Sylwester w Holandii

Sylwester w Holandii to: oudejaarsconference, oliebollen i vuurwerk.
Większość narodu spędza wieczór noworoczny na kanapie oglądając noworoczny kabaret (oudejaarsconference) w którym popularny satyryk omawia miniony rok. Popija się piwo lub inne trunki i częstuje obowiązkowymi „oliebollen” (w zależności od regionu Polski zwane świnkami lub racuchami [z rodzynkami lub bez] ). Oliebollen są noworoczną tradycją tak jak u nas pączki na "tłusty czwartek".
Jeszcze nie tak dawno trudno było w Holandii kupić szampana. Ostatnimi laty dużo się zmieniło i ten "dekadencki" napój dotarł nawet na półki supermarketów ale picie szampana nie należy nadal do powszechnych noworocznych obyczajów ani zresztą na żadną inną okazję.
Przy okazji przypomniało mi się jak pewien znajomy (sympatyczny ale niezbyt wykształcony) Holender, regularnie bywający w naszym kraju opowiadał mi uroczystość rodzinną w jakiej miał okazje uczestniczyć: „wszyscy wznieśli toast tradycyjnym polskim napojem” – na moje pytające spojrzenie dodał: „taki słodki napój ‘met prik’ gazowany), którego nazwy zapomniałem”. Po dłuższej chwili dotarło do mnie, że miał na myśli „szampańskoje”.
Godzina dwunasta to moment odpalania sztucznych ogni. Co prawda dzieciarnia odpala petardy już od rana ale prawdziwa artyleria odzywa się dopiero o północy. Mieszkańcy wylegają na ulice, składając sobie nawzajem życzenia noworoczne zagłuszani kanonadą sztucznych ogni i petard.

Choć Holender ma opinie sknery to na vuurwerk (fajerwerki) nie oszczędza i co roku wydaje znaczne sumy na zakup rakiet, petard, pochodni, kul świetlnych, kul armatnich, rac, kanonslagen, ratelbanden, strijkers, widowmakers, pirat, black bermuda, vlinders, knalbox, Jumping Jacks, potten, vuurpijlen, grondbloemen i tysiąca innych ogni sztucznych. Pod względem wystrzelanych ogni sztucznych, Holandia nie ma sobie równych w Europie. W roku 2006 wydano 60 milionów euro na ognie sztuczne wystrzelone w ciągu zaledwie dwóch godzin. Rok 2009 przyniósł nowy rekord ponad 70 milionów euro wydanych na ognie sztuczne. W tym nie liczy się tysięcy ton nielegalnie sprzedawanych ogni sztucznych przemycanych z Niemiec i Belgii.
Około drugiej w nocy strzelanina pomału ucicha i ulice usypiają. Następnego dnia zaczyna się zamiatanie ulic pełnych fajerwerkowych śmieci. Bardziej ambitni oglądaja tradycyjny koncert noworoczny z Wiednia.
Holenderskie prawo zezwala na strzelanie ogni sztucznych tylko od godz.10.00 31 grudnia do godz. 2.00 1 stycznia.
Co roku jest 1 stycznia także tradycyjnym dniem "noworocznej kąpieli morskiej" (nieuwjaarduik) gdzie tysiące Holendrów zbiera się na plaży (najchętniej w Scheveningen) aby razem skoczyć do morza. Tu zobaczysz film z tego ewenementu lub obejrzyj serię genialnych zdjęć z noworocznej kąpieli 2008.





