Naród majsterkowiczów

Kategoria: Ludzie

Jeszcze do końca XX wieku panowało wśród Holendrów przekonanie, że są narodem majsterkowiczów. Majsterkowaniem w domu zajmowały się legiony holenderskich mężów.

W soboty długie kolejki w magazynach budowlanych Praxis, Gamma, i Karwei świadczyły o tympolski majsterkowicz narodowym hobby i młotki, piły i wiertarki rześko huczały na osiedlach mieszkaniowych w weekendy, święta i nawet specjalnie w tym celu poświęcane urlopy. Budowano okna dachowe, rozbudowywano kuchnie, remontowano łazienki, wstawiano w ogródki jeziorka z fontannami, kładziono nowe chodniki itd., itd.

To domowe majsterkowanie pomału się kończy.

Dlaczego?

Odkąd do Holandii przybył "Poolse klusjesman" (polski majsterkowicz) Holendrzy znajdują sobie inne hobby. Mniej uciążliwe.

Poolse klusjesman jest wszechobecny. Stał sie już nieodłączna częścia holenderskiego krajobrazu przy wszytskiego rodzaju domowych remontach.

Etykietowanie: praca remont robota
20 komentarzy

a ja myślę po tym co widzę że te ich majsterkowanie było nie udolne, i ledwo co to wszystko co skonstruowali trzymało się i trzyma kupy :-).
Panuje tutaj mania majsterkowania, ale jak oglądam jej rezultaty, to się za głowę trzymam. Bo to do niczego się nie nadaj, moze wiec lepiej niech oni nić już nie budują, samodzielnie :-)

Ja po wprowadzeniu się do naszego domku, wszelkie szafeczki i półki zdemontowałam, i wszystko to wywiozłam, na śmietnik, bo to do niczego się nie nadawało. Rozpacz, na strychu, tak samo, choć jak rozbieraliśmy to wszystko, to mogę powiedzieć że wykonywała to firma, ale mówię wam katastrofa, tutaj wszystko ma ładnie wyglądać z wierzchu a co jest pod spodem nikogo to nie interesuje.
.....a ichne dobudówki zwłaszcza te z lat o których piszesz, to gówno, wykonane byle jak byle tanio, bez zachowania jakichkolwiek norm budowlanych, jeżeli chodzi o izolację termiczną. My sami jak kupowaliśmy dom , to szukaliśmy takiego co by nie miał dobudówki, i się napracowaliśmy, bo tutaj jak tylko ktoś miał kawałek ziemi, to ciach coś tam sobie dobudował, a po pewnym czasie okazywało się w praktyce, iż w takiej dobudówce nie da rady mieszkać bo ciągnie po nogach, to składzik sobie robił, twardziele niekiedy nadal korzystają z czegoś takiego, mając w tym jadalnie :-)

Holender-majsterkowicz???Chyba,ze majsterkowicz fajtlapa.Moze i sprzet ma,ale nie za bardzo wie jak z niego korzystac,choc moze ma jakies tam zapedy (mysli; samemu taniej)i probuje wlasnorecznie,jednak zazwyczaj konczy sie na tym,ze firma musi posprzatac rozpaprany balagan.
Holender to fachowiec w jednej waskiej dziedzinie,wiec nie ozacza to,ze jesli jest dobrym gazurnkiem potrafi ulozyc sobie rownie sprawnie kostke brukowa.
Nie tak dawno obserwowalam z tesciem jak pewien pan probowal pomalowac garaz,zabieral sie do tego dwa dni z pedzlem w reku i nie wiedzial z ktorej strony pedzel przylozyc.Na trzeci dzien zaczal wkoncu malowac od dolu idac ku gorze,naturalnie farbe powcieral w ubranie robocze i skonczyl po tygodniu.
Wedlug mnie holendrzy urodzonymi majsterkowiczmi to nie sa i nie wkladaja serca w wykonywana prace, wszystko wykonuja powoli i byle jak.

