiecie poradzisz ze swoim problemem.
Matyldo glowa do gory!
Mam zreszta wrazenie, ze moje rodaczki to w gruncie rzeczy odwazne, madre i silne kobiety.
Szkoda tylko, ze we wszsytkich tych trudnosciach zyciowych (ktorych zapewne nikt nie jest pozbawiony) dostaja ciegi od zazdrosnych rodakow plci meskiej (pod pozorem troski o "biedne" rodaczki) a jeszcze gorzej jak same siebie wzajemnie blotem obrzucamy.
Sa bardzo nieszczesliwe i b. cierpia.Nie znajda w Holandii nigdzie pomocy i zrozumienia.Jesli maja rodzine w kraju, ktora zechce ja przyjac pod swoj dach( rodzice juz nie zyja), to moze ona z powrotem odzyc i byc soba, znowu wesola ,silna i aktywna.Kazdy duzy czy maly potrzebuje cieplych uczuc, zyczliwosci i zrozumienia nie tylko od swoich bliskich ale tez od innych.Natomiast nieudacznik potrafi zabrac wszystko, kazda radosc bedzie torpedowal. Dziury nie zrobi a krew wypije.
Darina,nie dlatego, ze jest nieudacznikiem "Polki tak chetnie wiaza sie z cudzoziemcami..." ale przy slabej znajomosci jezykow obcych nie mozna tego zauwazyc, jaki ten Holender naprawde jest i mysle, ze dlatego mozna sie wpakowac w nieszczescie.
Polki sa w Holandii faktycznie rozproszone, ale to jeszcze nie byloby problemem. Wazniejsze jest to, ze w Holandii nie ma zadnej organizacji polskiej, ktora udzielilaby pomocy swojej rodaczce w takiej kwestii.Organizuja tylko rozrywki, nauke jezyka polskiego, spiewy i tance ludowe, a z problemem radz sobie sama.I tak naprawde, jesli nie masz rodziny w kraju jestes pozostawiona na pastwe kosu.Jestes odcieta od wszystkiego.Jeden kij mozna latwo zlamac,ale gdy jest ich pek nie uda sie to.
Napisano wczesniej, ze jakas dziewczyna w czasie studiow poznala sie z Holendrem, ale ona znala jezyki obce i to b. dorze, wiec mogla wiedziec z kim ma do czynienia.Ale przy slabej znajomosci jezykow obcych wiazesz sie wlasciwie z czlowiekiem nieznanym.I stad ten dramat.Moze byc ale tez nie musi.
Po pewnym czasie, gdy juz znasz dobrze ich jezyk i cos im sie nie spodoba, to natychmiast wypominaja ci, ze przyjechalas tutaj szukac korzysci i lepszej sytuacji materialnej, bo dla wiekszosci Holendrow jestesmy biedakami, choc sami czesto siedza na "socjalu", to bedac tym "jednym kijem a nie pekiem kijow ",mozna kazdego bezkarnie niszczyc.A o twojej milosci i uczuciu, ktore przede wszystkim zadecydowaly o zwiazaniu sie z Holendrem (bo w kraju mialas dobra prace, ktora lubilas i wlasnosciowe mieszkanie 3 pokojowe,sprzedane pod pretekstem, ze w jednym miejscu bedziemy mieszkac)zapominaja ale tak naprawde nie chca wiedziec.
kurcze to faktycznie nieciekawe. moze kobiety, ktore tego doswiadczyly i udalo im sie jakos odbic zorganizowalyby cos dla kolejnych?
Matylda, nie rozumie jednej rzeczy.Wytlumacz mi prosze.Jaka kobieta wpycha sie w zwiazek, znajac ZA krotko mezczyzne, nie znajac jezyka i w szybkim tempie decyduje sie na przyjazd tutaj, palac za soba wszystko?Uwazasz ze to jest normalne????Ja mam tylko jedno zdanie o tym.Polepszenie sobie warunkow zyciowych,bez zera uczuc.Nawet najglupszy Holender, szybko pokapuje sie o co chodzi.Pytasz czy nie ma tu w Holandi organizacji ktora udzielila by pomocy rodadce w takiej sytuacji?Jaka pomoc oczekujesz??
