Wychowanie dzieci

- matki i holenderscy ojcowie,
- matki i polscy ojcowie,
- matki wychowujące dzieci samotnie.
Ta pierwsza grupa matek narażona jest na najszybsze zderzenie jej własnych, polskich wyobrażeń o wychowaniu dzieci z holenderskimi tradycjami jej męża w domu jak i poza domem, wśród holenderskich rówieśników i w szkole. Z drugiej strona te matki wtopione w holenderskie rodziny najszybciej przyswajają sobie holenderskie normy i wartości i wyrabiają jakiś konsensus między polskim i holenderskim wychowaniem dzieci.
Rodzice będący oboje Polakami tkwią dużo dłużej w polskich tradycjach, integrują się dłużej i trudniej przez co ich dzieci wyrastają w podwójnym świecie wartości; świecie wewnętrznym (domowym, polskim) i zewnętrznym (poza domem, holenderskim). W tej grupie można się spodziewać, że dzieci z polskich rodzin będą miały podobne problemy jakie ma druga generacja Turków w Holandii; dość wysoka przestępczość i relatywnie niski poziom oświaty w porównaniu do ich holenderskimi rówieśnikami.
Generalnie, w porównaniu do dzieci holenderskich, dzieci polskie wychowywane są znacznie bardziej opiekuńczo i ochronnie. Polak wyrosły w kraju gdzie stosunkowo niedawno czyhało na niego wiele zagrożeń, jak bieda, głód, choroby i brak oświaty kładzie na to dzisiaj znacznie większy nacisk w wychowaniu swoich dzieci niż to czyni Holender który od wieków żyje już w znacznie bezpieczniejszej i zamożniejszej społeczności.
Polscy rodzice przykładają znacznie więcej uwagi do tego czy ich pociechy są ciepło ubrane i najedzone. Wkładają wiele starań aby ich dzieci się dobrze uczyły i zdobywały najwyższy stopień wykształcenia. Jednym słowem, starają się swoim dzieciom uchylić nieba.
Efektem tego są dzieci dość mocno rozpieszczone i wyrastając w tak ochronnym środowisku niezbyt śmiałe i trudno dające sobie radę wśród konkurencji rówieśników z krajów takich jak Holandia, gdzie dzieci są wychowywane dość wolno ale i samodzielnie i surowo.
Podam przykład dość k0ntrastowy ale symbolizujący różnice wychowania dzieci. W Holandii nie do rzadkości należą dzieci które już od 12-tego roku życia szukają sobie możliwości zarobienia "kieszonkowego" na swoje wydatki, stymulowane przez rodziców aby się uczyły obchodzić z pieniędzmi. Tak więc dzieci 12-14-letnie pracuja w szklarni, roznoszą gazetki reklamowe itp. W Polsce w wielu rodzinach, szczególnie w mistach jest nie do pomyślenia aby ich dziecko w tym wieku pracowało fiycznie i zarabiało pieniądze. Wielu młodych ludzi nie skala sie pracą przed napisaniem pracy magisterskiej.




Czytajac na nowo wypowiedz Pana Andrzeja, nie tak do konca moge sie zgodzic z zawartymi opiniami na temat wychowywania polskich dzieci. A przypisane kategorie polskich matek czyli trzy grupy przebywajacych tu mam z rodzinami, niekoniecznie aklimatyzuja sie szybciej czy wolnej,lepiej czy gorzej,wychowuja dzieci bardziej po polsku czy holendersku.
Smiem twierdzic,ze polki majace mezow holendrow, wychowuja dzieci, mimo wszystko, po polsku,choc czesto zdezaja sie z dobrymi radami mezow,tesciow itd.
Zreszta jezeli maz pracuje od rana do wieczora, chcac niechcac, to i tak caly obowiazek wychowawczy spada na mame polke,ktora model wychowania wyniosla z rodzinnego domu .
Z kolei polscy rodzice z polskimi dziecmi podzielilabym na dwie grupy. Takie ,ktore zupelnie sie nie aklimatyzuja,bo w rzeczywistosci nie mialy i nie maja zamiaru tu przebywac,odczekaly na holenderskie papierki czerpia garsciami przywileje zasilkowo-zapomogowe,dzieci nie ucza sie jezyka lub byle jak zdobywaja byle jakie zawody,trudnia sie dodatkowo kretactwem,podnajmem, handlem i Bog wie czym jeszcze,bo sa tylko tu po to by sie dorobic,sciagnac haracz,odebrac zasilek i tak przebywaja lub/i wracaja do Polski.
Druga kategorie matek czy rodzin polakow postrzegam inaczej,poniewaz zycie i przebywani tutaj biora na powznie.Holandia jest krajem w ktorym pozostaja.Wiec dzieci wychowywane sa porzadnie, wedlug ogolnie przyjetych norm . Rodziny mimo iz maja poczatkowo problemy adaptacyjne,finansowe i jezykowe,tym bardziej klada nacisk na znajomosc jezyka,edukacje, dobre wychowanie i zapewnienie dzieciom przyszlosci,bo maja swiadomosc ,ze musza nadgonic czas i pewne sprawy,z ktorymi pozostaja w tyle.W ostatecznym rozrachunku wychodzi to lepiej i porzadniej niz u rodzin polsko-holenderskich ,ba !!!nawet rodzin samych holendrow,ktorym panstwo wszystko podaje na tacy.
Ja powiem z wlasnego przykladu (moja mama i Norbert- dzicko do zastepczej rodziny). Kiedy norbert posmakowal smak wlasnego pieniadza w domu zaczal sie koszmar. Zaczal wynosic co cenniejsze rzeczy, handlowal telefonami(skad je mial nie wiedzielismy), zaczal nas okradac. Wiec z posiadania wlasnych pieniedzy przez dzieci mam troche inne zdanie. Ale kochani inaczej swoje dziecko a inaczej dziecko nieswoje. Mam nadzieje ze moja wypowiedz dziwnie nie zabrzmiala i zrozumiecie o co mi chodzi.
Dorota,tzn ze straszenie dziecka...zjedz bo przyjdzie pan i cie zabierze, to dobra metoda sadzisz???Najgorsze co moze spotkac dziecko to STRASZENIE!!!!!!Nigdy sie jeszcze nie spotkalam z tym co Ty opisujesz o metodach Holenderek.To ze dorabiaja sobie nawet w bardzo zamoznej rodzinie,to tylko plus.Docenia w przyszlosci pieniadz ktory sami zarobili.Wyciagac reke do rodzicow po pieniadze, to jest najlatwiej!
Wlasnie ja naleze do tej pierwszej kategorii!
Nie mialam tylko nigdy problemow ze zderzeniem sie moich polskich wyobrazen,poniewaz przyjechalam tu jako mloda dziewczyna nie majaca zadnych doswiadczen jako matka.
