
Wygląda na to, że mimo kryzysu Holendrzy stają się zamożniejsi. W tym roku maja na książeczkach oszczędnościowych 40 miliardów (16%) więcej niż w roku 2008.
Czyli jest jak w Polsce; każdy narzeka na kryzys i drożyznę ale ma coraz więcej kasy!
284 mld euro to jest połowa polskiego dochodu narodowego brutto, lub więcej niż całkowite koszty wojny w Afganistanie.
Holendrzy narzekaja na drozyzne od momentu, kiedy weszlo euro.A na te oszczednosci w banku tez nie kazdego stac.Sa rodziny, ktore musza dobrze sie zastanowic przed wydaniem 1 euro.
Zofia ma rację odkąd weszło to przeklęte euro ceny skoczyły prawie 100% do góry, a najgorsze są ciągłe podwyżki cen papierosów…
Mnie sie tez wydaje,ze troche przesadzono z wysokoscia oszczednosci przecietnej rodziny.Na tyle na ile sie orientuje,to owszem Holendrzy to narod zapobiegliwy i na czarna godzine i wypadki losu sa przygotowani ale kwota oszczednosci waha sie do kilku tysiecy euro ale nie kilkudziesieciu.
Gosia,Holendrzy zawsze byli i sa oszczedni.Najpierw przemysla, a potem wydaja pieniadze.Polacy czesto wydaja, niczym zarobia.Pytalam wlasnie szwagra ktory pracuje w banku czy zgadza sie ta przecietna wysokosci oszczednoscia, wiec potwierdzil to.Zaskoczona bylam.
Racja z oszczedzaniem,ja podajac kilkutysieczna kwote mialam na mysli taka przecietna rodzine posiadajaca dzieci ,z przecietnymi dochodami ,jak wiadomo z dziecmi za wiele sie juz nie oszczedzi, czy to w Holandii czy to w Polsce a jesli dochody przecietne to tym bardziej.Moge sie zgodzic z wysokimi sumami na rachunkach oszczednosciowych jesli dotyczyly by osob mlodych,bezdzietnych,niezameznych, samotnych,na dorobku, bez jakichkolwiek zobowiazan finansowych.W Holandii to chyba zupelnie normalne,ze zaczynajac prace zaczyna sie myslec o oszczednosciach ,niekiedy nawet bardzo wczesnie-pracujac majac lat pietnascie,odkladajac przez nastepne pietnascie lat, by potem nie martwic sie o przyszlosc,znam wiele takich przykladow i przyznam,ze to madre podejscie do zycia.
Gosia tak,zapomnialas jeszcze o tych, ktorzy maja duzo wiecej jak przecietne dochody,a jest takich wiele w NL.Oszczedzanie od mlodych lat, maja tu juz wpojone od dziecka.Ja rowniez to popieram.W Holandii, nie uznaja byc zaleznym od rodzicow,co jest w Polsce normalne.To poprostu ich mentalonosc.Dlatego tez,rodzice na starosc nie chca byc uzaleznieni od dzieci i wybieraja dom seniora lub dom starcow.Rowniez to popieram
Zofio, a ja nie popieram domu starców, bo to bardzo smutny koniec życia. Wyobraź sobie, co musi czuć starszy człowiek w takim przytułku albo sam w domu, toż to zgroza. Lepiej, jak dziadek czy babcia mogą pobawić się z dziećmi i popatrzeć na życie młodszych ludzi. To na pewno dodaje optymizmu. Inna rzecz, że starszy może też nieźle dopiec, bo ma swoje chimery, ale i tak nie popieram domu starców.
Holendrzy narzekają na ceny i podwyżki, to w sumie normalne, że wzrost cen się nie podoba, ale przecież oni zarabiają w innej skali niż my. Jeśli ktoś ma 1600 euro, a chleb może kupić za niecałe euro, to to chyba nie jest drogo. Niektóre towary wydawały mi się tutaj drogie, oczywiście droższe niż w PL, ale należy wziąć pod uwagę płace. Jest wiele obniżek, wiele towarów jest na poziomie cen polskich. Ile np. pralek, telewizorów itp. może kupić Polak, a ile Holender za przeciętną pensję? Łatwo to policzyć mniej więcej.