Szkoda ze nie czytacie gazet i wiadomosci o polskich MAJSTERKOWICZACH!!!!!!!!!Tak majsterkuja tu w NL, ze dom sie zawalil:))))))))))

A ja sie znowu nadzialam. wzielam sobie bedrijf ktory kladzie plytki. w toalecie jak mi polozyl to musial zrywac! bo poprostu czegos takiego to i wy nie widzialyscie aha i jeszcze probowal mi wmuwic ze mam nie rowne sciany i tak musi byc. Powiedzialam ze za to napewno nie zaplace a jak on tego teraz nie poprawi to zrywam sama! Zerwal i poprawil jestem z polozenia zadowolona w 80%. w kuchni natomiast plytki tez polozone tak sobie, ale napewno staranniej jak wc. No ja akurat milam pecha na holenderkich fachowcow. Natomiast co podziwiam to murarzy (ale tych co klada klinkier) Naprawde chyle czola. Moj kolega mial dylemat (rosjanin) chcial postawic plot z klinkieru, a poniewaz nie mial za duzo sianka poprosil ojca kolegi (polaka) aby mu ta sciane wybudowal. I tu sie wkopal, polak zainkasowal i zrobil mu....krzywy plot i uciekl! wiec udal sie do sasiada- holendra i przedstawil sytuacje. Ten zgodzil sie wykonac prace, jednak cena jaka sobie zarzadal byla wysoka. Biedny Igor z krzywym plotem przystal....i nie zalowal ani grosza! Opowiadal nam jak przyszedl ten holender ze skrzynka piwa. oparl sie o ten plot a ten plot sie przewrocil! potem sobie usiadl i pomocnika (igora i kolega) powiadomil ze teraz ten stary plot trzeba posprzatac. chlopcy szybko sie uwineli. jak juz teren pod budowe nowegom byl przygotowany wstal lekko podchmielony z papierosem w buzi zaczal murowac, jeszcze przy tym sie odwracajac i do nich mowil! Ale efekt byl takim zaskoczeniem dla wszystkich! w ciagu 8 godzin z przerwami plot byl tak pieknie polozony ze nie mozna bylo w to uwierzyc! nastepny dzien i kolejna krata przyniosly po 2,5 godzinie wszystko perfekcyjnie wyfugowane!
zreszta jak patrze na te budynki z klinkieru to czasami nie moge w to uwierzyc jak czlowiek moze takperfekcjnie je polozyc. No ale tak, ci ludzie umieja tylko jedno- cale zycie klasc klinkier, maja po 20 lat doswiadczenia, wiec jest fachowcem w jednej dziedzinie. w jednej ale konkretnie!

Michelle bo to był specjalista od kładzenia glazury, nie od równania ścian :-). heee. Wiesz tutaj trzeba 1 wezwać firmę która wyrówna sciany, a następnie firmę która położy glazurkę :-)

a tak wogóle to nic nie mówcie mi o majsterkowiczach holenderskich, i firm bo ich działalnośc nadal widze w moim domu. Zgroza.
Lukarna wykonana fatalnie, oka nowiutkie osadzone bez pianki, sciany działowe nie były kotwione, kafelki kładzione, o zgroza, fuga jaka fuga, cementowa, a dodam ze makelar wszystkie pomieszczenia ogreslił jako royale, moderne, luxe heeeee.moze dla nich.

acha a wiecie dlaczego przed tapetowaniem Holender stawia konstrukcje metalową ?
bo jak zerwie tapetę, to już nic jej nie utrzyma :-)

ps. a wiecie co odkryłam jak zerwałam podłoge na strychu, że własciwa podłoga była wykonana, ze starych płyt meblowych( czujecie kawałki w róznych okleinach ) jak to zerwaliśmy okazało się że pomiędzy legary włozono jeszcze mniejsze kawałki płyt meblowych, i styropian ale nie budowlany tylko ten który jest zapakowany np, telewizor lodówka, i wszystko inne. Poprostu upchniete i wypełnione wszystko było, tymi nowoczesnymi materiaami budowlanymi o starym dywanie nie wspomnę. Tak nowoczesnie ocieplili i wykonczyli swój domek, ( mój dom jest ma 13lat) Zgroza aż strach pomysleć co by jeszcze ci ludzie upchneli, przez kolejne 10 lat.
a zgadnijcie jak miałam zaizolowane rury od centralnego ? Nie zgadniecie gazetami heeeee. Na wysypisku smieci, jak mój małoznek to wywoził wszystko to aż się nad nim litowali, bo zwalał wszystko na małzonkę , która własnie zaczeła sprzątanie domu ;-)
acha a moja znajoma ma dom nowowybudowany z 2003 roku, i już są pęknięcia w scianach zewnętrznych, rury tez nie zaizolowane i wogóle wiele mozna być jeszcze napisać :-)oj wiele .
( acha remonty to moja pasja, luratoty połykam od lat 15, a fachowcy nawet w Pl, nie mieli łatwego żywota ze mną, co ja sie z nimi miałam, ale za dużo by pisać :-)

