Sylwester w Holandii

Kategoria: Obyczaje

Sylwester w Holandii obchodzony jest nieco inaczej niż w Polsce - przede wszystkim nie ma zorganizowawszy zabaw sylwestrowych. Młodzież obchodzi ten wieczór raczej podobnie jak inne sobotnie wieczory; w pubie, dyskotece a najczęściej ze znajomymi w domu przy piwie, oglądając w telewizji kabaret noworoczny, jedząc tradycyjne oliebollen i strzelając o północy z fajerwerków.

OliebollenSylwester w Holandii to:

- oudejaarsconference  (kabaret sylwestrowy)
- oliebollen  (racuchy, pączki lub świnki)
- vuurwerk (ognie sztuczne)

Większość narodu spędza wieczór noworoczny na kanapie oglądając noworoczny kabaret (oudejaarsconference) w którym popularny satyryk omawia miniony rok. Popija się piwo lub inne trunki i częstuje obowiązkowymi „oliebollen” (w zależności od regionu Polski zwane świnkami, racuchami lub pączkami [z rodzynkami lub bez] ). Oliebollen są obowiązkową holenderską tradycją sylwestrową - tak jak u nas pączki w "tłusty czwartek".

Jeszcze pod koniec XX w. trudno było w Holandii kupić butelkę szampana. Teraz dużo się zmieniło i ten "dekadencki" niegdyś napój dotarł na półki supermarketów. Toast z szampanem nadal nie należy do obowiązkowych noworocznych obyczajów choć jego konsumpcja wzrasta.

Przy okazji przypomniało mi się jak pewien znajomy (sympatyczny ale niezbyt wykształcony) Holender, regularnie bywający w naszym kraju opowiadał mi uroczystość rodzinną w jakiej miał okazje uczestniczyć: „wszyscy wznieśli toast tradycyjnym polskim napojem” – na moje pytające spojrzenie dodał: „taki słodki napój ‘met prik’ gazowany), którego nazwy zapomniałem”. Po dłuższej chwili dotarło do mnie, że miał na myśli „szampańskoje”.

Amsterdam

Godzina dwunasta to moment odpalania sztucznych ogni. Co prawda dzieciarnia odpala petardy już od rana ale prawdziwa artyleria odzywa się dopiero o północy. Mieszkańcy wylegają na ulice, składając sobie nawzajem życzenia noworoczne zagłuszani kanonadą sztucznych ogni i petard. 

Nowy Rok w Holandii

70 milionów na fajerwerki

Choć Holender ma opinie sknery to na vuurwerk (fajerwerki) nie oszczędza i co roku wydaje znaczne sumy na zakup rakiet, petard, pochodni, kul świetlnych, kul armatnich, rac, kanonslagen, ratelbanden, strijkers, widowmakers, pirat, black bermuda, vlinders, knalbox, Jumping Jacks, potten, vuurpijlen, grondbloemen i tysiąca innych ogni sztucznych. Pod względem wystrzelanych ogni sztucznych, Holandia nie ma sobie równych w Europie.

Poniższy film nakręciłem w Sylwestra 2015 r. gdy znajomy fanatyk fajerwerków wystrzelił w powietrze fajerwerki wartości kilku tysięcy euro. 

W roku 2015 wydano 65 milionów euro a w 2016 już ponad 68 mln. euro na ognie sztuczne wystrzelone w ciągu zaledwie dwóch godzin. Rekordowym był rok 2009 z 70 miln. euro wydanymi na ognie sztuczne.  W tym nie liczy się tysięcy ton nielegalnie sprzedawanych  ogni sztucznych przemycanych z Niemiec i Belgii.

Rok 2016 może będzie rekordowy lub sprzedaż będzie zbliżona do lat poprzednich. W punktach sprzedaży fajerwerków klienci płacą bez problemu 100-300 euro za pakiety fajerwerków na godzinę zabawy.

sylwester NL

Około drugiej w nocy strzelanina pomału ucicha i ulice usypiają. Następnego dnia zaczyna się zamiatanie ulic pełnych fajerwerkowych resztek i śmieci. Bardziej ambitni oglądają w TV tradycyjny koncert noworoczny z Wiednia.