Ja sobie obiecalam ze wychowam dzieci po mojemu! Troszeczke doswiadczenia milam, bo od mojego 17 roku zycia w naszym domu pojawilo sie 2 maluchow (rodzice sa rodzina zastepcza) i duzo obowiazkow zwiazanych z dziecmi spadlo tez na mnie jako najstarszej. Napewno odpuscilam sobie ,,gotowanie" dziecka, wiec zahartowalam krzysia. Tutaj jest zima nie tak mroznie jak w polsce i nigdy nie ubieralam go na cebulke. Za to w polsce musialam wysluchiwac ochow i achow jak ja to dziecko wyziebiam! ale swoje wysluchalam, pare rad tez przyjelam, bo co? sama tu bylam i nie wszytko wiedzialam. U nas w domu sa 3 kultury i polska i nl i rosyjska. Jakos musimy wspolnymi silami polaczyc te 3 narodowosci, chodz czasem jest trudno polaczyc pl z ru. jakos z nl nie mielismy wiekszych problemow bo pavel mieszka tu 15 lat, mieszkamy na wsi dookola tylko holendrzy, krzys w szkole radzi sobie dobrze, pozatym uzywa w szkole nl imienia Kristof.
napewno nie zgodze sie zeby krzys pracowal w tak mlodym wieku, wole zeby czas spedzal na nauce i zabawie. jeszcze tak zle z nami nie jest zebym wlasnemu dziecku nie mogla dac kieszonkowego! A jak bedzie chcial popracowac za sianko to znajde mu prace... na ogrodzie!
co do rozpieszczenia dzieci to bym polemizowala. swoje tez tu widzialam (u nl dzieci)
Patrzac na polskie mamy,ktore akurat tutaj znam,odnosze czesto wrazenie,ze probuja troche na sile przeniesc polskie wychowanie i zwyczaje do Holandii.Wszystko bylo by moze w porzadku,poniewaz dyscyplina ,dobre maniery,skromnosc i grzecznosc,odpowiedzialnosc to elementy dobrego polskiego wychowania , sa one zauwazane jak i doceniane przez holenderskich nauczycieli czy nawet sasiadow.
Polskie wychowanie wydaje sie dla przecietnego holendra czasem za surowe,wiec nie demonstrujmy lepiej za czesto polskich krzykow ,nagan i klapsow zwlaszcza publicznie,bo holenderskie mamy nie pomysla o nas pozytywnie lecz skrzywia sie na nasz widok i uznaja nas z nas za jedze.
Moja polska kolezanka czesto zwracala publicznie uwage swoim dzieciom,typu;nie stoj tak,nie patrz sie tak,nie rob tak,popraw to,oo..jaka masz plame,oo..nie umyles zebow...
Dyrekcja szkoly wyznaczyla polskim dzieciom psycholga,bo uznala je za zbyt nerwowe.
Inna moje znajoma nie pozwala na dluzsze zabawy dzieci po szkole,bo o 16 zawsze ma obiad i nie ma zamiaru tego przestawic,nawet dla dobra dzieci.A jak dzieci przyszly akurat nie w pore, to nauczona polska goscinnoscia ,wciskala im polskie specjaly.
Z kolei polscy sasiedzi mojej holenderskiej cioci ,co dzien griluja i imprezuja,dzieci biegaja do 22,uprzykrzaja zycie calej ulicy,ale tak zyli w polsce i tak zyja tutaj.
Z przykroscia stwierdzam,ze jednak niewiele polskich mam,przez pierwsze lata pobytu tutaj, probuje czy stara sie ,przynajmiej w otoczeniu rowiesnikow swoich dzieci,czy sasiadow dostosowac sie do aktualnej sytuacji,mody,otoczenia czy zwyczajow.
Ubieranie czapeczek i kurteczek w lecie dzieciom czy paradowanie w coraz to nowych i eleganckich kostiumach po odbior dzieci ze szkoly,nie jest powszechnie stosowane i elegancka dbajaca o dzieci polka -to damulka z rozpieszczencami.
Dzieci wiedza intuicyjnie jak sie zachowac i dostosowac do obcego otoczenia,powiedzialbym ze wiedza to nawet lepiej niz dorosli.Czasem warto posluchac malucha,kiedy mowi:"mamo nie rob mi wstydu"bo moze miec racje.
Pozwolmy troche na swobode w zachowaniu i wychowywaniu dzieciom mieszkajacym tutaj,dzieci nie powinny odstawac ,byc izolowane ,bo dziecinstwo to najpiekniejszy okres zycia.A tutaj w Holandii dla dzieci jest i latwiej i przyjemniej,dzieci maja gdzie spedzac czas poza szkolony ,nie maja tylu zadan,szkola jest bezsteresowa,wiec nie stresujmy tez dzieci, po polsku.
Michele tu nie chodzi o to ze nie stac cie na kieszonkowe.Tu chodzi o to, zeby dziecko wiedzialo ze na wszystko trzeba samemu zarobic.Twoj synek jest jeszcze za maly,ale kiedy bedzie mial 15-16 lat to moze dorobic sobie np jak by chcial miec skuter.Moja corka w czasie wakacji pracowala bo chciala miec wlasnie skuter.Moglismy jej kupic,nie ma sprawy, ale chcielismy, aby sama tez dolozyla pare guldenow,bo tym sie uczy cenic wartosc pieniadza.Dzis jest dorosla i doskonale radzi sobie ze swoim budzetem.
Gosiu masz w 100%racje.Popieram Twoj poglad.Uwazam ze nie krzykiem i biciem i ciaglymi rozkazami i nakazami wychowa sie dobrze dziecko.Uwazam ze na rozmowie i tlumaczeniu polega wychowanie.Nie cierpie np jak dziecko cos zrobi i matka mowi NIE WOLNO a gdy dziecko zapyta dlaczego NIE WOLNO to matka odpowiada...BO NIE WOLNO.To nie jest dla odpowiedz.Kazde dziecko wyrabia sobie swoja osobowosc i ma prawo do pytan a tym bardziej do MADREJ odpowiedzi rodzicow a szczegolnie do uzasadnien.
Dołożę jeszcze do tego co napisała Gosia że często (w Polsce) obserwujemy wychowywanie dzieci w strachu. Mamy używają często strachu jako metody aby dziecko zmusić dziecko do posłuszeństwa.
Słyszymy takie groźnie wypowiadane słowa:
- "jak nie zjesz to cię ten pan zabierze",
- "nie wchodź do wody bo pan będzie krzyczał",
- "oddam cię tej pani jak się nie uspokoisz",
- "pająk (pies, owca i inne stworzenie) cię ugryzie",
- krzyki, wyzwiska, obrażanie i poniżanie własnych dzieci ("głupek, osioł" itd)
- straszenie dzieci ojcem ("poczekaj jak tatuś wróci z pracy to ci przyleje")
Efektem takich bezsilnych prób zastraszania dzieci są dzieci wyrastające na nieśmiałych, introwersyjnych malkontentów i pesymistów.
Holendrzy może pozwalają dzieciom na dużo, może na za dużo, ale generalnie dzieci nie biją, nie straszą, na nie nie krzyczą przez co wyrastają ludzie z dużą dozą pewności siebie, znacznie mniej kompleksów i frustracji.
Jesli chodzi o uczenie sie zarabiania przez holenderskie dzieci,to nawet mi sie to podoba.Jest taka zabawa czy zwyczaj,ktory przypadl mi do gustu tzw."Heitje voor Karwajtje",gdzie dzieci (takie maksymalnie dziesiaciotletnie) w grupkach ,szukaja zajecia.Za drobna oplata czyza gars cukierkow -dzieci wyprowadza pieska,zamiota ,wymyja auto,odstawia kontener czy podleja kwiaty.
Osobiscie nie mam nic przeciw temu,jesli dzieci same,oczywiscie nie pod przymusem doroslych,chca pracowac.
Podoba mi sie jak dzisiejsi chlopcy "handluja" gierkami,muzyka,zamieniaja sie,bawia sie w zarabianie,to nic zlego.
Tak pani zosiu 15,16,17 lat ale nie 12 letnie dziecko! Tak uwazam.
Mnie w polsce straszyli Czarna lapa! Jak nie chcialam spac wkladali na kiju szmate i ta szmata bujali w ciemnosci!!! Taka ludzka glupota! Na szczescie nie wyroslam na zestesowana i niesmiala! wrecz przeciwnie radze sobie ze stresem jak malo kto i uwierzcie mi nigdy nie bylam niesmiala osoba!