Coz holendrzy to profesjonalisci w swojej wyuczonej dziedzinie i dobrze ze sie szanuja maja swoj fach i sa zawodowcami.A wiekszosc polakow bo zaznaczam nie wszyscy poprostu sie nie szanuje zrobia wszystko co im kaza za smieszne pieniadze pomaluja , potynkuja i samochod umyja i co to jest ok.Ze robia za zlote raczki a tak naprawde nic do konca nie potrafia dobrze zrobic i dlatego dla mnie takie podejscie to porazka .Albo sie szanujemy i robimy cos b.dobrze i bierzemy d .pieniadze albo robimy wszystko i nic....Liczy sie specjalizacja a nie zlote raczki to bylo dobre w komunistycznej polsce.Tutaj kazdy holender ma mnostwo pracy w sowjej dziedzinie ,ktora wykonuje cale zycie prawie i oto chodzi zawodowstwo.

Sam sie wzoruje na podejsciu holenderskim i po pierwsze zarabiam duzo wiecej i po drugie ludzie wiedza kim jestem z zawodu odpowiedni stroj itd.Wiec same pozytywy ,a jak patrze na tych polakow od wszystkiego za marne pare euro to tylko im wspolczuje .Na zachodzie liczy sie specjalizacja i tyle polacy tego nie rozumieja i potem wpadaja w male stawki i pracuja dla gorzej sytuowanych holendrow .Ale coz kazdy robi to co lubi

Michal popieram! ale...
podejscie holendra do pracy przez stroj jest dla mnie wzorowe. Poniewaz sama mam posrednictwo pracy i wiedzialam nie jedno. Widzialam holendra w perfekcyjnym kompinezonie i polo z drogim zegarkiem na rece ktory sobie caly dzien siedzial i murowal cegielki. I widzialam rodaka, ktory zatrudniony przyjechal w ,,czyms" co strojem nadajacym sie na budowe nie bylo, ba meza w tym stroju nie puscilabym nawet na podworko! Bez odpowiednich butow, bez kasku, bez sprzetu... Pamietam jak sie jezdzilo i robilo porzadna wyprawke dla pracownika, bo wstyd. I pamietam jak zwalniali ich z pracy, nie dlatego ze nie byli fachowacami, nie w polsce uszli by za bogow w swoim fachu. Tu nie wyrabiali normy, nie potrafili sie odnalesc, nie mogli uwierzyc ze oni maka tylko murowac, nawet nie fugowac! tylko klasc cegielke na cegielke, ze nie rzeba samemu zaprawy szykowac i przynoscic, ze po nim przyjdzie pan od fugi. Tylko problem polega na tym:
ze ja tu w domu mialam tyle fachowcow (holendrow) w swojej dziedzinie i kaZdy cos mi w domu zbabal! jedyni ktorzy zrobili wszystko ze szwajcarska dokladnoscia byl moj tata i wuja, a wuja jak zobaczyl ile dalam mu siana za ta prace to sie poplakal! Bo w polsce to on takie grosze dostawal... ALe to tylko moj przyklad, masz i dobrych fachowcow i takich partaczy jakich ja na swojej remontowej drodze poznalam!

Marzena, tajemnice holenderskich domow ciagle nie wyjasnione........ (smiech jak w filmie Nosferatu).......
U mnie azbest mial byc na dokladnie 1m2 sciany, po zerwaniu tego co poprzedni wlasciciel nalozyl (a wlasciciel mojego domu byl wlasnie typowym majsterkowiczem) przezylam szok wyworzac 400 kg azbestu z domu! Maklerom nie mozna wierzyc!!!

