Holenderski charakter

Kategoria: Ludzie

Jak już wielokrotnie pisałem, mentalność Holendra jest zdecydowanie inna niż Polaka. Zadecydował o tym w głównej mierze trzy czynniki: woda, dyscyplina i miasto.

powódź w Zelandii 1953I. Walka z żywiołem formowała społeczny (sociaal) charakter Holendra. Jego wieczna walka z wodą. Walka trwająca już co najmniej dwa tysiące lat. Początkowo stawiano domy na tzw. terpach czyli usypanych wzgórzach gwarantujących bezpieczeństwo w razie wysokiego stanu wód lub sztormów. Z czasem chłopi wspólnymi siłami łączyli terpy w system wałów odgradzając swoje pola i posiadłości od żywiołu. Skuteczna walka z wodą zalewającą pola, farmy i miasta zmuszała do kolektywnego współdziałania. W pojedynkę człowiek nie dałby rady osuszyć polderu lub ochronić swój dobytek przed powodzią.

Gdy, dla przykładu, francuski lub polski chłop, po znojnej robocie na roli, zasiadał do posiłku i popijał winem lub gorzałką wówczas to chłop holenderski szedł z sąsiadami umacniać wały i kopać rowy. Do dzisiaj dnia Holender spędzi chętniej wolny czas przy pracy niż na hulance.

Tylko wraz z całą gminą można było usypać wały, budować groble i zakładać melioracje. Do dzisiaj chętnie używa się powiedzenia „wszystkie nosy skierowane były w jedną stronę”. Może to brzmi paradoksalnie, ale właśnie to społeczeństwo jest znacznie bardziej komunistyczne w swej naturze niż kiedykolwiek byli Polacy lub Rosjanie.

sztormII. Dyscyplina na morzu

Nie mieliłyby Holendrzy tak wielkich sukcesów w światowym handlu, na wszystkich morzach świata, w XVII wieku gdyby nie ich kolektywna współpraca. Może nie jeden z czytelników widział lub nawet zwiedził replikę żaglowca „Amsterdam” lub „Batavia”. Tysiące takich żaglowców przemierzało bezkres oceanów w poszukiwaniu dobrych interesów. Rejsy trwały miesiące a nawet lata. Żaglowce miały około 35 m długości i 5 m szerokości. Na tej powierzchni mieszkało 200 do 300 ludzi. Te warunki wymagały olbrzymiej dyscypliny. Załoga musiała żyć w zgodzie i konflikty rozwiązywać pokojowo.

III. Wszyscy są mieszczanami

Już 400 lat temu średniowieczna uliczkapołowa Holendrów mieszkała w miastach. Zamożny i protestancki  mieszczanin zdominował charakter tego narodu. Ta często jeszcze średniowieczna zabudowa holenderskich miast świetnie się do dzisiaj zachowała i można je podziwiać w naturze tak samo jak na obrazach starych mistrzów.  Miasteczka otoczone fosą i wałem. Zwarta zabudowa na ograniczonym do minimum obszarze. W takim mieście mieszkało tysiące ludzi; dom przyklejony do domu, okna w okna, drzwi w drzwi. Zero prywatności. Każdy wie wszystko o swoim sąsiedzie. Oczy sąsiadki są wszędzie. Te warunki zmusiły ten naród do wytworzenia sobie takich norm obycia z otoczeniem aby dało się żyć w miarę bezkonfliktowo i z zachowaniem minimum prywatności. Właśnie aby zachować to minimum prywatności większość kontaktów międzyludzkich odbywa się poza domem; w pubie, w klubie, w kościele i w pracy. Progu holenderskiego domu nie przekracza się tak łatwo jak progu polskiego domu. Życie prywatne jest skrzętnie chronione i choć w oknach nie ma firanek, aby każdy mógł zajrzeć do środka – bo w końcu „Bóg i tak widzi wszystko” - to tak naprawdę nie zobaczysz nic. Nic więcej niż to co ma być pokazane.

Ten mieszczański charakter Holendrów (i innych mieszczańskich narodów) powoduje, że tak dużą wagę ma pojęcie „Wolność” (Vrijheid, Freedom, Liberté) które ma dla holenderskiego mieszczanina zdecydowanie inne znaczenie niż dla polskiego sarmaty. My przez wieki żyliśmy na polach i nie po nic nazywamy się Polanie lub Polacy. My swojej osobistej wolności nie musieliśmy tak mocno chronić. Nikt nam jej nie zakłócał, chyba, że byli to Tatarzy lub Kozacy. Dla naszych przodków wolnością było to co już 300 lat temu krytykował Jan Pasek "Tknąć się śmieli okrutnicy, liberum veto, tej to wolności źrenicy" - o sarmackiej naturze która nadal w nas tkwi i określa nasz charakter narodowy.