Przyznaje sie do jednego: mowie mojemu dzicku zeby nie dotykal owadow i obcych bo go ugryza! I tlumacze ze zwierzeta ktorych nie zna moga miec rozne choroby. Nie wiem czy on sie boi czy nie, ale mowie prawde, nie zycze sobie zeby krzys bawil sie z pjakami i dotykal obcych psow!
nie nawidze jak slysze ze rodzic mowi do dziecka glupek! moja babunia zawsze mowi ,,jak koszuli w zebach nie nosi to nie jest glupek!"
Nie wiem jak wy, ja nie bede ukrywala ze duzo bledow rodzicielskich popelnilam, ale staram sie trzymac na wodzy. Przyznaje sie bez bicia, bardzo zla rzecza jaka zrobilismy z mezem krzysiowi, ze byl on swiatkiem naszych klotni. To on nas godzil a mi zly jak grochem lecialy jak sobie pomyslalam ,,boze czym zasluzylam na takie kochane dzicko!" Juz nie klocimy sie przy krzysiu. jak ktorys dostaje juz drgawek, to zawsze przypominamy sobie na wzajem ze pogadamy jak krzysia nie bedzie. rezultat, uspakajamy sie po drodze lub wogole zapominamy ze mielismy ,,porozmawiac"
A kochani rodzice. duzo z was spi ze swoimi dziecmi w jednym lozku? czy macie takie model holenderski, jesli to tak mozna nazwac, bo wiele osob sie dziwilo jak opowiadalam ze krzys spi z nami w jednym lozku. nie to zeby nie mial pokoju i wlasnego lozka, wrecz przeciwnie, ale jakos tak nie umiemy bez niego zasnac...
Szanowni Panstwo!
Tutaj pani zosia zwrocila mi uwage na moje dosc czesto popelniane bledy. Jak czytam moje komentarze to wlos sie jezy. Chcialabym tylko powiedziec ze jestem dyslektykiem (kto wie o co chodzi ten wie), zreszta patrzac na moje bledy od razu mozna wylapac ze sa to bledy dysleksji (zamiana kolejnosci literek, podobne spolgloski pisane zamiast wlasciwych itp.) Nigdy nie mialam problemow z nauka i jezyki obce wrecz polykam, ale niestety dysleksje odziedziczylam po tatusiu. Mam tez dyskalkule ale na szczescie nie musze tu na wiatraku niczego liczyc!
Michelle
No chyba jestes niepowazna,ze zaprzatasz sobie tym glowe.Wielu z nas popelnia piszac tutaj rozne bledy i wazne jest co sie pisze a najwazniejsze zeby pisac zrozumiale.Nie ma sensu zwracac na to uwage,bo dyskusja na wiatraku to chyba nie dyktando z podstawowki, lecz wymiana pogladow roznych ludzi na roznych poziomach.
Nie kazdy potrafi prawawidlowo sie wypowiadac i to nie szkodzi,wazne zeby kazdy zachowal kulture osobista i szanowal zdanie innych wiatrakowiczow.
Polecam przeczytać i wziąć sobie do serca: Jak przeżyć internetowe dyskusje
Dziekuje panie andriu. Poprostu czasami samej mi to przeszkadza. ja wiem ze chce napisac lzy a czytam i znowu zly!
Raz pisze dlaczego i koniec, bo nie ma sie czym chwalic ale tez nie musze sie wstydzic ze tak ze mna jest a nie inaczej. WIEC KOCHANI! PRZESTAWIAJCIE CZSAMI LITERY W MOICH WYPOWIEDZIACH - BEDZIE BARDZIEJ ZROZUMIALE!
Michelle, ja sie nie spotkalam w MOIM otoczeniu z 12 latkiem ktory pracuje.Mozliwe ze sa, czego nie popieram w tym wieku.Jezeli chodzi o spanie z dzieckiem w jednym lozko, to jest tez typowo polskie.Dziecko powinno miec osobne lozeczko w osobnym pomieszczeniu.Tutaj zadko sie zdarza aby dziecko spalo z rodzicami.Nigdy tez tego nie praktykowalam.Kazdy jednak wychowuje dziecko swoja metoda.Wiem tylko to, ze my z mezem mozemy byc dumni z wychowania naszych corek.Michelle, przepraszam,jezeli urazilam Cie pisaniem o tych bledach.Jestem poprostu przewrazliwiona na punkcie robienia bledow,szczegolnie jak sie pisze imie ,nazwisko lub nazwe miasta mala litera.
Panie Andrzeju,tymi samymi kategoriami mysle.Dziecka sie nie straszy,tylko sie tlumaczy i poprawia jego bledy.
W artykule jest napisane o 12-14 letnich dzieciach ktore pracuja (rozumiem ze za wynagrodzenie). w polsce mnie szlak trafil jak moja siostra poszla w wieku 15 lat do pracy w sadzie ot tak dorobic sobie przy wisniach. Po calym dniu (nie bylo jej okolo 10 godzin)wykonczona wrocila do domu z calymi 6-ma zlotymi. Powiedziala ze pan jej zaplacil za koszyk wisni 1 zl. Koszyk za 1 zl? ona mowi tak! tylko ten koszyk byl koszem od ziemniakow!!! mozecie to sobie wyobrazic!
Teraz moja siosta ma lat 19 i chodzi na praktyki. co tam sie dzieje i ile to dzicko dostaje to skromnie przemilcze! wstyd!
Michelle, wyobrazam sobie.Ale tu nie wolno tyle godzin pracowac w tym wieku.Czesto roznosza reklame lub wypelniaja polki w sklepach towarem.Moj maz jako chlopak zbieral truskawki,pracowal jako pomocnik smieciarki,roznosil reklamy.Tez za grosze, ale przezyl bez zadnego trauma.Kazdy odbiera inaczej.Mnie sie to podoba,bo uczy sie dziecko obowiazkow i dyscypliny
Zawsze nawet w czasach komuny zarabialam w czasie wakacji na roznych obozach pracy (czesto za granica) ,jestem corka rolnika wiec po szkole tez pomagalam rodzicom. Zawsze mialam swoja kase i do dzis jestem niezalezna od nikogo finansowo.Moje dzieciaki tez tak samo wychowuje.Nie rozpieszczam ich.Wychodze z zalozenia ze wlasne pieniadze ceni sie innaczej.Ja i moj maz chcemy ksztalcic naszych synow i na to nie bede zalowac kasy nawet jak bede musiala sobie lux wakacji odmowic.Moje dzieciaki narazie chca sie uczyc(sa teraz na havo).Chlopaki sa 3 lata w nl).Czesc ich polskich kolegow z klasy jezykowej juz pracuje zawodowo i nie mysli o szkole.Tu w nl nawet po 30 mozesz sie uczyc jak chcesz.Nie tylko absolwenci wyzszych szkol sa potrebni w spoleczenstwie,najwazniejsze by byli uczciwi i szczesliwi,no i by umieli radzic w zyciu.dzieci wychowujeny nie dla siebie ale dla innych ,bo i tak pojda w swiat.Ciagle pamietam z pl jak czesto w rubryke :z czego sie pan utrzymuje? -pisalam:z renty mamusi.
Ja też od nastu lat, coś tam dorabiałam, a swoje dzieci wychowuję tak jak uważam to za stosowne, i w nosie mam trendy, czy inne mody z tym związane, bo najważniejsza jest miłość.
a apropo stresu to myślę ze dzieciom on nie szkodzi, ba nawet myślę ze jest on potrzebny w edukacji młodego człowieka, po to by nic go w życiu nie zaskoczyło.
Dyscyplina( nie mylić z patologicznym zachowaniem) potrafi młodemu człowiekowi dać w wiele, min. młoda jednostka jeżeli spotka się ze stresem czy dyscypliną,stanie się samodzielna, odporna na stres, systematyczna, i odpowiedzialna.