Tajemnica holenderskich ogrodow tez.
Ja trafilam na swoiste wykopaliska ,wystajace lekko nad powierzchnie trawnika lub zakopane gleboko.Zamiast sie zabrac za wyrowniwanie i ukwiecanie tegoz ogrodu,zaczelismy od wykopow.Niewinnie stukajace pod butami zelastwo okazalo sie niepotrzebnym rowerem plus masa potluczonych zastaw stolowych,jakis gruzow i cegiel.Nie widzialam,ze poprzedni wlasciciele mieli zwierzeta, ale po roznorakich zakopanych derkach i wykopanego z pod powierzchni kociego zwirku(=chyba z 6 kontenerow)juz wiedzialam.
Przede mna remonty i az sie boje pomyslowosci wykonan i dokonan holenderskich majsterkowiczow,bo jakos z wierzchu wszystko pieknie wyglada.

Michelle masz rację Holenderskie domy są jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz :-)
a swoją drogą to moje wykopaliska są milusie w porównaniu z twoimi ( jacie i ktoś z czymś takim świadomie mieszkał zgroza, co prawda widuje się tutaj dachy pokryte azbestem, podobnie ja i w PL. Wiem jednak że problem azbestu, powinno się zakończyć z rokiem 2030, niby. Wiem jednak, że to niemożliwe, bowiem utylizacja tego diabelstwa jest ogromnie droga. Ciekawe jak tutaj sobie z tym porodzili, i kto za to płaci w końcowym efekcie ).
Droga Gosiu a ja mam w planie właśnie zabrać się za aranżację ogródka, i już się boję, choć mam nadzieję ze te kilkanaście lat nie były wystarczające na zgromadzenie aż tak poważnych rupieci pod gruntem. Mam nadzieję a jak wiadomo nadzieja to matka głupich ;-).
Ps. a jeżeli chodzi o Makelarów, to przecież biedacy nie są w stanie ocenić pomysłowości swoich klientów, nasz osobiście odradzał nam wiele domów, właśnie z powodów majsterkowego hobby właścicieli, wiele jednak razy się upieraliśmy i uciekaliśmy z tych domów czym prędzej.
oj wiele bym mogła napisać o tym co zobaczyliśmy i zbadaliśmy, wtajemniczeni w temat wiedzą o co mi chodzi :-), nie wtajemniczonym polecam odwiedzenie kilku domów, można się wiele na temat narodu Holenderskiego dowiedzieć.

Ale wiecie co ja dochodze do wzniosku ze wszystko co oni robia to z oszczednosci. Te sufity nakladana na sufity i podlogi nakladane na podlogi etc.etc. (bo u mnie mialam w salonie 3 syfity), to tylko i wylacznie oszczednosc. Same wiecie jak wynajmowalyscie kontener ile taka przyjemnosc kosztuje. Moj caly ogrod jest w gruzie. ten gruz az sam wylazi spod ziemi. Dobrze brak pieniedzy moge zrozumiec, ale niechlujstwa nie zrozumiem! No zeby gymele na ogrodku zakopywac! Ja was bardzo przepraszam czasami uzywam gwary poznanskiej gymela = smiecie, zlom. Juz by sobie jakac kupke uzbierali i raz do roku zamowili z sasiadami na pol kontener. Ja nie wiem ale w moim gemente daja karty raz do roku ze mozesz wywiesc 300kg smiecie przyczepka za darmo. (drzewo, piach mozna wywiesc zawsze i bez karty).

Wszedzie jest to samo.Kupujac dom, nigdy nie wiadomo na co sie trafi.Moi przyjaciele w PL kupili dom ktory byl budowany na belach ze wzgledu na podmoklosc terenu.Nie wiedzieli o tym, makler im tego nie powiedzial. Teraz widza dopiero co sie dzieje.Dom juz o pare cm opadl i boja sie co bedzie dalej.Zawsze jest ryzyko kupowac stary dom.Czy to jest tu, czy w Pl.Mozna natrafic na niespodzianki.