Etykietowanie: dyscyplina mieszczanie woda
8 komentarzy

Wspolna praca na rzecz dobra publicznego bez przymusu fizycznego wynikajaca z potrzeby chwili nie ma nic wwspolnego z totalitarnym komunizmem

Bliski idealu komunizmu byl Pol POT w kambodzy wymordowal 6mnl ludzi.Narodowy socjaliz taki komunizm narodowy tez nie zaistnial do konca.Komunizm zakladal walke klas ,nazim walke ras z podtekstem klasowym zydzi posiadacze .W holandii nie ma i nie bylo komunizmu jest kapitalizm a spoleczenstwo jest swiadome i solidarne swojego wspolnego dobra.Natomiast nie istnieje walka klas.

Komunizm w stwoich czysto ideologicznych założeniach nie był totalitarny. To to, co wyszło w praktyce okazało się być systemem totalitarnym (socjalizm). Dlatego komunizm jest pojęciem utopijnym, czymś co nigdy nie zaistniało. No, chyba, ze przez przypadek w Holandii, tego Marks nie przewidział ;)

A rownosci nie da sie zaprowadzic inaczej niz sila a to wlasnie czynil komunizm

Ewka

Andrzej: „... po znojnej robocie na roli [...] chłop holenderski szedł z sąsiadami umacniać wały i kopać rowy. Do dzisiaj dnia Holender spędzi chętniej wolny czas przy pracy niż na hulance.” Tjaaaaaaaaaaaa ...... onzin!!!
WALKA Z ZYWIOLEM: mieszkancy holenderskiej wiochy umocniajacy wspolnie waly po pracy naleza do antycznej przeszlosci. Ktory holenderski chlop umacnia aktualnie po “znojnej robocie” waly lub kopie rowy?

DYSCYPLINA NA MORZU:do zamierzchlej historii nalezy zaliczyc rowniez heroiczne opowiadania o holenderskim handlu lub holenderskiej zegludze.

WSZYSCY SA MIESZCZANAMI: zgadza sie, bo Holandia jest zapchana niczym pudelko sardynek, stad fakt, ze wiekszosc Holendrow to mieszcznie. Czy mieszczanin jest lepszym obywatelem stoi pod znakiem zapytania. Wiochy holenderskie polozone sa na obrzezach miast, w przeciwienstwie do warunkow w Niemczech lub we Francji

A w temacie, czyli o holenderskim charaktrze:
przecietny Holender jest wyjatkowo „nieskomplikowany”, jezeli go przycisnie to odleje sie podczas dnia pod Sint Jan w Den Bosch,
sa glupawo oszczedni,
sa wyjatkowymi szowinistami,
sa halasliwi i wszedzie obecni,
sraja w gacie przed islamem i muzulmaninami.

Ewka - powiedziała co wiedziała. Trysnęła "skomplikowanym" rozumem, "jak przeciętny Polak", podlała to wszystko barwnym językiem na poziomie własnych gaci. Doprawdy, taka wypowiedź na pewno mnie teraz "przekona" o wyższości Polaków nad Holendrami, albo o szowinizmie Holendrów... Wstyd mi, że takie wypowiedzi trafiają się tu na forum. Na szczęście są w mniejszości. Czy naprawdę tak trudno zdobyć się na poziom? Chociażby z szacunku dla Pana Andrzeja, któremu chce się tworzyc tę bardzo pożyteczną stronę. Nie mówiąc już o szacunku do samej siebie!

Andrzej jak zwykle gloryfikuje Holendrów. Gemeente powinno robć przelewy za te posty :) Do do mentalności, to nie sądzę, że od walki z wodą i bycia mieszczaninem człowiek staje się egoistyczną, bezczelną hieną stawiającą sobie pieniądze za Boga. Gdzie ten aspekt społeczny w Holandii? LOL

Krystian, jeżeli jest tu tyle hien i egoistów, to jakim cudem jeszcze możesz tu żyć? Są na to trzy odpowiedzi: albo stałeś się taką samą hieną i egoistą, albo tu nie mieszkasz, albo to, co napisałeś, nie jest (obiektywną) prawdą.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi