holandia
101
22

Współżycie z Holendrami

styczeń 2010, Kategoria: Polacy w Holandii

Rodacy mieszkający w Holandii nie mogą w sobie znaleźć dosyć wyrozumiałości dla Holendrów. Często zbyt mocno mierzymy obcych swoją własną miarą i zbyt często sądzimy, że racja jest po naszej stronie. Oni są dziwni. Niezrozumiani. Dla pocieszenia mogę powiedzieć, że Holendrzy tak samo myślą o nas.holenderski klub kolarski

Gdy ja piszę “Holender” to oczami wyobraźni widzę wysokiego, 40-letniego blondyna, z blond-żoną i dwójką dzieci, mieszkającego w nowo kupionym bliźniaku i zarabiającego wraz z żoną… powiedzmy około 50 tys. euro rocznie brutto - co daje im na rękę około 2800 euro miesięcznie. Mają Forda Mondeo i przyczepę kempingową z którą jeżdżą na wakacje do południowej Francji. Jest członkiem klubu sportowego, w wolnym czasie gra w squash i  i gra na puzonie w orkiestrze dętej a ona ma dosyć zajęć w domu i ogródku gdy wróci z pracy na pół etatu. Ona najlepiej wolny czas spędza na winkelen.

Taki wzorcowy Holender jest mi potrzebny abym w ogóle mógł pisać o Holendrach. Takich Holendrów przeciętny Polak (znowu generalizuję!) nie zna i nie pozna bo taka wzorcowa rodzina nie ma potrzeby znać Polaka, chyba jedynie gdy będzie ich ogrodnikiem lub werkster.

Zawsze się znajdzie komentarz typu “ja znam w Holandii tylko małych brunetów, którzy jeżdżą Hondą Civic na wakacje do Limburgii”. Jednostkowe doświadczenia nie są reprezentatywne dla całego narodu i nikt z nas nie zna wszystkich Holendrów. Błędem jest właśnie tworzenie opinii o tym narodzie na podstawie przelotnych kontaktów z kilkoma osobami.

  • Gdy Holender ci się zwierzy, że nie może mieć dzieci bo jest wysterylizowany to on nie wie, że ty pomyślisz “wykastrowany eunuch!”.
  • Gdy pracujesz, współżyjesz lub mieszkasz z Holendrem to pamiętaj, że on jest przyzwyczajony do tysiąca zachowań które nie zawsze są nam znane ani w Polsce przyjęte.
  • Jedną z tak często polskich cech bardzo irytujących Holendrów jest niepunktualność i niedotrzymywanie słowa.
  • Polacy - choć nie zamierzenie - uchodzą za burkliwych, opryskliwych, nieuprzejmych, ponuraków którym trudno jest wydobyć z siebie uśmiech jak i krztynę kultury w postaci słów alstublieft (proszę) i dank u wel (dziękuję).
  • Holender powie do ciebie: Wilt u alstublieft even luisteren? …a Polak znacznie krócej: Słuchaj!
  • Przychodząc do Holendra z wizytą nie zdejmuj butów - to robią tylko muzułmanie w meczecie. W salonie będziesz poczęstowany filiżanką kawy i ciasteczkiem - to znaczy, że jesteś serdecznie witany. Po wypiciu kawy nie musisz od razu uciekać, aby tylko wizyta nie przeciągnęła się dłużej jak do pory obiadowej (godz. 17).
  • Gdy Holender przychodzi do Polaka z wizytą i w progu zdejmuje buty - to nie znaczy, że taki jest holenderski obyczaj - ale to, że ten Holender ma na tyle respektu dla obyczajów gospodarzy, że wie, że buty należy ściągnąć bo tak robią inni Polacy.
  • Holendrzy nigdy nie są przygotowani na niezapowiedzianą wizytę. Nie masz co liczyć na zaproszenie aby zostać na obiedzie gdy nie byłeś wcześniej zaproszony.
  • Holender nie jest smakoszem - je aby żyć a nie żyje aby jeść - jak to często jest u nas.
  • Gdy już jednak zostałeś zaproszony do Holendra na obiad to wypada wsiąść ze sobą butelkę wina dla gospodarza.
  • Holendrzy nie dotykają się w rozmowie. Kontakt cielesny rządzi się tutaj innymi prawami niż w Polsce. Gdy będziesz to robił to może zauważysz, że nie będzie to dla nich normalne zachowanie.
  • Przy pożegnaniu Holender powie “pozdrów ode mnie żonę” (doe de groeten aan je vrouw) czym pokazuje, że nie zapomina także o twojej żonie, co oczywiście nie ma nic do czynienia z seksem tylko z kulturą.
  • Na imprezie nie próbuj gorliwie zachwalać wielu walorów naszej ojczyzny swemu holenderskiemu rozmówcy tak jak i on nie będzie ci zachwalał piękna Holandii, a już na pewno - gdy już sobie wypiłeś - nie próbuj swemu trzeźwemu holenderskiemu rozmówcy udowadniać, że Polacy nie są pijakami. Przypuszczalnie ten Holender już 20 lat temu zwiedził całą Europę i wie znacznie lepiej od ciebie co mu się w Europie podoba a co nie.
  • Zachowuj porządek przed twoim domem lub mieszkaniem, bo mało rzeczy tak bardzo Holendrów irytuje jak bałagan i chwasty w ogródku sąsiada.
  • Oczywiście możesz unosić się narodową dumą i lekceważyć sobie wszystko co napisałem, ale tym będziesz pogarszać tylko obraz Polski w tym kraju. W Holandii żyją już dziesiątki tysięcy Polaków którzy do Polski  nie wrócą (wielu z nich o tym jeszcze nie wie) i zdecydowali się żyć wśród Holendrów. Szkoda aby oni zmuszeni byli w przyszłości wstydzić się być Polakami.

Zdaje mi się, że powyższe teksty irytują wielu czytelników ponieważ dają poczucie, że traktuje Polaków “z góry”. Nic bardziej błędnego! Staram się włąśnie zrobić co mogę aby Polacy poznali cechy charakteru Holendrów i nasze własne aby wiedzieć jak efektywnie żyć w tym kraju i włąśnie nie dać się traktować “z góry” przez tubylców. Oni to potrafią bardzo dobrze, są zawodowcami, już od setek lat - a my musimy się tego uczyć! To nasze polskie wypinanie się dupą do wszystkich mało nam w historii korzyści przyniosło, poza naszą irracjonalną satysfakcją, że… wypieliśmy się dupą!

popularne101 komentarze

Michelle

Co wy macie z tym sciaganiem butow? w moim domu rodzinnym to nigdy nie bylo obowiazkiem, chociaz tak, kazdy jak do nas przychodzil jak pamietam pytal sie ,,sciagnac buty” mama zawsze odpowiadala ze nie, podloga jest po to aby po niej chodzi a nie ja zwiedzac! I ja w domu tez wychodze z tej zasady. Jak podloga jest brudna to sie ja myje. ALE ile tu bylo holendrow i oni nie wiedzieli ze jestem polka jak przechodzili przez prog rozgladali sie gdzie je sciagnac. Wiec nie wiem po co z igly widly z tym sciaganiem butow.
My tutaj czesto dyskutujemy o roznych rzeczach, probujemy sie bronic, bo czasami wiatrak wydaje sie byc w nas wymierzony, ale prawda jest taka ze wiekszosc tych porownan i opowiesci i tego jak bardzo jestesmy niezintegrowani tyczy sie tych zaniedbanych pijuskow ktorzy tu przyjezdzaja i wlasnie taka opinie wyrabiaja. A my wiatrakowcy to przeciez pozadni ludzie jestesmy! Czy moze ktos z was uwaza sie za chama do kwadratu?

Kochani wiatrakowcy! az mi wstyd, bo w polsce tez tak jest (przynajmiej w moim domu tak bylo) ze duza uwage zwracamy na chwasty w ogrodku. I ja mam takie chwasciory przed domem ze glowa boli, co niektore maja juz pewno z 70 cm. Wiec wczoraj widzialam sasiada i az go przeprosilam ze u mnie taki nieporzadek, ale on tylko sie usmiechnac i zapytal: a jak ty wyrwierz te chwasty z takim brzuchem??? Kochany sasiad co wieksze mi powyrywal, malych nie tykal bo kregoslup mu nie pozwolil ale i tak bylam super wdzieczna za pomoc. musze sie teraz jakos fajnie zrewanzowac!

Karioka

Ile mialam wizyt holenderskich w domu tyle osob nie szykowalo sie do zdjecia butow.Uwazam to chamskie i zero szacunku.Zawsze prosze o uszanowanie moich zasad i pracy.
Mam zasade - nie z blotem do mego domu!
W butach chodzimy po brudnych ulicach…gdzie pluja,harcza,sikaja,psy zalatwiaja swoje potrzeby i nie wiem co jeszcze….i w tych buciorach ma ktos zamiar siedziec u mnie w domu,moze zalozyc jeszcze nogi o stol?
Never!Nooit!Nigdy!

Buty sa do wyjscia,zakladasz je wychodzac na dwor,zdejmuj jak wracasz.
W czapce i w kurtce chyba tez nie siedzimy cale dnie…?
Ale to jest moja opinia,jestem pedantka i lubie miec czysto obok siebie.
Moja rodzina ktora mieszka na wsi …tez obowiazkowo zdejmuje buty wracajac z obrzadku czy bynajmniej z ogrodka….
Bloto i gowno zostawiam na zewnatrz! ;)

user Gosia

@Karioka
Zupelnie sie z toba zgadzam.Tez jestem pedantka.Zreszta nie mam podlog dostosowanych w salonie ,jak bym miala glazure,no to jeszcze nie byl by taki problem z zabloconymi buciorami.Ale moje dzieciaki lubia sie tazac po podlogach wiec podloga musi byc taka,ze przyslowiowo mozna z niej jesc.