Holenderskie prawo zezwala na strzelanie ogni sztucznych tylko od godz.10.00, 31 grudnia do godz. 2.00, 1 stycznia.

Noworoczna kąpiel

Co roku jest 1 stycznia także tradycyjnym dniem "noworocznej kąpieli morskiej" (nieuwjaarduik) gdzie tysiące Holendrów zbiera się na plaży (najchętniej w Scheveningen) aby razem skoczyć do morza. Tu zobaczysz film z tego ewenementu lub obejrzyj serię genialnych zdjęć z noworocznej kąpieli 2008.

[aktualizacja z 2008 r.]

29 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

bardzo mi sie podoba, ze zamiast napuszonych balo-defilad na ksztalt hucznego weseliska holendrzy Sylwestra spedzaja w knajpie lub w domu z rodzina/przyjaciolmi.
myslalam, ze wyskocze z kapci przy przygladaniu oferty i cen zabaw sylwestrowych organizowanych w moim miescie w pl. 2000zl od pary za wstep na balet, ktory rozni sie od co-weekendowej imprezy tym, ze masz szampana na pare i poogladasz sobie fajerwerki... jak dla mnie nie ma jak domowka w wesolym gronie, przy ulubionej muzyce i dobrym, polskim zarciu :)

Natomiast Holendrzy świętują Sylwka z rodzina w domu, kupują wspólnie wszystko, petardy też, i puszczają je na ogrodzie tak tylko dla siebie. Nie ma zwyczaju puszczania petard na ulicy przez osoby prywatne. Petardy można kupić 3 dni przed Nowym Rokiem, jeżeli jeden z tych dni wypada na niedziele to to można 4 dni przed. W okolicy ( 20 Km)jest niewiele sklepów - 4. Zamawiać można petardy 2 tyg. przed Sylwkiem Natomiast kupowanie vlinders i strijkers (- mają zamiast sznurka taki korek zrobiony z siarki) vuurpijlen, lawinapijlen( mozna kupić tylko w Belgii, w Holandii sa nie legalne. Jezeli cie policja złapie to oczywiscie oddajesz je, dostajesz kare, i musisz jezszcze zrobić prace cywilną. W Holandii sa tylko legalne petardy z londem. I nie takie silne jak lawinepijlen ( tą petardą sie sciaga lawiny w Alpach) Vuurpijl jest też podobnie silna.
Nie mozna kupić petard w Belgii i przywieść ich do Nl. ( są tansze, jest więcej mozliwości wyboru petard) Jezeli cię złapie Policja na granicy z petardami to podobnie jak wyzej. Co roku są kontrole by wychwycić ewentualnych przemytników, nawet jezeli robią to na własny użytek :-).

w drenthe sasiad mial w zeszlym roku drzwi w bitej smietanie!

Uwazam,ze i Holendrzy i Polacy umia sie bawic,zalezy od towarzystwa.Dobrze chyba,ze fajerwerki mozna tu odplac jedynie raz do roku,bo chyba kazda impreza zwlaszcza mlodziezowa byla by na pewno " ogniowym show "i przez caly rok - noce byly by za glosne.Ja nigdy nie lubialam sywestrowych balow ze wzgledu na(poczatkowo) sztywna atmosfere,ciaglego poprawiania fryzury,kraacji,bolu nog od szpilek a potem natrectwa podpitych spoconych facetow.Preferuje prywatki w kregu rodzinym czy znajomych.Podobne imprezy byly w Polsce,nie uwazam,ze inaczej jest w Holandii.W wieczor sylwestrowy tak samo przygotowuje sie cos smacznego,tanczy i slucha muzyki,podnosi toast,sklada zyczenia i o polnocy odpala sztuczne ognie.Na prawde nie zauwazam wiekszej roznicy .Jedynie tu wiecej odpala sie petard i mniej sie pije..haha.