bardzo mi sie podoba, ze zamiast napuszonych balo-defilad na ksztalt hucznego weseliska holendrzy Sylwestra spedzaja w knajpie lub w domu z rodzina/przyjaciolmi.
myslalam, ze wyskocze z kapci przy przygladaniu oferty i cen zabaw sylwestrowych organizowanych w moim miescie w pl. 2000zl od pary za wstep na balet, ktory rozni sie od co-weekendowej imprezy tym, ze masz szampana na pare i poogladasz sobie fajerwerki... jak dla mnie nie ma jak domowka w wesolym gronie, przy ulubionej muzyce i dobrym, polskim zarciu :)
Natomiast Holendrzy świętują Sylwka z rodzina w domu, kupują wspólnie wszystko, petardy też, i puszczają je na ogrodzie tak tylko dla siebie. Nie ma zwyczaju puszczania petard na ulicy przez osoby prywatne. Petardy można kupić 3 dni przed Nowym Rokiem, jeżeli jeden z tych dni wypada na niedziele to to można 4 dni przed. W okolicy ( 20 Km)jest niewiele sklepów - 4. Zamawiać można petardy 2 tyg. przed Sylwkiem Natomiast kupowanie vlinders i strijkers (- mają zamiast sznurka taki korek zrobiony z siarki) vuurpijlen, lawinapijlen( mozna kupić tylko w Belgii, w Holandii sa nie legalne. Jezeli cie policja złapie to oczywiscie oddajesz je, dostajesz kare, i musisz jezszcze zrobić prace cywilną. W Holandii sa tylko legalne petardy z londem. I nie takie silne jak lawinepijlen ( tą petardą sie sciaga lawiny w Alpach) Vuurpijl jest też podobnie silna.
Nie mozna kupić petard w Belgii i przywieść ich do Nl. ( są tansze, jest więcej mozliwości wyboru petard) Jezeli cię złapie Policja na granicy z petardami to podobnie jak wyzej. Co roku są kontrole by wychwycić ewentualnych przemytników, nawet jezeli robią to na własny użytek :-).
w drenthe sasiad mial w zeszlym roku drzwi w bitej smietanie!
Pogodnych oczywiscie ch:)
Pani Zosiu, ja na przykład nie mam zamiaru pani atakować i mieć z tego satysfakcji, nie wiem, czy to da się wyczuć. Chciałam tylko zwrócić uwagę, że wszędzie są jakieś plusy i minusy. Nie chcę modlić się do Holandii i kopać Polski, z obserwacji nie mam podstaw. Ale z drugiej strony doszłam do wniosku, że może niepotrzebnie wałkuję temat. Jeśli ma pani wokół siebie same radości i wszystko jest bardzo piękne, to może niech tak zostanie. Ma pani na pewno inne doświadczenia.
Używa pani znów słów TYLKO, NIGDY, żyjcie sobie swoim życiem... Ja staram się nie uogólniać. Tym się różnimy i niech tak zostanie. Amen.
Uwazam,ze i Holendrzy i Polacy umia sie bawic,zalezy od towarzystwa.Dobrze chyba,ze fajerwerki mozna tu odplac jedynie raz do roku,bo chyba kazda impreza zwlaszcza mlodziezowa byla by na pewno " ogniowym show "i przez caly rok - noce byly by za glosne.Ja nigdy nie lubialam sywestrowych balow ze wzgledu na(poczatkowo) sztywna atmosfere,ciaglego poprawiania fryzury,kraacji,bolu nog od szpilek a potem natrectwa podpitych spoconych facetow.Preferuje prywatki w kregu rodzinym czy znajomych.Podobne imprezy byly w Polsce,nie uwazam,ze inaczej jest w Holandii.W wieczor sylwestrowy tak samo przygotowuje sie cos smacznego,tanczy i slucha muzyki,podnosi toast,sklada zyczenia i o polnocy odpala sztuczne ognie.Na prawde nie zauwazam wiekszej roznicy .Jedynie tu wiecej odpala sie petard i mniej sie pije..haha.
@Michelle, moze nie na temat, ale jako matka dwoch malych smykow, ktorzy wlasnie rozpoczeli edukacje bardzo jestem ciekawa jak sie zakonczyl ten "szkolny" incydent? Jak sie czuje Twoj synek? Czy wszystko jakos sie wyjasnilo?