user Marzena

Ja też ma fiołą na temat bysku w domu, uwielbiam chodzić przez cały dzień na bosaka w lub w bialutkich skarpetkach które pozostają białe.
Uwielbiam bysk, a co do chwastów, to właśnie obok mieszka typowy burak Holender, brudas, ma tysiące szopeczek na ogródku, a z tyłu domu, sterty pudełeczek i innych śmieci, a chwasty prawie jak ja :-), co mnie irytuje ogromnie, do tego stopnia że jak sięgnę t o wyrwie, u mnie wszystko musi być na itp top. Nie cierpię magazynowania dupereli, wszystko co mi niepotrzebne to wyrzucam, albo wydaje. . Ogródeczek wypacykowany i idealny żywopłocik , meszek wybrany.
a co do tych wszystkich zasad, to można powiedzieć ze są to zasady normalnych dobrze wychowanych osób, ja je stosuję od zawsze.
Ps. a ja znam takiego holendra jak opisałeś dokładnie wysoki blondyn, żona nie pracuje, on ma nowiutkie audi, dobre stanowisko kierownicze, i zawsze wpada do nas z butelką wina, i zawsze sciągnie buty…….dokładnie w pierwszym odruchu odmówi poczęstunku, po chwili jednak, skosztuje, chwaląc, a na pożegnanie serdeczne uściski…..jezeli chce zapalić to wyjdzie na ogródek, bo u nas się nie pli w domu, papierosów, bez problemu, ostatnio wylało mu sie odrobina wina od razu latał i szukał sciereczki,
acha wakacje spędza we Francji co roku tak jak i jego rodzice.
aaa zresztą kiedyś tam rozmawialiśmy na temat ściągania butów, i wiecie co wyszło, on sam to robi jak wraca z pracy, bo ma dość siedzenia w garniturze i krawacie, wkłada klapeczki, bo jest strasznym pedantem, a to wszystko wyniósł z domu, w którym właśnie panował zwyczaj ściągania butów. Więc przy wizycie u nich w domu, faktycznie przstal już chodzić w butach, poprostu. Bo wiecie co oczywiscie jezeli robi się oficjalny raut, to wszyscy apradują w butach, nie poprosisz o sciagnięcie, ale jezeli wpada do ciebie stary znajomu, to ty sama nie będziesz siędzieć w gangu czy sukni wieczorowej, tylko bardziej mniej oficjalnie. to zrozumiałe. :-)

Więc jeżeli chodzi o wyżej wymienione zasady, to nie są to zasady wymyślone przez Holendrów, to sa zasady ogólnoludzkie świadczące o dobrym wychowaniu, i myślę ze wielu je przestrzega.

user Marzena

wstydzić o nie, ja pomimo wszystko jestem dumna, ostatnio miałam taki przykład stoimy w sklepie, i rozmawiam z mężem po Polsku to naturalne dla nas. W międzyczasie zobaczyliśmy naszego znajomego, i zaczęła się rozmowa po angielsku, podchodząc do kasy już z panią rozmawialiśmy po holendersku. Dowcipkując przy tym i tp. Dziękując i życząc miłego dnia, facet obok mdlał i wybałuszał oczy.
Ostatnio przepuściliśmy uroczą staruszkę w sklepie, do kasy, innym 5azem starszego pana, bo miał tylko w ręku zakupy. Co on nam serdecznie dziękował, aż kłaniał się w pas.
Te zachowanie praktykowaliśmy i praktykujemy od lat, zarówno w Pl jak i De, nl. i całym świecie. Naprawdę nawet na wakacjach zawsze byliśmy miło obsługiwani, może dlatego ze nie jesteśmy gburami, nie wiem. Wiem jedno tacy ludzie jak my są na świecie i sa to też Polacy, kiedyś jeszcze zapanuje moda na to by znów być Polakiem. Zobaczycie, teraz nie politycvznie i nie modnie jest sie przyznawać do swoich korzeni, ale to się zmieni. ja w to wierzę kochani :-)

Michelle

Ale tu chyba nie chodzilo o obuwie domownikow, no dla mniej jest oczywiste ze w domu zakladam klapki ale moim zdaniem chodzilo o gosci ktorzy nas odwiedzaja.
Dokladnie jak powyzej sa pewne normy dobrego wychowania i powinno sie czegos przestrzegac. Ja mam akurat podlogi dostosowane w calym domu, jedynym miejscem gdzie kazdy bez wzgledu czy sa to klapki czy inne obuwie musi (!!!) sciagac to moja sypialnia, bo sobie tam sprawilismy super wypasipona wykladzine dywanowa w dodatku jasniutka wiec nie ma wybacz. Ja w domu sprzatam codziennie, bo mam wiekliego ketra ktory zostawia tony klakow wszedzie. Terz nawet zatrudnilam mila holenderke ktora raz w tygodniu przychodzi i pomaga mi w trudniejszych dla mnie czynnosciach.
Eunuch??? - no co mnie obchodzi co on ze swoim dydolem robi? Punktualnosc, agenda i planowanie to moj zywiol wiec nawet nie mam sie czego wstydzic. Ja tez lubie ludzi punktualnych.
Czego nauczylam sie po tych 5 latach to, ze wiekszosc rzeczy w tym kraju trzeba miec w d…. nie trzeba duzej wagi przystawiac do kosciola w holandii, do marihuany, do tego ich karnawalu, do homo i do tysiaca innych rzeczy. Po co sie zadreczac? Holendrzy fajny narod, swoje dziwactwa tez maja. A niech maja! My tez mamy nie jedno!
Kiedys moj kolega z antyli powiedzial : Dutch people = strange people! Nie bardziej dziwni od antyli, od polakow, ruskich i wszystkich innych nacji.

Michelle

Moj maz przebywa, mieszka z polakami i wiecie co mnie zdziwilo? Ze nigdy wczesniej nie przykladal uwagi do miejsca z kad pochodzi. Zawsze jak ktos sie pytal to mowil ze pochodzi z Tilburga (hahaha), ale jak ktos pytal z jakiego kraju to mowil ze z bialorusi albo z rosji (no bo wiecie on byl dzieckiem jak wyjechal, sam jeszcze urodzil sie z bylym zsrr, wiec troche sam nie wie dokladnie kim jest). Ale teraz to on barwy bialorusi zaklada, spiewa bialoruskie piesni, nawet zaproponowal mi abysmy na scianie w umiescili nasze symbole narodowe. Pytam dlaczego? Nigdy wczesniej o tym nie mowil? On odpowiedzial ze polacy sa tak dumni ze swojego kraju, godzinami potrafia mowic o pieknie polski, czasami az go denerwuja, a on przeciez nie jest polakiem i zle sie czuje ze nie moze nic o swoim kraju powiedziec (holandia zreszta tez nie jest jego krajem), wiec on sobie postanowil powrocic do korzeni i tez chwalic sie krajem z jakiego pochodzi!

user Marzena

czego ja się nauczyłam, tutaj w Nl, języków, a resztę wyniosłam z domu, i niestety zaczynam powoli dochodzic do wniosku ze ja nie zmieniła kraju, ja tylko zmnieniłam miasto zamieszkania, bo wszystko co wg. was jest inne jest mi znane od zawsze :-), i rozumię to bo jest to logiczne.
Nie widze specjalnej róznicy :-).
Tutaj w Nl, znam róznych Holendrów i tych satystycznych i tych nie statystycznych, i wszelkie drabiny spoeczne udało mi się zgłebić, podonbnie jak i w Polsce, i doszłąm do wniosku hamstwo jest wszedzie niezeleznie od pochodzenia.

Goście odwiedzajacy sciagają buty bez problemu zawsze, choć nie mam dywanów, bo nie cerpię bo dla mnie dywany jak i firanki to siedlisko kurzu.
Tak było w Pl, i jest w nl,
jedyne co to w sypialni mam firankę, bo to strefa ptywatna całkowicie, a reszta domu to zaluzje zewnętrzne

user Marzena

Michel dokłądnie człowiek musi mieć jakomś tozsamość narodową to naturalne, jezeli czujesz się Polakiem to co w tym zlego, jezeli czuje się Biłorusinem pomimo że nie opamiętasz swego kraju to tez ok. Bowiem wazne jest tak naprawdę to co ma się w sercu. Wazne by żyć w tym zgodzie…..
Tego nikt nam nie odbierze, a ojciec mojego męza urodził się w wilnie, a następie jego rodzce wyjechali po kilku mięsiącach z wilna i nigdy już tam wszyscy nie wrocil. Tesciowi jednak jak jak puscisz cokolwiek o wilnie to pałcze jak mops, tak tęskni za ojczyną. Mój maz zaś czuje się Polakiem, bo tak został wychowany, choć w zasadzie to raczej blizsze sa mu prawdy kosmopolityczne.

Michelle

Ja tez naogladalam sie programow o roztoczach i az mnie otrzasa. ale sypialnie chce miec wlasnie w dywanach i we firankach i zaslonach. To daje takie cieplo. Caly dom wietrze codziennie az do nocy, a teraz wiesz nawet fajne programy puszczaja np. perfekcyjna pani domu, albo cos o paniach w domu w angli i takie super porady w nich sa zamieszczane. Np. jak usunac rpoztocza z maskotek - wlozyc je na 24h do zamrazalki i wogole wszystko co zwiazane z roztoczami zamrazac i wietrzyc!A w czoraj odkrylam sposob na slady paluchow na kuchence i okapie (mam z chromu) - oliwka dla dzieci, sprobowalam i zaniemowilam!

user Marzena

o tooo to to własnie ostatnio wszystko prałam i pucowałam fugii szczoteczka do zębów i heja , mąż się smiał ze pralka tego nie wytrzyma, ja musze wszystko wszystkie maskoteczki poduszeczki wyprać , albo zamrozić, odkurzyć i wogóle, zdezynfekować, nawet z materacy sciagam takie obleczenie i piorę itp, to takie moje male zboczenie :-). Nie potrafie usiaśc i wypoczac jak wszystko nie lsni i błyszczy ;-)i tak codzienie od nowa walkę rozpoczynam z mimi trolikami, bo paluchy na scianie, a dopiero co malowane ( farby oczywiście zmywalne)
Michel o prosze musze spróbować bo ja już mówiec ci wszystkiego próbowałam, nawet specjalistycznych preparatów, dostepnych w Nl, pl, de , be i wogóle rózności, i zawsz jakis paluch i sladzik wystąpi. nie szło wypolerować na błysk musze spróbowac dzieki.
acha tez ogądam panią domu, bo grunt to dobrze zaplanować wszystko, u mnie remonty musza yć tak wykonane bym mogła wszędize dosprzatać bez problemu.
meble kuchenne i wszystkie inne musza byc na nózkach :-).
a apropo firanek, to masz rację w spypialni bajkowo wyglądają, zwłasa jak delikatnie i finezyjnie opadają na podłogę, kolorek też ma być wrzosowy ( choć znajomi twierdzą ze to rózowy, a ja mówię nie to jest wrzosowy i konie ci kropka )

user Gosia

Ja paniom polecam na te chromowane piecyki,okapki srodek z ikei WPRO RVS REINIGER-ok 6 euro.
Ja ja niestety tez mam takie zboczenie,ze nic co niewyczyszczone i niedopracowanie nie umkie mojej uwadze,mam jakas taka nazwalabym nerwice i sokoli wzrok na plamki,choc wzrok slaby.
Jak ja zazdroszcze osobom,ktore spokojnie przechodza obok balaganu,ja niestety nie umie,juz sie taka chyba urodzilam i pozostane na zawsze.
Wyobrazcie sobie Panie,jak dopadnie mnie gypa-taka zwalajaca z nog,dom sie oczywiscie troche zapusci,to ja jestem bardziej chora z widoku balaganu niz samej grypy.
Poza tym sakazana jestem na czystosc rowniez z powodu uczulen na roztocza moich domownikow i chociaz czasem chcialabym sobie odpuscic przynajmiej z kurzem,kichanie i psikanie przywoluje mnie do porzadku.

user Megi

Hehe,moja sasiadka wypielila mi chwasty przed moim domkiem,a do drugiej sasiadki powiedziala,ze jej wstyd,gdy ktos do niej przychodzi.Do mnie powiedziala,ze lubi to robic,wiec pielac u siebie przy okazji wypielila u mnie:)

Sophijka

To jest typowe tutaj w Holandii.. Nie mozna ufac niestety kazdemu… Ja mieszkam obok starszych ludzi i sama wiem jak oni nieraz kreca. Jak sprzatalismy ostatnio kafle w ogrodzie aparatem cisnieniowym, to wiedziala prawie cala uliczka. :) Mlodych ludzi juz tak wszystko nie obchodzi, ale Ci starzy ludzie niejednokrotnie potrafia doprowadzic do szewskiej pasji. Choc i to nie jest regula!!!