Magda jaki los>Dokladnie ten sam, ktory spotyka Holendrow, wiazac sie z Polka!
Darina, podaj przyklad prosze, bo ja po 41 latach mam prawo chyba robic bledy o krorych nie wiem.Ale wiesz,mnie tlumacza te dlugie lata pobytu tutaj.Widze bardzo czesto ze mlodzi ludzie ktorzy skonczyli dopiero studia robia straszne bledy.Zwracalam juz uwage na to.Nie dziw sie wiec, ze ja po tylu latach zrobie czasem blad.Znam Polakow ktorym po roku pobytu w Stanach brakuje juz polskich slow:-)i po powrocie do kraju co drugie slowo...yes.To jest dopiero zenada!
Iron Lady vel Zofio jak chodzi o przyklad to juz w pierwszym poscie (podpisanym "Zofia") uzylas slowa "rzadko" przez "z". Ja generalnie nie zwracam uwagi na gramatyke w internecie, bo zdaje sobie sprawe, ze ludzie pisza w emocjach.
Natomiast Ty pozujesz na matrone, ktora wiecej wie niz wszyscy maluczcy, pouczasz wszystkich dookola, a wszystko argumentujesz tylko jednym "jestem tu 40 lat".
Jesli zatem przyjmuje sie tego rodzaju postawe nauczycielsko-pouczajaca to powinno sie jednak dbac o zachowywanie poprawnej polszczyzny. W ten sposob latwiej mozna zyskac szacunek niz w kazdym poscie wiecznie wszystkich informowac ilez to lat przebywasz za granica.
Wybacz argument, ze ktos inny mowi i pisze gorzej od Ciebie nie jest dla nikogo zadnym usprawiedliwieniem.
Ja jestem pare lat w Holandii i jak pisze w niderlandzkim i zrobie blad (co zdarza mi sie czesto) to nie usprawiedliwiam sie, ze nie jest to moj pierwszy jezyk (a bylby to bardziej usprawiedliwiony argument niz w Twoim przypadku) tylko staram sie poprawic.
Matyldo, z tak szczegolowego-emocjonalnego opisu wnioskuje, ze piszesz nie o innych biedaczkach ale o sobie. Pomoc mozesz uzyskac od Holendrow. Zglos sie do swojego lekarza rodzinnego, porozmawiaj z nim, on zdecyduje jakiej pomocy wymagasz. Co do Twoich klopotow jezykowych. Kazde miasto ma szkoly zwane ROC i jesli zglosisz sie do wlasciwego Urzedu Miasta to za darmo mozesz otrzymac kurs w takiej szkole.
Powodzenia
Darina, to ZADKO, to tylko zgubienie po drodze literki R a nie nieswiadomosc.Zeby tylko takie bledy kazdy robil to by bylo cudownie na tym swiecie.Piszesz ze nie zwracasz uwagi na gramatyke, ale widze, ze na moj"blad" zwrocilas:-)Dziekuje za uwage:-)Jestem jednak i tak dumna z tego, ze po TYLU latach pisze poprawnie:-)co nie mozna powiedziec o wielu Polakch zyjacych w Polsce!Dziwne ze tylko mnie zwrocilas uwage:-)
Matylko z jednym Twoim argumentem sie zgadzam w 100%. Mozna spotkac tu sporo Holendrow uprzedzonych, ktorzy zawsze beda uwazali, ze Polki przyjechaly do Holandii tylko dla kasy albo w celu prostytuowania sie.
Ale czego oczekiwac od Holendrow, kiedy sami Polacy(ki) nie szanuja sie nawzajem i takie rzeczy pisuja na forach jak wyzej (a pisuja moze z zazdrosci, ze komus sie powiodlo a najczesciej pewnie rzutujac swoje wlasne negatywne doswiadczenia i postepki na innych).