Droga Iron,nie zamierzam marnowac czasu na szukanie w historii wiatraka Twojego komentarza.Skrytykowalas kobiete,ktora zle czula sie w Holandii,miala,problemy i potwornego dola.Kazalas wracac z powrotem do Polski.
Nie ja jestem winna,ze pamiec zawodzi i nie wiesz co pisalas wczesniej.
Jesli masz ochote to poszukaj sama.Mi to do niczego nie potrzebne:)
Ja napisalam wtedy w odpowiedzi,ze nie masz prawa nikogo dolowac,ani dobijac.
Bo mysle,ze tej dziewczynie nie bylo latwo.Wiadomo,jak to jest na emigracji.
Nie mam pojecia co Toba powodowalo?:)
Tu juz musisz odpowiedziec sobie sama...
Moze mialas dola,ja tego nie odgadne.
uwierz mi,jestem chyba ostatnia osoba ktora szybko sie obraza.Mam raczej pozytywne nastawienie do zycie.
Nie odpisalam Ci od razu,bo nie przesiaduje caly czas na forum.Mam podobnie jak kazdy z nas rowniez inne sprawy.
Nie potrzebuje pochwal na wiatrakowym forum,nie mam pojecia dlaczego tak oceniasz moja osobe???
Jesli chodzi o Polske to kocham ten kraj.Moze nie jest to kraj doskonaly,ale to moja Ojczyzna.Uwierz mi,tam mozna normalnie zyc.Ja wyjechalam w przeciwienstwie do Ciebie stosunkowo niedawno.Ty patrzysz jeszcze z perspektywy sprzed 40 lat.A w tym czasie wiele sie zmienilo.
Jesli chodzi o moje oczy to "nic mnie nie kole".
Pozdrawiam i zycze dobrych,pogodnyh rodzinnych swiat.
Sylwia
Dodam jeszcze jedna tradycje sylwestrowa.W noc sylwestrowa urzadza sie psikusy sasiadom,oczywiscie takie nie grozne.Nie zdziwcie sie Panstwo jak w posylwestrowy poranek zauwazycie,ze zniknely kwiaty lub wycieraczka,wasz kontener na smieci stoi u siasiada.. hahaha.
a ja myślałam ze zwyczaj robienia psikusów w noc sylwestrową praktykowany jest w Polsce, na zachodzie, hym ale sama nie wiem z jakiego kraju przywędrował do Polski zwyczaj chowania dla draki różnych rzeczy z przed domu. Co roku wiec kazdy chowa wszystko by nie szukać, szczególnie bramy wjazdowe, lubią wesołkowie. zamieniać. :-).
Jezeli chodzi o sylwka, to zazwyczaj spędzamy je w PL, bo jakoś tak wychodzi ze po Swiętach nie chce nam sie wracać do NL, ale słyszałam od mojego małżonka ze na zabawy sylwestrowe do knajp jest wstęp wolny. Płacisz tylko za to co chcesz sobie skonsumować, oczywiście sa też organizowane imprezy, ale wydaje mi się ze dla spóźnialskich i leniwych zawsze fajnie jest wiedzieć ze można sobie w noc sylwestrowa wpaść do knajpy. Trochę inny zwyczaj niż w PL, gdzie wszystkie knajpeczki i sale robią zorganizowanego sylwka
Notomias tak mi się zdaje ze w Nl, natomiast nie mamy co liczyć na ogromnego sylwestra na wolnym powietrzu ( sponsorowanego przez media TVP )gratis. Niestety wiec jezeli ktoś jest fanem, takich imprez to niestety nie w NL :-), ale to już chyba wszyscy wiedzą :-)
W tamtym roku święta spędziłam w Polsce, a na Sylwestra wracaliśmy do Holandii. W samochodzie była masa fajerwerków różnego typu kupionych w polskim Lidlu za chyba mniej niż pół holenderskiej ceny. O północy zużyliśmy wszystko w towarzystwie innych ludzi mieszkających na tej ulicy. Mieliśmy najciekawsze sztuczne ognie w okolicy.