Michelle

A ja tam mam/nie mam sasiadow. z lewej zolnierz na emeryturze, pan okolo 45 lat z 2 dzieci sam nazywa sie pania domu poniewaz zona pracuje a on zajmuje sie wszystkim. jego hobby to cos a’la skauting ale z ta organizacja nie ma nic wspolnego 2 razy do roku wyjezdza do europy wschodniej tez do polski na takie spotkania z mlodzieza i mlodziez tez zaprasza do holandii. spoko facio! z prawej natomist mam wdowca akurat zonba mu umarla w dzien kiedy sie wprowadzilismy a bylo to grubo ponad rok. w tym czasie on sobie cos robi, garaz sobie wybudowal, kurniczek i tak czasami przychodzi albo przez plot rozmawia i placze jak on bardzo kochal swoja zone i jak bardzo jest jemu jej brak. dziadek ma 80 lat juz, ale taki zadbany, ulozony, fajny czlowiek. jemu czasami cos przeszkadza ale my staramy sie nie uprzykszac mu zycia wiec jak pies za glosno zaszczeka ganimy go za to.

user Marzena

Megi masz rację , mnie też wstyd ja sasiadowe chwasciory sterczą reprezentacyjnie, ale za to sąsiadeczka z nad przeciwka jest kochana, jak tylko wyjde do ogródka, to ona od razu czyni to samo, zreszta ta boku tez. Szybciutko bo grunt to by wszystko było jak trzeba :-). Tutaj załważyłam taki własnie rytm, jak ty zaczniesz coś co im umkło, zaraz analizuja i dochodza do wniosku ze tak nie może być, :-).
a tamci o których pisałam to jakieś takie podwórko mają w stylu Polskim, ale nie sa Polakami, ale mówię wam podwórko i wogole normalnie Polska. Wieć przyjamniej nie teskniez za krajem ;-)

Michelle

100% zgadzam sie z toba! Naprawde jak tutaj ktos zobaczy ze cos robisz to masz jak w banku zagwarantowane ze jeszcze tego samego dnia sasiad cie skopiuje! moj przyklad. Odkurzalam (jeszcze mieszkalam w tilburgu) mieszkanie i tak z lenistwa otworzylam drzwi o i odkurzylam wejscie do domu (wycieraczke + troche postbruku) sasiadka widziala to z okna. Jak skonczylam sprzatac wzielam torby na zakupy i wyjechalam do sklepu, ale zanim do nego dojechalam przypomnialam sobie ze portwel zostawilam przy komputerze wiec w tyl zwrot i do domu. sasiadka zrobila sie czerwona (!!!) bo wlasnie wyjechala odkurzac chodnik!

Sophijka

Ja mam za sasiadow starsze malzenstwo, ktore ma tyle bajzlu, ze w zyciu nie widzialam takiego na wlasne oczy. I nie prawda jest, ze kazdy Holender ma porzadek w ogrodku.. Oni maja wszystko tu. Moi tescie tutaj byli i ich rodzina, jak to ujrzeli, to stwierdzili, ze muzulmanie jeszcze maja wtedy porzadki w ogrodach i domoach. Nie za bardzo zrozumialam, bo nigdy nie bylam w muzulmanskich domach ani ogrodach, ale nie mam powodu, zeby w to nie wierzyc! ;) Za to na przeciwko mnie, sa sasiedzi, ktorzy tez od razu wychodza i sprzataja jak ja sie pojawie przed domkiem..
pozdrawiam Was Panie
ps. jak to dobrze pokonwersowac z innymi gospodyniami polskimi mieszkajacymi w Holandii :)

user Marzena

Moje drogie to prawda, normalnie i milutko się zrobiło, sciskam wszystkie gospodynie ;-) heeee

user Gosia

My w tym roku ,jako ze mieszkamy od niedawna,tez zajelismy sie ogrodkami -w przodzie i w tyle.Maz wpadl na pomysl,ze skoro mieszkamy w drenthe ( = slynie z glazow,kameni)ozdobic nimi ogrod przed domem.
Jak sasiedzi zobaczyli,ze maz taska te glazy,to oni tez musieli miec w ogrodach.Jak wymienilsmy trawnki na dywanowe,sasiedzi tez zaczynali wymieniac,choc w planach nie mieli.
Wedlug mnie holendrzy za bardzo wszystko malpuja.Pamietam jeszcze jak pomalowalismy w salonie scane na czerwono,to oczywiscie chyba z dziesiec domkow w krotkim czasie przemalowano na ten sam kolor.Co za dziwny narod..hahaha

user Marzena

Sama doskonale pamiętam, jak my pomalowaliśmy salon, na kolor taką odmianę ich koloru narodowego, ale nie całkiem zasadzie to trudno ten kolor zdefiniować. Po pomalowaniu złapałam wielu sąsiadów, na kukaniu do salonu z nosem przy szybie z pieskiem ( brak firanek)ale się czerwienili :-) heee
Kolorystycznie to spasowaliśmy z mebelkami kontrast i narożnikiem i fotelami, (kolor zwariowany coś ala pomarańcz) i ogóle pewna cześć salonu biała, efekt jest taki iz
ktokolwiek wchodzi to się pyta się kto nam to projektował całość wyszła naprawdę milutko, znajomi twierdzą ze nigdzie indziej tak przytulnie im sie nie siedzi jak u nas, skutek jest taki iż już kilka slonów, odmalowano na ten kolor, dotąd myślałam że to przypadek, ale jak sufity zaczęli wygładzać ( tutaj płyty gipsowa kartonowe, na suficie nie sa łączone na siatkę, masę francuską i gipsar, tylko tak po prostu montowane i malowane, dla mnie to straszne. Suficiki mają być gładkie :-) bez rowków. By to było mozliwe trzeba kupic płyty fazowane, dlatego całe sufity zrywaliśmy, ocieplaliśmy wełną , by ocieplić i wygłuszyć by stropy były bardziej dźwiękoszczelne, :-), do tego grzejniki podłączane od dołu, wymiana całej instalacji, na miedz, i pochowanie jej w ścianę bo centrum pompidou to nie u mnie w domu…. Zresztą widzę ze powoli cała ulica coś tam chce remontować, ;-) haaaa, a swoją droga od jakegos czasu w mediach jest nacisk na docieplanie, i remontowanie z użyciem kolorków :-). Nastał czas żegnania wszędobylskiej bieli.

user Gosia

@Marzena
No to nawet co najmiej kolorystycznie mamy podobne salony,nie omijajac sufitow i braku firanek(=to chyba powod zagladania i powielania).Ja tez z sasiadami myslalam,ze to moze przypadek.
Ale jak sasiadka , tak bez ogrodkow,zapytala czy u niej tez beda pasowac takie same zaluzje jak u nas i tydzien pozniej sprawila sobie identyczne plus ten sam model lodowki,to
pomyslalam,ze wiode chyba prym mody na wspolnej ulicy i jak ja cos zmienie na pewno pojawi sie u ktoregos z sasiadow skopiowana wersja-oczywiscie planuje bardzo kolorowo.Do dzis smieje sie z tych poustawianych w ogrodzie kamieni.A najbardziej z sasiadow,dla ktorych glazy okazaly sie zadaniem wrecz niewykonalnym,tancowali przy tym w gestach pijanych kaczek. Dodam,ze maz nie grzeszy tezyzna fizyczna i byla to dla niego nie lada gratka,gdyz kazdy z tych poteznych kamieni sprowadzony byl za pomoca taczek i pomocnikow w rzeszy szwagrow .A sasiedzi..no coz..chyba nie tak predko cos zmalpuja od meza.

user Megi

Marzena cyt”Megi masz rację , mnie też wstyd ja sasiadowe chwasciory sterczą reprezentacyjnie”

Ale z czym mam racje?Bo ja hoduje chwasciory:)

Nie zgadzam sie z punktem odnosnie podejscia Holendrow do jedzenia.Jak ich zaprosic na obiad do domu czy do restauracji,to wpieprzaja az uszy sie trzesa:)))i tylko mmm…lekker!i jeszcze dlonia potrzasaja przy tym.

Marzena

ups, generalnie sąsiadeczka ma rację ;-)

ale swoją drogą to co ci miała powiedzieć ;-)heee.

ale tym razem musze przyznać ci rację odnośnie wypowiedzi dot. pałaszowania dan przez Holendrów, to prawda ile oni mogą wtedy zjeść, to naprawdę imponuje :-)

user Megi

Wedlug Ciebie zapomnialas dodac:)Mnie na przyklad denerwuje glosne zachowanie sasiada wlacznie z pierdzeniem przed domem.Wiec lepiej niech kazdy patrzy na siebie zanim zacznie wytykac cos u innych.

Marzena

Megi to też mało sympatyczne zachowanie. W końcu żyjemy w społeczeństwie, a więc pewne normy tzw. dobrego wychowania nie powinny ludziom kulturalnym być obce.
Sory ale wydaje mi się ze twoja sąsiadka to miła i taktowna osoba, którą jestem w stanie zrozumieć.

user Megi

A tak,bardzo mila zwlaszcza taktowna.Kiedy poinformowalam ja,ze w czasie mojej nieobecnosci latem bedzie u mnie mieszkac moja rodzina,zapytala czy to sa normalni ludzie,bo jak beda co noc imprezowac,to ona bedzie musiala kupic zatyczki do uszu.I bez podtekstow prosze,bo ja imprez nie urzadzam.

user gosia

Ja dodam,ze bardzo milo mi sie czytalo na powyzszy temat,zreszta na inne tez. Prawdziwie ,szczerze,sympatycznie czasem wesolo i krytycznie ale tak po polsku z prawdziwymi polkami,do ktorych czuje sympatie za to ,ze dziela sie z nami wolna chwila,opisuja wrazenia na obczyznie,teskonoty,radosci,lubia milo poplotkowac , doradzic-bo
to bez watpienia inteligentne,rozsadne i madre kobiety.Cale szczescie!!!!!!

user Dennis

hello,

i just had this article translated and i am in shock. i was thinking that the Polish people thinks this way about us,.. No no… the typical dutch guy is a charming neat man who is always polite to all people, loves to live and eat and drink, cares about his surroundings and likes to party.
what is true is that we can not dance..