Ja nie oczekuje, ze Holendrzy beda lepsi, madrzejsi i mniej uprzedzeni niz Polacy.
Darina,napisze Ci jeszcze tylko jedno.Dzieki temu ze jestem MATRONA:-) i "pouczam" jak Ty to okreslilas,pomagam i radze wielu osobom poznanym wlasnie tutaj.To jest dla mnie wazne ze moim 41 letnim doswiadczenie moge pomoc madrym i dazacym do celu rodakom ,bo tylko tacy sa warci mojego czasu i porad!
Zofio vel Iron Lady wyjasnilam w dwoch postach bardzo wyraznie dlaczego wlasnie na Ciebie zwrocilam uwage.
Zapewniam Cie, ze nie tropilam Twoich bledow. Blad zrobilas w pierwszym poscie, zaraz na jego poczatku. Nie dziw sie zatem, ze ktos to dostrzegl, nie bylo to trudne.
A blad ten uderzyl mnie w konfrontacji z postawa, ktora przyjmuje prawie w kazdym poscie.
Zatem jeszcze raz powtorze, jesli przyjmuje sie taki ton o charakterze nauczycielskim jak Ty, to powinno sie zgodnie z tym duchem potraktowac rowniez siebie i wymagac od siebie wiecej niz od innych w tym w kwestii poprawnej polszczyzny ... a nie cieszyc sie, ze inni sa gorsi.
Nie wiem czy byloby cudownie na swiecie czy nie, gdyby kazdy "zapominal" literki "r" ale z cala pewnoscia trudniej byloby czytac teksty.
Zofia, niech Ci bedzie, jak sie w ten sposob realizujesz to niech Ci bedzie.
Tylko zwroc uwage na to, ze ocenianie innych, ich postaw, ich motywacji nie ulatwia pomagania.
Ale ogolnie jak chodzi o pomaganie to jestem `za`.
Zofia ogolnie chodzi mi o to, ze jesli same Polki beda widziec inne Polki w jak najgorszym swietle i beda opisywac siebie wzajemnie jako wyrachowane nieomalze prostytutki ... to kto nas bedzie szanowal, jak my same siebie nie potrafimy szanowac.
O ile panow od bidy jestem w stanie zrozumiec bo kieruje nimi samcza zazdrosc stadna o tyle od kobiet wymagam czegos wiecej.
Latwo jest dostrzec zdzblo w oczach sasiada niz dostrzec belke we wlasnym oku.
Nie twierdze, ze Polki sa idealne, bo nie ma ludzi idealnych, lacznie z wszystkimi autorami wszytkich postow.
Ale szanujmy sie kochani i bardziej pilnujmy wlasnych motywacji zamiast sledzic i oceniach motywacje innych.
Darina ja jestem tylko czlowiekiem.Nie jestem nauczycielka polonistka:-)tylko probuje tlumaczyc,dawac porady i pomagam,aby ludzie zrozumieli co kolwiek.Niestety wiele osob ma problemy z mysleniem:-)Ps.Literki R nie zapomnialam, tylko przeoczylam.Wiele razy czytajac komentarze jest tak blednie napisane ze musze sie domyslic o co chodzi.Chyba TY nie zwrocilas na TO uwagi:-)
Darina,trudno je NIE widziec.Poczytaj wypowiedzi,komentarze i opisy ich tutejszego zycia.Nie nadmieniam nawet o tych, ktore mieszkaja w moim otoczeniu.Wszystko w temacie!
Znam pewna Polke, ktora w Holandii jest 25 lat. Opowiadala mi kiedys, ze jak ona tu przyjechala to w tym czasie do Holandii przyjezdzaly cale autobusy kobiet chetnych do bycia zona Holendra. Opowiadajac mi to nawet nie zauwazyla, ze sama tu przyjechala w jednym z tych autobusow zeby zamieszkac z Holendrem. A fakt, ze nie poslubila go mial byc dowodem, ze jest lepsza niz pozostale panie z autobusu. To inteligentna kobieta a przez 25 lat nie dostrzegla , ze niczym sie nie wyrozniala od tych wszystkich pan.