Dodam jeszcze jedna tradycje sylwestrowa.W noc sylwestrowa urzadza sie psikusy sasiadom,oczywiscie takie nie grozne.Nie zdziwcie sie Panstwo jak w posylwestrowy poranek zauwazycie,ze zniknely kwiaty lub wycieraczka,wasz kontener na smieci stoi u siasiada.. hahaha.

a ja myślałam ze zwyczaj robienia psikusów w noc sylwestrową praktykowany jest w Polsce, na zachodzie, hym ale sama nie wiem z jakiego kraju przywędrował do Polski zwyczaj chowania dla draki różnych rzeczy z przed domu. Co roku wiec kazdy chowa wszystko by nie szukać, szczególnie bramy wjazdowe, lubią wesołkowie. zamieniać. :-).
Jezeli chodzi o sylwka, to zazwyczaj spędzamy je w PL, bo jakoś tak wychodzi ze po Swiętach nie chce nam sie wracać do NL, ale słyszałam od mojego małżonka ze na zabawy sylwestrowe do knajp jest wstęp wolny. Płacisz tylko za to co chcesz sobie skonsumować, oczywiście sa też organizowane imprezy, ale wydaje mi się ze dla spóźnialskich i leniwych zawsze fajnie jest wiedzieć ze można sobie w noc sylwestrowa wpaść do knajpy. Trochę inny zwyczaj niż w PL, gdzie wszystkie knajpeczki i sale robią zorganizowanego sylwka
Notomias tak mi się zdaje ze w Nl, natomiast nie mamy co liczyć na ogromnego sylwestra na wolnym powietrzu ( sponsorowanego przez media TVP )gratis. Niestety wiec jezeli ktoś jest fanem, takich imprez to niestety nie w NL :-), ale to już chyba wszyscy wiedzą :-)

W tamtym roku święta spędziłam w Polsce, a na Sylwestra wracaliśmy do Holandii. W samochodzie była masa fajerwerków różnego typu kupionych w polskim Lidlu za chyba mniej niż pół holenderskiej ceny. O północy zużyliśmy wszystko w towarzystwie innych ludzi mieszkających na tej ulicy. Mieliśmy najciekawsze sztuczne ognie w okolicy.

A ja mysle,ze kazdy preferuje co innego.Nie wszyscy przepadaja za traperami na Sylwestra.Sa tez tacy ktorzy chca pobawic sie na dobrej zabawie...i mysle,ze nie musi ona kosztowac 2000,-
To faktycznie kosmiczna cena,pewnie gdzies w Warszawce lub Krakowie.Choc pewnie i tam jak wszedzie znalezc mozna rozny przekroj cen.Bo nie trzeba bawic sie drogo by bylo milo i odlotowo.
Na organizowanego Sylwestra mozna zabrac rodzine i znajomych i bawic sie doskonale.
I nie zgodze sie,ze Holendrzy umieja sie dobrze bawic.Oni nie umieja sie bawic ,a jesli juz sa to nieliczne przypadki.Mysle,ze nieznaja takich zabaw jakie sa normalnoscia u nas czy w innych krajach.Co nie znaczy,ze ich Sylwester jest gorszy.Jest po prostu inny.Co kraj to obyczaj.
Ja wole polskie Sylwestry,porzadna impreze na ktorej mozna sie wyszalec.Bo Sylwester jest raz w roku,nie wyobrazam go sobie spedzonego w domu,w kapciach,prawie jak kazdego innego dnia.
To pozegnanie starego roku,przywitanie nowego,wiec powinno byc to jakos podkreslone.
Jest to moje osobiste odczucie,kazdy ma prawo miec swoje.
Iron Lady masz nieaktualne informacje,bo w Polsce odbywaja sie cudowne bale na ktorych ludzie dobrze sie bawia.Sama bylam na takim rok temu.Wszystko zalezy od organizacji i nas samych i naszego towarzystwa.
Pozdrawiam:)

Anula nie wiem co przewoziłaś ale istnieją tutaj normy co można kupić, w Polsce praktycznie wszystko jest dostępne i legalne. Np. w Polsce można kupić achtung ( to jest praktycznie granat, instrukcja odpalenia – odpalić i biec na odległość około 50 metrów) , sharki trochę mniejsze, więcej informacji rysunkowej www.geocities.com/mikevuurwerk/iligaal.html
I tekstowa informacja www.getget.nl/vuurwerk/Ilegaal_vuurwerk....

Jeżeli chodzi o imprezy Ja tez nie lubie napuszonych i oficjalnych.
W Pl, wybieramy sie własnie na takie, w których obowiązuje luzny strój. Polar i trapery :-).