Normaly we are used to make remarks to Polish people… but now we know we are not alone! great!
i also read about oure habbits in Party’s and cleaning dishes….. i think that the owner of this site must come to my house to make a vacation. Than you can make a new study of strange habbits.hahahah

I invite him or her to my house. Lets make a party.

” koffie, 1 peace of pie, 1 beer and than go to sleep hahahhah

Reguards

Dennis

user broerkonijn

czyzby powrot do poprzedniej dyskusji?

user Karina

Broerkonijn - na to wyglada

user Karina

NIEKTORZY ”Rodacy mieszkający w Holandii nie mogą w sobie znaleźć dosyć wyrozumiałości dla Holendrów. ”

Andrzej wystarczyloby dodac jedno slowo - NIEKTORZY o zdanie mialoby sens i prawdziwosc.

Jesli chodzi o reszte artykulu, no coz, jak zwykle jest to ”one man’s show” polemika jest raczej strata czasu. Nie bedzie nia jednynie wowczas, gdy do dyskusji dolaczy sie kilka inteligentnych i niezakompleksionych osob.

Moze problem tkwi we mnie samej, gdyz jakos nie moge siebie ”wpasowac” w twoj opis ”Polaka-szaraka.” Byc moze to dlatego, ze poczucie wlasnej wartosci mi na to nie pozwala. Byc moze dlatego ze ”werkster” u mnie w domu, to rodowita Holenderka.

user Anka

Hi Dennis!! Welcome in very polish world in Holland!! ;-) Finally discution about customs can begin!!! ;-)

user Darina

Cyt.„Rodacy mieszkający w Holandii nie mogą w sobie znaleźć dosyć wyrozumiałości dla Holendrów. Często zbyt mocno mierzymy obcych swoją własną miarą i zbyt często sądzimy, że racja jest po naszej stronie”
Faktycznie zbyt mocno Pan mierzy własną miarą innych. Zafiksował się Pan na pewnym schemacie i przestawia Polaków w jednym świetle. Rozumie, że takie a nie inne ma Pan doświadczenia ze sobą, własną rodziną i Polakami z własnego otoczenia.
Z całą pewnością jest tysiące takich ludzi, którzy nie potrafią zaakceptować nowej kultury i ciągle się z nią bez sensu siłują. Zresztą na samym forum mamy wystarczająco dużo takich przykładów albowiem pojawiają się często takie osoby o wyraźnych trudnościach w aklimatyzacji. Ich nikt nie przekona, że sami muszą sie otworzyć na nowe możliwości bo nikt im niczego za darmo nie da.
Prosze nie mieć pretensji do ludzi, którzy sobie dobrze radzą i nie mają trudności w aklimatyzacji, że oburzają się na niektóre tendencyjne teksty.
To co juz zostało dobrze powiedziane przez Karine - wystarczyłby dodać „niektórzy rodacy” i już po pierwszym zdaniu spora grupa ludzi na pewnym poziomie intelektualnym zaglądający na forum i którzy nie mają problemów z aklimatyzacją miałaby świadomość , że tekst nie jest do nich skierowany.
Pan zaś skierował tekst do „rodaków” dlatego proszę się nie dziwić, że ci którzy nijak nie mogą się „zmieścić w skrojonym przez Pana i lekko ciasnawym kubraczku” protestują.

Czemu Pan nigdy nie napisze o Polakach, którzy mają się świetnie. Nie widzi Pan takich (bo ja jestem tu stosunkowo krótko a takich znam, a co ciekawe i co Panu się z całą pewnościa bardzo „spodoba” są to Polki) czy nie chce Pan widzieć. A może środowisko w którym się Pan obraca nie sprzyja temu. Ale w końcu każdy sobie sam środowisko wybiera.
Pokazuje Pan jakąs grupę ludzi i wmawia wszystkim, że wszyscy tacy jesteśmy.

Ja na przykład w tym momencie jestem bardzo ciekawa komentarza do artykułu osób pokroju Kiwi czy Sylwany, o Annie nie wspomne bo podejrzewam, że to był występ tymczasowy. To jest tekst do nich i o nich – ale dziękować Bogu większość z nas jest hm… jakby to ładnie nazwać … bardziej zaaklimatyzowana.

user Karina

Darina, bardzo trafny (moim zdaniem) komentarz. Szkoda, ze Andrzej wszystkie tego typu uwagi obejmuje milczeniem, choc jestem przekonana, ze sa przez niego dokladnie czytane.

Darina - nie liczylabym na artykul opisujacy Polakow w Holandii ktorym zyje sie dobrze, dostatnio. Polakow docenianych spolecznie i zawodowo, bez kompleksow. Jesli zas Andrzej o nich wspomni - zapewne doda, ze doszli do wszystkiego dzieki poslubieniu zamoznego Holendra, a nie wlasnej osobie. Mam wrazenie, ze autor nie moze pogodzic sie z faktem, ze obraz Polaka w Holandii zmienia sie - na lepsze. Dowod? Raport FORUM ”Polen in Nederland” z lipca 2009 roku. Ciekawa lektura. Poniezej fragment tegoz raportu, a serdecznie polecam calosc.

http://www.forum.nl/LinkClick.aspx?fileticket=bE8e71LcJrY%3D&tabid=85

user beata

Dolanczam sie do was dziewczyny,i przychylam sie do stwierdzenia ,ze Pan Andrzej unika odpowiedzi na nie wygodne zadane mu pytania.Mam wrazenie ,ze jako Polak jest dobitnie uszczypliwy(szczegolnie dla polskich kobiet).Pisalam tez kiedys ze jest tendencyjny w swych wypowiedzich tzn. nigdy w sumie nie widzi w nas(Polakach) dobrych cech i stawia nas zawsze o stopien nizej niz innych.

user Darina

Andrzej ignoruje tego typu uwagi, ale przecież świadczy to nie o nas tylko o nim.
Jak ktos lubie tylko żeby go głaskać i ma przy tym wybitną niechęć do otwarcia się na coś więcej to daje tylko o sobie świadectwo.
Zresztą faktycznie jakbyśmy kiedyś ujrzeli artykuł o Polkach, które sobie znakomicie poradziły to zapewne otrzymalibyśmy jednocześnie informacje, że to nie dzięki własnej mądrości, ciężkiej pracy i inteligencji a dzieki mężowi.

user MK

Wlasciciel wiatraka jest tendencyjny do kobiet wogole cytuje - On ( Holender) “w wolnym czasie gra w squash i i gra na puzonie w orkiestrze dętej a ona ma dosyć zajęć w domu i ogródku gdy wróci z pracy na pół etatu. Ona najlepiej wolny czas spędza na winkelen. ”

Troche tendencyjny wizerunek spedzania wolego czasu przez rodzaj meski i , rodzaj zenski

Ps. Bez urazy, ale jakos tak mi sie to rzucilo w oczy i nie bylabym soba gdybym nie zareagowala.

user Darina

MK dobrze Ci się rzuciło w oczy. To jest bardzo dobry przykład.

user Crisowski

@ Darina, Karina, beata

Wydźwięk ostatnich artykułów nie podoba się również mi, ale co do jednego muszę stanąć w obronie Pana Andrzeja - zarzut stronniczości i nie opisywania w artykułach polskich “success stories” w NL był już nie raz poruszany i proponowany na forum (sam to nawet postulowałem). Odpowiedź jest prosta: ciężko spotyka się na co dzień takich rodaków, bo zaaklimatyzowany polak jest “niewidoczny”. I Pan Andrzej takowych historii nie zna. Za to na tzw. polactwo w Aldi lub Lidlu natchnąć się bardzo łatwo, bo to kłuje w oczy również i mnie…. I o tym pisać łatwiej.

Ja np. chętnie przeczytałbym o waszych losach w NL, i jakie rady dałybyście innym.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!!

user Karina

Crisowski - zgadzam sie z toba. Obraz Polaka jaki jest serwowany na forum to uproszczenie o jakie latwo, wlasnie z takich powodow jakie podales. Podobnie jak uproszczeniem jest opis ‘’szarego” Holendra.

Wlasciwie takie uproszczenie samo w sobie nie jest czyms nagannym……tylko przy nawale artykulow na WIATRAKU zabarwionych tym samym kolorem; polskiej, szarej masy, staje sie bardzo przykre.

user beata

Crisowski..jest takie polskie powiedzenie…”co za duzo to i swinia nie zje” nikt nie kwestionuje ze jestesmy tacy a nie inni ,ze jestesmy postrzegani tak a nie inaczej,ale czy czasami nie czas aby to nasilenie na krytykowanie nas samych troche zmalalo.Zdajemy sobie sprawe ze mamy duzo wad i przywar,ale po co pisac ciagle o nich .To juz staje sie niesmaczne,a przeciez nie o to chodzi ,aby ciagle wywolywac dyskusje ,takie a nie inne w sumie do niczego nie prowadzace ,a jedynie do “nienawisci”miedzy nami.

user jacer

2800 euro? No to powoli się zbliżam heheeh.

Co do jedzenia. Holendrzy tak samo jak każdy inny człowiek lubia smacznie zjesc. Tylko, ze nie moga, bo ich produkty sa bezsmakowe, wiec wmawiaja sobie, ze jedza aby jesc a nie smakowac.

Zreszta gdyby nie patrzeli na to co jedza nie mieli by kilka gatunkow ziemniakow na targu tak jak my.

Niezapomne widoku Holendrow na polskim weselu gdy podczas obiadu nakladali sobie po kilka kotletow, cale kopy ziemniakow jakby mieli im zaraz wszystko zabrac. :) A pozniej te zdziwione miny gdy po obiedzie wniesiono inne wedliny, salatki, ciasta, a oni pelni. :) Ot mozna by sie oburzać, ze nie wychowani, ale tak u nich jest.

Sami zreszta mowili, ze tu u was wszystko inaczej smakuje. Wlasnie - smakuje. Zwykla salatka z pomidorow i cebuli wprawiala ich w zachwyt.
o tym co sie dzialo gdy wniesli pieczonego prosiaka juz nie bede pisac. Chyba sie domyslacie. :)

Andrzej

Reagowali zapewne identycznie jak ja, będąc na marokańskim weselu, reagowałem na widok wnoszonego pieczonego wielbłąda nadziewanego baranami! :-)

user jacer

O pieczonym wielbłądzie mało kto słyszał więc pewnie większy szok. O prosiakach słyszeli tylko nie widzieli. Na Niemcach, którzy tez byli prosiak już nie zrobił takiego wrażenia.

Oni mówili, że w PL są smaki, które znaja z dzieciństwa gdy jeszcze w Holandii nie używało się tak dużo chemii. Niestety w Polsce coraz więcej jest tego chemicznego jedzenia. Dobrze, że w pore zauważono, że ludzie chca coś innego i mozna kupić jeszcze np. malinówki.
Z wędlinami dużo gorzej, ta niby wysoka jakość polskich kiełbas to juz tylko mit. Gdy się samemu nie uwędzi lub kupi u kogos kto sam robi to cięzko dostać dobrą kiełbasę.