Ogromne Sylwestra na powietrzu sa w duzych miastach.W Amsterdamie co roczny jest w samym centrum na Dam.Coraz czescjej slysze od znajomych w PL, ze zabawy Sylwestrowe w PL sa bardzo drogie i atmosfera juz nie ta co dawniej.Mowia, ze impreza Sylwestrowa jest teraz tylko dla bogaczy.Tak jak piszesz martencja,w dobrym towarzystwie i przy reszcie lubianych rzeczy, w domciu tez mozna super sie bawic:)
A ja mysle,ze kazdy preferuje co innego.Nie wszyscy przepadaja za traperami na Sylwestra.Sa tez tacy ktorzy chca pobawic sie na dobrej zabawie...i mysle,ze nie musi ona kosztowac 2000,-
To faktycznie kosmiczna cena,pewnie gdzies w Warszawce lub Krakowie.Choc pewnie i tam jak wszedzie znalezc mozna rozny przekroj cen.Bo nie trzeba bawic sie drogo by bylo milo i odlotowo.
Na organizowanego Sylwestra mozna zabrac rodzine i znajomych i bawic sie doskonale.
I nie zgodze sie,ze Holendrzy umieja sie dobrze bawic.Oni nie umieja sie bawic ,a jesli juz sa to nieliczne przypadki.Mysle,ze nieznaja takich zabaw jakie sa normalnoscia u nas czy w innych krajach.Co nie znaczy,ze ich Sylwester jest gorszy.Jest po prostu inny.Co kraj to obyczaj.
Ja wole polskie Sylwestry,porzadna impreze na ktorej mozna sie wyszalec.Bo Sylwester jest raz w roku,nie wyobrazam go sobie spedzonego w domu,w kapciach,prawie jak kazdego innego dnia.
To pozegnanie starego roku,przywitanie nowego,wiec powinno byc to jakos podkreslone.
Jest to moje osobiste odczucie,kazdy ma prawo miec swoje.
Iron Lady masz nieaktualne informacje,bo w Polsce odbywaja sie cudowne bale na ktorych ludzie dobrze sie bawia.Sama bylam na takim rok temu.Wszystko zalezy od organizacji i nas samych i naszego towarzystwa.
Pozdrawiam:)
Anula nie wiem co przewoziłaś ale istnieją tutaj normy co można kupić, w Polsce praktycznie wszystko jest dostępne i legalne. Np. w Polsce można kupić achtung ( to jest praktycznie granat, instrukcja odpalenia – odpalić i biec na odległość około 50 metrów) , sharki trochę mniejsze, więcej informacji rysunkowej www.geocities.com/mikevuurwerk/iligaal.html
I tekstowa informacja www.getget.nl/vuurwerk/Ilegaal_vuurwerk....
Jeżeli chodzi o imprezy Ja tez nie lubie napuszonych i oficjalnych.
W Pl, wybieramy sie własnie na takie, w których obowiązuje luzny strój. Polar i trapery :-).
SylwiaL,napisalam to, co slyszalam od wielu osob.Piszesz ze Holendrzy nie umieja sie bawic?Oj to nie bylas pewnie nigdy na szalenstwie karnawalowym:) lub na weselu 300 osobowym:)Holendrzy lubia i umieja sie bawic, tylko tu, nie ma np takich lokali gdzie sa wieczorki taneczne.Dawniej byly.Ja uwazam, ze Holendrzy umieja sobie umilac czas.Mlodzi i starzy.W Polsce rzadko zobaczysz starszych ludzi siedzacych przy piwku lub winku w kafejce lub w lecie na tarasie.Tutaj wszedzie!To jest ich sposob spedzania mile czasu.Tak jak piszesz, co kraj to obyczaj.