Tutaj zbyt dużo dzieci żyje pod kloszem rodziców, skutkuje to tym że w dorosłym życiu byle lada problem wpędza ich w depresję. Nie uznaję też nakazów bez powodu, tzw. bo tak. Ja zawsze wymawiam magiczne słowo, nie podoba mi się to bo, ( motywuję), a dalej ale być może się mylę ale udowodnij mi że nie mam racji. Umotywuj swój wybór, przekonaj mnie. Pokaż mi dlaczego, itp.
Poszanowanie dla pieniędzy przez pracę, jak najbardziej wskazane, jak to mówią przez pracę do głowy. Myślę ze praca najlepiej właśnie ta ciężka, uczy poszanowania, i wzmaga chęć nauki.
Nie jestem zwolennikiem bicia, jeżeli dziecko cos przeskrobie, już mu takie zajęcie wynajdę że jego nadmiar energii zostanie wytracony, najlepiej przez coś żmudnego. ( np. wybieranie chwaścików z pomiędzy kostki brukowej, itp.) Ma chwile czasu na zastanowienie się nad tym co zrobił, i tyle. Odpowiedzialność i porządek oczywiście, jeżeli jest burdel w pokoju to nie ma zlituj się sprzątają, tak długo aż zrobią to idealnie.
Wg. tego, co szanowny autor napisał, cyt. -Rodzice będący oboje Polakami.... integrują się dłużej i trudniej przez co ich dzieci wyrastają w podwójnym świecie wartości....Dalej mówi autor, iż jakoby dzieci wywodzące się z domów polskich były wskazane na zostanie bandytami, albo w najlepszym wypadku nieukami.
Jezu nie mogę czytac takich banialuków, to że ktoś urodził sie Polakiem nie stawia go na przegranej pozycji tutaj w nl, czy w ogóle na świecie.
a co do systemu wartości i jego rozdwojenia, to mysle że wystarczy tylko być zostać przyjacielem swego dziecka i mentorem życiowym, a wszystko to o czym napisał autor notki rozwiej się w nicość.
Kochani wychowując własne dziecko, nie należy się sugerować zaleceniami kogoś, a tym bardziej nie należy kopiować bezmyślnie systemu tutejszego, tylko dlatego że moze to przynieść obciach w srodowisku rówiesników naszego dziecka.
To bez sensu w koncu to my mamy być autorytetem, a nie środowisko naszej pociechy. To my do pewnego wieku chwalimy, ale też i wymagamy, nakazujemy, ale i pozwalamy, a granice tego wszystkiego powinnismy my ustalać nie nikt inny. Tylko my.
a tak wracając do notki, to mam nadzieję ze wiatrak nie czytają nastoletnie dzieciaki, i polskie rodziny zamierzające przyjechać do NL. Bo ta notka, dopiero by narobiła zamętu w ich umysłach. Myślę ze nadwątliłaby znacznie wiarę w swoje siły, do tego stopnia, że ludzie ci nie mieli by ochoty podjąć walkę, i przegraliby walkowerem, bo nie widzieliby sensu starcia się z rzeczywistością opisywaną na wiatraku, bo w końcu artykuły pisze ktoś kto jest w nl, już sporo czasu, a skoro tak pisze to widać ma rację. Wiec ludzie ci zaczeli by mysleć - Nam nić się nie może udać, bo jesteśmy beznadziejni i do dupy, i ogóle najgorsi i generalnie nie ciekawi.... i trata ta....
Mam wiec pomysł, może przestaniemy już samobiczowania siebie, a dla odmiany pokażmy że warto tutaj przyjeżdżać, bo można wiele zdziałać, a to iż nie znamy języka tylko w początkowym okresie stanowić będzie problem, w miarę jednak upływu czasu, jesteśmy w stanie nadgonić przynajmniej 1 generację Holendrów, a nasze dzieci są w stanie nauczyć się języka i szybko nadrobić stracony czas.
Masz racje Marzena.Nie taki diabel straszny jak go maluja.Zawsze sie sprawdza
powiedzenie ze dla chcacego nic trudnego.
Dzieci tez musza sie nauczyc samodysypliny i wykorzystywania pozytywnie stresu by osiagac postawione cele.Ja i moj maz oboje polacy ,dzieciaki przyjechaly tu w wieku 15 i 12 lat.Nie mialy latwo ,nauka jezyka brak kolegow ,inne zasady w szkole.Po 3 latach moge powiedziec ze nie mamy tu problemow z integracja i nie zasilimy swoim udzialem niedouczonej grupy mieszkancow nl.Jestem dumna z moich chlopakow bo radza sobie b.dobrze w szkole i sa zawsze chwaleni za dobre zachowanie-wychowani w polskim duchu.Dzieci potrzebuja duzo milosci i dobrych autorytetow.Do nas czesto wpadaja i przebywaja u nas holenderscy koledzy chlopakow.Mowia ze lubia nas za mila i ciepla atmosfere w naszym domu.Moi chlopcy nie lubia zbyt dlugo przebywac u kolegow ,twierdza ze u nich jest dretwo i bardzo sztywno.
Chlopacy juz tez innaczej mysla jak ich rowiesnicy w pl.Widza tu wiecej mozliwosci rozwoju i chca z tego skorzystac.
Jesli chodzi o wspolne spanie z dziecmi to nie rozumiem moich mlodych kolezanek i holendrow ze na sile odziela sie od wlasnych dzieci.Z lezka w oku wspominam moje male 2 pokojowe mieszkanko z pl i nasze wazkie lozko gdzie zawsze wlazily dzieciaki z rana i uwielbialy pospac u nas czesto w naszych nogach.W cale im to nie zaszkodzilo.
Ja zostalam skarcona przez verloskundige i pania z consultatiebeuro, ze krzys ze mna spi. opowiadaly mi przerazajace historie jak to matki dzieci dusza w nocy wlasnym cialem! A ja patrzalam na nie jak idiotka co one wygaduja i dalej z krzysiem spalismy. Nigdy dziecko mi z lozka nie wypadlo, nigdy go nie zakrylam ani nie przydusilam. karmilam krzysia piersia do roku i 3 miesiecy i uwierzcie mi nie chcialo mi sie wstawac isc do jego pokoju brac go, odkladac. lezal kolo mnie, cycusia sie wystawilo, albo sam sie ,,obsluzyl" i tak Bog mi swiadkiem ze nie narzekalam na to ze w nocy musze wstawac i rano jestem niewyspana. Ja oczywiscie przyszykowalam krzysiowi wlasny pokoj i wlasne lozeczko. przez 4 lata moze spal w nim w sumie z tydzien! I w pokoiku tez nie lubi sie sam bawic. Jak widzi ze pracuje przyniesiesobie zabawki do salonu i bawi sie albo czyta albo bawi sie na dworze. Ja chce mniec dziecko jak najblizej siebie, chce widziec jak sie bawi, bo wiem ze lata szybko uciekaja...
Kochani!
Krzys ma waterpokken, ale ze nazwy nie mogl zapamietac pojechalismy do apteki, pani sie pyta dziecko a co ci jest a on jej odpowiedzial ze pan doktor mu powiedzial ze on teraz jest waterpokemon!
Marzena!!!!!!Gratuluje!JA Tobie daje +10!!!.Brac tylko przyklad z Twojego madrego wychowania dzieci!!!!!
Michelle, nie dziw sie poloznej,bo tu nie praktykuje sie spania z dzieckiem.Tutaj tego nie znaja.Uwazam ze nie jest to zdrowe spac z dzieckiem przez tyle lat.No ale to jest Twoje dziecko i masz prawo do tego jak wychowujesz je.Wiec tylko jedno, ze kiedys bedziesz musiala jego puscic z pod Twoich"skrzydel" i mam nadzieje, ze nie bedzie mial z tym problemu.
ewa,wchodzenie dzieci z RANA do naszego lozka tez znam.To jest co innego, jak spanie przez lata z dzieckiem cala noc.