Nemcio

Tez uwazam, ze obraz Polaka widziany oczami autora jest wypaczony. Ogolnie artykuly sa ciekawe, ale nastawione na pokazanie, ze Holendrzy sa tylko “cacy” a Polacy musza sie uczyc kultury i dobrego zachowania od nich. Oczywiscie, czesc powinna sie uczyc kultury ale dotyczy to zarowno Polakow jak i Holendrow oraz kazdego komu tej kultury brakuje, niezaleznie od narodowosci. Poza tym wszysktie kraje UE oraz ich obywatele powinni sie liczyc z tym, ze granice zostaly otworzone i emigranci z roznych czesci Europy na pewno sie pojawia. Nie mozna jednoczesnie zjesc ciastka tj. miec zakladow, fabryk i taniej sily roboczej w biedniejszych krajach a zarazem miec ciastko tj. my jestesmy tutaj w Holandii a oni gdzies tam daleko i nigdy do nas nie przyjada. Dlatego podsumowujac, trzeba wiecej wyrozumialosci a mniej wywyzszania sie i generalizowanie. Dotyczy to obu stron. Mam nadzieje, ze autor zamieszczanych tutaj artykulow tez to zauwazy i wezmnie pod uwage przy pisaniu nastepnych.

Andrzej

Zupełnie się z tobą zgadzam Nemcio. Problem jest jedynie w tym, że wiatrak stara się pokazać Holandię i Polskę z innej perspektywy; z holenderskiej perspektywy. To jest obraz wypaczony i subiektywny! W wielu artykułach jestem tendencyjny dla polskich czytelników tak jak tendencyjny jest każdy cudzoziemiec o obcym kraju. Jestem przekonany, że ważne jest aby młody Polak przybywający i decydujący się żyć w Niderlandach (lub GB) będzie świadomy, że świat jaki on widzi i jaki wyniósł ze swojej ojczyzny nie koniecznie będzie tu podzielany.
Kontrastowy przykład:
Gdy ja jestem w Afryce i beduini podają pieczonego wielbłąda z rożna nadziewanego baranami - to ja się klepię z uciechy po udach i wystawiam kciuk do góry do moich gospodarzy. To robię z uprzejmości i zadowolenia tak nieziemską sytuacją. Ale to wcale nie znaczy, że ja przepadam za pieczonym wielbłądem ani, że zazdroszczę beduinom - może wręcz przeciwnie! Może sobie myślę w duchu, szczerząc zęby do gospodarza i poklepując go po plecach: ale syf i smród!
Teraz wiem, że tego typu sytuacje zdarzają się wszędzie na świecie ale czy nie powinniśmy naiwnemu “Kali” starać się wytłumaczyć, że to może być tylko uprzejmość białego “sahiba”? Nie powinniśmy mówić, że gdy tobie kiełbasa podwawelska smakuje to Holendrowi nie.. ba! nawet śmierdzi!?
Czy ja mam wypaczony obraz? Może. Ale kto ma obraz zrównoważony?
Gdy ktoś się czuje obrażony, że go powyżej porównałem do Kalego a Holendra do Sahiba to czy ja obraziłem Kalego? Czy Kali jest gorszy od Sahiba? Myślę, że wielu czytelników ma kompleksy i szybko bierze to negatywne do siebie, zamiast ze swej słabości zrobić silę: np. ugość Holendra tak samo jak on by ciebie ugościł - jedną kawą z herbatnikiem a nie uginającym się stołem jadła i picia aby znowu potwierdzić, że ci Oost-Europeanen to pojeść lubią ale żeby autostradę zbudować to ho ho!
Może powiem inaczej: są portale o samochodach - gdzie pokazuje się piękne nowe błyszczące maszyny, ile maja KM, jaką szybkość rozwijają, jakie mają bajery, itd.
Mój portal pokazuje wypadki, ilu ludzi ginie na drogach i jak jazda samochodem jest niebezpieczna. Chcę tylko ostrzegać kierowców prze nimi samymi i innymi kierowcami.
Jak widzę udaje mi się to z różnym skutkiem i nie spodziewałem się, że zadowolę wszystkich.
To jest polski portal skierowany do Polaków, mam nadzieję, że uchronię czasami kogoś od wypadku. Jak irytujący fotoradar :-)

user Patryk

To ciekawe ze Pan Andrzej jest w posiadaniu jakiejs jedynej objawionej prawdy, ktora przekazali mu Holendrzy i ktora on chetnie z sie z nami podzieli. Jestem grubo przekonany ze pana wizja jest jedna z 100000 ktore, mozna spotkac w Holandii odnosnie postrzegania Polakow i Polski. Kolejny przyklad rodem z Afryki zalatuje lekko kolonializmem poczucie wyzszosci, jestemy lepsi niz beduini, a co pan wie o beduinach ? A moze raczej kompletne zamkniecie na inne kultury, nikt panu nie kaze jesc wielblada moze pan jesc hagelslag albo pindakaas i poczestowac przy okazji tym beduinow. Co do kawy i ciasteczka, to zaden Holender sie nie obrazi jak zaproponujesz mu cos wiecej (zalezy od okazji i okolicznosci, wiec pana generalizowanie jest tu kompletnie bez sensu) pisze pan ci Oost-Europeanen to pojeść lubią ale żeby autostradę zbudować to ho ho! No prosze a kto nie lubi zjesc Niemcy jedza i maja autostrady, Francuzi jedza i tez maja i Wloszi i Austriacy i Szwajcarzy i nawet Czesi jedza i tez maja, jedzenie ma sie nijak do budowy Autostrad to bardziej skoplikowany proces. Co do kielbasy podwawelskiej to jest to kwestia czy dany kraj posiada kulture kulinarna czy nie Holandia zas nie posiada (choc Holender swiecie wierzy ze jego frikadel i inne snacktluste smieci sa najlepsze na swiecie a co dopiero lepsze od podwawelskiej) Oficjalna wersja glosi ze Holendrzy walczac z woda nie mieli czasu na zorganizowanie wlasnej kuchni). Co do pieknych kobiet i samochodow to musze panu powiedziec, ze samochody miejwaja takze hamulce, abs, ebs, poduszki powietrzne, sytsemy stabilizacji jazdy inne ciekawe zabezpieczenia, wiec jezeli mowa o wypadkach to warto tez czasami o tych zabezpieczeniach wspomniec.

Drodzy Czytelnicy Wiatraka
Nie dawajcie panu Andrzejowi powodow do zmartwien a tym bardziej sobie. Nie traktujcie wszystkich artykulow napisanych przez niego serio. Mam wrazenie ze pan Andrzej robi sobie znakomite jaja z nas wszystkich w pewnych kwestiach, jak tu wielokrotnie sam wspominal nie podchodzmy do tego wszystkiego zbyt powaznie.

user Crisowski

Patryk, ale się uśmiałem, Ty nie zrozumiałeś żadnej aluzji i przenośni z powyższej wypowiedzi Pana Andrzeja.

Chciałbym usłyszeć jak przekonujesz holendrów że podwawelska jest wyrazem polskiej “kultury kulinarnej”, (bądź co bądź jest, ale nie o to tu chodzi) a jeszcze bardziej ich komentarze za Twoimi plecami…

user Patryk

zrozumielem calkiem niezle, nigdy by mi na mysl nie przyszlo zeby przekonywac Holendra do polskiej kultury kulinarnej przez podwawelska ( sa inne sposoby, a pytnie brzmi po co mialbym to robic) mozesz mi wierzyc lub nie ale ile to razy bylem przekonywany w zyciu ze frikadel to jest super rzecz, ze chyba powinien w to uwierzyc.

user Karina

Ciekawym jest fakt, ze (cytuje Andrzeja) ”…wiatrak stara się pokazać Holandię i Polskę z innej perspektywy; z holenderskiej perspektywy…”. Zwlaszcza, ze artykuly to jak sam przyznajesz, subiektywne obserwacje Polaka mieszkajacego w Holandii, zadnego zas z krwi i kosci Holendra.
Podczas gdy w Holandi zdanie o Polakach i Polsce ulega ciaglej zmianie (po raz kolejny polecam publikacje FORUM z roku 2009 ”Polen in Nederland”), ty Andrzeju stanales w miejscu i czasie i odmawiasz zaakceptowania tego ze swiat wokol ciebie sie zmienia. Na domiar zlego, prubujesz indoktrynowac innych, twoim obrazem Polaka w Holandii, Polski w Swiecie.

user Crisowski

Skoro zrozumiałeś, to po co piszesz powyższy poemat o wyższości świąt Bożego narodzenia nad Wielkanocą i tylko sprowadzasz dyskusję na manowce?

Nemcio

Andrzej, zagadzam sie jak najbardziej z tym, ze kazdy widzi dana rzecz z innej perspektywy. Tyle ile bedzie osob, tyle bedzie punktow widzenia i odczuc, a wszystkie one na swoj sposob beda prawdziwe. Chwala ci za to, ze chcesz przedstawic Holandie osoba, ktore dopiero co tu przyjechaly i starasz sie ich uchronic od roznych bledow. Niezgadzam sie jednak z tym, ze trzeba zmieniac wszystkie swoje przyzwyczajenia i upodobnic sie do otaczajacych nas ludzi, aby ich zadowolic (a takie mam niekiedy odczucia czytajac artykuly na Wiatraku). Nie uwazam ze kultura Holenderska czy Polska czy jakakolwiek inna jest szczytowym osiagnieciem i nie da sie nic juz zmienic. Oczywiscie, trzeba sie przystosowac do nowych realiow (to tak np. jak przeprowadzka z jednego miejsca na drugie), ale zachowac to co sie chce zachowac. Kazda nacja jest inna i nie ma co na sile sie zmieniac. Zyjemy w dobie globalizacji. Zmiana kraju zamieszkania w poszukiwaniu lepszej pracy, mozliwosci rozwoju, lub po prostu “bo mi sie tam podoba” powoli staje sie/jest czyms normalnym.
Moze za jakis czas Sahib zauwazy, ze juz nie ma Sahibow a Kali to nie kolejny biedak do pracy, ale ktos, kto ma ciekawa kulture do zaoferowania i bez znaczenia jest czy przyjechal ze wschodu, zachodu czy poludnia (badz polnocy tak dla scislosci ;)). Moim zadniam, jesli osoby przyjezdzajace do Holandii beda nasladowac bezkrytycznie miejscowych we wszystkim same na tym straca, bo Holendrami nie beda nigdy.

user Karina

Jesli chodzi o watek kulinarny…pomijajac fakt, ze gusta kulinarne to sprawa indywidualna, wydaje mi sie ze mozemy udzielic Holendrom kredytu zaufania, ze jesli cos im nie smakuje, to dyplomatycznie nam to zasygnalizuja. Andrzej, nie wiem w jakim srodowisku sie obracasz, jednak z moich doswiadczen z Holendrami (dodam ze poza 3 Polakami ktorych tutaj osobiscie znam i z ktorymi utrzymuje luzne kontakty) obracam sie tylko wsrod Holendrow, otwarcie i bez umizgiwan mozemy ze soba rozmawiac o potrawach ktore przypadly nam do gustu lub nie. Nie czuje sie urazona gdy po 2 godzinach spedzonych w kuchni slysze od znajomych, ze moje ”nozki w galarecie” nie smakowaly.