W Polsce byłam nauczycielem, nie miałam męża i sporo czasu mieszkałam z rodzicami, bo zwyczajnie nie stać mnie było samemu ani na wynajem mieszkania, ani tym bardziej na jego kupno. Gdybym miała możliwość, jak najszybciej wyniosłabym się z domu. W Holandii jeśli ktoś zdobył jakiś konkretny zawód i pracuje solidnie, nie ma problemu z wynajęciem chaty.
Chodzi mi więc o to, że mentalność czy styl życia dyktują też (choć nie tylko) warunki socjalne. W Holandii jest o wiele łatwiej żyć samemu za własne pieniądze.
Zgadzam sie… do tego pieniadze wakacyjne za ktore kazdego roku mozna pojechac i zobaczyc cos cudnego!
Nie kazdy narzeka!!
No, chcialam napisac, ze niektorzy Holendrzy narzekaja na ceny. ![]()
Anula,to jest ich wybor.Starsi ludzie nie chca wlasnie przebywac w gwarze dzieci.Chca miec spokoj.WDomow starcow tu, nie mozna porownywac z tymi w Polsce.Tutaj majawszelkie wygody i mozliwosci.Fryzjer,biblioteke,sale zajec,sale gimnastyczna, resteuracje itp.Lekarz i opieka lekarska na miejscu dzien i noc.Maja ciagly kontakt z swoimi rowiesnikami z ktorymi uprawiaja swoje hobby w zaleznosci od kondycji fizycznej.Piszesz ze lepiej jak dziadek czy babcia maja mozliwosc pobawic sie z wnukami?A wiesz napewno ze ich to nie meczy?????Czytam czesto o tragediach jakie sie zdazaja w domach w ktorych zamieszkuja dziadkowie z mlodymi.Wierzysz w dobry uklad miedzy mlodymi a dziadkami?To tylko zaklamanie,bo BYL BY WSTYD ODDAC RODZICOW DO DOMU STARCOW!Slysze to na co dzien!Tutaj poprostu starsi nie chca mieszkac z mlodymi i przyznaje im w 100% racje.Ja tez nie bede chciala!!!!!!!To nie ma nic wspolnego z miloscia do rodzicow!
tak właśnie jest ze statystykami, w Polsce średnia pensja to coś około 4 tys. ale jak popytać ludzi większość ma 1,5 - 2,5 tys. W Holandii sporo grupa milionerów tez zawyża statystyki. Prawda jest taka,ze na całym świecie pogłębia się różnica miedzy ludem pracującym a właścicielami. W Polsce od tego zaczęliśmy budować kapitalizm po 1989, na zachodzie tendencja ta pogłębia się od około 30 lat.
Dokladnie tak, Adamsky. Oczywiscie oszczedzic sie da (wiecej poki nie ma dzieci) ,ale najczesciej to milionerzy, poslowie i tacy inni z wyzszego szczebla zawyzaja statystyki. Na konto przecietnego Holendra nie zagladalam,ale oni naprawde licza sie z groszem…
Raz widzialam,jak mama nie chciala kupic dziecku cukrowej waty za 1,5 w Walibi…to bylo bardzo smutne. Nie wygladala na taka , ktora nie stac, chociaz kto to wie…Tak czy siak- Holender jest oszczedny ![]()
Adamsky ma rację.
Nie zapominajcie, że przytoczone dane to ŚREDNIA. Średnia ma niewiele wspólnego z tym co znajduje się na koncie “przeciętnego” obywatela. W samym Amsterdamie mieszka ponad 7 tys milionerów (dane podane w prasie).