Z tego co opisujecie wnioskuje, ze Wasze domy kupiliscie poprostu w zlej dzielnicy.Oficjalnie nie wolno nic zakopywac w ogrodzie.

Zofia oficjanie to wiadomo,iż nie mozna zakopywać. Jednak pomysłowość ludzka nie zna granic, no oczywiście ze w Pl, mozna trafić na podobne niespodzianki, jednak co poniektórym poprostu nie miesci się w głowie, by zachodnie cywilizacje, aż tak nisko musiały padać :-). Tylko tyle. Mój dom nie jest w złej dzielnicy, ba nawet statystyki gmiene pokazują że jest to strefa wolna od marokanów i gminnych chat, bo od takich tutaj się ucieka. Cieszę się ze wybrałam tą lokalizację, bo aż boję się nawet mysleć co by było gdybym wybrała dzielnice po drugiej stronie rzeki. ( wg. miejscowych i makelarów mieszka w co poniektórych dzielnicach chyba z tysiace lat wiezienia) Odradzali całkowicie, choć rasisatami nie jesteśmy, jednak są dzielnic których domy są tanie jak barszcz, jednak cena zawsze niesie coś jeszcze. :-) ten dreszcz emocji ;-)za który ja dziekuję serdecznie.

U mnie to się zwie zielone resztki, czyli wszystko co pochodzi z ogrodu :-).
a z tym piachem to jest mały kłopot, wg. prawa tutaj ziemi nie można wywozić, nawet jak masz budowę, to musisz gdzieś to ziemię usypać, pewnie dlatego ze Holandia jest poniżej poziomu morza, dlatego humusu nie można wywozić, poza teren działki.
a apropo złomu, u mnie w miejscowości jest normalnie gościu który żyje z tego że zbiera złom, i jeździ co poniedziałek, i czeka tylko by coś mu dać, z pocałowaniem rączki :-) i nie jest to Polak. Zawsze też możesz po niego zadzwonić, nie ma problemu. Przynajmniej raz w roku jest też organizowany taki kiermasz z używanymi rzeczami, też gościu jeździ od domu do domu i czeka tylko by coś co się oczywiście nadaje mu wydać, bo on to sprzeda. Właśnie w tym roku, wydałam mu maszynę do szycia, i odkurzacz piorący dywany i zabawki dzieci.
Cos zepsute, i do duszy, opłaca się wywieźć na wysypisko samodzielnie, na przyczepce od czasu do czasu. Nie wychodzi tak drogo, jak kontener. Każda gmina ma też taki cennik, co za ile i ile.... oraz co za darmo można wywieźć. ( limity dot. różnych rzeczy)

No wlasnie ten piach... jak sie go pozbyc? Przeciez ludzie napewno gdzies go wyworza, ale gdzie? (chodzi mi o legalny wywoz)
Ja nawet na dzilnicy nie mieszkam, bo mieszkam na wsi, poprostu ludzie przedemna byli niechlujni tyle, nawet sasiad-zolniez mi opowiadal ze wywalali resztki jedzenia na podworek i zalegly im sie szczury na podworku! No fakt stare domy kryja mnostwo niespodzianek (ale nowe tez bywaja tajemnicze - w negatywnym znaczeniu).
Ja zlomu nie wydaje, mam taki garazyk i tam sobie zbieram. 10 km od domu mam inkoop i jak juz sie sporo uzbiera to wywozimy. Ostatnio nawet 300 euro wpadlo, no ale to byl czysty metal.
Ja tez nie nawidze chomikowac, co tam uzbieram to musze sie jak najszybciej pozbyc, a ze z zawodu jestem sprzedawca wiele rzeczy idzie na marktplaats i ebay. Ja tam nie gardze nawet 1 euro, bo jak sobie pomysle ile ludzie musza pracowac za 1 euro to sie i z takiego pieniadza czlowiek umie cieszyc :) rozumiecie panie?
Ale ubrania wole wydac jak mam dla kogo w polsce, wiecie jaka radosc dla dzieciaka isc do szkoly w bluzie adidasa (ja wiem), nawet jak jest uzywana :)