Ja lubię swiętować, ale bez przesady nie wiem po jakigo diabła sylwester musi być kojarzony z szampanem i kawiorem. Zapewniam ze w Polsce, też są fani luznego spędzania sylwestra.
Jezeli zgra się doborowe towarzystwo np. 20 osób, to zapewniam ze rano po nocy sylwestrowej wypad w góry to jest to co lubię ja i moje otoczenie. Nie widze sensu by istniał przymus balowego witania nowego roku. To tylko dzień, jak co dzień. Nie odbiera mi rozumu na tą noc.
Lady,ja zwracam uwage nie tylko Tobie.Nie czuj sie wyrozniona.
Ja rowniez zycze wszystkiego dobrego!!:)
Uwazam ze Holendrzy potrafia sie bawic i to jak! Moze nie wszyscy potrafia tanczyc w parze ale bawic,to naprawde sie potrafia a bylam juz na wielu imprezach holenderskich.Jesli chodzi o starsze osoby a przynajmniej wielu z nich(juz o tym pisalam )sa aktywni,siedza sobie razem z rodzinka na tarsie,chodza na aerobik lub inne zajecia...zwiedzaja swiat.Oczywiscie ze moga sobie na to pozwolic ale uwazam ze jest to rowniez sprawa postawy zyciowej.Tak samo jak pozytywne nastawienie ( do ktorego kazdy ma prawo )do zycia ktore pozwala dostrzec to co jest w zyciu cudowne co jest wspaniale w danym kraju a przez to czuc sie CUDOWNIE.
Asertywnosc to poszanowanie dla cudzych opinii,zdania,pogladow i tego jak patrzy na swiat....i spokojne wyrazanie swojego zdania.Przeciwienstwo ataku!
Sylwiu L..z tym ze potrafia sie Holendrzy tak ogolnie bawic.Polacy zreszta tez....kazdy na swoj sposob .Tyle ze np Wlosi grecy...Ci potrafia naprawde dialektowac sie zyciem.Ale to takie moje obserwacje Pozdrawiam
SylwiaL, wklej mi prosze moja wypowiedz w ktorej obrazam kogos!!!!Nie odpowiedzialas mi nadal na moje pytanie.Nie znasz odpowiedzi widze!Nie wypowiadam sie sprzecznie, tylko pisze to, jak JA o tym mysle i jak JA to widze!Mam prawo widziec inaczej niz TY????MAM!!!!!!!To jest wlasnie ta mentalnosc NIEKTORYCH Polakow, ze odrazu sie obrazaja, kiedy sie tylko ICH NIE CHWALI!!!!i odbieraja kazdy komentarz zlosliwie, ale zawsze tak bylo i bedzie ze PRAWDA W OCZY KOLE!
SylwiaL, Iron Lady to Iron Lady,hamuj Twoja fantazje:)
Pani zosiu przesyle pani szczegolnie zyczenia na ten przyszly rok! I kto by pomyslal ze jeszcze w starym zdarzyla mi sie sytuacja niemila nie powiem, ale zaraz po tym przypomnialam sobie, no tak pani zosia mowila. hahahaha
ale ok, zyczenia zlozymy juz sobie niedlugo, bo napewno pan Andrey wrzuci specjany noworoczny artykol.
ale co do bali, mile speczony wieczor tak, nawet za 2000 zl! nie szkodzi raz czlowik zyje (plus nic 2x sie nie zdarza i nie ma 2 tych samych chwil szczegolnie jak zegnasz rok!). ale holenderski karnawal! Z A P O M N I J C I E ! ! ! jestem juz rok na wiatraku i stanowczo mowie N I E I D E ! ! !