Krzys powoli zaczyna sam nam z lozka wychodzic. Raz na jakis czas kladzie sie u siebie w lozku. Pytam sie gdzie chce spac prawie co noc. Najczesciej chce spac u siebie jak sie ze mna pokloci! Smiac mi sie wtedy chce, ale jak chce sam spac nie ma sprawy! Nie ma tez problemu z nocowaniem u innych osob (u babci, cioci spi sam bez nas) takze sie nie obawiam ze bede go miala w lozku do 16 rokue zycia :)
Chcialam dodac ze teraz taki model rodzinnego spania i karmienia piersia jest w modzie! Ze znanych i podziwianych przeze mnie osob, ktore tez maja rodzinne loze jest np. Angelina jolie i brat pitt (co prawda oni maja wiecej dzieci niz ja o jakis 4 + lozko ich ma 8 metrow dlugosci, a nasze tylko 1,80) i co wszyscy sie mieszcza.
W mojej rodzinie zawsze byla tradycja rodzinnego loza i ja i moj maz uwazamy to za bardzo fajny wynalazek. Napewno szybko z niego nie zrezygnujemy no chyba ze dzieci same beda chcialy spac!
Michelle:) nie wszystko co jest w modzie, jest dobre.Radze Ci, nie bierz nigdy przykladu z tych znanych osobowosci bo oni prowadza inne zycie w innym swiecie i w innych warunkach.
Ja z nikogo przykladu nie biore (zreszta im sie dzieci urodzily/zostaly adoptowane pozniej jak nam!) napisalam ze karmienie piersia i rodzinnie loze wchodzi w mode.
Zreszta w swoim zachowaniu nie jestem osamotniona, bo tez duzo czytam na forach nl i w gazetach przeznaczonych dla mlodych rodzicow.
Jednak jak popatrze na to co pisza w nl i na to co pisza w pl to roznica jest ogromna, bo pl zaleca sie i chwali loze rodzinne, a w nl czasami tylko przebijaja sie glosy pozytywne na ten temat. Ale to dwa rozne podejscia dwoch roznych krajow (w niemczech i krajach skandynawskich loze rodzinnetez jest powszechne).
Co do pani rady, glupota jest branie przykladu z L. lohan czy innych ,,rozrywkowych" osob. ja nie mam 13 lat zebym szczala w majtole bo ta/ten kupil sobie nowe ferrari i ja tez chce. Ale mimo tego ze dzieli nas od celebrities tak duza przepasc (finansowa, zyciowa etc...) to warto brac z niektorych przyklad.
Michelle i tak trzymaj:)Wszystko rozumie, tylko Twojego jednego slowa SZCZALA nie rozumie.Co to slowo oznacza?
Michelle
Od twojej wiochy do mojej niedaleko i tu tez ospe wietrzna przywialo.
Moja coreczka chyba miala ospe,nie wiem
myslalam,ze bable to od ukaszenia komarow,bo przeszla chorobe bezobjawowo.
Nie wiem,czy ty przechodzilas w dziecinstwie ta chrobe zakazna,jesli nie to prosze przeczytaj ;
http://www.forumginekologiczne.pl/txt/pr...
Szczala - siusiac w majtki
Przechodzilam ospe wietrzna. Kurde ale wiesz co? bylam u lekarza 3 minuty tym razem udalo mi sie!!! on mi powiedzial ospa wietrzna prosze cos kupic w aptece! Ja pytam co on mowi ze mentolowy puder. W aptece takiego nie mieli, poprosilam o to do wody niebieskie co mama zawsze nam dodawala oni tego tez nie maja!
Lekarz powiedzial ze nic mi nie grozi. WIec nie bede sobie niczego wkrecala i nie chce sie bac, ale wiem bo czytalam ze moge dostac polpasiec! on nic o tym nie wspomnial!
@Michelle
Cale szczescie,ze przeszlas ospe,bo napedzilas mi troche strachu.Uwazam,ze zawsze jednak lepiej dmuchac na zimne i z pewnoscia nie zaszkodzi,jesli przy porodzie napomkniesz lekarzowi,ze syn byl chory,bo wiesz jak to z wyleganiem i aktywnoscia nawet parotygodniowa wirusow bywa,a pare tygodni to porod tuz,tuz.
A co do spania z dziecmi,to witam w klubie,moze wolalabym inaczej,ale dziadkowie i maz niestety zdazyli rozpuscic maluchow i tak musialo pozostac.Wszelkie proby samodzielnego spania do lat czterech,okazaly sie porazka,dzieci spaly niespokojnie ,plakaly,krazyly,lunatykowaly.Odpuscilam sobie ,bo nie skutkowaly kolejne proby i wazniejsza jest przeciez spokojny i szczesliwy sen dzieci.Momentem przelomowym okazal sie wiek 4 do 5 lat,kiedy juz dzieci spokojnie- same -potrafily polozyc sie do lozka ,polezec w nim przed snem,by wkoncu zasnac.Uwazam,ze niepotrzebnie probowalam uczyc swoje dzieci samodzielnosci ,w momencie kiedy one nie byly jeszcze na to gotowe.Poki sa male,miewaja zle sny lub zachoruja zawsze moga w nocy do mamy do lozeczka wskoczyc.A w sobotni czy niedzielny poranek zawsze maja prawo polezec w nogach "na pizamkowej telewizji"jak to zwie coreczka.Nie szczedze wtedy dzieciom ani poduszkowych wojen ani innych czulosci,bo wiem ze za pare lat to sie juz nie powtorzy.
Gosiu a za twoimi opowiadaniami poprosilam aby moja verloskundige dowiedziala sie jak wyglada sytuacja w stadskanaal ziekenhuis. Kto wie moze tam urodze...
JA wiem tez i z wlasnego i z innych matek przykladu, ze dzieci same wychodza z lozek! Jak przyjdzie ich czas i wlasnie tak 4-5 lat jak zaczynaja czuc te potrzebe spania samemu. Ja osobiscie pozno wyszlam z lozka (dziadkow) bo mialam 7 lat!
A tak konczac na dzisiaj ,po przeczytaniu wszystkich jakze madrych,dojrzalych i dajacych do myslenia wypowiedzi,dziekuje wszystkim Paniom,poniewaz olsnilo mnie.
Sezon truskawowkowy sie rozpoczal,niepodal plantacja truskawkowa,a moj syn ostatnio za bardzo sie rozpuscil,zalatwie mu pare godzinek na roli.Jak panie opisuja,ze wlasne pieniadze ceni sie inaczej,moze choc troche moj malolatek zamiast wystawiac raczki po kieszonkowe zasmakuje holenderskiego zycia od innej strony..hahaha.
Michelle,watpie ze to jest wina posmakowanego pieniadza.A jak by wogole nie posmakowal to co by bylo, skoro majac pieniadze wynosil juz wszystko z domu??Winna jest w czym innym!
Ja wychowalam dzieci swoja metoda.Ani po polsku, ani po holendersku:)Nie ma zasad na wychowanie dzieci,to trzeba samemu doswiadczyc swoim rodzicielskim uczuciem.Slysze czesto, jak mowia rodzice.........mamy dwoje dzieci, wychowalismy je jednakowo, jak to jest mozliwe, ze z jednym nie mamy problemow a z drugim ciagle....I tu zrobili blad!Jaki?Nie mozna dwoje dzieci o roznych charakterach, o innej osobowosci wychowywac jednakowa metoda!Kazdo z nich jest inne wiec trzeba brac to pod uwage i liczyc sie z odmiennymi potrzebami i pogladami dziecka!
Oj juz bez przesady,ze holenderskie dzieci wychowywane sa tak bezstresowo.Polska mama postraszy"zjedz,bo przyjdzie pan i Cie zabierze"(ponoc,ja nigdy nie zmuszalam dzieci do jedzenia) a holenderska bedzie kazala zjesc wszystko,nawet jesli bedzie mialo torsje.Dziecko moczace sie w nocy do lozka - oduczy drastycznie - postawi go na pol spiacego pod zimny prysznic.
Nauka i dorabianie sobie - o 4 tej rano roznoszenie ulotek,potem na godzine czy poltorej powrot do lozka(w bardzo zamoznej rodzinie)a potem powtarzanie klasy - autentyczny przyklad.Albo caly tydzien szkoly z godzinnym dojazdem w jedna strone,sobota - praca w supermarkecie,w niedziele - przyjecie urodzinowe i spanie na siedzaco przy stole,bo organizm nie wytrzymuje.
Zaprojektuj swoje dziecko juz od ciazy i wylacz te przeklete TV,gdzie nic innego tylko geweld!
Ta piosenka konczy sie optymistycznie" I hope..."
I was sitting with Matthew,
we were watching TV
I said Hey Matthew,
what do you see?
Do you see the guns,
do you see the bombs,
See those people throwing all of those stones?
Do you see the cars going up in flames,
See their faces, do you know their names,
Hey Matthew, when you're watching TV
Hey, Hey Matthew, what do you see?
Do you see the tension in a rich man's house?
Do you see the cat, do you see the mouse?
Do you see the beauty or the big bad beast?
Do you see the famine, do you see the feast?
In this world of villains do you see the crime,
Is a superhero waiting at the edge of time?
Hey Matthew, when you're watching TV;
Hey, Hey Matthew, what do you see?
I see Dallas, Dynasty, Silver Hawks,
He-Man, Tom & Jerry, Dukes of Hazzard,
Airwolf, Blue Thunder, Rambo, Road Runner,
Daffy Duck, The A-Team, The A-Team, I see the A-Team
I was sitting with Matthew,
we were watching TV
I said Hey Matthew,
what'll you be?
Will you walk like a lion in the danger zone,
Will you pass unnoticed in the great unknown?
When you see the press out on a witch hunt,
When you see a political publicity stunt,
Will you fight for the right, will you be a man?
Will you step aside, will you give a damn?
Will you ride that tide with the starry eyed?
Will you give and take, will you laugh 'til you ache?
Will you learn to live, will you take, will you give?
As the bridges burn, will you live and learn,
Will you be numbered with the brave and true?
Well, good luck kid, here's lookin' at you.
In the future, Matthew, so bright and free,
Hey Matthew, what'll you be?
Hey Hey Matthew, what'll you be?
I want to be a soldier, street fighter, be a policeman
A captain of a boat - big boat.
I want to be a medical officer, a cowboy,
a train driver, high diver,
A fireman, a pilot, I want to be your friend.
It's all a game - I hope.
Hey Matthew,
Hey Hey Matthew.
I hope.
I hope.
I hope.
I hope.
http://matriks.wrzuta.pl/film/uZpClIGqLV...
Ja już nie wierzę, w życie bez TV. Czy może się odezwać Ktoś kto nie ma telewizora? Dzieci w Europie już od co najmniej 20 lat żyją telewizją. Co roku bardziej.
Czło9wiek z natury chętnie patrzy na czyjeś nieszczęście. Czyż nie zlatujemy się szybko popatrzyć na wypadek? Telewizja serwuje nam nieszczęście; im więcej nieszczęścia tym lepsza oglądalność - taka już nasza natura.
Nie byłoby telewizji; nie byłoby 9-11, nie byłoby wojny w Iraku i w Afganistanie, nie byłoby nawet tego kryzysy,nie byłoby wielu innych nieszczęść a nasze dzieci nie miały dysekcji, ADHD, i wielu dewiacji jakie będą szybko przybywać.
No tak... ja też przyciągam Cię do Wiatraka z "bad news"...
to jest element psychoterapi w depresjach.Spojrz na problemy innych,a twoje problemy okaza sie malutkimi w twoim nieszczesciu.I tak mozna,jezeli komus to pomoze.W wiekszosci nie pomaga.
A T
A Ty Zofio wel Iron Lady jak walczylas o swoja pozycje w tym zdemorolizmowanym swiecie,pod kolderka u Holendra????Uprzedam odrazu na ataki!!! Kolderke przywiozlam z Polski w 2004 roku,jak reszte wyposarzenia mojego holenderskiego domu 250 m plus ogrod 1200m.Zaplacilam wszystko ciezkimi pieniedzmi prosto z Polski,w kazdym momencie moge wrocic do mojego polskiego domu z wiekszymi mozliwosciami niz w Holandii,jezeli moj holenderski maz zechce!!Milosc nie zna granic!!!I prosze Cie kobieto nie wypowiadaj sie na temat´o ktorych nie masz zielonego pojecia.Glupcow nie sieja,oni sie sami rodza,chyba ze to twoje hobby.W tym klimacie po tylu latach mozna dostac rozmiekczenia mozgu,dlatego z moim mezem holendrem podjelismy decyzje na zmiane kraju na Hiszpanie lub Portugalie.A co tam ,stac nas na to.O polakach pracujacych w Holandii tez wiem duzo.Moze kiedys opowiem historie o moim kontakcie z polskimi posredniakami pracy, chociaz w Holandii nie pracowalam nawet 10 minut.Wspolczuje moim rodakom,ida jak baranki na rzez,bo nie maja innego wyjscia.Polacy zgotowali ten los Polakom.Naprawde nie o to walczylismy!!!!Posrednictwa pracy To istny Holokaust xxI wieku!!!!Kapo-Placy!!!Moze bym jeszcze powalczyla i o to w Holandii ale czuje sie juz troche stara i zmeczona.Wole wypic piwko w moim ogrodzie z Polakami,ktorzy nie musza walczyc o byt.Walki dosyc,pracy dosyc,tylko wakacje!!!Niech zyje wolnosc wolnosc i swoboda!!! Miales hamie zloty rog ostal ci sie jeno sznur,czego nie moge powiedziec o sobie!!Poczucie czlowieczenstwa ocali cie zawsze malutki czlowieczku,chociaz koniec dla wszystkich jednaki´2m na 1m.
Dla mnie nie!! Na wypadek mojej smierci Maz ma mnie skremowac.Co zrobi z moimi prochami narazie nie wie.Ja tez nie chce wiedziec!!!!
Pozwole sobie wtracic najnowszy watek.Pare minut temu zadzwonil do mnie facetz Polski!Wlasnie stracil prace po 3 latach w Holandii jako rzeznik.Prosi o pomoc!! Zaznaczam nie jestem posredniakim, co mam mu odpowiedziec!Ze ma se radzic sam,ze to nie moj problem.Znam jego rodzine, bawili u nas w ostatnie wakacje.I co ja mam mu odpowiedziec,ze to nie moj problem!!!!M oze Zofia pomoze!!Przeciez zyje tu ta dlugo,ze nawqet najstarsi gorale nie pamietaja.Co prawda o goraly tu ciezko!!!!!!!!!!!
Jolu b,
Bredzisz! Sprawdź sobie temperaturę, bo chyba masz jakąś tropikalną gorączkę, pod wpływem której wypisujesz te swoje niedorzeczne wywody.
Biedronka,takiej osobie juz nic nie pomoze:-)Juz jej pisalam raz, aby sie pomodlila o zdrowie, bo o rozum juz za pozno:-)
SZKODA MI CIE JOLA B!!!Biedna jestes kobieta!!!!!