Mnie chodzi o to zeby najpierw dostrzec swoja postawe.
Iron Lady vel Zofia przyjechalas tu 40 lat temu. O ile mnie wiadomo wtedy nie bylo latwo wyjechac, a przed deportacja tylko maz Holender mogl uchronic.
W jaki sposob mozesz udowodnic, ze nie jestes jedna z tych, ktore potrzebowaly meza tylko po to zeby zostac w Holandii albo dla pieniedzy. W koncu roznica miedzy zarobkami w owczesnej Polsce a w Holandii byla tak gigantyczna, ze Holender na socjalu byl dla Polki milionerem.
Tak bylo wtedy Zofio gdy przyjechalas. I dlaczego teraz mam uwierzyc, ze Ty bylas inna niz inni.
Tylko dlatego, ze jestes tak krytyczna, a moze wlasnie ci wszyscy tak krytyczni, sa wlasnie tacy zeby zatuszowac swoja wlasna niecna postawe.
To ja naleze do pokolenia, ktore moze oceniac poprzednie pokolenia. Bo ja jestem z pokolenia, ktore nie potrzebuje juz meza Holendra zeby przyjechac do Holandii i w niej zostac. Bo mnie juz nikt nie zabranial uczenia sie jezykow obcych a wrecz o to dbal. Granice sa otwarte. To ja naleze do pokolenia, ktore zarabia nie duzo mniej od holenderskich kolegow.
A mimo to nie oceniam tego co ktos robil 40, 30, 20 czy nawet jeszcze 10 lat temu.
Szkoda tylko, ze tak trudno przekonac rodakow do wzajemnego szacunku.
Darina,jak ja tu przyjechalam w 1968 roku(pociagiem)jako mloda dziewczyna, to byli tylko ci Polacy, ktorzy tutaj pozostali po wojnie.Pozniej dopiero zaczely kursowac autobusy z Polski z Polkami chetnymi na zwiazek z Holendrem:-)
Odnosze wrazenie, ze najbardziej krytyczni sa ci, ktorzy sami musieli podjac wiele wysilku zeby zostac w Holandii i niekoniecznie sposob w jaki tego dokonali godny jest chwaly, nagrody i ludzkiego szacunku.
Moje pokolenie, wolne pokolenie, ktore na szczescie moze mieszkac gdzie chce, jak chce i z kim chce jakos dziwnie nie ma problemu z tym.
Takze drodzy krytykacze, dla wlasnego dobra spuscie zaslone milczenia na postawe jaka prezentowalo wasze pokolenie w czasach gdy przybyliscie do Holandii, bo prawie pewne jest, ze sami musieliscie sie tak samo zachowywac zeby w Holandii zostac, ktora dla was wtedy byla pewnie rajem w porownaniu z Polska. Miejscie litosc - dla samych siebie, jesli nie macie juz szacunku do siebie.
Darina:-)ja nie musze nic udawadniac.Powiem Ci tylko to:po pierwsze przyjechalam tu bo musialam.Po drugie jak sie ma 16 lat to sie nie ma na mysli malzenstwa.Po trzecie chodzilam z moim bylym mezem 5 lat i w tym roku obchodzimy 35lecie malzenstwa.Mamy dwie cudowne corki,troje wnukow i w pelni jestesmy szczesliwi.Nic nie musze wiec tuszowac.Mnie nie obchodzi kto-co-jak, tylko skoro zdecydowal sie ktos na przyjazd za granice i chce tu zyc,to niech zyje jak czlowiek i niech nie robi wstydu innym Polakom!Ps.Chetnie z Toba porozmawiam Darina.Jezeli korzystasz z Nasza-Klasa to znajdziesz mnie tam jako:Zofia Jansen-Ziemba
Matyldo! Jak to sasiadka Ci tlumaczyla listy? To w jakim jezyku sie porozumiewaliscie?
Nawet nie wiem jak to skomentowac.