lalalalalalalala (zgadnijcie co spiewam)
Michelle,mam nadzieje, ze to co mowilam na "cos" sie przydalo?Chyba wiem co spiewasz:)....zaczyna sie na B?:)Zobaczymy co teraz wymysla?:)napewno cos o kryzysie:)
Oj nie zatkalo mnie nie:)Nie reaguje juz poprostu na tego rodzaju komentarze i prowokacje, bo za kazdym razem lapie sie na tym, ze ja prowadze inne zycie w innym otoczeniu i z innymi doswiadczeniami.Mnie jeszcze tu nigdy nie spotkalo to, zebym musiala czekac dwa miesiace na wizyte do lekarza.To tylko jeden z przykladow.Zyjcie sobie swoim zyciem,ja zyje swoim!Ciekawi mnie jedno.Dlaczego TYLKO do mnie zwracacie sie z krytyka?Wiele osob tutaj na wiatraku popiera mmoje wypowiedzi, ale tym osobom nigdy nie odpowiecie!Hmm, dziwne:)
Jesli chodzi o urzedy to ja moge dodac taka ciekawostke:moj maz wreszcie 2 dni temu otrzymal odpowiedz od Gemente na swoj list....wyslany notabene 3 lata temu...Wielokrotnie dzwonil przez te 3 lata i upominal sie o odpowiedz...
Cieszymy sie obydwoje,ze odpowiedz nadeszla:)))
A jakby z innej beczki...dzis dostalismy kolejne kartki od sasiadow,kolegow z pracy.To piekny zwyczaj.U nas wysyla sie je znajomym,rodzinie.Tutaj kazdy kogo sie w miare zna wysyla kartke.Moja corka byla zachwycona,bo od pana ktory wozi ja taksowka dostala kartke i slodki upominek.Byla rowniez kartka dla nas,rodzicow.Piekne.
Cos Aniu pania Zosie zatkalo...Chyba prawda w oczy kole...albo faktycznie wrzucila na luz.
Do Iron Lady, czyli Żelaznej Damy. Kiedyś już zabierałam głos w tej sprawie, że jest osobą, która widzi świat najczęściej czarno - biały. Dokładnie pamiętam jej zdanie "W Polsce WSZYSTKO jest tabu". Trudno tu wyszukiwać w wielu wątkach innych kolorowych cytatów. Chodzi tylko o to, żeby nie upraszczać do tego stopnia, że się mówi "Wszystko" "nikt" "nigdy" itd. Owszem, Polska jest na pewno bardziej tradycyjna, konserwatywna niż Holandia i to, co jest tabu u nas, tu może być niczym. Choćby żarty o Papieżu, u nas raczej byłyby niesmaczne. Pani Zosia wyjechała z Polski, kiedy to różnica miedzy krajem ludu pracującego miast i wsi a Zachodem była porażająca. Wiem z opowieści. Człowiek wyszedł z pociągu i zobaczył "raj", piękne sklepy, wspaniałe chodniki, inny poziom życia.
Jestem bardzo krótko na emigracji, ale ten czas nauczył mnie szacunku do innych nacji, jakiejś pokory. To takie proste dodać sobie wartości przez to, że się pochodzi z "lepszego", bogatszego, bardziej cywilizowanego kraju. Tylko, że to się nijak ma do oceny wartości człowieka.
Już jest postęp, bo gdzieś tu powyżej Iron Lady napisała o NIEKTÓRYCH Polakach, że się od razu obrażają. I to prawda, są tacy. Ale podobnie jest w Holandii, głupota czy inne wady nie znają granic państwowych, proszę Pani.