@ Andrzej,
"No tak… ja też przyciągam Cię do Wiatraka z “bad news”…"
Taaak , nie tylko pan przyciaga a i do wyboru ikonki mialam straszydla z Fasticon... brrr.
Zofio znaj serce dobrych Holendrow i zlych Polek.Wlasnie moj moz zaprosil cie do nas!!!Nie wiem co mam powiedziec,ale tego sie nie spodziewalam!Mowi,ze mozesz podac numer telefonu,wtedy sie umuwimy i mozemy podyskutowac na tamaty polsko holenderskie! Zaznaczam,nie lubi tchurzow i falszywych ludzi ,ja tez nie!!Zaznaczam,moj maz jest po 3 Uniwersytetach,uczy holenderskich studentow i nie tak latwo go przekonac do pogladow innych ludzi.Mnie sie TroChe udalo,Kocha Polske jak male dzieck!!Miloscia pierwsza i bezwgledna. Milosc nie zna granic!!
jola b:-)serdecznie dziekuje za zaproszenie Twojego meza,ale wiesz,skoro Twoj maz jest po 3 Uniwersytetach to watpie ze bedzie mial ochote na rozmowe z taka prosta kobieta jak ja.Ty (jak juz pisalas) tez masz wyzsze wykrzstalcenie,tylko zastanawiam sie jakie, bo Twoja pisownia jest na bardzo niskim poziomie.Mam nadzieje ze Twoja pisownia NL jest lepsza skoro Twoj maz uczy studentow:-)
BRAWO POLKI i oto mi chodzilo!!!! Kto nie wierzy ,zapraszam!!!
Zofio, komunisci nie pozwolili mi skonczyc uniwersytetu.Wydzial historia! Poszlam swoja droga, po gruzach kochanej ojczyzny!Ze jestem w Holandii,to tylko przeznaczenie!!!Czlowieku,nie wiesz co cie czeka!!
To nie odpowiedni watek by sie tu klocic,drogie panie.
Zaluzcie temat na forum,wymiencie sie doswiadczeniami,popiszcie o prze i przy - szlosci i nie wiem o czym jeszcze...bo to co tu czytam wcale a wcale mnie nie ziebi.
Zanieczyszczcie tu miejsce,robi sie nie wyraznie a ludzie nie moga wypowiadac w odpowiednim temacie i wymieniac ze soba zdan.
Forum Wiatraka w gornym rogu po lewej stronie...
Pa!
Zofio nie potrzebuje mowic ani pisac po holendersku.Dogadujemy sie z mezem w innym jezyku.Nigdy nie potrzebowalam holenderskiego,tak jak on nie potrzebuje mowic po polsku!!Jestesmy obywatelami globalnej wioski,i oto walczylam przez 10 lat w mojej kochanej ojczyznie w latach 1980 do 1989,w trojmiescie,jezeli to cos dla was wogole znaczy,kochane rodaczki!!!Udalo mi sie jakims cudem skonczyc hotelarstwo,i tam troche liznelam europejskich jezykow!Ale po tylu latach i to czlowiek zapomina.Pozdrawiam i zycze dobrego samopoczucia tu i teraz! nie wszyscy maja tak dobre wspomnienia drogie panie,i powiem jedno nie bylo warto sie narazac dla tak wielu!!
Piach czy trumna (kazdy ma wybor) Ja wole w piec pojsc niz gnic w ziemi.
Na komunie dostałam od rodziców rower, od kochanej babci zegarek i naszyjnik zloty z Matka Boska.
Nie sadze by teraz dzieci zadowolone były naszyjnikiem z krzyżykiem czy z "buziulką".
Inne czasy,inne wychowanie,inne wymagania....
Nie zdziwię się jak moje dziecko poprosi o skuterek.
Już zaczęłam zbierać :)
Panie Andrzeju,wiem ze nie mozna wymagac w prezencie drewniane klocki bo nawet wiek juz nie odpowiedni,ale sa tez chyba granice.Nie uwaza Pan?
Bo u nas w kraju to wszystko na pokaz...
Tak bylo i tak juz chyba pozostanie....
Krucho z kasa ale na pozyczke kazdego stac...tylko nie kazdego stac by ja splacic...
Smieszy mnie wydawanie wesel i slubow ...prezentow slubnych,ugaszczania gosci,dwoch sukien slubnych jedna do kosciola a do urzedu miasta druga...no i dwoch garnitorow,przejazdzka limuzyna po centrum miasta i wlasnej ulicy,by sasiedzi mieli jak upiekszyc swoimi jezorami....
Pozyczki splaca moze i rodzice,ale znam przypadki ze i mlodym tez sie zdarza bulic za rodzicow...
A najgorsza "perwa" kiedy te pozyczki sa splacane za prezent/kase jaka otrzymuja w prezencie panstwo mlodzi!
Zamiast urzadzic sie za ta kasiore,kupic meble,badz pralke to wola dac nachlac sie gosciom,objesc,odwiezsc taksowka pod dom i zaplacic za hotel.
Takie moje zdanie...co innego jak sie spi na sejfie to mozna sobie na to pozwolic jak sie ma taka ochote....
No ale to juz inny temat....
Karioka,masz zupelna racje.Ja sie nie odwazylam napisac ze to wszystko robi sie na POKAZ ze wzgledu na obawe przed krytyka:-)Swieta prawda co piszesz!
Zerknelam na reklame POMYSL NA PREZENT na Komunie Sw i jestem zaszokowana....zlote kolczyki z diamentami-455Zl,Nokia6300-522ZL,zegarek Timex-329,rower cross Hexagon-899ZL,flashVoyager 335ZL,lustrzanka cyfrowa Nikon-1 390ZL
Mam pytanie,czy takie prezenty daje sie teraz na Komunie Sw.dzieciom?Hmmmm
Ps.Panie Andrzeju za wczesnie urodzilismy sie widze:-)Ani kolczykow dla mnie z diamentami, ani dla Pana lustrzanka cyfrowa Nikon:-)Niestety, inne czasy i inne wymagania:-)
Zgadza się: Inne czasy. Trudno wymagać aby dzieci dostawały dzisiaj drewniane klocki :-) Ja zresztą na komunię dostałem zegarek i nie było w tym nic dziwnego.
Rodzaj i wielkość prezentów w NL lub w PL jest uzależnione kulturowo a nie finansowo. Każdy kraj ma swoje własne granice. Są kraje znacznie biedniejsze od Holandii i Polski gdzie prezenty są proporcjonalnie jeszcze większe. Dzisiaj większość dzieci w Holandii już w momencie urodzenia w swoim babykamer ma więceżyj prezentów niż niejedno polskie dziecko dostanie ich prze całe życie. A na komunię (gdyby jeszcze ją brało) dostanie rower za 1000 euro, lub plazma-TV lub nowy komputer. Oczywiście nie jest tak w KAŻDYM Holenderskim domu, ale do wyjątków to nie należy.
@ przechodzien,
Quo Vadis ? Widze ze zbladziles...pozwol ze naprowadze cie na droge ;)
Ta stronka to blog,wlasciciel,autor artykulu napisal cos,swoje refleksje,inni podobni prechodnie (tak jak ty) badz stali tubylcy wpisuja swoje komentarze na ten temat.
I nie beda one zgodne,i nie bedzie Polska opisywana w samych plusach czy Holandia w minusach...i vice versa ,bo kazdy kraj ma swoje wady i zalety.
Ile glow czytajacych tyle roznych wypowiedzi.
Widzisz to nie forum,typu niedziela,gdzie kazdy leje wode,rzuca miesem.