SylwiaL,napisalam to, co slyszalam od wielu osob.Piszesz ze Holendrzy nie umieja sie bawic?Oj to nie bylas pewnie nigdy na szalenstwie karnawalowym:) lub na weselu 300 osobowym:)Holendrzy lubia i umieja sie bawic, tylko tu, nie ma np takich lokali gdzie sa wieczorki taneczne.Dawniej byly.Ja uwazam, ze Holendrzy umieja sobie umilac czas.Mlodzi i starzy.W Polsce rzadko zobaczysz starszych ludzi siedzacych przy piwku lub winku w kafejce lub w lecie na tarasie.Tutaj wszedzie!To jest ich sposob spedzania mile czasu.Tak jak piszesz, co kraj to obyczaj.

Ja lubię swiętować, ale bez przesady nie wiem po jakigo diabła sylwester musi być kojarzony z szampanem i kawiorem. Zapewniam ze w Polsce, też są fani luznego spędzania sylwestra.
Jezeli zgra się doborowe towarzystwo np. 20 osób, to zapewniam ze rano po nocy sylwestrowej wypad w góry to jest to co lubię ja i moje otoczenie. Nie widze sensu by istniał przymus balowego witania nowego roku. To tylko dzień, jak co dzień. Nie odbiera mi rozumu na tą noc.

Lady,ja zwracam uwage nie tylko Tobie.Nie czuj sie wyrozniona.
Ja rowniez zycze wszystkiego dobrego!!:)

Uwazam ze Holendrzy potrafia sie bawic i to jak! Moze nie wszyscy potrafia tanczyc w parze ale bawic,to naprawde sie potrafia a bylam juz na wielu imprezach holenderskich.Jesli chodzi o starsze osoby a przynajmniej wielu z nich(juz o tym pisalam )sa aktywni,siedza sobie razem z rodzinka na tarsie,chodza na aerobik lub inne zajecia...zwiedzaja swiat.Oczywiscie ze moga sobie na to pozwolic ale uwazam ze jest to rowniez sprawa postawy zyciowej.Tak samo jak pozytywne nastawienie ( do ktorego kazdy ma prawo )do zycia ktore pozwala dostrzec to co jest w zyciu cudowne co jest wspaniale w danym kraju a przez to czuc sie CUDOWNIE.
Asertywnosc to poszanowanie dla cudzych opinii,zdania,pogladow i tego jak patrzy na swiat....i spokojne wyrazanie swojego zdania.Przeciwienstwo ataku!

Sylwiu L..z tym ze potrafia sie Holendrzy tak ogolnie bawic.Polacy zreszta tez....kazdy na swoj sposob .Tyle ze np Wlosi grecy...Ci potrafia naprawde dialektowac sie zyciem.Ale to takie moje obserwacje Pozdrawiam

Pani zosiu przesyle pani szczegolnie zyczenia na ten przyszly rok! I kto by pomyslal ze jeszcze w starym zdarzyla mi sie sytuacja niemila nie powiem, ale zaraz po tym przypomnialam sobie, no tak pani zosia mowila. hahahaha
ale ok, zyczenia zlozymy juz sobie niedlugo, bo napewno pan Andrey wrzuci specjany noworoczny artykol.

ale co do bali, mile speczony wieczor tak, nawet za 2000 zl! nie szkodzi raz czlowik zyje (plus nic 2x sie nie zdarza i nie ma 2 tych samych chwil szczegolnie jak zegnasz rok!). ale holenderski karnawal! Z A P O M N I J C I E ! ! ! jestem juz rok na wiatraku i stanowczo mowie N I E I D E ! ! !

lalalalalalalala (zgadnijcie co spiewam)

Jesli chodzi o urzedy to ja moge dodac taka ciekawostke:moj maz wreszcie 2 dni temu otrzymal odpowiedz od Gemente na swoj list....wyslany notabene 3 lata temu...Wielokrotnie dzwonil przez te 3 lata i upominal sie o odpowiedz...
Cieszymy sie obydwoje,ze odpowiedz nadeszla:)))
A jakby z innej beczki...dzis dostalismy kolejne kartki od sasiadow,kolegow z pracy.To piekny zwyczaj.U nas wysyla sie je znajomym,rodzinie.Tutaj kazdy kogo sie w miare zna wysyla kartke.Moja corka byla zachwycona,bo od pana ktory wozi ja taksowka dostala kartke i slodki upominek.Byla rowniez kartka dla nas,rodzicow.Piekne.
Cos Aniu pania Zosie zatkalo...Chyba prawda w oczy kole...albo faktycznie wrzucila na luz.