”Holender nie jest smakoszem” - gusta holenderskie zmieniaja sie ostatnimi czasy. Spojrz na asortyment w AH. Kilka lat temu kiedy przygotowywalam carpaccio, torta barozzi, gambas al ajillo czy del pulpo gallego - znajomi holendrzy wywracali oczami. Dzis sa to standardowo dostepne produkty w lepszych supermarketach, a holenderska pani domu, zamiast paluszkow rybnych coraz czesciej smazy rogvleugels.

user beata

Kuchnia Holenderska mi osobiscie nie smakuje wiec staram sie w domu prowadzic kuchnie polska.Ja jestem osobiscie pod wrazeniem niektorych indywidualistow jezeli chodzi o posilki.Zastanawiam sie do tej pory jak czesto i ile razy w tygodniu mozna jesc suchy chleb posypany cukrem dodam ze osoba ta pracuje fizycznie

Andrzej

I znowu się z tobą zgadzam Nemcio. To są wszystko moje subiektywne gryzmoły. Nie mam paktu z prawdą. Jestem tak samo subiektywny jak każdy i widzę tylko swoimi oczami. Innymi nie mogę. Nigdy i nigdzie nie napisałem, aby Polak miał zmieniać swoje przyzwyczajenia! Dopiero musiałbym się zmienić! :-)
Wbrew pozorom swoje życie w Holandii nie uważam za usiane różami i uważam, że miejsce nasze powinno być w kraju a nie tu. Dlaczego tak nie jest? Każdy ma swoje powody.
Żyjemy jednak w Holandii, między Holendrami a to do czegoś zobowiązuje. Że znajdzie się nieznaczna grupa której moje wywody nie są potrzebne to nie zmienia faktu, że żyje tu wiele tysięcy Polaków którzy nie wiedzą o Holandii nic i Wiatrak nie jest skierowany do tych wyjątków które skończyły (nie przymierzając) niderlandystykę we Wrocławiu ale do szerszej grupy Polaków. Ja Holendrem nie będę nigdy ale polskość też ze mnie pomału i niepostrzeżenie wyłazi. Staram się na ile mogę patrzeć na oba te kraje z boku. A że Polska często wychodzi bardziej negatywnie… Kom, kom… Wy też wiecie, że w Polsce nie znalibyście nawet tych słów: carpaccio, torta barozzi, gambas al ajillo czy del pulpo gallego :-)
Życzę powodzenia w tym wyimaginowanym, pięknym, globalnym świecie gdzie lew śpi koło owieczki!

user beata

“JaHolendrem nie będę nigdy ale polskość też ze mnie pomału i niepostrzeżenie wyłazi.”i byc moze tu jest “pies pogrzebany” ze tym ktorym polskosc nie wylazi reaguja taka nie inaczej i moga czuc sie urazeni.Nalezaloby o tym raczej pamietac.

user jacer

Co tam za zadyma z księciem Bernardem. Może by jakaś notka?

Andrzej

Cały życiorys księcia Bernarda to wielka zadyma; od członka SS, kolaboracji z Hitlerem, korupcji, łapówki, kobitki w każdym mieście, szybkie samochody, paradowanie w uniformach, jednym słowem macho i za to go wielu lubi.
Ostatnie (stare.nowe) wiadomości.

user jacer

Czyli swój chłop hehe :)

Ale za Sosabowskim się stawił.

Nemcio

Andrzej, to prawda, ze kazdy z nas mial jakies powody, zeby tu przyjechac i ze roznie to bywa. Uwazam, ze Wiatrak jest jak potrzebny i przydatny. Zarowno dla nowo przybylych (informacje na temat Holandii) jak i dla tych co sa tu dluzej (dyskusje/sprzeczki :) na rozne tematy), a mysle ze rowniez dla ciebie (dobrze miec jakies hobby, ktore zajmuje czas). Powodzenia w dalszym pisaniu (moze czasem bardziej pozytywnie na temat Polski)

user Karina

Andrzej, naprawde sadzisz, ze ta ogromna grupa Polakow, (szara masa jak ja nazywasz) ktora o Holandii nie wie nic, czytuje Wiatrak? Ci, dla ktorych piszesz, jak wczesniej juz zauwazyles, nie maja nawet komputera. Wiec po co tyle trudu?

P.S. Poznalam te potrawy wlasnie mieszkajac w Polsce, a podrozujac po Europie i swiecie. Oj obijalo sie mlotkiem swieze osmiornice zeby zmiekkly przed gotowaniem…
Andrzej, przygotowalabym ci raka ”thermidor”, ostrygi jakie jadlam tylko w La Rochelle tak na zlagodzenie jezyka.
:-)

user Karina

Ksiaze Bernard…ciekawa postac, niestety im wiecej o nim czytam, tym mniej sympatii do niego czuje i nawet jego interwencja w sprawie Sosobowskiego chyba tej niecheci nie zmniejszy. Kilka tygodni temu udostepniono archiwa dotyczace ksiecia oraz Juliany z lat 1941-79.
Prywatne eskapady, dzieci poza malzenskim lozem mnie nie interesuja.
Natomiast ciekawe jest co ksiaze pisze np. w liscie do ministra wyrazajac swoja chet uczestnictwa w amerykanskich probach bomb atomowym na Oceanie Spokojnym tuz po wojnie; „U zoudt er mij werkelijk een ongelooflijk groot plezier mee doen. Dit is een kans, die men maar één keer krijgt, tenminste dat hoop ik!“.

Tak na marginesie, ciekawa jestem czy kiedykolwiek uda sie odnalezc (o ile istnial) list jaki ksiaze napisal do Hitlera.

user jacer

Co złego w chęci popatrzenia na wybuch? Sam bym chętnie taki wybuch pooglądał na żywo.

user dWuCeT

“Mój portal pokazuje wypadki, ilu ludzi ginie na drogach i jak jazda samochodem jest niebezpieczna. Chcę tylko ostrzegać kierowców prze nimi samymi i innymi kierowcami.
Jak widzę udaje mi się to z różnym skutkiem i nie spodziewałem się, że zadowolę wszystkich.
To jest polski portal skierowany do Polaków, mam nadzieję, że uchronię czasami kogoś od wypadku. Jak irytujący fotoradar”

A nie lepiej było pozostać przy informatorze turystycznym zamiast bawić się w drogówkę i próbować kierować ruchem na tym ruchliwym skrzyżowaniu Europy ? ;)

“Gdy ja jestem w Afryce i beduini podają pieczonego wielbłąda z rożna nadziewanego baranami - to ja się klepię z uciechy po udach i wystawiam kciuk do góry do moich gospodarzy. To robię z uprzejmości i zadowolenia tak nieziemską sytuacją. Ale to wcale nie znaczy, że ja przepadam za pieczonym wielbłądem ani, że zazdroszczę beduinom - może wręcz przeciwnie!”

Cholera, nie jestem rasistą i nie uważam się w żadnej mierze lepszy od ludzi z Afryki (bo niby czemu?) ale zachowując wszystkie proporcje z pańskiego niefortunnego zestawienia tak odmiennych kultur, kultura polska od holenderskiej nie różni się w tym momencie NICZYM. Z punktu widzenia Afrykańczyka jesteśmy po prostu Europejczykami.
Czasem zdarza się panu jednak zbyt daleko zagalopować po tej pustyni zestawień i porównań ;)

“Staram się na ile mogę patrzeć na oba te kraje z boku. A że Polska często wychodzi bardziej negatywnie… Kom, kom… Wy też wiecie, że w Polsce nie znalibyście nawet tych słów: carpaccio, torta barozzi, gambas al ajillo czy del pulpo gallego”

Śpieszę poinformować, że Polacy od ponad 20 lat wyposażeni są w paszporty i pomimo swojej statystycznej biedy, zdarza im się jednak nieco podróżować po świecie ;)

Tymczasem w niektórych pańskich wypowiedziach przebija wyraźna tęsknota za tym co minione:

“Wbrew pozorom swoje życie w Holandii nie uważam za usiane różami i uważam, że miejsce nasze powinno być w kraju a nie tu.”

To pańskie porównanie do bezpieczeństwa na drogach - BEZCENNE, choć mnie osobiście bardziej nasuwa się porównanie do Kilometerheffing, czyli nieco Orwellowskiej próby regulacji i nadzoru poruszających się po drogach obywateli ;)

Serdecznie pozdrawiam WIELKIEGO BRATA!
A tak odnośnie Orwella, wszystkim miłośnikom teorii spiskowych polecam film pt. “Ameryka: od wolności do faszyzmu”.

http://www.youtube.com/watch?v=96TvK9HRPhk

Być może rzeczywiście, zupełnie niepotrzebnie obalaliśmy w Polsce komunizm ???

user beata

A moze Pan A ndrzej robi wszytsko aby “znienawidzic”bardziej Polske,bo wtedy bedzie mu sie lepiej tutaj mieszkalo?? Pozatym ogolnie zycie nie jest uslane rozami nie koniecznie w Holandii.

user Karina

Jacer, w samej checi nie ma niby niczego zlego, natomiast w pobudkach owszem. Bernard mial wielu przeciwnikow i wielu sympatykow. Ja naleze do tych pierwszych. Poniewaz pochlonelam sporo informacji o ksieciu, dla mnie jego zwykla chec obejrzenia wybuchu bomby atomowej jest czyms wiecej niz ochota na widok wielkiego grzyba.