Dla równowagi należałoby podać ile wynosi ŚREDNIE zadłużenie w Holandii. Biorąc pod uwagę, że duża część społeczeństwa decyduje się na własne mieszkanie/dom podejrzewam, że kwoty te będą oscylowały również w granicach kilkudziesięciu tysięcy euro na gospodarstwo domowe. Tak więc suma sumarum wychodzi na zero, co oczywiście nie zmienia faktu, że społeczeństwo Holenderskie jest zdecydowanie zamożniejsze od Polskiego, a Holandia nie ma dziury budżetowej w wysokości ponad 50 miliardów złotych ![]()
Jak ktoś zdążył skrzętnie obliczyć, STATYSTYCZNY Polak będzie musiał dorzucić z własnej kieszeni dodatkowe 3000 zł na jej załatanie.
Kassia, a moze to dziecko zjadlo przed chwila ta wate i chce nastepna?Nie zastanowilas sie ze tak tez moglo byc?
@ Kassia,
“Raz widzialam,jak mama nie chciala kupic dziecku cukrowej waty za 1,5 w Walibi…to bylo bardzo smutne. Nie wygladala na taka , ktora nie stac, chociaz kto to wie…Tak czy siak- Holender jest oszczedny”
To ze ktos nie chce kupic dziecku waty za 1,5 euro nie oznacza ze jest skapy badz oszczedny.
Moze dziecko ma cukrzyce?
A moze matka nie rozpieszcza dzieci slodkosciami bo to poprostu niezdrowe?!
Jeszcze nikt mi nie powiedzial ze nie kupujac dziecku lizaka za 50 centow ze to skapstwo z mojej strony….
No w sumie moze i cukrzyca, moze i tak, ale sam widok i tak byl przygnebiajacy.
Sama uwazam,ze dzieciom slodycze powinno sie ograncizac,ale w tym przypadku, ktory widzialam, milej by bylio gdyby mama starala sie wytlymaczyc, ze nie wolno czyu cokolwiek… Ale krzyczec na dzieciaka za to,ze ma chcec na waté? Przecie 4-5 latek nie bardzo czai co to dokladnie jest np. cukrzyca, prawda? ![]()
Ja tylko twierdze ,ze nie lubie takich sytuacji, bo w tym momencie zajadalam sie wata a to dziecko tak na mnie patrzylo
i juz:) bez bulwersow dziewczyny
Milego weekendu ![]()
Ale przeciez powyzej chodzilo tobie o skapstwo/oszczednosc a nie o krzyk matki i ze tobie by bylo milej gdyby mama starala sie dziecku wytlumaczyc …..poniewaz ty nie lubisz takich sytuacji…
Sorry ,ale co tu ma oszczednosc holendra i jego 1.5 euro do tego ze ty sie zajadalas wata a dziecko patrzylo…
To tak jak w kawale…
Mowi maly żydek do taty…
Tato daj 50 na loda…
Tato na to…40 ? a na co ci 30?
Za 20 nic nie kupisz…
Masz 10 i przynies 5 reszty…
Pozdro i zero bulwersji…
Poprostu zbyt szybko wystawilas opinie o kobiecie ze jest zbyt oszczedna i zaluje dziecku na wate…zamiast zastanowic sie dlaczego mu tego odmawia…
No brain No pain. Warto najpierw (po)myśleć, potem mówić. Tak generalnie ![]()
natalia, dokladnie!Oceniac innych to najlatwiej!Jak czytam te bzdury to mi cisnienie podskakuje!!!!!Z jakiego SRODOWISKA WY POCHODZICIE????????
kassia jezeli ma sie dobry kontakt z dzieckiem, to w tym wieku ono WSZYSTKO ZROZUMIE!Kazdo dziecko patrzy na to co lubi, nawet zeby minute wczesniej zjadlo(to i owo)
Osobiście uważam, że ważne jest to, aby w życiu wychodzić od właściwych (słusznych) podstaw. Można by stracić wiele czasu na rozwiązanie zadania matematycznego, tylko cóż po tym, skoro same już założenia tego zadania były błędne, a zatem i jego wynik.
Młodej osobie można jeszcze wiele wyjaśnić, wytłumaczyć, pokazać, tak dalece jak ma potrzebę słuchać i się uczyć.
Pozdrowienia Zosiu z Polski!