Przyjeżdżając tutaj do Holandii miałam słabe pojęcie, jaki to kraj. Tulipany, wiatraki, depresja, dużo ludzi, emigracja zarobkowa, to mi się kojarzyło. Holandia jest zasobna, zagospodarowana i nieźle się tu żyje. Poznałam paru bardzo sympatycznych Holendrów i Holenderek, z otwartym sercem i umysłem. Ale nie każdy jest chodzącym ideałem. Spotkałam i tutaj paru głupków, paru kompletnie pozbawionych podstaw wiedzy ("jak się podłączy laptop do prądu, to chyba będę mieć Internet?" :) ) , paru nadużywających trunków, jedną która sobie kupiła z zazdrości taki sam telewizor jak sąsiad, żeby nie być gorszą, jedną która się kłóci o płot z sąsiadem jak u nas w "Samych swoich", Holenderkę, która przez pół roku (!) nie dostała odpowiedzi z urzędu. A ja muszę czekać na wizytę u lekarza dwa miesiące, jak u nas w Polsce albo gorzej. A więc niech się pani Zosia tak nie unosi. Luzik.
Witam. Ma ktoś jakieś propozycje jak spędzić tegorocznego sylwestra w Holandii? Sytuacja zmusiła mnie do rezygnacji z powrotu do Polski i za bardzo brakuje mi opcji co robić w ten wieczór :/
Drogi/Droga G. Twoje pytanie jest za bardzo ogólne. Ale oto kilka opcji:
1. przespać noc jak każdą inną i obudzić się rok później
2. posiedzieć w kapciach przed telewizorem
3. posiedzieć w szpilkach przed telewizorem
4. pojechać na wybrzeże i otworzyć szampana nad morzem
5. zorganizować tańce w domu ze znajomymi
6. pojechać do dużego miasta i się pobawić
7. spędzić Sylwestra w samochodzie
8. pójść w Sylwestra do kina na nocny seans (ja tak raz zrobiłam)
9. restauracja King David w Hadze organizuje Sylwestra - masz czas do dzisiaj 25.12
10. kupić masę sztucznych ogni i detonować
11. czytać cały wieczór (noc) książkę
12. pojechać w góry
A w ogóle to niezależnie od sytuacji najważniejszy jest dobry humor i mili ludzie wokół Ciebie, czego Ci życzę. Pozdrawiam!
Ja zgadzam się z Iron Lady, Holendrzy to ludzie na poziomie którzy umieją się bawić. Są bardzo gościnni, Kocham Holandię i nigdy w życiu nie wrócę do Polski.
In Nederland and for ever out of Poland.
Ik houd van dit land, houd ik van Nederland.
Moj pierwszy sylwester w Apeldoorn to 2008/2009. Zwykla imprezka w domu. Troszke sie zdziwilam jak o 2 w nocy wrocili rodzice mojego chlopaka(Holendra) i usiedli z nami na kanapie. Okazalo sie ze sylwester jest czesto spedzany w gronie rodzinnym a nie na zwariowanych domowkach.
Dla mnie nie ma jak Sylwester z Ukochanym;) w tle wystrzały fajerwerków i wytrawne wino : http://fajerwerki-1.eu.interia.pl/
a dla mnie sylwester nie ma znaczenia...........
ostatniego np. przespalem, kilka spedzilem samotnie ale w pieknych miejscach, gdzie samo przebywanie jest rozkosza blogosci.................
Ja mieszkam w Hoalndii od 9 lat.Moj maz jest Holendrem.Kazdego Sylwestra spedzam tutaj.Na poczatku ciezko bylo mi sie przyzwyczaic...wyszlismy z mezem w nocy na rynek glowny w wielkim miescie o 23.00..a tam nikogo!!!hehehe...wszyscy siedza w domach,w towarzystwie najblizszych,przyjaciol,sasiadow.
Z biegiem lat nie brakuje mi juz polskich imprez...czuje sie tutaj dobrze..a dzisiejszy dzien spedzamy razem z najblizszymi sasiadami u nas w domu.o 24.00 fajerwerki,potem pewnie wypad do kafejki,gdzie organizuja co roku dyskoteke..i bedzie dobrze!!!Zycze Wszystkim Szczesliwego Nowego Roku!!!
Piękne fajerweki. Byłem na sylwka kiedyś w Bredzie - nie da się tego porównać z sylwkiem w żadnym polskim mieście!
Dodaj nową odpowiedź