user kiwi

Ooo, wracamy do poprzedniej IRYTUJACEJ dyskusji !!!
P. Andrzeju niektore Panskie artykuly sa NAPRAWDE swietne, ale niektore sa wrecz klamliwe !! I tak jak to powiedziala Michelle, w pierwszej wypowiedzi, atakujace Polakow !!
Powiem Panu jedna rzecz moj maz pracuje w duzej firmie od 6 lat, jest EU Coordinatorem, ma kolegow co pracuja juz tam po 12/18 lat i NIKT z nich nie zarabia 2800 tys euro na miesiac, jest moze dwoch co maja wiecej niz te 2800 ! A juz NIGDY nieslyszalam zeby ktos tyle na pol etatu zarabial !! Mowimy tu o zwyklym szarym czlowieku po studjach !?! Zgodze sie ze sa wyjadki co maja duuuzo, duzo wiecej ! Ale to sa wyjadki !!!
Co do tego obuwia co bylo na poczatku takie zamieszanie ? A mianowicie w moim przypadku rowniez sie NIGDY niezdarzylo zeby jakis Holender zdjal buty wchodzac do naszego domu !! Za co ich niepotepiam. Aczkolwiek raz jednemu zwrocilam uwage, wymieniali kable TV, byla deszczowa pogoda upaprany byl w blocie od butow po same kolana i pakuje mi sie do domu po jasnym dywanie sprawdzic czy kabel jest dobrze podlaczony !!! To chyba z kultura nie mialo nic wspolnego ??? Ale zeby nie bylo ze sie zaraz czepiam ?!
Turcy rowniez w butach po mieszkaniu nie chodza, Niemcy zreszta tez !
Moze to wynika z tego ze przecietny Holender ma w domach same wykladziny, albo jakies kafekli ! Co Polacy maja ladne parkiety, plytki, i kazdy o to dba ! Zgodze sie ze ZAWSZE mozna umyc, ale jak sa deszczowe pogody to wspolczuje gospodyni (Holenderce), chyba z mopem przy drzwiach stoi, i buty w wejsciu myje ?! A co do ogrodkow to rzeczywiscie niektorzy maja tak piekne ze az milo popatrzec, ale sa i takie co niekoniecznie az tak zachwycaja ! I tak mozna gadac i gadac bez ustanku ! Sa plusy i minusy wszystkiego, ale osobiscie nie chciala bym chodzic (np. z rana) bosa noga po tej samej podlodze co inni w brudnych butach ! Albo zeby male dziecko sie na niej bawilo ;) !

user Karina

Kiwi - musze stanac w obronie Andrzeja jesli chodzi o wysokoscc zarobkow. 50.000 euro brutto (2800 netto razem)dla rodziny w ktorej maz pracuje na caly etat zas zona 50-60% to dosc normalna kwota. W Holandii operuje sie pojeciem tzw ”modaal inkomen” - w roku 2010 jest to 32.500 rocznie euro brutto (przy calym etacie). Modaal inkomen nie jest srednia krajowa lecz kategoria zarobkow w ktora ”wpada” najwiekszy procent ludnosci tzw ‘geprikt’ inkomensniveau.
Wiec przyklad Anrzeja dosc trafnie pokazuje typowego tak zwanego tutaj ”Jan Modaal”.

Andrzej

Zamiast dobrze przeczytać to taki potok słów. Ja napisałem “zarabiającego wraz z żoną (…) - co daje im na rękę około 2800″ - łącznie!.
Już nieraz pisałem o bardzo pożytecznej stronie yunoo.nl gdzie można m.in. porównać swój budżet domowy z wybranym holenderskim (według dowolnych kryteriów) - nie trzeba się spierać ani opowiadać o doświadczeniach męża, można czerpać z doświadczenia milionów :-)
O zarobkach w Holandii pisałem już wielokrotnie. Zanim zacznie mi Pani zarzucać kłamstwo lepiej dwa razy, spokojnie pomyśleć i przeczytać uważnie. 2800 miesięcznie (na rękę) na gospodarstwo domowe wcale nie jest tak dużo, wręcz przeciwnie.

user Darina

Hm … czyli jednak p. Andrzej ma “misje”.
Jest to ja widzę misja pozornie skierowana do innych (bo jak słusznie zauważyła zdajsie Karina, ci którzy mogliby to przeczytać i się czegoś dowiedzieć, tego nie czytają… bo najczęściej komputerów nawet nie mają) w rzeczywistości skierowana jest na samego siebie.

Wiemy juz (choć tego wiedzieć nie chcieliśmy!) że p. Andrzej nie zarabia dużo, że wykonuje prawdopodobnie jakąś podrzędną funkcje u dobrze sytuowanego Holendra. Choć zapewne nie jest to zgodne ani z jego oczekiwaniami ani z jego ambicjami ani wykształceniem.
Wiemy też jakie miał kłopoty w porozumiewaniu się z własnym synem i jak bardzo pragnął nauczyć go polskiego żeby się z nim dogadać w języku ojczystym.
Wiemy też jak czuje się wyobcowany i gorszy … i wiemy też już , że musi gdzieś odreawgować. Najlepiej w internecie - wcielając się w Wielkiego Brata Pomocnika, Kierownika, Wspomozyciela.

Moze ta terapia internetowa kiedyś odniesie skutek i p. Andrzej obudzi się w XXI wieku i zobaczy, że świat Polonii wyglada już nieco inaczej niż 20 lat temu. Może też dostrzeże, że kobiety są samodzielne i co najbardziej oburzające równie inteligentne, mądre i sprawne jak mężczyźni.
Trzeba byc optymistą.
Na sam koniec jakiś pozytywny akcent. Neutralne teksty informacyjne (nieobsiane p. Andrzeja kompleksami) są bardzo fajne.

user Darina

Ja też muszę powiedzieć, że 2800 na gospodarstwo to może być przeciętny wynik Holendra. Nie wiem, nie pytam znajomych ile zarabiają. Po prostu tak myśle.
Natomiast jest jeszcze inna kwestia. Pamiętacie tzw. średnie zarobki Polaka? Zawsze mnie oburzała taka statystyka, bo zarówno jak i moi przyjaciele jakoś nigdy nie mogliśmy do tej “średniej” krajowej dociągnąć. Ale w końcu byli tacy, którzy taką średnia krajową nieraz 50krotnie przewyższali. Także z tymi średnimi zarobkami to byłabym ostrożna.

user Karina

Darina - srednie zarobki w Polsce nie sa tym samym co ”modaal inkomen” w Holandii, to dwa rozne pojecia. Wlasnie z tego powodu ze w zarobkach srednich uwzglednia sie zarowno minimalne zarobki jak i te holendarnie wysokie. Natomiast w zarobkach ”modaal” (przecietne zarobki NIE srednie) uwzglednia sie te, ktore dotycza najwiekszej grupy spoleczenstwa. Przez to sa bardziej ze tak powiem ”reprezentacyjne”. Na zarobkach ”modaal” bazuje rzad przy ustanawianiu dodatkow (toeslagen). Zobacz np, ze ta granica 32.500 pokrywa sie w przyblizeniu z wysokoscia zarobkow przy jakich nie jest juz przyznawane ”huurtoeslag, zorgtoeslag, kinderverbonden budget” itd. To moim zdaniem dosc sprawiedliwy system.

user Darina

Faktycznie, masz racje.
Dlatego wyraziłam przypuszczenie, że podana kwota 2800 euro może całkiem odpowiadać zarobkom przeciętnego gospodarstwa domowego Holendra, zaś średni zarobek Polaka zwykle nijak się miał do średniego zarobku większości Polaków.

user jacer

>Karina, jakie to były pobudki? Napisz coś więcej.

user Karina

Jacer, chetnie z toba o tym porozmawiam, jednak tak z ciekawosci, ile wiesz o ksieciu, bo przepisywac gazet, fragmentow archiwum i akt z procesow to szczerze mowiac mi sie nie chce.

user jacer

Nie musisz przepisywać, napisz swoimi słowami. wiem tyle ile można wyczytać w sieci.

user akustyk

podawane w Polsce zarobki srednie to zwykla arytmetyczna srednia. czyli jak szef zarabia 12.000 PLN a 4 pracownikow ma po 2.000 PLN brutto, to ich srednie wynagrodzenie wynosi 4.000 PLN. czyli jest 2x wyzsze niz 80% omawianych osob :)

modaal inkomen to nic innego jak moda, czyli wartosc najczesciej wystepujaca w probce statystycznej. jest to lepsza miara niz srednia w przypadku wynagrodzen, ale tez nie idealna.

ale jakby nie patrzyl zdanie: “średni zarobek Polaka zwykle nijak się miał do średniego zarobku większości Polaków.” jest w 100% nieprawdziwe. statystycznie rzecz ujmujac sredni (wartosc oczekiwana) zarobek Polaka to jest dokladnie srednia (wartosc oczekiwana) zarobku Polakow :) dokladnie to oznacza srednia czyli wartosc oczekiwana w statystyce. dopiero wyrzucajac ja z powyzszego zdania, mozna uzyskac sensowne twierdzenie: zarobki wiekszosci Polakow maja sie nijak do sredniego zarobku wiekszosci Polakow.

to jest “paradoks” spaceru z psem: statystycznie rzecz ujmujac, czlowiek u pies idacy na spacer maja srednio po 3 nogi. zaden z nich faktycznie tylu nog nie ma, ale po prostu tyle wynosi srednia. wynik w 100% poprawny, ale po prostu statystyke trzeba umiec interpretowac

user broerkonijn

Prins Bernard w SS? Oto kilka slow gwoli przyblizenia tematu:

Die SS-Reiterstandarten (w skrócie Reiter-SS) (oficjalna nazwa od lata 1934: SS-Reiterstandarten [SS-RSt.]), pl. Rajtaria-SS) – jednostka kawaleryjska, której trzon stanowiła wysoka arystokracja niemiecka.

Historia powstania jednostki rozpoczyna się w Monachium w roku 1931. Ze względu na wysoki status społeczny podkomendnych była wyjątkiem w strukturze organizacyjno-politycznej kierowanej przez NSDAP całej SS. Jednostki tej formacji nie brały udziału w działaniach wojennych, praktycznie przez cały okres wojny był to ekskluzywny klub towarzyski dla szlachty uprawiającej sporty związane z hippiką. W SS-Reiterei służył m.in. ojciec obecnej królowej Holandii książę Bernhard.

Relacje pomiędzy zwykłymi oficerami SS a szlachtą z SS-Reiterei przedstawił w literaturze polskiej Kazimierz Moczarski w książce Rozmowy z katem.

SS-Reiterei, jako jedyna jednostka formacji SS nie została uznana przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze za organizację zbrodniczą.

pl.wikipedia.org/wiki/SS-Reiterei

Cytat z Wikipedii:

“Małżeństwo zostało zawarte 7 stycznia 1937. Po wybuchu wojny swoimi działaniami
zyskał uznanie Holendrów. Wspomagał rodzinę królewską w wyjeździe do Anglii po
napadzie niemieckim, wysłał następnie żonę z dziećmi do Kanady. Sam pozostał w
Anglii, gdzie służył jako pilot (nie zaakceptowano jego oferty pracy w
wywiadzie), wspierał holenderski ruch oporu w kraju oraz był osobistym
sekretarzem królowej Wilhelminy. W 1944 został naczelnym dowódcą wojsk
holenderskich, rok później wraz z rodziną powrócił do Holandii. Uczestniczył w
rozmowach kapitulacyjnych w maju 1945.”

user akustyk

@broerkonijn - moze to tylko moje wrazenie, ale wydaje mi sie, ze w imie racji stanu w NL niewygodne fakty chetnie zbywa sie medialnym milczeniem lub odpowiednio odwraca kota ogonem.

i tak, Beniek byl tylko i wylacznie dobroczynca, Balkenende nie chcial komisji ds Iraku tylko i wylacznie dlatego, ze byla bezcelowa, a tatus Maksimy nie byl nic a nic zwiazany z rezimem Videla :) a badania holenderskich uniwersytetow wykazuja jednoglosnie, ze kawa jest korzystna dla zdrowia :)

troche oczywiscie ironizuje, ale az nazbyt czesto z takimi rzeczami postepuje sie jak w PL z aferami koscielnymi. pod dywanik i zycie kreci sie dalej…

user jacer

>akustyk

Aaa tam kościelnymi. Gdybyś widział co teraz PO wyrabia po aferze Mira i Zdzisia czy jak im tam. To jest dopiero jazda.