Do Iron Lady, czyli Żelaznej Damy. Kiedyś już zabierałam głos w tej sprawie, że jest osobą, która widzi świat najczęściej czarno - biały. Dokładnie pamiętam jej zdanie "W Polsce WSZYSTKO jest tabu". Trudno tu wyszukiwać w wielu wątkach innych kolorowych cytatów. Chodzi tylko o to, żeby nie upraszczać do tego stopnia, że się mówi "Wszystko" "nikt" "nigdy" itd. Owszem, Polska jest na pewno bardziej tradycyjna, konserwatywna niż Holandia i to, co jest tabu u nas, tu może być niczym. Choćby żarty o Papieżu, u nas raczej byłyby niesmaczne. Pani Zosia wyjechała z Polski, kiedy to różnica miedzy krajem ludu pracującego miast i wsi a Zachodem była porażająca. Wiem z opowieści. Człowiek wyszedł z pociągu i zobaczył "raj", piękne sklepy, wspaniałe chodniki, inny poziom życia.
Jestem bardzo krótko na emigracji, ale ten czas nauczył mnie szacunku do innych nacji, jakiejś pokory. To takie proste dodać sobie wartości przez to, że się pochodzi z "lepszego", bogatszego, bardziej cywilizowanego kraju. Tylko, że to się nijak ma do oceny wartości człowieka.
Już jest postęp, bo gdzieś tu powyżej Iron Lady napisała o NIEKTÓRYCH Polakach, że się od razu obrażają. I to prawda, są tacy. Ale podobnie jest w Holandii, głupota czy inne wady nie znają granic państwowych, proszę Pani.
Przyjeżdżając tutaj do Holandii miałam słabe pojęcie, jaki to kraj. Tulipany, wiatraki, depresja, dużo ludzi, emigracja zarobkowa, to mi się kojarzyło. Holandia jest zasobna, zagospodarowana i nieźle się tu żyje. Poznałam paru bardzo sympatycznych Holendrów i Holenderek, z otwartym sercem i umysłem. Ale nie każdy jest chodzącym ideałem. Spotkałam i tutaj paru głupków, paru kompletnie pozbawionych podstaw wiedzy ("jak się podłączy laptop do prądu, to chyba będę mieć Internet?" :) ) , paru nadużywających trunków, jedną która sobie kupiła z zazdrości taki sam telewizor jak sąsiad, żeby nie być gorszą, jedną która się kłóci o płot z sąsiadem jak u nas w "Samych swoich", Holenderkę, która przez pół roku (!) nie dostała odpowiedzi z urzędu. A ja muszę czekać na wizytę u lekarza dwa miesiące, jak u nas w Polsce albo gorzej. A więc niech się pani Zosia tak nie unosi. Luzik.

Drogi/Droga G. Twoje pytanie jest za bardzo ogólne. Ale oto kilka opcji:
1. przespać noc jak każdą inną i obudzić się rok później
2. posiedzieć w kapciach przed telewizorem
3. posiedzieć w szpilkach przed telewizorem
4. pojechać na wybrzeże i otworzyć szampana nad morzem
5. zorganizować tańce w domu ze znajomymi
6. pojechać do dużego miasta i się pobawić
7. spędzić Sylwestra w samochodzie
8. pójść w Sylwestra do kina na nocny seans (ja tak raz zrobiłam)
9. restauracja King David w Hadze organizuje Sylwestra - masz czas do dzisiaj 25.12
10. kupić masę sztucznych ogni i detonować
11. czytać cały wieczór (noc) książkę
12. pojechać w góry

A w ogóle to niezależnie od sytuacji najważniejszy jest dobry humor i mili ludzie wokół Ciebie, czego Ci życzę. Pozdrawiam!

Ja zgadzam się z Iron Lady, Holendrzy to ludzie na poziomie którzy umieją się bawić. Są bardzo gościnni, Kocham Holandię i nigdy w życiu nie wrócę do Polski.
In Nederland and for ever out of Poland.
Ik houd van dit land, houd ik van Nederland.