Zofio pewnie, ze nie musisz mi nic udowadniac, bo ja nie jestem osoba, ktora widzi u innych zla postawe i podejrzewa innych o to co najgorsze. Moze wlasnie dlatego, ze jej nie widze posrod moich znajomych tak sie oburzam na to co sie tu opisuje w kwestii zachowan Polek.
Nigdy w rzeczywistosci nie podejrzewalam Cie o jakies niecne postawy, tak zreszta jak nikogo na tym forum. Przez to pytanie, chcialam Ci tylko uswiadomic, ze tak samo jak Ty postrezegasz innych, inni moga i Ciebie postrzegac przez pryzmat uprzedzen.
Ale z drugiej strony jak czytam, ze ktos nawiazal z kims powazna relacje nie maja zadnego wspolnego jezyka do porozumiewania sie to juz nie wiem co mam myslec.
Moze to ja sie myle!
a ile w Polsce jest takiech zwiazkow: poznali sie na forum, po pol roku slub, lub na dyskotece, po tygodniu mieszkaja razem? bardzo duzo i narodowosc nie ma tu znaczenia.
Darina, nie czytasz uwaznie tego co pisze. Ja dopiero po prawie 3 latach znajomosci z Holendrem, bedac na stale jeszcze w Polsce i pracujac w Polsce, przyjechalam do Holandii.W kraju znalam rosyjski i troche, naprawde troche niemiecki.W czerwcu 1998 r zostalam zameldowana na stale w Holandii a w sierpniu tego samego roku wzielismy slub. Od stycznie nastepnego roku, czyli 1999 chodzilam dwa lata do szkoly ROC Ter AA, by uczyc sie niderlandzkiego i nauczylam sie go b.dobrze. Zdalam egzemin NT2 oraz otrzymalam obywatelstwo holenderskie zatrzymujac rowniez polskie.
Kiedy mieszkalam w Polsce i obecny moj maz przez 3 lata jezdzil w te i z powrotem, zeby byc razem ze mna porozumiewalam sie z nim moim kiepskim niemieckim az do chwili, gdy nauczylam sie holederskiego.
Sasiadka tlumaczyla mi listy z j. niemieckiego, w ktorym do mnie pisal i nie myslisz chyba, ze to byly sprosne i intymne listy.A sasiadka byla studentka germanistyki.
Moj Boze ani mi do glowy nie przyszlo, ze listy byly sprosne, zreszta nie w tym problem.
Nie chce Cie oceniac, bo Cie nie znam, tylko trudno jest mi sobie wyobrazic zwiazek kogos z kim nie moglabym sie dogadac na poczatku. W takim ukladzie nawet 10 lat znajomosci moze nie starczyc.
Matyldo, jestes w Holandii 10 lat, sorry, nie wiedzialam, to ja powinnam Cie prosic o porady, znasz tez zapewne 100 razy lepiej niderlandzki niz ja.
Z tego co piszesz powinnas sie swietnie czuc w Holandii, znasz b. dobrze jezyk, przez 10 lat mozna poznac w miare dobrze swoja nowa ojczyzne. Wiesz tez pewnie duzo lepiej odemnie gdzie zwrocic sie o pomoc.
O co chodzi Matyldo, w czym potrzebujesz pomocy?
Darina,dziekuje za odpowiedz. Nie przypuszczalam, ze jeszcze nie spisz.Faktycznie poznalam ten niderlandzki i wielu ludziom z Polski pomoglam i robie to chetnie.Najtrudniej pomoc sobie samemu.
Uczylam holenderskiego Polakow, ktorzy przyjechali tu do pracy, pomagalam im odrabiac cwiczenia zadane w szkole, do ktorej chodzili raz w tygodniu poznym wieczorem itd.