w sprawie piachu to tyle wiem, ile napisałam, ale moze gmina będzie wiedzieć więcej. Polecam zadzwonić,
albo udac się na wysypisko.
To prawda ze złom teraz w cenie. Jednak ja nie mam miejsca gdzie go składować, choć mam garaż. Dlatego wolę wywieźć, cały ten bałagan w miarę szybko, bo w garażu składuję materiały budowlane, i inne potrzebne rzeczy do remontu domku.
Jednak jak ktoś ma gdzie skladować i ma czas to oczywiście ze szkoda wydać, jak można zarobić.
Ja osobiście nie sprzedaję i nie sprzedawałam rzeczy używanych jakoś głupio mi, od kogoś kogo nie stać wołać grosz. W Pl, wystawiałam wszystko przed dom, i zaraz znikało, czasem pytałam się znajomych, do tej pory mają pralki, czy lodówki ode mnie. Ciuchy też zawsze wydaję, jakoś tak wychodzę z założenia że ja nie zbiednieje a innym pomogę :-).
Bo jak tutaj wołać od sąsiada, skoro wiem ze nie przelewa mu się.
Michelle masz rację nowe domy też kryją tajemnicę, ja mieszkam w zasadzie na wioseczce, jednak za rogiem mam już tylnie dzielnice miasta, a z drugiej strony kolejne miasto, a z boku znów inne. Jakoś tak się to zlewa, można powiedzieć ze są to tereny sypialniane owego miasta, spokojne i ciche, choć pod nosem supermarket :-). Ma to swoje plusy, mieszkam formalnie na wsi, która styka się z dzielnicą miasta.
Taki mały misz masz :-)

Ja podobnie jak Michelle mieszkam w wiosce,trudno nazwac to zla dzielnica,bo dzielnice nazwalabym tylko trzy -rolnicza,mieszkalna i rekreacyja.Mieszkaja tu zwyczajni ludzie tylko wiejscy,tacy sami jak i w polskiej wsi,niezbyt inteligentni,ciekawscy , bardziej zzyci z soba i wszyscy o wszystkich wiedza. Ja z piachem,gruzami a przede wszystkim powycinanym starym trawnikiem mialam w miare ulatwione zadanie ,jako ze w tym roku na ulicy wymieniano kanalizacje i co za tym idzie nawierzchnie.Tak z glupia zapytalam,czy te moje rupiecie po prostu moge powrzucac do tych gleboko wykopanych dolow,zwlaszcza ze i tak nie moglam ich wywiezc,poniewaz droga przed domem byla zamkieta na ponad miesiac.Gdy nastepnie wymienialismy trawniki,pozostalosci (oczywiscie za zgoda szefa i budowlancow) tez powrzucalismy na usypane kopce,gdy rozpoczal sie remont nastepnej ulicy.Nie stanowilo to zadnego problemu i nie bylismy jedynymi ktorzy w ten sposob pozbywali sie wszelkich zbednych nadmiarow z ogrodkow.I wcale nie chodzilo o oszczednosc,lecz raczej wygode,bo legalnie mozna wywiez na lokalne skladowisko gratis wszystko to, co zawieralby zielony kontener na smieci, te piachy tez.Znajomi jak budowali dom wywiezli bezplatnie na wysypisko spora przyczepe odpadow.Tak jest tu i podejrzewam,ze u Michelle nie bedzie inaczej.
Ja raczej tez nie skladuje zlomu i nawet czegokolwiek i nie sprzedaje(moj tato cale zycie jest takim szperaczem i zbieraczem wszystkiego i od tego mam fobie).Rzeczy w dobrym stanie nie wyrzucam,zawsze znajdzie sie ktos czy tu,a czesciej w Polsce,kto to wszystko potrzebuje.A usmiech i radosc jest dla mnie najlepsza zaplata,bo wierze ze dobro zawsze powraca lecz czasem w innej postaci i przez inne osoby.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Z boku widać wyraźniej

Wiatrak.nl choć jest holenderski to na kurzej nóżce stoi i nie służy - jak powinien - do mielenia tylko do wentylowania!
Meer over wiatrak.nl weten?