Moj pierwszy sylwester w Apeldoorn to 2008/2009. Zwykla imprezka w domu. Troszke sie zdziwilam jak o 2 w nocy wrocili rodzice mojego chlopaka(Holendra) i usiedli z nami na kanapie. Okazalo sie ze sylwester jest czesto spedzany w gronie rodzinnym a nie na zwariowanych domowkach.

Dla mnie nie ma jak Sylwester z Ukochanym;) w tle wystrzały fajerwerków i wytrawne wino : http://fajerwerki-1.eu.interia.pl/

a dla mnie sylwester nie ma znaczenia...........
ostatniego np. przespalem, kilka spedzilem samotnie ale w pieknych miejscach, gdzie samo przebywanie jest rozkosza blogosci.................

Ja mieszkam w Hoalndii od 9 lat.Moj maz jest Holendrem.Kazdego Sylwestra spedzam tutaj.Na poczatku ciezko bylo mi sie przyzwyczaic...wyszlismy z mezem w nocy na rynek glowny w wielkim miescie o 23.00..a tam nikogo!!!hehehe...wszyscy siedza w domach,w towarzystwie najblizszych,przyjaciol,sasiadow.
Z biegiem lat nie brakuje mi juz polskich imprez...czuje sie tutaj dobrze..a dzisiejszy dzien spedzamy razem z najblizszymi sasiadami u nas w domu.o 24.00 fajerwerki,potem pewnie wypad do kafejki,gdzie organizuja co roku dyskoteke..i bedzie dobrze!!!Zycze Wszystkim Szczesliwego Nowego Roku!!!

Piękne fajerweki. Byłem na sylwka kiedyś w Bredzie - nie da się tego porównać z sylwkiem w żadnym polskim mieście!

Ah nowy rok :) hehe i my na kanapie :) hehe w tym roku razem rok zeszly nie...:) ciasto piwko :) TV muzyczka ....kicu kicu x box z synem...:) ja tez kocham NL :) i mojego wiatraka :) A c.d zabaw wiatrakow ja jestem malo wyjsciowa...wiec nie wiem jak sie bawia.Ale jesli chodzi porownania piwka starszych ludzi w pubach tarasach....pani zosiu.No nie przyrownujmy sie do PL!!Sorry....tam ludzie na chleb nie maja a gdzie pomyslec isc do baru na frytki czy na piwo w kumplami i znajomymi.Inna kultura MOZE a moze jak by ludzie w PL mieli tak jak tutaj tez by szli,....

Pieknie jest napisane ze w Nowy Rok, gdy ludzie odsypiaja Sylwestra, to sprzatane sa ulice. Nie wiem tylko czy w tym roku sluzby sprzatajace zapomnialy o naszym osiedlu (bo nie wiem jak jest w innych miejscach A'damu) czy zaczely one Nowy Rok od jakiegos strajku czy co?? Do tej pory lezy masa kartonów,papierkow z confetti i odpadkow po petardach, jakis drutów, szkla po butelkach... :) no ale fakt pokaz sztucznych ogni jaki zgotowali mieszkancy byl naprawde imponuacy :)
Szczesliwego Nowego Roku przy okazji wszystkim zycze! :)

Joker

Domowy vuurwerk spektakel i osiedlowa kanonada jest jak dawniej z paleniem papierosow, tylko zwolennicy czerpia z tego przyjamnosc reszta MUSI to znosic.
To chyba jeden z ostatnich bastionow wolnej amerykanki w Holandii.
Miejmy nadzieje ze http://vuurwerkoverlast.nl odniesie skutek i niedlugo zapanuje nad tym jakas kontrola.

a ja marzę o sylwestrze z mężem i moimi chłopcami w górach gdzieś przed kominkiem tak na spokojnie. Jak przysłowie stare mówi " co kraj to obyczaj" Holendrzy bawią się w taki sposób inni znów pieką ciastka i obserwują gwiazdy, każdy sposób jest dobry byle by wszyscy byli zadowoleni. Pozdrawiam i życzę szczęśliwego nowego roku 2014.

SORKI NIE ZWRÓCIŁAM UWAGI NA DATĘ TEGO WPISU

Z boku widać lepiej