Holendrom utrzmujacym kontakty z Polakami w Polsce tlumacze listy od nich pisane po polsku i odwrotnie, dostaje tekst w j. holenderskim od Holendrow do Polaka lub zyczenia swiateczne i tlumacze na polski. W ten sposob rozwijam sie tez sama, uczylam tez Holendrow j. polskiego, choc wiele trudnosci mialam z wyjasnieniem odmiany przez przypadki, ktorej nie ma w j. holenderskim.Czasami bylo to zabawne np. jest pies , a nie ma psa. Calkiem inny wyraz.Smiali sie serdecznie ,ze w domu jest pies a jak go wypuszcza to nie ma psa. Jak sama sie zorientowalas, stosuja oni rozne przyimki a pies czyli hond bedzie zawsze w roznych przpadkach hond ale z innym przyimkiem.
A teraz ide spac.
Ja uwazam, ze to kwestia podejscia do sprawy. Moj chlopak jest Holendrem ale "zlapanie go na haczyk" zasegurowalo mi kilka Polakow, nigdy Holendrow. On czuje zupelnie zupelnie ta sama presje. W Polsce choc bedac nastolatka stawialam kroki w fotomodelingu, wydawalam krocie na kursy taneczne i jezykowe czulam sie brzydka, niedoceniana. Tutaj rodzina chlopaka odbiera mnie raczej za mily wyjatek. Bo potrafie o siebie zadbac, mam zgrabne nogi i nie rozgladam sie za innymi mezczyznami. niezle radze sobie w kuchni(co jak dobrze wiecie nie jest tu popularne), sprzatanie jest dla mnie naturalne, potrafie wdac sie w dyskusje o II Wojnie Swiatowej z dziadkiem, z mlodszym bratem wyjsc na basen i ulepic balwana, mlodszej siostrze pomalowac paznokcie. I nie chodzi tu o moje mozeliwosci osobiste. Tu chodzi o to co kazda z nas wyniosla z domu. Tego sie tu wcale nie praktykuje, a jest to tak milo odbierane i to swiadczy o naszej wyjatkowosci. Uwazam za duzy blad upodabnianie sie na sile do rzeszy holenderek. Ona po weekendowej orgii wychodza z twarza, jako kobiety z klasa. Polki chcac sie upodobnic robia z siebie same wiecie co...
W tej grupie jest dużo “kobiet z przeszłością”; z rozbitych małżeństw, już dobrze po trzydziestce, z dwojgiem dzieci w wieku 6 - 14 lat, desperacko próbujących ułożyć sobie życie na nowo, lepsze życie, nowe życie w nowym świecie. Te kobiety nie zauważają przy tym jak straszną krzywdę robią często swoim dorastającym dzieciom - wręcz przeciwnie; są przekonane, że uszczęśliwiają swoje pociechy tym holenderskim domem z ładnym komputerem, PlayStation i rowerem. Niestety dla dzieci ważniejsze są ich koledzy i koleżanki z klasy i podwórka niż dobra materialne obcej Holandii gdzie nie ma już możliwości poplotkowania z serdeczną przyjaciółką
"W Polsce choc bedac nastolatka stawialam kroki w fotomodelingu, wydawalam krocie na kursy taneczne i jezykowe czulam sie brzydka, niedoceniana. Tutaj rodzina chlopaka odbiera mnie raczej za mily wyjatek. Bo potrafie o siebie zadbac, mam zgrabne nogi i nie rozgladam sie za innymi mezczyznami. niezle radze sobie w kuchni(co jak dobrze wiecie nie jest tu popularne), sprzatanie jest dla mnie naturalne, potrafie wdac sie w dyskusje o II Wojnie Swiatowej z dziadkiem, z mlodszym bratem wyjsc na basen i ulepic balwana, mlodszej siostrze pomalowac paznokcie."
ale wysokie ambicje. ludzie to jednak mają w bani nasrane
nie moge słuchac tych bzdur.Jestem z holendrem juz ponad rok i jestem bardzo szczęsliwa jeszcze w życiu mnie tak nikt nie traktował jak on jest cudownym czystym męższczyzna poznaliśmy sie przez internet i nie żałuje ani trochę.A męższczyżnach z Polski nigdy nie miałam dodrego zdania.Pozdrawiam
Dodaj nową odpowiedź