Tu wymieniamy sie doswiadczeniami,wpisujemy swoje zdanie na temat artykulu autora.
Takze przechodniu ...idz dalej badz zostan z nami,i nie irytuj sie tak szybko jesli ktos ma inne zdanie niz ty!
Pozdrawiam
Panie Andrzeju, ja sie jeszcze nigdy nie spotkalam z tym, zeby dziecko na Komunie dostalo plazme.Rower tak(w tej cenie watpie bo ja nawet nie posiadam za 1000 euroa dziecinne sa tansze ) to jest rzecz pozyteczna i dobra dla zdrowia.Zreszta tutaj kraj rowerow,to juz na prezent urodzinowy otrzymuja rowerki.Te prezenty co Pan wymienil, to sporadyczne przypadki.
Karioka podzielam Twoje zdanie.To nie nic wspolnego z kultura moim zdaniem.Doradz mi prosze, bo lece 16 tego do Polski i bylam zaproszona na Komunie.Bede juz po fakcie, ale chce kupic prezent.Co mi doradzasz dla dziewczynki?Z gory dziekuje za odpowiedz.
Holender jesli otrzyma w podarku slubnym Delfts Blauw peper en zout stelletje ...na pewno sie nie obrazi...juz do kupienia od 6 euro ;)
W Polsce z takim prezentem sie nie wyskakuje,tam szuka sie markowej wody po goleniu....
Dlaczego? Czy to kultura...?
Ja takiej kultury z domu nie wynioslam...
Dla mnie wazne ze ktos o mnie pamieta i zadzwoni zamiast Chanel No 5. ktory zreszta i tak nie lubie ;)
To nie kultura...wedlug mnie ...to snobizm,sztuczna proba podniesienia swojej wartosci.
jak was tak mierzi i irytuje Polska to zmiencie obywatelstwo na holenderskie lub inne - tylko czy tam was ktos tak naprawde chce? to pytanie pozostawiam bez odpowiedzi
Skuter na komunię? Dla kogo? Dla księdza chyba :-)
Z grudniowych żniw jakie pobieraja chodzac "po koledzie" nie jedna Beemwice sobie kupil....
Ode mnie nie dostanie nawet na loda wloskiego ! ;)
Karioka, masz racje.Inne czasy inne wychowanie a szczegolnie inne wymagania dzieci.Nie wiem czy wiecie, co otrzymuja tutaj dzieci w prezencie na Komunie.Mam na mysli OGOLNIE.Dlatego jestem tak bardzo zdziwiona, ze w Polsce, gdzie OGOLNIE krucho z kasa,ciagle slysze od wielu osob ze im ciezko koniec z koncem zwiazac a dzieci otrzymuja tego rodzaju prezenty ktore wymienilam.Rozmawialam dzis z kolezanka na ten temat i dowiedzialam sie, ze jest duzo przypadkow kiedy np chrzestna matka bierze pozyczke, aby kupic prezent chrzestniczce.Czy to jest normalne uwazacie?Zapytuje sie,jaki prezent daje sie w takim razie na 18stke, slub lub inne okazje,skoro w tym juz wieku przyzwyczaja sie dzieci do takich prezentow?Doskonale rozumie ze nie mozna porownywac terazniejszych czasow z czasami kiedy JA przystepowalam do Sw Komuni,bo ja dostalam taka duza czekolade z orzechami i jeszcze dzielilam nia cala rodzine, ale jakie teraz otrzymuja prezenty, to STRASZNA przesada uwazam!Nie ma sie wiec co dziwic,ze te dzieci za pare lat nie beda znaly wartosci niczego i wymagaly coraz wiecej!
@Iron Lady, moze warto zapytac te dziewczynke, co by jej sprawilo radosc? Lub jej rodzicow? Piszesz, ze bedziesz w Polsce juz po fakcie, z jednej strony to moze i lepiej, bo przynajmniej mozesz sie dowiedziec co juz dostala.
A mozliwosci jest wiele (w zaleznosci od tego, ile zamierzasz przeznaczyc na prezent): z drozszych rzeczy: aparat fotograficzny, MP3 (lub MP4), kolczyki (bez diamentow!) lub lancuszek, zegarek (pasujacy do wieku, nie zaden tam Timex), a tak bardziej symbolicznie, to moze jakies ladne wydanie Biblii dla dzieci lub innej pozytecznej ksiazki. Nie wiem, jak blisko jestes z ta dziewczynka zwiazana. Bo mozna np. zalozyc dziecku rachunek oszczednosciowy z jakims tam poczatkowym wkladem i przy okazji urodzin przesylac po pare euro.
Ella dziekuje.Nie jestem az tak bardzo blisko z ta dziewczynka.Pytalam juz jej mamy czym bym jej sprawila radosc, to mama mi odpowiedziala ze najlepiej jak jej dam pieniadze to sama sobie cos kupi.Nie mam zwyczaju dawac pieniedzy na prezent, wole cos kupic.Tutaj tez przewaznie kupuje cos.Pieniadze wydaje mi sie to takie on persoonlijk.Nie wiem jak po polsku to sie okresla, az mi wstyd:-(
@Iron Lady, zgadzam sie z Toba calkowicie, jesli chodzi o dawanie pieniedzy w prezencie. Z drugiej strony ciezko jest kupic trafny prezent komus, kogo sie za bardzo nie zna. Tak sobie jeszcze myslalam: dzieci w tym wieku jezdza czesto na wycieczki szkolne: moze jakis plecak? Na pewno jej sie przyda. Troche Ci wspolczuje w zwiazku z tym malym dylematem, ale mimo wszystko zycze udanego pobytu w Polsce. Pozdrawiam!
@ Iron Lady,
Piszac ze bedziesz juz po fakcie...super! Dziewczynka zostala juz obrzucona masa prezentow...typu lancuszki,kolczyki,stepy,rowerki,zegarki,Playstation 2 i nie wiem co jeszcze.
Wydaje mie sie ze sprawi wam dwom przyjemnosc jak w sloneczny majowy dzien,z lodami w reku, wybierzecie sie do centrum i dasz poszalec dziewuszce w sklepie!
Niech biega i przebiera,niech ma satysfakcje!Niech wybierze sobie to na co ma ochote...tzn.na ile pozwpoli ci twoj portfel ;)
A ty tez na pewno odetchniesz ze nie kupilas jej drugiego rowerka,trzeciego naszyjnika,bo nie wiemm kiedy by to wszystko znosila.
Zycze powodzenia i milych wakacji.
Po powrocie napisz jak bylo.
Karioka,swietny pomysl! Dzieki!Po powrocie napisze jak bylo.
Dziekuje i serdecznie pozdrawiam.
http://nos.nl/artikel/229210-meisje-12-b...
O dzieciach holenderskich i nie tylko, fotografowanych bez ubranek przez holenderskich pedofilow:
http://teletekst.nos.nl/?101-01
Powyzsza informacje tylko na teletekscie. Zrozumiale, nie ma sie czym chwalic. Holandia i tak uchodzi na swiecie za kraj, w ktorym wszystko wolno.
Wilders naturalnie na kazdej stronie internetowej, natomiast Holenderskie Stowarzyszenie Pedofilow „Martijn” http://nl.wikipedia.org/wiki/Vereniging_... nikomu nie przeszkadza; w Holandii mamy przeciez demokracje i wolnosc slowa. Zaskakujace jest, ze zrzeszni pedofile maja wlasna witryne, czyli wlasnego providera, oraz ze wydaja wlasna, oblesna gazetke (czyli maja wydawce) z erotycznymi opowiadaniami i zdjeciami nagich, malutkich chlopczykow.
Jestem szczesliwa, ze nasze dzieci sa juz prawie dorosle.
Dodaj nową odpowiedź