Wszędzie jest to samo.

user akustyk

szczesliwie, od polityki w Polsce sie odcielem a ta w Holandii mnie szczatkowo interesuje.

problem z tym, ze jak dla potrzymania jakiejs orientacji otwieram polskie gazety w sieci, to tam poza polityka niewiele jest. zreszta, holenderskie tez bynajmniej rozpietoscia tematow nie grzesza - chyba ze geld, AEX, bezuinigingen, beleggen i renten to dla kogos zroznicowanie :)

plusem tego jest moje codzienne cwiczenie z hiszpanskiego - bo El Mundo akurat ma duzo fajnych newsow naukowych i kulturowych. polecam! hiszpanski tez warto znac - bylo nie bylo 3 jezyk na swiecie :)

user jacer

Gdybym mieszkał w NL to napewno dołaczył bym do któreś gildii piwowarów domowych. To tak w ramach integracji. :)

user broerkonijn

@ akustyk
W duzej mierze masz racje, ale nie do konca moge sie z Toba zgodzic. Fakt czlonkostwa Bernarda w SS-Reiterei byl znany (vide - wikipedia oraz inne zrodla, wiec nikt kola na nowo nie wynalazl. Co do pana Zorreguiety: nie pozwolono na jego obecnosc na slubie Alexa z Maxi, wiec jak piszesz: “a tatus Maksimy nie byl nic a nic zwiazany z rezimem Videla” tez do konca nie jest prawda. Oczywiscie weiemm ze ironizujesz, i chwala Ci za to, ale wolalbym jednak trzymac sie faktow. Masz racje w tym, ze kazdy system zamiata pod dywan niewygodne dla niego fakty, jak swiat dlugi i szeroki tak bylo, jest i bedzie. Wydaje mi sie jednak ze Bernard swoja postawa po wojnie (i nie mowie tu bynajmniej o aferze Lockhead) zmyl z siebie pietno czlonkostwa w SS-Reiterei, zwlaszcza ze zrzekl sie czlonkostwa we wszelkich organizacjach niemieckiw od dnia slubi z Julka w 1937 roku. Nie bronie go i nie chwale, poprostu probuje trzymac sie faktow.
A z afera hazardowa w PL masz 100% racji: cyrk na kolkach :D :D :D

user broerkonijn

zapomnialem dodac - to wlasnie Bakellende optowal za powolaniem komisji d.s. Iraku, a potem zachowal sie jak zwykly obszczymurek….

Andrzej

Faktem jest, że Bernhard był od samego początku faszyzmu członkiem NSDAP Sturmabteilung (brunatnych koszul) i oddziału kawalerii SS. Zrozumiałe, że ludzie takiego urodzenia nie musieli własnoręcznie mordować. W mojej opinii to była kanalia lawirująca zawsze “przy żłobie”.

user jacer

Albo kanalia albo pragmatyk. Kilkadziesiat tysięcy Holendrów też ma kartę uczestnictwa i to w Waffen SS.

Pragmatyzm, panie Andrzeju czyli to co sie podoba panu u Holendrów.

user jacer

aha, i jeszcze jedno. gdy wybuchła wojna i Niemcy zaczeli mordować Bernard był już w Holandii, wiec głupotą jest go obwiniać za cos z czym juz zaczynał walczyć.

user broerkonijn

rownie dobrze mozna by bylo w ten sposob obwiniac za kolaboracje z hitlerowskia dyktatura Clausa von Amsberga oraz Josefa Ratzingera, lepiej znanego jako Papa Ratzi.

user akustyk

z ocena czlonkowstwa to bym sie akurat nie rozpedzal. moi staruszkowie tez mieli legitymacje ZSMP, a ojciec tytulem wykonywanej pracy (lacznosc MO) mial tez PZPR. czesc jego kolegow w pracy miala jeszcze (bo musiala) papierki Sluzby Bezpieczenstwa przez co zamordystyczny rzad Kaczorow chcial im odebrac emerytury.

ja sie poniekad sklaniam ku racjonalizmowi i surowej ocenie faktow zamiast idealizmu i klasyfikowaniu za to kto jakie dokumenty mial.
natomiast za diabla nie wierze w te wszystkie “onafhankelijke onderzoeken” w sprawie niewygodnych faktow. zwlaszcza pamietajac, jak taka “niezalezna” komisje powolywal Balkenende mianujac swojego czlowieka na przewodniczacego. juz nawet malo zaangazowani w takie dyskusje Holendrzy kulali sie ze smiechu przy slowie “onafhankelijk”

user Karina

Obwiniac czy nie…prawda jest ze Bernard klamal i zaprzeczal co do swojej przynaleznosci do NSDAP i SS. Cudem znmiknely jego zdjecia w ”gajerku SS” z NIOD-u. Podczas ”niby sledztwa” poprzedzakacego jego zaslubiny z Juliana, wszyscy nabrali wody w usta. Natomiast archiwa otwarte kilka tygodni temu dowodza ze rzad holenderski juz podczas II WS wiedzial o przynaleznosci ksiecia do SS.
No ale jak to w zyciu bywa ”De prins is dood, de prins spreekt” - zza grobu sie przyznal i po sprawie.

user broerkonijn

Dla mnie najwazniejsze jest, ze nikogo swoim czlonkostwem nie skrzywdzil, a swoim postepowaniem w latach 1940 - 1945 dal sie poznac z bardzo dobrej strony. Zgadzam sie z akustykiem, z pierwsza czescia jego wypowiedzi w ostatnim jego poscie, dotyczaca legitymacji czlonkowskich “organizacji przestepczych”, zwlaszcza ze organizacja, ktorej czalonkiem byl Bernard nigdy oficjalnie nie zostala uznana za przestepcza.

Andrzej

Panie jacer, co mi się u Holendrów podoba lub nie - to pan tego nie wie. Ja mniemam wiedzieć to i owo o Holendrach, m.in. że są pragmatykami. Że Holendrzy wówczas (i wielu nadal!) sympatyzuje z ideami Hitlera też wiem. Nie jest moim celem szerzyć nienawiści do Holendrów. Akurat prins Bernhard Holendrem nie jest (w moim odczuciu) i zostanie dla mnie kanalią i to wcale nie z tytułu należności do NSDAP czy SS.

user Karina

Bernard dal sie poznac zdobrej strony aby ukryc te bardziej mroczna. To oportunista - dla mnie zawsze nim byl i pozostanie.
Dla osoby o takim statusie jak ksiaze nie ma moim skromnym zdaniem miejsca na balansowanie na krawedzi tego co jest przestepstem lub nie, tego co jest prawie frauda lub nie.
Imie ksiecia jest kojarzone z wieloma aferami i to nie jest przypadek. Nie jestem pewna czy jego ”dobre czyny” moga oczyscic jego imie z ‘King Kong-verhaal’, Lockheed, Northrop, kontaktow ksiecia z Zorreguieta w 1943, Indonezja 1950, a jest tego duzo wiecej.

user broerkonijn

Karina,
Nie neguje tego. Twierdze jedynie ze stawianie znaku rownosci miedzy nim a nazistowskimi dygnitarzami (a odnosze wrazenie ze tak jest) to dla mnie lekka przesada. To ze po uszy byl skorumpowany, ze byl lekkoduchem i kobieciarzem - to fakty znane, ktorym zaprzeczyc sie nie da. Ja jedynie probuje zachowac proporcje.

user Karina

Broerkonijn - ja rowniez nie stawiam (staram sie nie stawiac) znaku rownosci miedzy ksieciem a nazistami nie tylko z ideologii ale i czynow.

Zastanawia mnie tylko zawsze jeden fakt, czy winnym jest jedynie ten kto ma krew na rekach czy rowniez ten siedzacy za biurkiem wypelniajacy rozkazy i ten, ktory te rozkazy wydaje lub wspoltworzy. Ale to taka ogolna uwaga dotyczaca nie koniecznie ksiecia.

Przypominaja mi sie ”Rozmowy z Katem”…

user MK

Odbije lekko od tematu konkretnej osoby,i pozwole sobie zalwazyc ze trudno nam, zwyczajnym maluczkim zachowac proporcje w generalnej ocenie kogokolwiek lub jakiegokolwiek aspektu, bowiem czesto na swiatlo dzienne wychodzi tylko to co ma wyjsc, a o reszcie panuje moda na powszechne milczenie, bo wtedy w razie czego zawsze mozna powiedziec niebylismy swiadomi, nie wiedzielismy aczkolwiek podejrzewalism, ale nie dysponowalismy na temten czas dostateczna wiedza na ten czy tamten temat.
Polityka a prawda i inne szlachetne idealy czy wogole mozna to polaczyc, szczerze to jakos trudno mi w to uwierzyc.
W dzisiejszych czasach prawda ma zawsze dwa oblicza, nawet aspekcie energooszczednych zarowek bezpiecznych dla srodowiska.

user MK

a juz nie wspomne o ludobojstwie. wiele panstw lubi ten temat zamiatac pod dywan np. sprawa wymordowania Ormian, czy dzialalnosc Serbow, lub akty jakich dokonano w Ruandzie lub aktualny temat Palestyny, Tybetu, Chin czy Korei Poludniowej - dochodzi nawet do aktow kanibalizmu.

user Patryk

Ale Srebrenicy Holendrzy nie przemilczeli, przynajmiej w moim odczuciu

user broerkonijn

Karina,

Bardzo dobre pytanie. Nie wiem czy znasz film A Few Good Men z Jackiem Nicholsonem, Demi Moore i Tomem Cruise. Film probuje odpowiedziec na wlasnie to, zadane przez Ciebie pytanie. Bardzo dobry film, tak nawiasem mowiac.

Nie wiemy, i nie bedziemy wiedziec jak zachowal by sie Bernard gdyby nie zostal mezem Julki. Swiety nie byl, na sumieniu mial wiele brudnych sprawek, byl kombinatorem, oportunista, ale w latach 40 / 45 zachowal sie tak jak nalezy (moze dlatego ze nie mial innego wyjscia?). Podkreslam - nie bronie go, ba, nie mam najmniejszego zamiaru, wiem tylko ze z nazizmem mial tyle wspolnego co ja z komunizmem, poniewaz w PRL nalezalem do ZHP i TPPR.

user Karina

Broerkonijn - bardzo dobry film, klasyka tematu.

dodajDodaj komentarz